poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział trzeci: Paranoje

Pokój wspólny Gryfonów był kompletnie pusty; jak zwykle o tej porze. Hugo musiał przyznać, że właśnie taki lubił najbardziej. Nie, żeby unikał towarzystwa ludzi, wręcz przeciwnie. Jednak czasami potrzebował ciszy, samotności, a rzadko miał okazję korzystać z takiego przywileju. Z racji ogromnej rodziny już od małego praktycznie nigdy nie narzekał na brak kompanów do zabawy. Podobnie było w szkole, która stanowiła jego drugi dom. Marzenia o chwili dla siebie, a już szczególnie w miejscach publicznych takich jak pokój wspólny, były trudne do spełnienia.
Lecz nie kompletnie nierealne. Szczególnie jeśli postanowiło się obudzić nieco wcześniej niż zwykle.
Hugo nie byłby jednak taki pewien, czy dałby radę opuścić krainę Morfeusza tylko dlatego, że lubił spokój pustego pomieszczenia, które rankami mógł podziwiać w całej okazałości. Bordowe pufy, mahoniowe stoły i krzesła, ogromne świece, a przede wszystkim duży kominek uwielbiany przez wszystkich Gryfonów tworzyły bardzo uspokajającą, ale jednocześnie pełną dostojności kompozycję, którą najdogodniej było podziwiać w ciszy i samotności. Mimo to Weasley zbyt mocno cenił sobie sen, aby rezygnować z niego z takiego powodu. W tak ogromnym zamku znajdowało się naprawdę wiele miejsc, w których można było ukryć się przed innymi w poszukiwaniu chwili wytchnienia, i to nawet ładniejszych niż pokój wspólny, o znacznie normalniejszych porach. A jeśli koniecznie pragnąłby takiego, a nie innego wystroju, mógłby się udać do Pokoju Życzeń.
Nie, Weasleyowi chodziło o coś jeszcze. A właściwie o kogoś.
Chłopak nerwowo zerknął na oparcie fotela, na którym siedział, choć sam przed sobą musiał przyznać, że cechował się nie lada paranoją – niby dlaczego peleryna-niewidka miałaby zniknąć w przeciągu pięciu minut, odkąd ją tam położył?! Hugo jednak nie zamierzał ryzykować wpadki w tak ważnej dla niego sprawie, a przecież z doświadczenia aż za dobrze wiedział, że właśnie w takich sytuacjach jego wrodzony pech często dawał o sobie znać. Zupełnie nie zdziwiłoby go, gdyby jakimś cudem peleryna znikła.
Był naprawdę zaskoczony, że akurat ta misja udawała mu się wręcz perfekcyjnie już tak długo, w końcu schodził do pokoju wspólnego Gryfonów co drugi dzień od końca lutego i jeszcze nigdy nie wydarzyło się nic kompromitującego. Tylko raz, w marcu, George Wells, jeden z jego współlokatorów, spytał go na śniadaniu, czemu tak wcześnie wychodzi. Na szczęście jej wtedy nie było, nie mogła więc tego usłyszeć. Weasley krótko stwierdził, że po prostu tak się budzi i nie chce mu się już spać, jednocześnie z całej siły tłumiąc ziewnięcie.
Zegar nad kominkiem wybił właśnie piątą pięćdziesiąt, więc Hugo miał jeszcze siedem minut, żeby założyć pelerynę. Kiedyś robił to już za dziesięć, a nawet za dwanaście, jednak nauczył się, że dziewczyna jest bardzo punktualna. Zdołał więc przekonać samego siebie, że nie ukrywanie się wcześniej nie miało sensu. Musiał zwalczać własną paranoję.
Ale to było takie trudne, szczególnie w tym przypadku. I właściwie całkiem uzasadnione. Nie chodziło nawet o to, że przed tak wspaniałą, inteligentną i piękną dziewczyną każdy mógłby zrobić z siebie głupka, a już na pewno ktoś posiadający wrodzonego pecha. Nie, przede wszystkim chodziło o doświadczenia z przeszłości. Hugo tak bardzo próbował nie uczynić jej nic złego na znienawidzonej transmutacji, a nie dalej jak wczoraj przemienił jej uszy w królicze odpowiedniki. Pod koniec zeszłego roku wylał sok malinowy prosto na jej śnieżnobiałą bluzkę. W marcu usłyszała, jak fałszował jeden z hitów Czaderskich Hipogryfów w szatni Gryfonów tuż przed meczem z Puchonami, kiedy myślał, że wszyscy znajdują się już na boisku. Nie chciał nawet przypominać sobie kolejnych sytuacji... Był pewien, że Lily stwierdziłaby, że nie ma się co przejmować, a jego śpiew nie jest taki najgorszy. Tylko że przecież nie mógł powiedzieć o tym kuzynce.
Nie o tym. Nie o niej.
I nie czuł się z tym dobrze.
Nigdy wcześniej nie okłamał Potter. Wiedział, jak ważna dla Lily była szczerość. Nienawidziła kłamstwa, obłudy, choć czasem miał wrażenie, że dziewczyna nie do końca dobrze określała te pojęcia, że sama znajdowała w nich ukojenie. Tutaj jednak miałaby rację… Hugo z pełną premedytacją nie przyznawał się jej do tego uczucia, mimo że odczuwał jednocześnie wyrzuty sumienia. Ale nie potrafił się przemóc. Wielokrotnie próbował ułożyć sobie w głowie tę rozmowę, ale wiedział, że to bezcelowe. Nie mógłby przedstawić swoich argumentów kuzynce. Gdyby tylko się przyznał, na pewno nie chciałaby słuchać ani słowa więcej. Podejrzewał, że wolałaby, gdyby zakomunikował jej, że miłością jego życia jest Amanda Zabini, a nie ona. Za coś takiego Lily by go po prostu znienawidziła. Nie powiedziałaby mu tego wprost. Nie przyznałaby się też, że cierpi. O nie, po prostu rozprawiłaby się z nim. Boleśniej niż z innymi, choć prawdopodobnie nie tak widowiskowo, jak miała to w zwyczaju.
I nawet nie chodziło o niego samego, choć oczywiście nie pragnął przeżywać piekła w Hogwarcie. Nie podejrzewał jednak, żeby Lily, nieważne jak zła i zraniona, sprawiła, aby ludzie omijali akurat jego szerokim łukiem. Wiedział, że kuzynka na swój własny sposób naprawdę go kochała. Bez trudu mógł jednak wyobrazić sobie mrożące krew w żyłach spojrzenia, jakie by mu posyłała, lub perfekcyjnie dobrane słowa, które sączyłaby w jego kierunku. I gdyby tylko nie zdawał sobie sprawy, że nie wynikało to z wrodzonej okrutności, może byłoby łatwiej. Tylko że wtedy Hugo w ogóle by się z nią nie zadawał.
Nie, Weasley wiedział, że nie w tym tkwił sekret osoby Lily Potter i właśnie dlatego, prócz strachu, nie mógł tego zrobić. Nie chciał być kolejną osobą, która by ją zraniła. Ta Krukonka nie potrafiła radzić sobie z rozżaleniem, poczuciem zdrady, z czymś, co uważała za wbijanie sztyletu w plecy. Wiedział o tym aż za dobrze. Chowała w sobie urazę w wyjątkowo niezdrowy sposób. Nie umiał tego zmienić, więc mógł przynajmniej tego nie pogarszać.
Dlatego właśnie nie tylko Lily nie mogła się dowiedzieć, ale i jego marzenia nie mogły się ziścić, nawet jeśli miałyby na to jakąkolwiek szansę. Lecz i tak nie miały. Hugo zdołał się z tym jakoś pogodzić. Dziewczyna, w której się zakochał, nie zwracała na niego specjalnej uwagi. Czasem z nim rozmawiała, owszem, głównie na temat opieki nad magicznymi stworzeniami, którą oboje uwielbiali, jednak były to dość krótkie konwersacje. Traktowała go jak zwykłego znajomego i właściwie ułatwiało to przyzwyczajenie się do myśli, że nigdy nic z tego nie wyniknie.
Pewnym zadośćuczynieniem sobie tego, że jego największe marzenie nigdy się nie spełni, było właśnie to poranne wstawanie i obserwowanie ukochanej w tajemnicy.
Nie wiedział, dlaczego dziewczyna postanowiła oddawać się swojemu hobby co drugi dzień akurat w pokoju wspólnym, dokładnie od szóstej do szóstej czterdzieści pięć, jednak błogosławił Merlina, że przez przypadek się o tym dowiedział. Otóż pewnego lutowego wieczora Hugo zapomniał zabrać swoje notatki z transmutacji do dormitorium. Obudził się o szóstej dziesięć z poczuciem, że coś było nie tak. Kiedy uzmysłowił sobie, że jego z trudem naskrobane wypracowanie na temat transmutacji grzybów nie leżało bezpiecznie na szafce, natychmiast wyskoczył z łóżka i jak oparzony poleciał na dół.
Helena Smith siedziała wtedy na fotelu przy jednym z okien i aż podskoczyła, kiedy wparował tam z impetem. Szybko schowała pergamin, na którym coś szkicowała, a Hugo oblał się rumieńcem. Przeprosił ją za nagłe wtargnięcie, złapał plik papierów, z których część mu wyleciała, pozbierał je w ekspresowym tempie i uciekł do dormitorium. To była kolejna wpadka, którą zaliczył przed panną Smith. Ta jednak dała mu przynajmniej tyle, że, pożyczywszy pelerynę-niewidkę od brata Lily, Jamesa, Weasley postanowił sprawdzić, czy Helena schodziła do pokoju wspólnego również w inne dni.
Pamiętał, że nazajutrz siedział przy kominku już od czwartej trzydzieści, lecz nie doczekał się dziewczyny, dlatego też następnego dnia, ledwo żywy, pojawił się na dole dopiero o szóstej trzydzieści. Tym razem się opłaciło, nawet jeśli pomimo obecności peleryny Hugo tak bardzo zdenerwował się obecnością Heleny, iż szybko wrócił do dormitorium. Jednak to właśnie w ten sposób odkrył najpierw, że Gryfonka pojawiała się w pokoju co drugi dzień, a następnie określił konkretny zakres czasu, który w nim spędzała.
Helena szkicowała. Weasley nie wiedział co. Zbyt bardzo bał się podejść do niej nawet w pelerynie. Wiedział, że od razu by go usłyszała. Zdecydowanie nie cechował się zgrabnością, był przekonany, że zdemaskowałby jego obecność, zanim by wstał. Właściwie zastanawiał się czasem, skąd brały się jego zdolności w quidditchu. Może miało to związek z tym, że zajmował stanowisko pałkarza, na którym finezja z pewnością nie była potrzebna.
Tylko raz, gdy po zakończeniu szkicowania zamiast od razu wrócić dormitorium, Helena podeszła bliżej kominka, Hugo zobaczył kątem oka, że jej rysunek przedstawiał górski krajobraz, który zrobił na nim wrażenie, aczkolwiek nie tak duże jak jego właścicielka.
Te czterdzieści pięć minut powtarzające się co dwa dni były najpiękniejszym czasem jego piętnastoletniego życia. Czasem, w którym w spokoju mógł przypatrywać się pięknej twarzy ukochanej, skupieniu, które towarzyszyło jej przy tworzeniu prac, radości, jaka pojawiała się w jej jasnych oczach, kiedy efekt jej się podobał i frustracji, gdy niezadowolona darła kartkę. Serce bolało go, gdy to robiła, gdyż był przekonany o wspaniałości pracy, ale mógł to przeżyć, dopóki miał możliwość obserwowania dziewczyny.
Nagle, gdy na zegarze wybiła piąta pięćdziesiąt sześć, Hugo usłyszał dochodzące ze strony schodów kroki, co skutecznie wyrwało go z rozmyślań. Przerażony podskoczył; jednak paranoja miała swoje uzasadnienie – Helena przyszła wcześniej!
Ignorując pelerynę, jak najszybciej wyjął z kieszeni zmniejszoną zaklęciem książkę o zwierzętach tropikalnych, którą zawsze zabierał z sobą, aby w razie czego udać, że ją czyta. Udało mu się to dosłownie na sekundę przed pojawieniem się w pokoju schodzącego Gryfona.
I ku zdziwieniu Hugona nie była to panna Smith.
– Co ty tu robisz? – spytali jednocześnie, a po chwili wpatrywania się w siebie parsknęli śmiechem.
– Obudziłem się i nie mogłem już zasnąć, więc postanowiłem przejść się przed śniadaniem i zobaczyć… eee… zamek – wytłumaczył Olivier Janvier, który od wczoraj był nowym współlokatorem Weasleya.
– Masz tylko dwie godziny, nie zobaczysz nawet połowy – stwierdził Hugo z rozbawieniem. – Ale mogę pokazać ci najważniejsze miejsca. I dać kilka wskazówek, aby kompletnie się nie pogubić.
– Dzięki, tak będzie z pewnością łatwiej. Ten wasz zamek jest ogromny.
– Niedługo będziesz go uważał za swój – rzekł Hugo, złapał pelerynę i dzięki zaklęciu zmniejszającemu włożył ją do kieszeni.
Jego rozmówca przyglądał się temu w milczeniu, lecz nic nie skomentował. Weasley był mu za to wdzięczny, bo mimo wszystko nie lubił kłamać, a nie mógł powiedzieć praktycznie obcej osobie o pelerynie-niewidce.
Niezależnie od tego, co Lily mówiła o Jamesie, Hugo zdecydowanie go lubił i to nie tylko dlatego, że kuzyn oddał mu niewidkę już w marcu zeszłego roku na stałe, mimo że sam był wtedy dopiero w połowie siódmego roku. Weasley podejrzewał jednak, że tak naprawdę w chwili obecnej Krukonka całkiem lubiła swojego najstarszego brata, choć nigdy by się do tego nie przyznała na głos. Hugo podejrzewał, że tak naprawdę Lily nigdy nie nienawidziła Jamesa.
– Nie sądzę, ale i tak warto go zwiedzić – odpowiedział Janvier, bawiąc się czerwonym krawatem, który nieco się przekrzywił. 
Ramię w ramię ruszyli w kierunku wyjścia z pokoju wspólnego. Hugo, przechodząc przez przejście, usłyszał za sobą kroki; żywił przekonanie, że tym razem na dół schodziła Helena. Chociaż żałował, że nie będzie mógł dzisiaj jej obserwować, cieszył się, że jego pech się nie uaktywnił. Olivier go uratował.
Od razu poczuł więc sympatię do Francuza mimo nieprzychylnej uwagi chłopaka na temat Hogwartu, jak również faktu, że poprzedniego dnia nie wydał mu się zbyt serdeczną osobą. Kiedy razem z pozostałymi chłopakami wrócili z kolacji do dormitorium, Janvier praktycznie od razu zamknął się w łazience, a potem poszedł spać. Ledwo co się im przedstawił. Hugo podejrzewał jednak, że nowy Gryfon mógł być po prostu zmęczony. 
– Ja też jakoś nie mogłem spać, a bezcelowe siedzenie w łóżku mnie dobija, więc zszedłem na dół, żeby poczytać – zagaił Hugo, nieco mijając się z prawdą i patrząc z ciekawością na kolegę. – Dlaczego traktujesz Hogwart z niechęcią?
– Och, nie denerwuje mnie zamek sam w sobie – wytłumaczył Olivier, zabawnie przeciągając słowa. – Nie czułbym się tutaj dobrze niezależnie od formy tego... miejsca.
– No tak, to pewnie dość trudne, zmieniać szkołę w połowie edukacji. Nie wyobrażam sobie, że miałbym uczyć się gdzieś indziej niż w Hogwarcie.
– Właśnie, a ja zmieniłem nie tylko szkołę, ale i państwo – stwierdził Olivier, wpatrując się ponuro w głąb korytarza, w który właśnie weszli. Wyglądał dokładnie tak samo jak ten, z którego przed chwilą wyszli, czyli niezbyt zachęcająco. – Jak się tutaj połapać, skoro wszędzie jest tak samo?!
– Widzisz tę zbroję? Ona jest moim punktem odniesienia. Na portrety nie ma co liczyć, cały czas zmieniają ramy – zakomunikował Weasley i przystanął, a jakiś tęgi jegomość z jednego z obrazów zaczął na niego krzyczeć, wytykając mu brak zachowania. Janvier mimowolnie zachichotał. – Niektóre zbroje też są zmienne, ale akurat ta zawsze pozostaje taka sama. Ma charakterystyczną przyłbicę, widzisz? Uszkodzoną po lewej stronie oczodołu. Za tą zbroją musisz skręcić w prawo, żeby wyjść na klatkę schodową prowadzącą do wschodniego skrzydła zamku, czyli między innymi tam, gdzie jest Wielka Sala, w której jemy posiłki. Na jakie zajęcia chodzisz?
– Transmutację, zaklęcia, zielarstwo, eliksiry, ONMS*, OPCM** i numerologię – wyrecytował Olivier z pamięci, marszcząc czoło.
– To zielarstwo i opieka też tędy, bo odbywają się na zewnątrz. Zaklęcia również, tylko że idziesz nie na dół, a na górę, na szóste piętro. W tej części zamku znajduje się także Wieża Astronomiczna, sowiarnia i kilka pustych sal, w których przesiaduje część uczniów. Dojście do całej reszty znajdziesz dalej. Dzisiaj zaczynasz pewnie od zaklęć?
– Zgadza się – potwierdził nieco skołowany Olivier.
– To świetnie, ja też. Pójdziemy razem i pokażę ci przejścia w zachodniej części zamku. A teraz zajmiemy się wschodnim skrzydłem – ogłosił Weasley i ponownie ruszył, a po chwili skręcił w korytarz za zbroją, potrącając ją niechcący.
– Nie można się teleportować? – spytał Janvier, przyglądając się, jak Hugo poprawia i tak już wcześniej uszkodzoną przyłbicę. Po chwili ponownie ruszyli naprzód, a Olivier z mimowolnie narastającym zainteresowaniem rozglądał się wokół, próbując zapamiętać jak najwięcej.
– Nie, na terenie Hogwartu to niemożliwe.
– Serio? – Olivier przewrócił oczami. Właściwie mógł się tego spodziewać.
– Za dużo magii – powiedział Weasley, jakby była to najbardziej oczywista rzecz pod słońcem.
– To dość denerwujące, nie sądzisz?
– Ale wiesz, ile dzięki temu można poznać ciekawych miejsc?
– Może i tak. – Olivier wzruszył ramionami i uśmiechnął się do kolegi. W końcu to nie wina Weasleya, że w tej szkole panowały beznadziejne zasady. 
– Ten korytarz prowadzi prosto na klatkę schodową we wschodnim skrzydle – podjął radośnie Hugo. – Za pięć minut będziemy i zacznie się jazda.
– Co? – Tylko tyle zdołał wypowiedzieć Olivier. Od informacji przekazywanych przez rudego Gryfona powoli zaczynała boleć go głowa, a i język coraz bardziej mu się plątał. Zdecydowanie nie należał do fanów nie tylko Wielkiej Brytanii, ale i angielskiego.
– To najbardziej skomplikowana klatka schodowa w całym Hogwarcie.
– W jaki sposób klatka schodowa może być skom... skomplikowana? Merde... – jęknął Janvier.
– Sam zobaczysz – stwierdził tylko Hugo, uśmiechając się tajemniczo.
– To…
– …dość denerwujące. Szczególnie jeśli się spieszysz, tak. Ale bywa też zabawne, uwierz mi.
Olivier, zadzierając nieco głowę, spojrzał uważnie na Hugona; chłopak był całkiem w porządku jak na Brytyjczyka. I dość bystry, trzeba przyznać. Na początku Janvier nie spodziewał się, że z tej rozmowy wyniknie coś więcej; uznał, że warto poprosić współlokatora o pokazanie najważniejszych miejsc, skoro ten sam się napatoczył. Być może dzięki temu nie zechce rozwalić Hogwartu o ósmej rano, a o dwunastej...?
Tymczasem okazywało się, że Hugo jest w porządku. Weasley nie czepiał się go, kiedy Janvier stwierdził, że Hogwart mu nie odpowiada, i inteligentnie prowadził konwersację. Jak na Anglika mówił też całkiem zrozumiale i nie sprawiał wrażenia, że śmieszył go francuski akcent Oliviera.
Francuz nie uważał oczywiście Weasleya za swojego nowego kumpla, na to było zdecydowanie za szybko. Nie sądził, żeby w kraju Wiecznego Deszczu mógł nawiązać jakiekolwiek przyjaźnie, ale przecież nie zamierzał zostać odludkiem. 
Chwilę później skręcili w lewo i nagle podłoga się skończyła. Przed nimi pojawiła się ogromna pusta przestrzeń ciągnąca się przez wszystkie kondygnacje Hogwartu, od parteru aż po siódme piętro. W pustce latały schody, które co jakiś czas zatrzymywały się przy poszczególnych wnękach, co umożliwiało wejście na nie.
Janvier musiał przyznać, że na ten widok go po prostu zatkało. Wyglądało to genialnie! I z pewnością tłumaczyło, dlaczego korzystanie z klatki schodowej było skomplikowane, ale jakoś w tej chwili aż tak mu to nie przeszkadzało.
Merde… – zdołał z siebie wydusić.
– Świetne, co? – stwierdził Hugo, wypinając do przodu pierś, jakby był dumny z zamku. – Dopiero od połowy drugiej klasy przestałem się mylić, kiedy wejść na schody, ale pewnie załapiesz to szybciej.
Janvier ruszył w kierunku podjeżdżających stopni, jednak Weasley przytrzymał go mocno za ramię:
– Nie, na te nie wchodzimy. One prowadzą na dół, a ja chcę pokazać ci najpierw Wieżę Astronomiczną i sowiarnię.
– Jak mam rozpoznawać, które gdzie prowadzą? – zapytał nieco żałośnie Olivier.
– No to teraz dopiero się zacznie. – Hugo wziął głęboki oddech, poprawił krawat i wyciągnął rękę w kierunku latających schodów. – Zobacz, na bocznej stopni części są różne kolory. Niebieski oznacza, że…

