wtorek, 9 lutego 2016

Rozdział dwunasty: Eliminacje

Anabelle miała wrażenie, że za chwilę oszaleje. Nigdy nie cechowała się cierpliwością, to prawda, ale teraz wręcz umierała z niepewności! Dyrekcja już dawno zapowiedziała, że równo o dziewiętnastej w Wielkiej Sali pojawią się przedstawiciele Departamentu Kultury i Sztuki Magicznej, którzy przeprowadzą w ciągu weekendu eliminacje do konkursu. Janvier przybyła na kolację dwadzieścia minut przez wyznaczonym czasem, słusznie podejrzewając, że aby zająć miejsce bliskie stołu nauczycieli, trzeba przyjść odpowiednio wcześniej; dziewczyna odnosiła wrażenie, że nigdy wcześniej nie widziała w Wielkiej Sali tylu osób naraz; chyba każdy, nawet najbardziej sceptycznie nastawiony uczeń, przybył na to wydarzenie.
Obecnie dłuższa wskazówka ogromnego zegara wiszącego nad drzwiami wskazywała już siódemkę, a tymczasem gości nadal nie było. Anabelle prawie skakała ze zdenerwowania na krześle. Już nawet nie chodziło o to, że z natury była niecierpliwa, ale… Jak można tak traktować biednych, oczekujących uczn…
– Regarde! 
Janvier poczuła nagle dość mocne szturchnięcie w ramię, które otrzymała od siedzącej obok niej koleżanki z dormitorium, Camille Roulier. Jako że dziewczyna pochodziła z Belgii, często rozmawiały ze sobą po francusku.
Anabelle natychmiast skierowała wzrok w kierunku wskazywanym przez rękę Camille. Okazały się nim nie drzwi wejściowe, a… część sufitu znajdująca się bezpośrednio nad stołem nauczycielskim. Otóż wysoko nad ziemią lewitowała kobieta o długich, ciemnofioletowych, kręconych włosach, ubrana w granatową szatę w czerwonobiałe, ogromne kropki. Nikt nie miał pojęcia, kiedy się tam znalazła; prawdopodobnie musiała być tam od jakiegoś czasu, a dopiero teraz zdjęła z siebie zaklęcie niewidzialności, jednak i tak głównym tematem rozmów uczniów stał się wygląd kobiety, a nie jej niecodzienne czary.
Anabelle przyglądała się z fascynacją czarownicy, która powoli się obniżała, obdarzając zgromadzonych promiennym uśmiechem. Camille po raz kolejny musiała szturchnąć koleżankę, kiedy do sali, tym razem już normalnym sposobem, wkroczyło dwóch pozostałych gości.
Pierwszym z nich był niski, dość pulchny i mało przystojny mężczyzna, jednak w jego postawie było coś, co pozwalało sądzić, iż to on dowodzi tą grupą. Kiedy bystre spojrzenie jego małych oczu dosięgło Anabelle, ta automatycznie poczuła na karku krople zimnego potu. Ubrany był w najzwyklejszą szatę pod słońcem, a w lewej ręce niósł czarną teczkę.
Mężczyźnie towarzyszyła starsza czarownica ubrana w bordową, sięgającą niemal do ziemi suknię i czarną garsonkę. Bił od niej majestat. Wobec niej również od razu czuło się szacunek, jednak innego rodzaju. Anabelle była przekonana, że dla tej kobiety sztuka to życie, ba – ta kobieta była sztuką. Jej bransolety, korale, pomalowane na srebrno paznokcie, pierścienie, mała torebka i czarne szpilki idealnie komponowały się ze strojem. Mimo że lata młodości dawno miała już za sobą, wzbudzała poczucie piękna w najczystszej postaci.
Lewitująca w powietrzu czarownica znalazła się na podłodze dokładnie w tym samym momencie, w którym do stołu podeszła pozostała dwójka. Obok nich stanęła także dyrektorka szkoły, Minerwa McGonagall. Cisza, która nagle pojawiła się w Wielkiej Sali, była czymś niewyobrażalnym. Anabelle myślała, że zaraz autentycznie zemdleje z wrażenia, na szczęście w tym samym momencie dyrektorka zabrała głos:
– Hogwart z ogromną przyjemnością wita w swoich progach delegację z Departamentu Kultury i Sztuki Magicznej. Pragnę przedstawić wszystkim Eleonorę Lestrange. 
Starsza kobieta lekko kiwnęła głową, a Anabelle poczuła niemal fizyczny ból wywołany zazdrością wobec godności, z jaką czarownica wykonała niby tak zwykły gest. 
– A również Amandę Hamington oraz Ruperta Berkleya – dodała po chwili McGonagall.
 Mężczyzna tylko kiwnął szybko głową, jednocześnie bacznie lustrując zgromadzonych uczniów. Ekscentrycznie ubrana kobieta z wielkim uśmiechem skłoniła się niemal do stóp i to aż trzy razy, a następnie wykrzyknęła, nie zwracając najmniejszej uwagi na dyrektorkę szkoły:
– Jakże wspaniale widzieć tylu młodych adeptów magii! Pamiętam, jak jeszcze nie tak dawno temu sama uczęszczałam do Hogwartu! To taki piękny okres w życiu! A teraz będziecie mieli możliwość sprawdzić się w zupełnie innym rodzaju magii! To cudowna, cudowna wiadomość! –Piskliwy głos Hamington coraz unosił się tak bardzo, że w pewnym momencie nawet Anabelle się skrzywiła. 
Z jednej strony dziwacznie ubrana kobieta, nosząca okulary z grubą, ciemnofioletową oprawą, do których dołączone były z obu stron niewielkie czarne nietoperze, z ustami pomalowanymi na wściekle różowy kolor, w jakiś sposób ją fascynowała, z drugiej  dziewczyna nie wiedziała, czy wynikało to bardziej z zachwytu, czy przerażenia. Rozglądając się po Wielkiej Sali, Janvier doszła do wniosku, że wśród uczniów przeważało to drugie. A może coś jeszcze innego – rozbawienie. Jej wzrok automatycznie skierował się do stołu Ślizgonów; jak mogła się spodziewać, Albus jawnie się śmiał, zaś Scorpius tylko uśmiechał się prawym kącikiem ust. Och, jake to jest seksow…
– …muzyka to dusza, zapamiętajcie to, nawet jeśli nie potraficie śpiewać czy tańczyć, to i tak ją czujecie, każdy człowiek ją czuje!
Nagle niski mężczyzna chrząknął. Ku zdziwieniu wszystkich Amanda Hamington natychmiast zamilkła, ba, wręcz jakby się skurczyła.
– Jak już domyśliliście się z wypowiedzi mojej koleżanki – zaczął tubalnym, silnym głosem – Konkurs Musicalowy to nie tylko, jak sama nazwa wskazuje, konkurs, ale i wydarzenie artystyczne. Naszym priorytetem jest, aby spektakl w waszym wykonaniu był jak najlepszy. Oczywiście, nie jesteście zawodowcami, ale to nie znaczy, że do obsady dostanie się pierwszy lepszy. Wręcz przeciwnie. Zrobimy porządną selekcję. Nazajutrz, o dziewiątej rano, rozpoczynamy eliminacje. Dokładny ich plan pojawi się o siódmej na tablicy przed Wielką Salą. Jeśli ktoś z was zapisał się na którąkolwiek listę wyłącznie dla zabawy, szpanu i tak dalej, lepiej niech w ogóle nie przychodzi. Oprócz zdolności artystycznych, muzycznych czy tanecznych będziemy także sprawdzać was pod względem magicznym; ktoś, kto nie zna się wystarczająco dobrze na magii, nie ma co liczyć na przejście rekrutacji.
Tym razem Anabelle aż za dobrze wiedziała, co czuła – przerażenie. Wpisała swoje nazwisko, ponieważ kochała taniec prawie tak samo jak gimnastykę, a miała nadzieję, że w przedstawieniu przyda się również gibkość, a nie tylko poczucie rytmu. Dotychczas nie przejmowała się eliminacjami, ale słuchając wypowiedzi Berkeleya, zaczynała wątpić, czy aby na pewno dobrze zrobiła, odpuszczając sobie ćwiczenia dzień wcześniej.