– On jest taaaaaki przystojny. Widziałyście jego oczy? A te gęste włosy! Tylko ręce w nich zanurzyć…! – pisnęła rozmarzona Emma Varren, a Lily przewróciła oczami.
– Nie jest najgorszy – stwierdziła chłodno Amanda, nie spoglądając na swoją rozmówczynię, tylko nadal malując swoje i tak długie z natury rzęsy.
– Jest cudowny!!! – krzyknęła Emma, a Lily pomyślała, że zaraz szlag ją trafi.
Sama nie wypowiedziała jeszcze żadnej opinii na temat Oliviera Janviera i jego siostry, uznawszy, że nie było najmniejszego sensu nakręcać i tak niezdrowo zainteresowanych uczniów. Postanowiła, że rozpocznie dopiero wtedy, kiedy się na niego natknie. Emma Varren robiła jednak wszystko, aby zniszczyć jej postanowienie. Już wieczorem wykrzykiwała peany na cześć urody Francuza, ale Lily trzymała się dzielnie. Niestety rano współlokatorka kontynuowała swoje wywody, a Potter przed porannym wypiciem kawy zawsze była mniej tolerancyjna. W dodatku Zabini kupiła nowe perfumy o zapachu lawendy, prawdopodobnie tylko dlatego, że pod koniec zeszłego roku dowiedziała się, iż Lily nienawidzi tego zapachu, a w chwili obecnej zawzięcie się nimi psikała.
Potter naprawdę nie rozumiała, co takiego zrobiła, że los karał ją towarzystwem tak beznadziejnych ludzi? I dlaczego jeszcze nikt, na przykład dyrektorka szkoły albo Minister Magii, nie dał jej za cierpliwość jakiejś nagrody? Chociażby Orderu Merlina Pierwszej Klasy.
Emma Varren była po prostu głupia. Podobnie jak w przypadku Rayana chyba nikt nie rozumiał, dlaczego tiara przydzieliła ją do Ravenclawu, choć zdaniem Lily dziurawy kapelusz prawie nigdy nie wybierał domów poprawnie, więc specjalnie się nie dziwiła. Jednak mimo wszystko większość Krukonów nie cechowała się totalnym i nieuleczalnym debilizmem w każdej dziedzinie życia jak Varren! Głupota Emmy była obrazą dla ludzkości, jednak na ogół nie prowokowała Lily do wszczynania większych kłótni. Zabini również uważała czarnowłosą piękność za idiotkę, ale nie dość, że ją tolerowała, to pozwoliła jej należeć do własnej paczki. Było to całkiem sprytne zagranie Amandy nie tylko z powodu możliwości obgadywania Lily w dormitorium przy samej zainteresowanej, ale również dlatego, że Emma uwielbiała plotkować.
Lily też miała kogoś takiego u siebie, Sharon Grey brylowała bowiem nie tylko w zielarstwie. Gdyby tak się dobrze nad tym zastanowić, panna Potter działała bardzo podobnie do Amandy Zabini. Cóż, z jakiegoś powodu to właśnie z nią toczyła nieustanny bój o pierwszą pozycję w Hogwarcie.
Na ogół więc nie dawała się prowokować w tak łatwy sposób. Jednak postać Janviera działała na Lily jak płachta na byka i bez niepotrzebnych komentarzy Emmy, a zapach lawendy dodatkowo doprowadzał ją do szewskiej pasji. 
– Podejrzewam, że jest na podobnym poziomie intelektualnym co ty, Varren, więc pewnie się tobą zainteresuje.
Emma spojrzała na Lily zdziwiona, ale Zabini od razu zareagowała, mówiąc: 
– Och, Potter, nie musisz być zazdrosna tylko dlatego, że zdajesz sobie sprawę, że ktoś taki jak on nawet na ciebie nie spojrzy. Powinnaś cieszyć się, że twoja koleżanka ma szansę się z kimś związać, czego niestety nie można powiedzieć o tobie, zamiast jej dokuczać.
– Wiesz, Zabini, niektórzy ludzie tak bardzo uwielbiają lizanie się po kątach, że nie potrafią być sami nawet przez jeden dzień. Współczuję im, każde uzależnienie to słabość.
– Ponownie nawiązujesz do mojego związku, to naprawdę żałosne i nudne, Potter – stwierdziła Amanda, mrużąc gniewnie ciemne, duże oczy. – Tak mocno atakujesz coś, czego nigdy nie będziesz w stanie stworzyć. Ale cóż, będę miła i dam ci radę, z której z wiadomych powodów i tak nigdy nie skorzystasz. Nie warto tkwić w relacji z beznadziejnym chłopakiem. Dlatego, dla twojej wiadomości, rzuciłam Marka. Nie musisz wysyłać swojego szarego pieska na przeszpiegi, powinnaś być mi wdzięczna. Pozwalam ci się za to za niego zabrać, może jemu wystarczysz.
Lily wpatrywała się w Zabini przez chwilę bez słowa, lecz zdołała się powstrzymać przed zadaniem jakiekolwiek pytania. Nie spodziewała się, że Amanda rozstanie się z tym ślizgońskim idiotą z szóstej klasy. Oczywiście Lily musiała potwierdzić prawdomówność rywalki chłopaka, a nie odwrotnie, więc i tak zamierzała skorzystać z Grey. I mimo że faktycznie wierne oczy Sharon miały w sobie coś szczenięcego, nie mogła tak tego zostawić.
– Nawet chłopak nieposiadający mózgu nie chce mieć z tobą nic do czynienia... To dopiero smutne. A Sharon jest z pewnością o wiele bardziej inteligentna niż twoje psiaki – uznała Lily, patrząc wymownie w kierunku Emmy, która patrzyła na nią z nienawiścią. Najwyraźniej dotarło do niej, że Potter wcale jej nie wcześniej nie skomplementowała, choć pewnie nie do końca rozumiała, za co powinna się obrazić. 
– Dziewczyny, musimy iść na śniadanie – oznajmiła szybko Grace Longbottom, która wyszła z łazienki i upinała właśnie ciemnoblond wlosy w koński ogon. – Już prawie ósma.
Lily westchnęła i zabrała swoją torbę. Właściwie była wdzięczna koleżance za interwencję; sama nie mogłaby tak po prostu tego zostawić, a dyskusja zaczynała ją już męczyć, szczególnie że nadal nawet nie poczuła zapachu kawy. Ponadto i tak odczuwała satysfakcję, ponieważ to do niej, a nie do Amandy, należało ostatnie słowo. Zabini miała nieco nietęgą minę, ale milczała, najwyraźniej uznawszy, że kontynuowanie rozmowy mijało się z celem.
Bez słowa wyszły z dormitorium i udały się w kierunku Wielkiej Sali. Lily szła obok Grace, jednak nie nawiązywała z nią pogawędki. Zastanawiała się za to gorączkowo, czy w rozmowie z Olivierem, do której z pewnością niedługo musiało dojść, powinna dać mu do zrozumienia, że go zna. Myślała od tym już od wieczora i powoli zaczynało ją to frustrować. Miała co prawda kilka planów, lecz żaden nie wydawał się perfekcyjny.
Ostatecznie postanowiła zdecydować się na poruszenie tego tematu lub ominięcie go w trakcie konfrontacji z chłopakiem. Być może będzie warto od razu się do tego odnieść od razu, a może wręcz przeciwnie, zostawić to jako argument na później, as w rękawie? Potter odnosiła bowiem wrażenie, że Olivier nie zostanie kolejnym szarym uczniem Hogwartu. Wraz ze swoją siostrą zrobił furorę samym przybyciem. Oczywiście istniała możliwość, że za kilkanaście dni nikt już nie będzie o nich mówił, ale oboje wydawali się wyraziści. Potter doskonale widziała reakcje rówieśników. Sama także musiała przyznać, że Janvier, szczupły i wysportowany, o ciemnobrązowych włosach i niemal błękitnych oczach robił wrażenie, jednak nie rozumiała, dlaczego niektóre dziewczyny nie spuszczały z niego spojrzeń poprzedniego wieczoru. Uważała, że nawet jeśli chłopak wyglądałby jak grecki Adonis, to nie powinno się na niego patrzeć jak sroka w gnat. Trzeba znać przecież własną wartość. 
A Olivier i tak nie był aż tak przystojny.
Gdyby nie Grace, Lily nie zauważyłaby wejścia do Wielkiej Sali, tak mocno pogrążyła się we własnych myślach. Z wdzięcznością uśmiechnęła się do koleżanki; akurat przy Longbottom nie musiała specjalnie się pilnować, należała ona bowiem do zupełnie naturalnych, niezainteresowanych szkolną pozycją osób. Czasami Potter zazdrościła jej przeciętności, a więc i braku konieczności pilnowania każdego swojego ruchu. Tylko że przeciętność była tak bardzo przerażająca pod każdym innym względem, że Lily nie chciała nawet myśleć o tym pojęciu.
– Naprawdę potrzebuję kofeiny… – mruknęła. – Co się tu dzieje?
W odpowiedzi Longbottom tylko wzruszyła ramionami, równie zdziwiona co Lily. Oczom dziewczyn ukazał się niecodzienny widok; część uczniów, zamiast siedzieć przy stołach i jeść śniadanie, stała przy stole Gryfonów i dyskutowała o czymś zawzięcie. Dopiero wtedy, gdy dziewczyny przeszły kilka kroków dalej, zauważyły, że w grupce składającej się z Gryfonów, Krukonów i Puchonów znajdowali się oboje Janvierowie i to najwyraźniej wokół nich skupiało się całe zainteresowanie.
Ku zdziwieniu Lily jedną z chichoczących dziewczyn okazała się Sharon. Potter miała ogromną nadzieję, że Grey znalazła się tam z powodu miłości do plotek i sensacji, a nie fascynacji Francuzikiem…! Co gorsza, ramię w ramię z Olivierem stał Hugo, najwyraźniej mocno zaangażowany w wymianę zdań.
Cierpliwość Lily naprawdę była tego poranka wystawiana na próbę zbyt często. Dziewczyna zaczęła poważnie obawiać się, że nie tylko nie zdoła zjeść śniadania, ale nawet wypić kawy! Na samą myśl aż prychnęła ze złości. Jeśli jednak pragnęła, by kolejne posiłki upływały jej w spokojnej atmosferze, musiała zadbać o to już teraz. 
Aż za dobrze wiedziała, że wszelką nową konkurencję należy niszczyć, zanim ta tak naprawdę powstanie. Uczniowie Hogwartu powinni jak najszybciej zrozumieć, że jedyną interesującą rzeczą w dwójce Francuzów jest to, że zmienili szkołę. Już dawno przyrzekła samej sobie, że za jej kadencji nie zostanie utworzona żadna nowa elita.
A już szczególnie nie taka, której przewodniczyć miałby Olivier Janvier, chłopak denerwujący ją samym swoim istnieniem!
Ludzie naprawdę nie dawali Lily żadnego wyboru.
– Przedstawienie czas zacząć. – Uśmiechnęła się złośliwie do nieco zdziwionej Grace, a następnie, odrzuciwszy długie, kasztanowe włosy, ruszyła w kierunku kolejnej ofiary.
Właściwie to mogło okazać się całkiem zabawne.

* ONMS – opieka nad magicznymi stworzeniami;
** OPCM – obrona przed czarną magią.

***

Rozdział dedykowany Anutrium. Dzięki Tobie powstała pierwsza część tego odcinka, myślę, że nietrudno się domyślić dlaczego :).
Nie spodziewałam się, że postać Lily Luny Potter będzie wzbudzać tyle emocji. Jedni jej nienawidzą, drudzy uwielbiają, niewiele ma stosunek naturalny. Właściwie bardzo się z tego cieszę. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest denerwująca, piszę fragmenty z jej perspektywy w taki, a nie inny sposób z pełną premedytacją. Żeby była jasność, nie popieram większości jej zachowań i poglądów, tej, która jest tak perfekcyjnie wypracowana i w które ona naprawdę wierzy, ale gdzieś w podświadomości ta poza jej przeszkadza. Cóż, jak już pewnie zauważyliście, nie stała się taka, jaką gra, w jeden dzień.
Jak zwykle czekam na Wasze komentarze i opinie. Nie musicie się rozpisywać, dla mnie sama informacja, że czytacie, wiele znaczy :).

73 komentarze:

  1. Bardzo fajny rozdział, choć wciąż wprowadzający.
    Czyli Hugo jednak kogoś kocha! A to ci niespodzianka. W sumie rozumiem dlaczego nie chce się ujawniać przed Lily. Raczej krzywdy by mu za to nie zrobiła, ale pochwały również by od niej nie usłyszał. Gdyby dziewczyna dowiedziała się, że osoba, którą naprawdę lubi związała się z jej największym wrogiem byłby nieciekawie. W sumie wyjaśniło się także to dziwne zachowanie po lekcji, na której wydarzył się ten incydent z uszami. Wydaje mi się jednak, że chłopak zabiera się za to wszystko od złej strony. Podpada mi to wręcz pod jakieś prześladowanie ;) No, ale rozumiem, że boi się zbłaźnić przed miłością swojego życia. To ciekawe i zaskakujące, że nawet ktoś kto stara się pozować na kogoś nieczułego czy okrutnego ma w sobie taką wrażliwość, która pozwala jej tworzyć piękne obrazy. A może ta dziewczyna wcale nie jest taka zła, jak opisuje ją Lily? Chętnie się przekonam, jak to się dalej rozwinie.
    Hugo zaskoczył mnie również tym, że tak szybko złapał nić porozumienia z Olivierem. Pozornie ci dwaj chłopcy bardziej różnić się od siebie nie mogą, a jednak się dogadali. Cieszę się, choć Lily pewnie nie o czym świadczy końcówka rozdziału.
    Ciekawe co też ona wymyśliła...
    Olivier jednak nie znienawidził Hogwartu tak po całości. Przeszkadza mu wiele rzeczy, czuje się obco w nieznanym miejscu i pewnie jeszcze dużo czasu upłynie zanim się przyzwyczai do nowego środowiska, ale nie narzeka. Nie aż tak. W pewnych momentach nie udało mu się ukryć, że jednak coś go zaskoczyło lub zachwyciło. Może jednak Hogwart nie będzie dla niego takim złym miejscem. No oczywiście pod warunkiem, że razem z Lily nie zdemolują całego zamku. Biorąc pod uwagę ich wybuchowe charaktery i pewne łączące ich, a niemiłe wspomnienie jest to całkiem możliwe.
    Cóż, czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na epilog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. zacznę jak zwykle od końca, jakoś tak zawsze łatwiej xD
      Olivier faktycznie nie znienawidził jeszcze tak do końca Hogwartu, własciwie to ma do niego mieszany stosunek, bo część rzeczy mu się podoba, ale z pewnościa długo będzie się wstrzymywał. żeby przzynać, że szkoła naprawdę go pozytywnie zaskoczyła xD na razie jest mocno wkurzony całą sytuacją, ale to , że Hugo okazał się być w porządku, z pewnością go nieźle zakoczyło, bo nie spodziewał się takiego miłego przewodnika xD ciekawe tylko, co powie na to Lily :D
      Tak, nie można udawać, że Hugo nie ma nic ze stalkera :p ale on wpadł po uszy, a to naprawdę jedyna możliwość, aby mógł ją poobserować...;p i to z co najmniej kilku powodów. Ale ciekawi mnie, czemu myślisz, że Helena jest zimna i nieczuła? xD wydawało mi sie, że nie opisywałam jej w ten spoosób, własciwie o niej samej to dałam tylko ten krótki fragment, kiedy hugo zamienił jej uszy w uszy królika ;p może pomyliłaś ją z Zabini? serio, to mnie zaskoczyło xD bo na samą relację Lily to nie ma co stawiać tak naprawdę, szczególnie jeśli chodzi o Helenę - tutaj to jest pewna przeszłość i poczucie niesprawiedliwości; w przypadku drugiego największego wroga czyli A.Z. - to czysta niecheć ;p
      Lily wymyśli z pewnością wiele rzeczy, szczególnie ze Olivier będzie ją wkurzał z każdą sekundą coraz bardziej xDxD

      Usuń
    2. No pewnie, że ją pomyliłam! Wychodzi moje czytanie ze zrozumieniem, a może to raczej ta demencja starcza? W każdym bądź razie nic pozytywnego :D Chodziło mi o Zabini. Co do Heleny to mam mieszane uczucia - w sumie faktycznie jeszcze niezbyt wiele informacji tutaj otrzymaliśmy.
      I wprost nie mogę doczekać się tych rzeczy, które Lily szykuje dla Olivera :D

      Usuń
    3. Helena jest gryfonka, a amanda krukonka, moze to pomoze ;)
      Olivier nie pozostanie jej dłużny xD

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. 1. (...)pisnęła rozmarzona Emma Varren, a Lily przewróciła oczami.
      (...) Emma Kingsley (...) - to specjalnie (są dwie Emmy?), czy przypadkiem? Dalej raz jest Kingsley, raz Varren.
      2. a Potter przed porannym wypiciem kawy zawsze była mniej tolerancyjna. W dodatku Zabini kupiła sobie nowe perfumy o zapachu lawendy, prawdopodbnie tylko dlatego, że pod koniec zeszłego roku dowiedziała sie, że POtter nienawidzi tego zapachu, a teraz właśnie się nimi zawzięcie psikała.
      Panna Potter naprawdę nie rozumiała, co takiego zrobiła, aby los kazał ją towarzystwem tak beznadziejnych (...) - trochę powtórzeń, ale na tak długi i świetny tekst to serio ledwo widać.
      Więcej błędów me oczy nie widziały. Za to jestem pełna uznania dla Ciebie. Piszesz z taką lekkością i naturalnością, a postacie są żywe. Nadal mam mieszane uczucia co do Lily, ale czasami sama jestem wredna BO TAK (ludzie, którzy mnie otaczają mnie irytują, a ja jestem wybuchowa) i w sumie, to lubię ciężkie charakterki. Wiadomo, że ma jakieś problemy, urazy z dzieciństwa. Z resztą, większość ludzi o takim nastawieniu do życia mają jakieś przykre wspomnienia.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. PS: To wyżej to ja, tylko z telefonu, co nie mogę się przelogować ze starego konta na nowe.

      Usuń
    3. dziękuję za wypisanie błędów, nazwisko Emmy zmieniłam w trakcie pisania,. kiedy ogarnęłam, że już nadałam nazwisko Kingsley innej bhoaterce i najwyraźniej umknęło mi jedno miejsce. powtórzenia i przy okazji dwqie literówki w tym fragmencie, który wkleiłaś, tęż zaraz poprawię.
      Cóż, ja tak mam, że lubię opisy i ci, którzy lubia akcję, to raczej muszą czekać xD Mam ochotę trochę to poprzedłużać, żeby narobić smaczku. no a jak jeszcze dodam, ze mam zamiar również zamieszczać pewne retrospekcje, aby wytłumaczyć pewne zachowanioa...
      Tak. z pewnością Hugo nieco przesadza xD ale wpadł po uszy i nie zachowuje się racjonalnie :D a wie, że inaczej to na pewno by nie mógł na nią popatzeć w spokoju albo z powodu wrodzonej zdolności do popadania w tarapaty, albo z powodu Lily, albo nieśmiałości - a tak naprawde to wszystkich naraz :D
      dziękuję za komentarz:)

      Usuń
    4. a, czy prowadzisz obecnie jakiś blog?:)

      Usuń
    5. Tak, dzieci--zywiolow.blogspot.com/
      Takie dłuższe opowiadanie, a poza nim z Kathrine E może będę pisała coś o Huncwotach :3

      Usuń
    6. Muszę przyznać się bez bicia, że ostatni fragmemt tylko przeleciałam wzrokiem i dokładnie go nie czytałam, bo nie miałam czasu ;-;
      Zauważyłam jeden błąd:
      Myślała OD tym już od wieczora i powoli zaczynało ją to -- chyba powinno być NAD (przepraszam za Caps Locka, ale nie chciało mi się inaczej tego zaznaczać).
      Ach, no i jedno pytanie — 'Janvier' czyta się 'Dżanwier' czy 'Hanwier'? Nigdy się nie orientowałam w tych francuskich nazwiskach.

      Usuń
    7. Żąwier ;) o, dzięki za to 'od'

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, kochana! ;)
    Cóż, rzeczywiście postać Lily może wzbudzać kontrowersję, ale to bardzo dobrze dla tego opowiadania. W wielu kwestiach się z nią nie zgadzam i jej styl bycia w normalnym życiu bardzo by mnie odpychał, ale jedno trzeba jej przyznać - nie jest osobą pospolitą. Jest wyrazista, a przez to ciekawa i to sprawia, że mimo tego niezrozumienia co do jej zachowań, chce o niej czytać. Nigdy nie wiem czego się po niej spodziewać, a mimo to wiem, że będzie interesująco. Wbrew pozorom to nie jest przecież takie łatwe stworzyć kogoś takiego jak Lily i nadać mu tak oryginalny charakter.
    Co do pierwszej części, poświęconej Hugo to muszę powiedzieć, że naprawdę żal mi tego chłopaka. Ale widać tutaj bardzo dobrze, że jest w całości podporządkowany Lily. Bez jej przyzwolenia nie chce nawet zagadać do Hanny, a co dopiero związać się czy podrywać. Na pierwszym miejscu postawił sobie to, co powie Lily, a dopiero potem swoje uczucia. Nawet gdyby Hanna była nim zainteresowana to on chyba odpuściłby to uczucie, żeby nie zdenerwować kuzynki. To jest chore, ale pokazuje jak silną osobowością jest Lil i jak wielką ma nad nim władzę. Skoro byłaby w stanie się na nim mścić (może nie w takim stopniu jak na innych, ale jednak) za uczucia to co to jest za relacja? Do tej pory myślałam, że chociaż z Hugo tworzy coś na kształt szczerej przyjaźni, ale teraz muszę się chyba nad tym poważnie zastanowić.

    Co do kłótni to chyba nie jestem zdziwiona, że do takich dochodzi. I w sumie cieszę się, że dziewczyny tak otwarcie mówią o swojej nienawiści, bo te fragmenty są bardzo ciekawe i ubarwiają opowiadanie. Miło wiedzieć, że nie każdy schodzi z drogi Lily i są osoby, które z chęcią by jej dokopały. To dość realistyczne, bo przecież tam gdzie sława tam i hejty;D

    A co do Oliwiera to sądzę, że prędzej czy później zachwieje pozycję Lily w tej szkole. Ale bardzo ciekawi mnie, co ona zrobi by do tego nie dopuścić. Myślę, że gama jej możliwości jest naprawdę spora i ten wątek może być cholernie intrygujący dlatego niecierpliwie czekam na kolejny rozdział! :*

    Pozdrawiam!;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. tym razem postaram się odpowiedzieć pokolei xD
      Ja też z penwością nie polubiłam Lily, gdybym ją poznała, ona pozuje na taką królową amerykańskich szkół, razem z Zabini, i to z pewnością by mi nie odpowiadało. Ale cóż, być może wiele bym jednak straciła... Bo Lily z pewnością ma wiele twarzy, więcej, niuż jest świadoma i wie kryje,. Ma ogromny wpłyhw na inny, to prawda. Hugo jest jej podporządkowany, ale to też jest bardziej skomplikowanhy - on się o nią serio troszczy i jest prekonany, że Lily stałaby sie jezscze gorsza i juz nikomu nby nie ufała, gdyby on ją wyrolował. ponadto zauważ, że tak naprawdę to tylko teoria Weasley'a co zrobiłaby Lily, gdyby poznała prawdę... Mimo że ta teoria z pewnością nie wzięła się z niczego xD inna kwestia, że łatwiej czasem jest się zasłaniać różnymi kwestiami niz odważyć się i zawalczyc o uczucie. szczeólnie dla rudego piętnastolatka, który nonstop wpada w jakieś tarapaty xD ale nie można go tak do końca skreslić, jeszcze nic nie jest przesądzone w kwestii jego życia uczuciowego xD
      OPis kłotni sprawił mi trochę radości, nie mogę ukryć, że nie, to była całkiem dobra zabawa... O tak, Amanda jest rownie silną osobowością co Lily, zresztą co to byłaby za frajda, gdyby tylko jedna królowa była w szkole?xD
      Olicier... ach... on i Lily to jest oczywiście najważniejszy, ale i właściwie najtrudniejszy do poprowadzenia wątek, bo musze to narpawdę dobrze wyważyć... ale będzie się działo!:D

      Usuń
  6. Wpadłam w zasadzie przypadkiem, zobaczyłam Twój nick w komentarzu pod jednym z opowiadań i mnie to zaintrygowało, zwłaszcza że akurat czytam po raz enty "Panią Jeziora" Sapkowskiego - czy to stąd on pochodzi? :D
    Od razu mówię, że nie przeczytałam wszystkiego, w zasadzie tylko "Właściwe miejsce" i "Niezależność". Pierwsza miniaturka mnie tak ujęła, że sama zachciałam coś w tych klimatach napisać, zwłaszcza że akurat wczoraj trafiły mi się same potterowskie zamówienia na szablony i przez cały wieczór zrobiłam trzy szablony z Lily i Jamesem...
    W sumie za młodym pokoleniem nie przepadam, ale słówko "romans" mnie z miejsca przyciągnęło i się zaczytałam. Muszę przyznać, że kanoniczną Lily lubiłam, ale tutaj wydaje mi się... sztywna, za bardzo gra, za bardzo pozuje. Lubię jej sarkazm i cięty język, ale nie podoba mi się stosunek do jej świty... i nie tylko to. Jednak relacja ona - Olivier zapowiada się bardzo ciekawie i czekam, jak to się rozwinie :D

    Pozdrawiam, nowa czytelniczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale to nie jest Lily Evans, tylko Lily Potter, a o tej to w sadze potterowskiej było bardzo niewiele i to tylko w epilogu xD ach, to prawda, jest cięta i bardzo...merkantylna, ze tak powiem, ale ona posiada wiele twarzy, ktore beda sie tutaj pojawiać. I tak, z pewnością ona i Olivier będą mieszanką wybuchową xD a Właściwe Miejsce jest tekstem, ktory jest ze mną tak długo, ze az nie pamietam od kiedy, i bardzo Ci dziekuje, ze tak Ci sie spodobał. I bardzo się cieszę, widząc nową czytelniczkę. Oczywiscie, odwiedzę Twoj blog :)

      Usuń
    2. Wiem, ale wówczas wyglądała na taką małą, słodką i przerażoną... Tutaj mnie mocno dziwi jej stosunek do swojej rodziny, ale myślę, że jednak MIMO wszystko trzy rozdziały to za mało, żeby wyrokować o tym, jaka ona faktycznie jest. Najbardziej czekam na to, aż zaiskrzy między nią a Olivierem <3
      A moje blogi się do odwiedzania za bardzo nie nadają. :D

      PS Jeśli mogę coś zasugerować - mogłabyś dodać w menu odnośnik do strony głównej, bo buszowałam po zakładkach i miałam problem z szybkim powrotem na główną :D

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. A, fail, nie zauważyłam odnośnika na dole posta. xD

      Usuń
    4. Ja juz przeczytałam Lacrimrose, jest świetne,a mowi to osoba, ktora nie gra w gry komputerowe xD teraz będę czytac studium szaleństwa :*

      Usuń
    5. Studium szaleństwa to w ogóle ostatnio olałam xD Lacrimrose to w miarę, bo nad tym ciągle pracuję ^^
      Za to przez ciebie i te szablony zaczęłam pisać opo o Lily i Jamesie x.x To takie... smutne xD

      Usuń
  7. Hugo zaczyna mnie trochę przerażać. Rozumiem, że mógł całkowicie oszaleć na punkcie Heleny, skoro dziewczyna jest ładna, a w dodatku inteligentna. Ale zakradanie się do Pokoju Wspólnego i obserwowanie dziewczyny za każdym razem, kiedy rysuje? To nie jest normalne i myślę, że gdyby Helena się o tym dowiedziała, zaczęłaby patrzeć na Hugo z obawą. I wcale bym się jej nie dziwiła, bo to podchodzi pod stalking.
    A jak już wspomniałam o Hugo, to widać, że w jego rodzinie taka nieporadność jest dziedziczna. Ronowi też często zdarzały się jakieś wpadki. Szkoda, że akurat te geny trafiły się jego synowi.
    Olivier w tym rozdziale wydawał się zadziwiająco normalny. Mam na myśli to, że po prostu nie wywyższał się, nie wzdychał aż tak często, jak bardzo mu się nie podoba w Hogwarcie. Całkiem normalnie rozmawiał z Hugo i wydaje mi się, że mimo tego, co Olivier twierdzi, tych dwoje naprawdę ma szansę zostać przyjaciółmi.
    Ja osobiście Lily lubię. Szczególnie za to, że jest postacią złożoną, która ma zupełnie inny charakter, niż stara się to pokazać. Jest zagubiona i skrzywdzona (chociaż nadal nie mam pojęcia dlaczego) i przez to nosi maskę twardej dziewczyny, której nic nie obchodzi. Z niektórymi poglądami Lily kompletnie się nie zgadzam, ale nie jestem nawet pewna, czy dziewczyna sama uważa je za słuszne. Może uparcie próbuje przekonać samą siebie, że dobrze postępuje, chociaż w głębi duszy wie, że to nieprawda. Już nie mogę się doczekać konfrontacji z Olivierem. To na pewno będzie ciekawe...

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Vivienne, bardzo dziekuję Ci za ten komentarz, a szczegolnie za ostatnią jego czesc, bo widzę, ze dostrzegasz juz to, co jest moim celem, choc na pewno za szybko nie wyłożę tak do konca na tacy wszystkich powodów, dla ktorych Lily jest, jaka jest. Co do Higona, tak to jest jakiś rodzaj stalkingu, Chpc on inaczej ma pewno nie mogłby jej za bardzo obserwowac, a na pewno sie zabujał na maska. Wiec nie mysli racjonalnie. A geny Rona w jego przypadku się zwielokrotniły do entej potęgi ;) tak, chciałam pokazac, ze Olivier nie do konca jest taki jak Lily, ale coz, nie mog tez powiedzieć, ze zawsze będzie taki ok jak w rozmowie z Hugonem ;)

      Usuń
  8. A jednak miałam rację! Hugo podkochuje się w Helenie :) Lily z pewnością nie pochwalała tego związku, zważywszy na relacje pomiędzy dziewczynami. Ale mimo wszystko radziłabym Hugonowi nie przejmować się kuzynką. Zachowanie Lily jest nieco aroganckie, dość niedorzeczne moim zdaniem, co widać po tym rozdziale. Pokazała swoje pazurki. I mam nadzieję, że Hugo zaprzyjaźni się z Oliverem, który najwyraźniej polubił rudowłosego. Coś czuje, że w tej Wielkiej Sali będzie się dużo działo. Pewnie nie obejdzie się bez szlabanów :)
    I w ogóle te podglądanie Heleny przez Hugona... Podchodzi to troszkę pod obsesję i źle to wygląda...
    Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiam się, czy pozwolić wielkiej sali prżezyc xD nie no, nie bedzie az tak zle, ale spokojnie z pewnością tez nie będzie. Coz, Hugo faktycznie zwariował. Nie da się ukryć, ale juz nie potrafi przestać z tego zrezygnować xD

      Usuń
  9. Z jednej strony szkoda, że trzeba czekać jeszcze trochę do starcia Francuza z Lily, ale ten rozdział przedstawił nam jak bardzo sytuacja jest pogmatwana. Hugo ma przerąbane, bo na pewno prędzej czy później wyda się, że podkochuje się w Helenie (może nawet Olivier coś mu pomoże? :D), a w dodatku polubił się z Olivierem, czego Lily także nie poprze. Nie chciałabym, żeby musiał wybierać, ale znając rudą, to bardzo możliwe, że postawi mu ultimatum. Ale Hugo jest inteligentny no i kto zna Lily lepiej niż on? :) Chociażby ze względu na to Lily nie powinna być dla niego taka ostra; nigdy nie wiadomo czy Hugo nie odważy się zagrać, co prawda niehonorowo, ale w sposób godny kuzynki :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, tak to raczej Hugo nie zagra, aczkolwiek nawet w takich ludziach jak on jest pewna granica wytrzymałości, ktora moze pęknąć w krytycznym momencie (nie, żebym cos sugerowała, skądże xD). Taaaak, teraz Hugo podpadł kolejną rzeczam choc nawet o tym nie wie. Ale szybko się dowie hihihi

      Usuń
  10. Tyle wspaniałego Hugosia! <3 Nawet nie wiesz, jak wielką radość sprawiłaś mi tym fragmentem z jego perspektywy… I jeszcze ta dedykacja – naprawdę bardzo, bardzo, bardzo dziękuję!
    Zacznę oczywiście od… Hugosia, a jakże by inaczej! Po pierwsze – jaaaak tooo? Hugoś się zauroczył Helenką! Cóż, ich inicjały wskazują na to, że może i by do siebie pasowali, ale jak to wyjdzie w praktyce, gdzie to poza dzieleniem inicjałów, wypadałoby podzielić się czymś jeszcze, to nie wiadomo… Ale Hugoś ma rację – trochę z niego pechowiec… żeby tak ze wszystkich dziewczyn w Hogwarcie zachwycić się Helenką? To znaczy, ja do niej nic nie mam… ba, w sumie to chyba byłabym skłonna im pokibicować (w końcu to H&H; i patrząc na to, jak Helenka spędza poranki, wydaje się, że ukrywa w sobie dużo wrażliwości, a Hugoś także jest wrażliwy, więc mają już jakiś punkt zaczepienia <3), ale pojawia się przeszkoda w postaci Lily. Hugoś naprawdę lubi Lily i się o nią troszczy, więc nie chce jej denerwować… Chociaż, to już nawet nie chodzi o nerwy panny Potter, to kwestia tego, że gdyby wydało się, kim to uroczy Hugoś się zachwyca, Lily by go odtrąciła i z całą pewnością z przyjaciela przeistoczyłby się może nie we wroga, ale z pewnością w kogoś, kogo Potter traktowałaby jak pantofelka – coś małego, niewidocznego, a więc niewartego żadnej uwagi. A jednak Hugoś Lily lubi i nie chce, żeby ich przyjaźń ucierpiała przez jego zauroczenie Helenką. Ale z drugiej strony zauroczenie Helenką jest nad wyraz silne...Tak mi szkoda Hugona :( Utknął gdzieś po środku i przez tę swoją wyrozumiałość i wrodzoną dobroć musi teraz z takimi problemami się mierzyć. Swoją drogą, gdyby nie charakterek Lily dylemat Hugosia by zniknął, no ale Lily jest, jaka jest i sprawy mają się tak, a nie inaczej… Zresztą, nawet gdyby, czysto hipotetycznie, Helenka i Lily były przyjaciółkami z prawdziwego zdarzenia, to nadal nie wiadomo, czy Hugoś miałby ułatwioną sprawę, bo patrząc na to, jak zabiera się do gruntowniejszego zapoznania z Helenką, mam wrażenie, że biedak i tak by się miotał. Tymi hugosiowymi podchodami dosłownie rozłożyłaś mnie na łopatki. Chyba powinnam wcześniej pomyśleć o tym, że Hugoś w całej swej okazałości to może być dla mnie za wiele i dawkować sobie ten jego fragment, bo przeczytanie go od razu sprawiło, że teraz siedzę i jestem niemal bliska utraty resztek rozsądku xd I bez perspektywy Hugosia w opowiadaniu, upatrzyłam sobie w nim mojego ulubieńca, ale rany, przenigdy nie spodziewałam się, że po przeczytaniu części rozdziału z jego perspektywy, będę miała ochotę dosłownie płakać nad jego wspaniałością. Serio, on jest taki miły, uprzejmy i przesympatyczny. I wygląda na to, że momentami z niego trochę ciapa… (ja też! ja też tak mam!) Wiem, że ten sposób, który sobie obmyślił, żeby zbliżyć się do Helenki, to może podchodzić pod prześladowanie, ale dla mnie, to raczej jedynie dowód na to, że on boi się odrzucenia i zwyczajnie jest trochę niepewny siebie. Plus do tego dochodzi również jego wiek… Jednak od chłopaka w tym wieku nie ma co oczekiwać jakichś zdecydowanych działań. Właściwie, jakbym w Hugosiu widziała odbicie mojego brata, który chociaż jest trochę starszy, to jednak mam wrażenie, że w niezwykle podobny sposób zabiera się do „tych rzeczy” :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej perspektywy Hugosia miałam jeszcze wyciągnąć w komentarzu dwie sprawy… Przede wszystkim Olivier. Ha, czyżby oni jednak mieli się zakumplować? Właściwie to mnie ta opcja jak najbardziej odpowiada, bo skoro Lily i Olivier mają grać tutaj pierwsze skrzypce, to jeśli Hugoś znajdzie się blisko i jednego, i drugiego, pojawia się szansa, że będzie naprawdę często gościł w całej historii xd I wreszcie… Lily będzie się wściekać :D Nie, żebym życzyła jej źle, wręcz przeciwnie, trzymam kciuki za to, by ona wygramoliła się z tej bańki pozornego okrucieństwa i nienawiści, którą wokół siebie zbudowała, no ale na pewno to koleżeństwo (a może później i przyjaźń?) Hugosia z Olivierem, trochę ją poruszy i zapewne wyniknie z tego powodu sporo ciekawych zdarzeń. Właściwie próbkę mamy już w tym rozdziale, gdy sam widok Hugosia u boku Oliviera okazuje się być gwoździem do trumny i Lily nie wytrzymuje nerwowo. Co też ona tam wymyśliła? :O Na pewno nie będzie to nic przyjemnego, tego jestem pewna :D
      A, i jeszcze te przemyślenia Hugosia odnośnie Lily… On tylko potwierdził, że Lily z jakiegoś konkretnego powodu stała się tak pozornie zamknięta i zimna. To też mamy i uzasadnienie, dlaczego taki dobry Hugoś tkwi przy złej Lily – ona nie jest zła. Albo nie jest do końca zła. Chociaż rzeczywiście, te niektóre przemyślenia we fragmentach pisanych z jej perspektywy, sprawiają, że naprawdę można poczuć do niej silną niechęć, to z wydawaniem wszelkiego typu wyroków odnośnie Lily trzeba się powstrzymać. Zwłaszcza, że gdzieś tak pomiędzy tą całą pogardą wobec świata i taką wręcz obojętnością, ewidentnie skrywa się coś pozytywnego. Tutaj, jak dla mnie, takim małym promyczkiem nadziei dla Lily był jej stosunek wobec Grace. Fakt, to nie tak, że Lily ją lubi, ale i tak, jak dla mnie samo przyznanie się do tego, że nie ma do niej żadnej urazy i w gruncie rzeczy jest w stanie ją tolerować, to w przypadku Lily już coś… No i jest jeszcze przecież jej relacja z Hugosiem… Jej na nim na swój sposób zależy, bez dwóch zdań. Poza tym, Hugoś wspomina coś o Jamesie i zmianie jej stosunku do niego… Także nie jest z nią aż tak źle, jakby się zdawało na pierwszy rzut oka.
      Ta wymiana zdań Lily i Zabini to cała kwintesencja postaci Lily. Ech, zaczyna mi być szkoda już nie tylko Hugosia, który musi się kryć ze swoimi romantycznymi uniesieniami, ale i Oliviera, bo coś mi się zdaje, że już wkrótce cała złość Lily spocznie na nim. Wyczuwam jednak, że z niego twardy zawodnik i on się tak łatwo Lily nie da… (do boju, Olivier!) Aż się nie mogę doczekać tych ich starć!
      Uwielbiam ten rozdział (pierwsza część komentarza szczegółowo wyjaśnia dlaczego :D)! Czekam niecierpliwie na spektakl, jaki urządzą nam Lily i Olivier… Plus, oczywiście, wyczekuję na dalsze Hugosiowe losy <3 O, jeszcze teraz coś mi do głowy przyszło… bo co było, gdyby zauroczenie Hugosia nie tyle się wydało, co on sam postawiłby się Lili i oznajmiłby, że lubi Helenkę…. To dopiero byłaby draka… W sumie taki Hugoś Hugoś by może nie dał rady, ale jeśli zakumuluje się z Olivierem, to może uszczknie od Francuza nieco pewności siebie i w sprawie Helenki zadziała wreszcie dość stanowczo i odważnie… byle tylko Hugoś nie stał się narzędziem w rękach Oliviera albo Lily przeciwko temu drugiemu, bo niestety, to mu zdecydowanie grozi :P
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Anutrium ja Cię kocham :*:*:*:*:*:*:*:*:* Serio, jak tylko zaczęłam czytać, to na mojej twarzy pojawił się wielki banan, który później się tylko rozszerzał i nadal cieszę się jak głupia xD Fascynacja Hugosia Heleną to pryszcz w porównaniu z Tobą;p Ty go uwielbiasz! kurde, nawet to prześladowanie szybko przeskoczyłaś. ale wiesz, własciwie masz rację, on to robi dlatego., ze nie ma innego pomysłu. nie traktuje tego zdecydowanie jak stalikng, on nie chce znać każdego ruchu Heleny, chce sobie tylko ją poobserwować, bo inaczej nie miałby za wiele okazji... A zakochał się w niej na amen. Masz rację, gdyby Helena i Lily się kumplowały, to też nie miałby łatwiej... tyle że... nie, nie mogę tego zdradzić teraz, nawet jeśłi napisałaś mi tak piękny komentraz. xD no w każdym razie sprawa z Heleną i Lily jest naprawdę dosć skomplikowana. Ach, w jakimś sensie Twój biedny Hugonek (bo już nie mogę go chyba traktować jako swoją wersję Rowlingowej postacixD) znajdzie się na środku pola walki, tylko czy będzie tak chciał tam stać i nic nie robić... nie powiedziałabym xD ale nie martw się, Hugonek to przeżyje, nie chciałabym mieć Ciebie na sumieniu :* serio, Anutrium, dzięki Tobie to ja chyba nawey nie pomyślę.,żeby kiedykolwiek (przed zakończeniem rzecz jasna) zawiesić tego bloga:). A co do Grace, racja, to jest promyczek, w poprzednim promyczkiem był Alex, jest trochę tych promyczków, które wyskakują, i Lily sama tego nie rozumie.
      Uwielbiam Cię, serio xD

      Usuń
    3. Zostałam Hugofilem i nic nie mogę na to poradzić xd Muszę pomyśleć nad stworzeniem jakiegoś fanklubu czy coś :D a jak Hugonowi nie wyjdzie z Helenką, to ja naprawdę zrobię wszystko, żeby stworzyć maszynę do przenoszenia bohaterów fikcyjnych do świata rzeczywistego i poproszę Cię o recepturę na Hugosia, no i potem to już go zamknę w moim pokoju i będę z nim tam siedzieć i godzinami się na niego patrzeć... Może udzieli mi się chociaż namiastka jego wspaniałości? (prędzej sfiksuję albo inni uznają, że teraz to już naprawdę się dziwnie zachowuję i to mnie zamkną w piwnicy, a Hugosia wypuszczą na wolność, ale ciii... marzyć można :D)
      Mój Hugonek... <3 Nie wiem, czy to możliwe, ale moja fascynacja nim w tym momencie jeszcze bardziej wzrosła :D
      Uff, odetchnęłam z ulgą... Rzeczywiście, gdyby coś mu się stało, to ja mogłabym tego nerwowo nie wytrzymać. Także dziękuję <3
      No ja mam nadzieję, że żadne głupie myśli o zawieszeniu nigdy, ale to nigdy nawet przez chwilę nie zagoszczą w Twojej głowie... bo wtedy też miałbyś mnie na sumieniu :P
      <3 <3 <3

      Usuń
    4. Boże, co ja Ci zrobiłam xD serio nie wiem czemu ona Toja fascynacja jeszcze bardziej wzrosła, ale to jest już naprawdę... Poważny poziom fascynacji xd

      Usuń
    5. po prostu stworzyłaś za cudownego bohatera :D serio, to już się robi niebezpieczne xd chyba muszę się jakoś odczarować... ej, czy przypadkiem Hugoś nie ma jakichś okropnych zwyczajów? albo mógłby mieć idiotyczne drugie imię... wtedy bym go sobie obrzydziła czy coś :D ale to chyba nie zadziała. nic nie zadziała. jestem zgubiona :P

      Usuń
    6. Moze dam mu na drugie imię... Gargamel? Zadziałało?xd

      Usuń
    7. Hugon Gargamel Weasley... Hugon Gargamel Weasley ... Ech, to mnie raczej tylko bawi xd Teraz to już na pewno nic mi nie pomoże, utknę w tej obsesji i się z niej nie wygrzebię ;)

      Usuń
  11. Jestem kochana! ;)) Tak jak obiecałam, gdyż zawsze dotrzymuję słowa! :D ^^ Tak że masz od dziś we mnie stałą oraz wierną czytelniczkę! :** :3

    Jeju, jeju! Nawet nie wiem od czego zacząć! :D Od tego, że zachwyciłaś mnie od samego początku WSPANIAŁYM stylem pisania lub może powinnam od razu przejść do treści? ;)) ^^ Tak czy inaczej zwaliłaś mnie z nóg, serio! :)) ^^ Lekko, zgrabnie, finezyjnie... Mogłabym tak wymieniać bez końca! :D :3

    Lily szalenie mi się spodobała! Uwielbiam dominujące, zadziorne kobitki! Mam nadzieję, że nie poddasz jej charakteru ogromnej metamorfozie! :D ^^ Jestem ciekawa, jak zareaguje na wieść, że Hugo buja się w Helenie (swoją drogą przepiękne imię, przed oczami stanęła mi Troja! :D *.*) Co do samego chłopaka, miło, że ma szansę na nawiązanie przyjaźni! :)) Życzę mu jak najlepiej, dlatego pragnę, aby miał za wiernego kompana kogoś takiego, jak Oliwier! :D ^^

    Pokochałam kochana Twoje opowiadanie, więc już nigdzie się stąd nie ruszę! :D Życzę Ci niewyczerpalnych pokładów weny! :** :))

    Pozdrawiam oraz ściskam ze wszystkich sił! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za opinię i tak miłe słowa:)). Normalnie chyba musze zrobić ankietę - czy lublisz Lily Potter... Podejrzewam,że byłoby pół na pół xD

      Usuń
  12. Hugo jest uroczy. Te jego miłosne podchody są zabawne, ale powoli zaczynają wyglądać jak obsesja. A poza tym jest naprawdę sympatycznym chłopakiem. Podoba mi się jego początek znajomości z Oliverem, którego też zdążyłam już trochę polubić. Ciekawa jest reakcji Lily, która pewnie da mu popalić, kiedy się dowie o tych małych sekretach Hugona. Szkoda mi go. Panna Potter w Twoim wydaniu jest nieobliczalna i mściwa. Chociaż w tym rozdziale nie denerwowała mnie tak jak zwykle (pewnie dlatego, że nie było jej teraz zbyt wiele). Jednak mimo tej mojej niechęci do Lily to z całą pewnością jest ona ciekawą postacią, która może nieźle namieszać. I właśnie na to liczę :) Już nie mogę doczekać się jej starcia z Oliverem. Oj, będzie zabawnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;p Tak, chłopcy wyglądają na o wiele milszych, kurczę, nawet ten Olivier mi taki spoko wyszeł. Ale on właściwie jest dosyc w porządku, choć Lily sądzi inaczej. Ona ma w ogóle dziwne poglądy na pewne sprawy, nie da się ukryć;p

      Usuń
  13. Twój blog został oceniony na http://wspolnymi-silami.blogspot.com/. Pozdrawiam i życzę miłego dnia, z nadzieją, że docenisz moją pracę i pozostawisz pod oceną kulturalny komentarz,
    maximilienne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację i ocenę :) Oczywiście, na pewno pojawię się z komentarzem, kiedy będę korzystać z kompa :)

      Usuń
  14. Nieco spóźniona, ale jestem i po przeczytaniu rozdziału żałuję, że tak późno, ponieważ całkowicie i nieodwołalnie (a przynajmniej na ten moment) zakochałam się w Hugonie. Może to tylko ja, ale w tym pierwszym fragmencie niemal czułam taką jego słodką nieporadność i wewnętrzny strach pomiędzy tym, czego pragnął a czego chciał uniknąć. Prawda jednak jest taka, że niezależnie od tego jaką decyzję podejmie, to on będzie tym najbardziej poszkodowanym - teraz cierpi, bo musi ukrywać swoje uczucia, a jeśli je wyjawi prawdopodobnie utraci kuzynkę, która jest jego przyjaciółką. Nie sądzę by Lily obecnie była na tyle dojrzała, aby to zrozumieć, choć naprawdę jej na chłopaku zależy. Podoba mi się, że poświęciłaś mu tak duży fragment i pozwoliłaś nieco poznać, nie przerysowując go ani nie czyniąc płaskim, w czym chyba pomogło, że pomimo, iż normalnie jest nieco nieskoordynowany ruchowo, to jednocześnie jest całkiem dobry w Quidditcha.

    Generalnie, mogłabym rozpływać się tutaj nad całą resztę, bo Twoje dialogi to mistrzostwo, przedstawienie relacji z nowym uczniem wyszło naturalnie, nie popadasz ze skrajności w skrajność, ale wszytsko u Ciebie jest idealnie wyważone, Lily nadal gra przed wszystkimi, chyba tak naprawdę sama nie wiedząc, czego by chciała albo bojąc się, że ktokolwiek mógłby zobaczyć w niej kogoś więcej niż tylko wredną, despotyczną nastolatkę. Ale po co, skoro to wszystko wiesz? A jesli nie, to już się dowiedziałaś, a ja cieszę się podwójnie, bo mogę czytać coś Twojego, a jednocześnie przekonałaś mnie totalnie do historii Nowego Pokolenia, pokazując, że nie trzeba iść utartymi, banalnymi schematami. Wątpię jednak, że jakaś inna historia urzeknie mnie podobnie jak Twoja ;) Podoba mi się, że nie jest to historia o nastolatkach, gdzie dramat goni dramat, który dramatem wcale nie jest, a raczej marną komedią, a pod tym wszystkim kryje się coś więcej, problemy, z którymi można się utożsamić, mimo, że tam sporą role gra magia dla nas niedostępna. I znowu, może to nie ja, ale mam wrażenie (i nadzieję), że wraz z każdym rozdziałem będziesz pokazywać nam delikatną zmianę w bohaterach, może nie jakąś spektakularną, bo to byłoby na wyrost, ale jakieś drobne elementy, które zachwieją dotychczasowym stanem rzeczy.

    Bardzo, bardzo, bardzo podobał mi się ten rozdział i chcę jeszcze więcej ;)

    Pozdrawiam ;*

    PS> Może to było z przyzwyczajenia, ale i bez powiadomień w komentarzach czytam i komentuję Twoje notki, po prostu czasami to kwestia kilku dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Ci za komentarz i tak miłe słowa. Flaven, no to możesz dołączyć do fanklubu Hugosia Anutrium, choc przestrzegam Cie, ze A ma prawdziwego świra na jego punkcie ;) mam wrażenie, ze jednak tej dramy bedsie, ale mam nadzieję, ze dobrze ją uargumentuję :)

      Usuń
    2. Daj namiary, a już pędzę i robię sobie odpowiednią koszulkę ze zdjęciem czy co teraz robi się, będąc w jakimkolwiek fanclubie. Nie jestem w temacie, chyba się starzeję :) Póki co, idzie Ci świetnie, więc nie mam żadnych wątpliwości, co by w przyszłości miało się to zmienić :)

      Usuń
    3. http://www.blogger.com/profile/12581253441803665051 :)

      Usuń
  15. Komentarz nie będzie długi, mam nadzieję, że się nie obrazisz! Po prostu chciałam cokolwiek napisać, żebyś wiedziała, że dalej z tobą jestem (i będę zawsze, bo piszesz niesamowicie!). Po prostu ostatnio nie mam na nic czasu, jak nie zakuwam, by poprawić oceny w szkole, to chodzę na siłownię, a po powrocie z niej jedyne, o czym marzę, to sen.
    Ja lubię Lilly. Fakt, jest czasami wkurzająca, ale nie jest nudna, za co ma u mnie dużego plusa. Lubię jej docinki, w tym rozdziale szczególnie mi się podobał ten skierowany w stronę panny Zabini, którego ta nie zrozumiała :D
    Ohoh, czuję, że coś będzie na rzeczy między Oliverem i główną bohaterką i nie mogę się doczekać! Pasują do siebie, mam wrażenie, że mają bardzo podobne charaktery. Podobała mi się wycieczka po zamku, czułam, jakbym sama znalazła się w Hogwarcie, a to rzadka umiejętność, umieć przenieść czytelnika do innej rzeczywistości :)
    Z Hugonem i Heleną też na pewno będzie coś na rzeczy! Z jednej strony to słodkie, że ją tak "szpeieguje", ale z drugiej trochę straszne... Wiesz, niczym seryjny morderca, haha :D
    Dobra, na dzisiaj tyle. Właśnie wróciłam ze schroniska dla zwierząt (jestem wolontariuszką) i po prostu padam... Spacery z psami przy takiej temperaturze to nie najlepszy pomysł (przynajmniej dla mnie, one były zachwycone).
    Weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz. Tak, Nie da się ukryć, ze z Lily trudno się nudzić xD panna Zabini zrozumiała jej docinek, to ta, do ktorej był on bezsposrednio kierowany, czyli Emma, nie załapała ;) Ooo, super, pomaganie w schronisku. Ja też nie mam na nic czasu, ale to przez sesję ;)

      Usuń
  16. Witam! Tak na początek dziękuję za odwiedziny u mnie. Naprawdę bardzo przyjemnie mi się w środku zrobiło, kiedy zobaczyłam twój komentarz. W takim wypadku, jak widać nie mam zamiaru być obojętna i zawitałam na Twoim blogu. Do rzeczy...
    Tytuł tego opowiadania wydaje mi się naprawdę trafny. Zdecydowanie pasuje mi, jako odzwierciedlenie głównej bohaterki. Hah, jeśli właśnie mowa o niej. Lily jest naprawdę charakterystyczna, często wredna, wyniosła i egoistyczna, co sprawia, że jest nieco zgorzkniałą postacią, ale jakoś ją lubię. Mam wrażenie, że pod tą fasadą, którą wokół siebie buduje, kryją się jej prawdziwe emocje. Wydaje się, jakby się ich bała i cały czas próbowała grać kogoś innego.
    Za to Oliver przynajmniej nie sprawia, że mam wrażenie, że coś ukrywa. Od razu pokazuje, że nie lubi Hogwartu, nie wstydzi się o tym powiedzieć i trzyma się swoich racji. Osobiście intryguje mnie ten chłopak i chciałabym go bliżej poznać. W sumie to nie dziwie się, że on i jego siostra zrobili tak duże wrażenie na pozostałych uczniach. Zastanawia mnie za to, co też w związku z tym chłopakiem planuje Lily. Oj... coś mam wrażenie, że będzie się działo i z chęcią o tym poczytam! Mam nadzieję na jakiś romans między nimi. Oczywiście pełny napięć, kłótni, przekomarzań, ale też i, co najważniejsze, uczuć! Już teraz zagłębiłabym się w dalszym ciągu tej historii.
    Najbardziej nijaką postacią wydaje mi się póki co Hugo. To trochę przerażające, ze tylko ze względu na swoją kuzynkę, nie stara się walczyć o miłość. Wiem, wiem, jaka jest Lily. Jednakże przeraża mnie, że ten chłopak jest z tego powodu taki tchórzliwy. No dobra wpływa też na to jego niezgrabność i psucie wielu rzeczy, za które się bierze, ale... Niech on mi się tu nie poddaje! Nawet jeśli wyczarował obiekcie swoich westchnień królicze uszy. Nie powiem, ale ja też uśmiechnęłam się, gdy czytałam o tej sytuacji :)
    Nie czytałam jeszcze opowiadania, w którym jest zawarta historia nowego pokolenia z Harrego Pottera. Muszę przyznać, że Twoje przypadło mi nawet do gustu. Co prawda trochę wkurzają mnie myśli Lily na temat swojej matki i ojca, ale staram się nie zwracać na to większej uwagi.
    Piszesz genialnie! Nie powiem, ale bardzo przyjemnie mi się czytało "Niezależność". Z chęcią zagłębię się w jej dalszym ciągu. W sumie to cieszę się, że to opowiadanie może mieć sporo rozdziałów. Będę na nie czekać! Tymczasem pozdrawiam i życzę weny!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miły komentarz :) Cieszę się, że tak myślisz o Lily, a co do rodziców... no cóż, dziewczyna z pewnością rozesadza, ale jakoś nigdy sobie nie wyobrażałam, żeby Harry miał być dobrym ojcem, już lepiej myślałam o Ginny., ale cóż, Lily ma swoje powody, by nie przepadać za matką, są zbyt podobne w pewnych aspektach ;p. Hugo...no tak,właściwie w porównaniu z nimi jest w jakimś sensie nijaki, po prostu Lily i Olivier są zbyt silni osobościowo xD Dobrze opisałaś Oliviera, to, że nie masz wrażenia, żeby on coś ukrywał. Tak, to dość istotna różnica między nim a Lily.

      Usuń
  17. Jejku, chciałam przeczytać już wczoraj kolejny rozdział, ale jak na złość internety odmówiły posłuszeństwa i po prostu mnie olały. Na cały, długi dzień. No ale już są, więc i ja jestem ;)
    Matko, zakochanie Hugo jest takie niewinne i piękne, aż mi się serce krajało, jak czytałam o jego poświęceniu, a buzia uśmiechała do ekranu. Ta Helena musi w końcu zwrócić na niego uwagę i olać w tym momencie Lily i jej zapewne zdecydowane niezadowolenie! On zasługuje na miłość ♥
    Ah, już miałam nadzieję, że w tym rozdziale będzie spotkanie Olivera z Lily, ale jednak to w następnym uraczysz nas zapewne niezwykłą wymiana zdań pomiędzy tą dwójką. Już się nie mogę doczekać ;)
    A co do samej Lily i jej zachowania, fakt, dziewczyna może trochę irytować, by nie powiedzieć, że bardzo, ale znowu bez przesady — zdarzały się gorsze charaktery, a ona na pewno skrywa gdzieś głęboko Lily wrażliwą i współczującą, tylko trzeba się do niej dokopać i siłą wydobyć na zewnątrz. I już wiem komu przeznaczę to zadanie, mam nadzieję, że trafię z moimi przypuszczeniami i nastąpi powolna, ale jednak, ewolucja Lily :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Ci :) za wspaniałe komentarze i za to, ze piszesz je pod każda notka, ja zazwyczaj bak nadrabiam czyjeś opowiadanie, to próbuje ubrać wszystkie myśli pod ostatnim postem. Dzięki:) widzę, ze mamy kolejną fankę Hugona, to dobrze:D choć pewnie by go to nieco zawstydziło:) No i miło, ze nie skreślisz Lily:)

      Usuń
  18. Ta ważność Lily sprawia, że miałbym ochotę ją zaprowadzić do kilku takich miejsc i postawić w takich sytuacjach życiowych, gdzie by poległa, właśnie po to by zobaczyła, że jest jak inny, że nie jest idealna, też popełnia błędy, że w niektórych sytuacjach też też jest głupia, bo istnieje coś takiego jak mądrość nabyta, sztuka radzenia sobie, itd. Chciałbym po prostu by ktoś jej dokopał, by zobaczyła, że nie zawsze jest najlepsza, że nie zawsze ma racje, i że nie zawsze można być zwycięzcą, a mało tego chciałbym by ktoś tak jak ona przyjaźnił się z nią tylko po coś i ją w jakiś sposób wykorzystywał. Nigdy nie lubiłem ludzi pokroju Lili, już chyba wolałem wszelkich agresorów, debili, niedojrzałych buców, niż takie zadufane w sobie panienki z dobrych domów - a ona taka właśnie jest.
    Co do Hugo - dziecinada, wstawać wcześniej, zakładanie niewidek by popatrzeć na jakąś tam Helcie? Facet - miej jaja, podejdź, umów się, a nie... taki dzieciak z niego wyszedł, czyli to już kolejny niemęski bohater jeśliby liczyć Harrego Pottera :) Następne lelum polelum i może właśnie przez to lubię Oliego, bo on jednak jest w jakiś sposób zdecydowany, stanowczy, konkretny, ma swoje zdanie, nie boi się go wypowiadać, no chyba, że mu się to nie opłaca, tak więc myśli logicznie, często interesownie... stanowczo najbardziej ze wszystkich przypadł mi do gustu.
    Podobał mi się opis szkoły, jazgoczących obrazów, znikających drzwi i ruchomych schodów, ale nie wiem czy on się pojawił już w tym rozdziale czy w kolejnym, tak czy inaczej chwale. Były jednak opisy, które mnie nużyły i zmęczyły - przykład - kiedy Lily sięgała książkę, potem był taki długi opis o konkursie, podziale... a potem znowu powrót do tej książki, by jakaś jej sługuska mogła ją za nią sięgnąć, bo ta sługa nie miała innych zalet jak tylko wzrost... To co było pomiędzy tym sięganiem mnie zmęczyło, było stanowczo nie za długie, ale za bardzo szczegółowe, takie... patetyczne, aż za wyniosłe.

    dariusz-tychon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily przyda sie lekcja zycia, z pewnością, więc wlasnie bedzie je powoli dostawać. Choc tak do konca to nie jest wina tylko charakteru, ale po czesci z pewnością tez. Hugona, jak widzę, kazdy ocenia inaczej, dla jednych słodkich, dla drugich ciamajda, dla trzecich szpieg xD ale coz, odwagi faktycznie mu brakuje i cos nalezy z tym zrobic. co do opisów, to niechcacy odpowiedziałam pod poprzednim rozdziałem xD

      Usuń
    2. Spoko, najwidoczniej jesteśmy takimi samymi "hurtownikami".
      Ja może zrobię wyjątek i w tym tygodniu co będzie opublikuje kolejne rozdziały u siebie, i wyjątkowo w tym miesiącu będzie pięć postów (jeśli liczyć prologi), a nie trzy, tak jak planuje w kolejnych miesiącach, ale to się jeszcze zobaczy jak czas pozwoli. Boże jakie długie zdanie utworzyłem. Chyba nabrałem takiego nawyku przez to, że przed chwilą trafiłem na blog, gdzie autorka ma wyraźne uczulenie na kropki ;-) Ciekawe kiedy mnie ta autorka ze swojego bloga pogoni xD

      Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział, tylko nie zapomnij mnie powiadomić. Ja w ogóle miałem napisać jeden komentarz u ciebie pod koniec, ale po pierwsze taki długi i tak bym musiał dzielić, a po drugie ciągle miałem otwarte karty z każdym rozdziałem więc postanowiłem je wykorzystać i stąd te komentarze pod każdym rozdziałem.

      Usuń
    3. Hah, zarówno za długie, jak i za krótkie zdania są złym pomysłem. Ale rozumiem, co masz na myśli, pisząc o zamiłowaniu niektórych blogerów ro kropek :D ja si tam cieszę, ze szybko dodajes posty, ale dla mnie to i 3,i 5 na miesiąc to naprawę imponująca liczba ;)

      Usuń
  19. TUTAJ BĘDZIE KOMENTARZ, ale już na wstępie powiem, że nie przepadam za Lily.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)Lily z pewnością nie ma byc taka, zeby ja wszyscy polubili:)

      Usuń
  20. Nie mogłam spać, więc skorzystałam z okazji, zrobiłam sobie herbatkę, kawkę i nawet kanapeczkę do tego i zawitałam ponownie na twojego bloga.
    Stworzyłaś opowiadanie na ziemi HP, ale na zupełnie innych motywach, a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, bo obejrzałam ostatnio filmy HP, ale nie wszystkie, chyba trzy pierwsze. Przede wszystkim stworzyłaś nowe postacie, więc tylko tło ukradłaś autorce, po swojemu je przedstawiłaś, a cała reszta to twój autorski zamysł, przynajmniej mam taką nadzieję. Wydaje mi się, że jakbyś stworzyła coś czysto autorskiego, takiego od podeszwy po czubek kapelusza, to mogłoby to być takim blogowym arcydziełem. Nie schlebiam ci, naprawdę bardzo ciężko znaleźć w tej sferze coś szczerze godnego uwagi, a ja choć bawię się w czytanie za czytanie, to się do niczego nie zmuszam i jak coś mi się naprawdę nie podoba i nie da się tego moim zdaniem czytać, to zwyczajnie się wypisuje, co moim zdaniem jest normalne. No ale od ciebie wypisywać się nie zamierzam i to przede wszystkim ze względu na postacie, bo do fantastyki ciągle podchodzę z dystansem.
    Hugo (swoją drogą Hugo czy Hugon?) to taki typowy chłoptaś, nieśmiały na maksa, a na dodatek pierwszy raz zakochany i to po same uszy. Nie ma wiary w siebie, dlatego działa z ukrycia. Ciężko to nawet nazwać działaniem, ja bym go nazwała podglądaczem. Ciekawe co on tam robi jak ją tak podgląda i w jakich okolicznościach... boże jakie ja mam brudne myśli. No, nie moja wina, że jest noc, prawda? W nocy chyba wolno.
    Lily, coś w niej sprawia, że przyciąga i odpycha. Jest jak takie ognisko zimą - fajnie bo grzeje, źle, bo jak się za blisko podejdzie to może poparzyć! Ja tam się jej boję.
    Olivier, wzbudza we mnie jeszcze więcej odczuć i to przeróżnych i często skrajnych niż Lily. Myślę, że tych swoje albo się uzupełniło, gdyby doszło do kompromisu, albo by się zabiło nawzajem (nie wiem czy planujesz ich połączyć, ale wszystko mi mówi, że taki właśnie obrałaś plan).
    A właśnie, jeszcze powrócę na moment do tych opisów, tła, szkoły - to wszystko jest zerżnięte z książki, czy jakieś pomysły są twoje? Pytam, bo ciekawość mnie zżera czy nie wyciągnęłam za pochopnych wniosków. Jeśli większość to twoje prywatne pomysły, to przepraszam o to słowo "kradzież", właściwie to nawet nie byłaby kradzież,, a zapożyczenie, co w FF jest chyba całkiem normalne. Nie czytałam HP więc nie wiem ile to twoja wizja, a ile wizja autorki tamtego słynnego dzieła.

    sie-nie-zdarza.blogspot.com
    prawdziwa-legenda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się, ze ktos uzna, iż lektura mojego bloga jest dobra na bezsenne noce;). dziękuje. Bohaterowie w dużej części sa zaczerpnięci z oryginału,a konkretnie z siódmej części, ponieważ to tam w epilogu pojawiły si dzieci Harry'ego i Ginny oraz hermiony i Rona. Opisy szkoły itd bazują na książkach i filmach, ponieważ zalezy mi na kanonie, ale staram sie dodawać sporo od siebie L. A sama kreacja bohaterów to juz w ogole, przynajmniej młodego pokolenia, czyli uczniów, bo w epilogu to o nich za dużo nie było . Hugon to pełne imię, a Hugo to skrót. Widzę, ze należysz do grupy nielubiących tego chłopaka, Boże, wydawało mi sie, ze to Olivier albo Lily staną sie najbadziej kontrowersyjni, ale to Hugo okazał sie najbadziej rożnie oceniana postacią przez czytelników xd

      Usuń
  21. Czas na trzecią część ; )
    Hugo lubię i strasznie mi go szkoda. To naprawdę okropne, że nie możesz ufać swoim przyjaciołom. Gdyby on bał się, że Lily się wścieknie albo odrzuci, to spoko. Jednak skoro tutaj już mówimy o "rozprawi się", to moim zdaniem ta dziewczyna naprawdę niszczy sobie życie. Ktoś w ogóle ją lubi? Tak naprawdę? Przypomniała mi się znowu "Plotkara", gdzie oni niby czuli, że mają wokół siebie wiernych przyjaciół, ale ci sami przyjaciele spali z ich chłopakami/dziewczynami, podkładały świnie i tylko czekały na potknięcia. W gruncie rzeczy mam nadzieję, że gdyby Lily dowiedziała się o tej miłości, zaakceptowałaby to. Może byłoby jej ciężko, ale przecież Hugo jest dla niej ważniejszy niż jakiś szkolny wróg, nie? W każdym razie tak sobie marzę ;p
    James dał pelerynę Hugo, skandal ;p Biedna peleryna w rękach kogoś niepotterowego. Chociaż z dwojga złego wolę jego niż Albusa ;pp
    Ale Hugo jest śmieszny haha. "Dlaczego traktujesz zamek z niechęcią" :d Wyjechał z tym jak filip z konopi ;p
    Naprawdę bardzo spodobała mi się ta akcja ze schodami. Przedstawiłaś ją w taki sposób, że wyszła naturalnie, lekko, zabawnie i ciekawie. Chętnie poczytałabym więcej o Hugo i Oliverze, chociaż ten pierwszy jest za dobry dla tego świata, a Oliver ma w sobie mnóstwo frustracji, którą będzie musiał gdzieś wywalić.
    Ta kłótnia Amandy i Lily była z kolei żałosna :D Nie wiem jak ona może wytykać coś tej dziewczynie, skoro sama obściskuje się na imprezach z chłopakami, których nawet nie lubi. Ona nie widzi, że tym zachowaniem zniża się do ich poziomu? Chyba nie, szkoda.Jeszcze ta gadka o przeciętności... moim zdaniem jej zabawy w szkolne wojny są przeciętne właśnie. Kurcze, jej się totalnie wszystko poodwracało. Normalnie zaczynam się rozczulać : ))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lily i amanda w swoich kłótniach nie sa zbyt dorosłe, ale spróbowałabys którejś to powiedzieć xd ciesze sie, ze lubisz Hugona. Znacznie sie różni od oliviera, ale połączy ich prawdziwa przyjaźn, moze wlasnie dlatego (troche spoiler, ale z drugiej strony juz to widac w tych dwunastu rozdziałach, wiec...). Dziękuję bardzo za komentarz :)

      Usuń
  22. I znowu ja :)
    Pierwsza część rozdziału podobała mi się bardzo. Zachowanie Hugona z jednej strony jest urocze, z drugiej trochę jednak przypomina manię prześladowczą. Siedzieć przez prawię godzinę i wpatrywać się w kogoś? Trochę creepy :D
    Scena z Olivierem i Hugonem również bardzo dobra, to oprowadzanie po szkole wypadło bardzo naturalnie, taka zwyczajna koleżeńska pomoc.

    Kłótnia Lily i Amandy po prostu żałosna, ale w takim dobrym sensie - mam na myśli, że dobrze przedstawia ich dziecinne zachowanie, że podczas kłótni trzeba dogryźć tak bardzo, jak tylko się da. Jest to dobre uzupełnienie takiego szkolnego życia - u Rowling kłótnie między nastolatkami w zasadzie dotyczyły tylko sporów między domami, u Ciebie widać, że nawet w obrębie jednego domu nie wszystko jest w porządku; wiadomo, że ludzie w jednej trochę większej grupie będą się dzielić na mniejsze.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinie.
      Hugo jest i słodki, i creepy, dziwne, ale o to mi chodziło :D
      Wkurzał mnie tak ewidentny podział an domy, w sensie, że z góry miało się już pewne uprzedzenia, dlatego łamię w tym opowiadaniu stereotypy D

      Usuń
    2. Za łamanie stereotypów zawsze plus, lubię jakieś takie zaskakujące elementy :)

      Usuń
  23. Witam. :)
    Jak widać, znalazłam trochę czasu i staram się nadrabiać powoli.
    Prawie pusty pokój wspólny to rzeczywiście luksus. Taki introwertyk jak ja miałby problem w Hogwarcie, jeśli chodzi o znalezienie ustronnego miejsca. Chyba tylko biblioteka. *to takie smutne
    Choć tam im jest potrzebna do nauki, hem...
    W piątym akapicie nie masz spacji między "Hugo" a "jednak".
    Tak, jak wyżej, trochę słodkie, trochę creepy.
    Jestem w tej części, która na Twoim miejscu Lily by utopiła, hah. Naprawdę trudno. Jest mi się przestawić na Twoje zupełnie inne wyobrażenia o niej.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz ;). Heh, cóż, ja nie miałam nigdy wizji Lily jako miłej osóbki :D

      Usuń
  24. A jednak nie... Lily to suka.

    OdpowiedzUsuń
  25. Uuu, Hugo leci na Helenę! Aliteracja. Jakież to urocze xd szykuje się drama!
    Trochę to creepy ze on ją tak z ukrycia podglada, ale z drugiej strony, całkiem słodkie. Ja to bym się chyba wkurzyła, jeśli bym się dowiedziała, że ktoś zobaczył jak ukradkiem dłubie w nosie, gdy myślę że nikogo nie ma. Pomyśl tych wszystkich rzeczach, które ludzie robią tylko w samotności :D
    Ale cie poniosła fantazja przy klatce schodowej, fajnie to napisałaś
    Lubie bohaterów z pazurem, wiec nadal nie przeszkadza mi 'sukowatość' Lilki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, nawet sobie nie wyobrazasz tej dramu xDxD No tak :D:D w samotnosci robi sie duz rzeczy, ktorych nie robi sie przy innych, a przynajmniej ni przy wiekszosci z nich ;p

      Usuń
  26. Sesja, sesja i po sesji :D Mogę się zabrać za czytanie bez wyrzutów sumienia :D

    Ktoś powinien poinformować Hugo, że stalkowanie osoby, która mu się podoba, nie jest romantyczne, tylko creepy. Serio, wtf. Na miejscu Heleny trzymałabym się od niego z daleka, jak tylko bym się o tym dowiedziała.
    Lily nadal irytuje, jej kłótnia z Amandą była taka... żałośnie dziecinna. Z tej dwójki zdecydowanie wolę Amandę :D Mam wrażenie, że Lily już raczej nie polubię, musiałaby się bardzo zmienić, żeby zyskać moją sympatię :D

    Pozdrawiam,
    ellain.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż za dobrze wiem,co masz na myśli ;p
      Haha, no to jest trochę creepy, choć on tego napprawdę nie robi ze złych zamiarów, jest aż tak nieśmiały :D
      nie dziwię sie, Lily ma denerwować. Myślę, że tutaj ona i Amanda są na równi tak samo mega denerwujące :D Co do zmiany Lily sama zobaczysz ;p

      Usuń