Nie miała czasu, aby dalej to roztrząsać, głos bowiem zabrała Eleonora Lestrange:
– Dobry wieczór, moi drodzy. Jak zapewne zauważyliście, moi współpracownicy mają sporą skłonność do przesadyzmu, choć każde w przeciwną stronę – stwierdziła mocnym, głębokim tonem starsza kobieta, co wywołało na twarzy części uczniów lekkie uśmiechy. Hamington wykonała dziwny grymas, jakby nagle poczuła nieprzyjemny zapach, zaś Berkley sprawiał wrażenie, jakby w ogóle nie usłyszał słów Lestrange. – Nie jesteśmy tu po to, aby przekonać was, iż sztuka to jedyna słuszna dziedzina w życiu ani po to, by was terroryzować. Chcemy, żebyście za pomocą udziału w przedstawieniu mogli rozwinąć, a może dopiero odkryć, swoje pasje. Pragniemy również nauczyć was innego rodzaju magii oraz pokazać siłę współpracy. Nie będę mówić, że rywalizacja nie będzie częścią przedsięwzięcia. Będzie, i to nie tylko w trakcie finału, który – jak wiecie – odbędzie się w maju przyszłego roku, ale już jutro, kiedy zaczniemy eliminacje. Mam jednak nadzieję, że szybko dojdziecie do wniosku, że rywalizacja nie jest kluczem do sukcesu. Jest nim współpraca. Z nami, ale przede wszystkim pomiędzy wami. Każdy uczeń, nawet niebiorący bezpośrednio udziału w przedstawieniu, będzie miał możliwość wypowiedzenia na głos swoich pomysłów dotyczących przebiegu sztuki, każdy zostanie przez nas wysłuchany. Przyjechaliśmy tutaj z gotowym scenariuszem, zmienionym dość znacznie w stosunku do oryginalnego tekstu musicalu, zarówno z powodu nieco innej koncepcji, jak i konieczności włączenia magii, ale jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje zmian. Ba, wręcz ich pragniemy, ponieważ chcemy, abyście to wy w jak największym stopniu stworzyli przedstawienie. Tak jak powiedział mój kolega, jutro rano zostanie udostępniony szczegółowy plan eliminacji, ze względu na dużą listę chętnych będziecie podzieleni na dziewięć grup. W niedzielę podczas kolacji poznacie obsadę. Chcę także zaznaczyć, że w przedstawieniu nie wezmą udziału jedynie aktorzy, muzycy i tancerze. Sceneria, rekwizyty, kostiumy, oprawa muzyczna – wszystko będzie stworzone przez was. Najprawdopodobniej zaangażujemy do tego tych, którzy zapisali się na fakultety, dyrekcja poinformowała nas już o istnieniu dodatkowych zajęć. Nie chcę już przedłużać wypowiedzi, zdaję sobie sprawę, że nawet pyszne, hogwarckie jedzenie może wystygnąć podczas tak długich przemówień. Dlatego dziękuję wam za uwagę i życzę smacznego.
Przez kilka sekund, które dla Anabelle wydawały się godzinami, w Wielkiej Sali panowała cisza. Puchonka zauważyła, że dyrektorka najwyraźniej nie była zadowolona, iż pani Lestrange zakończyła wypowiedź w taki sposób, że sama nie miała już za bardzo nic do dodania. Chwilę później, dokładnie w momencie, w którym goście zajęli miejsca przy stole nauczycielskim, uczniowie jak na zawołanie zaczęli krzyczeć jeden przez drugiego, w ogóle nie słuchając siebie nawzajem. Janvier również zaczęła wymieniać spostrzeżenia ze współlokatorkami, jednocześnie nie odrywając wzroku od Eleonory Lestrange, kobiety, która dosłownie w dziesięć minut stała się jej nowym wzorem do naśladowania.

Hugo Weasley zasypiał na stojąco. Było to o tyle ciekawe, że jednocześnie szedł szybko ukryty pod peleryną-niewidką. Nie rozumiał tego fenomenu, wiedział jedynie, że trzy godziny snu po intensywnych pięciu dniach nauki nie wystarczyły, aby zregenerować siły. Nie miał jednak wyboru. Gryfon był pewien, że spora część uczniów wybierze się na śniadanie do Wielkiej Sali przed siódmą rano pomimo soboty, aby zobaczyć harmonogram eliminacji. On zaś musiał wstać przed nimi wszystkimi; nie chciał bowiem spotkać się z kimkolwiek, ale nie mógł też zrezygnować z planów. Niby miał świadomość, że dzięki pelerynie będzie niewidzialny, ale równocześnie znał swój pech i wolał nie ryzykować.
A przecież musiał zobaczyć, czy z Heleną wszystko w porządku. Wczorajszego dnia koniec końców nie poszedł odwiedzić jej w Skrzydle Szpitalnym. Olivier powiedział mu co prawda, że mogą wpaść do Smith po śniadaniu, ale Hugo nie mógł tak długo czekać, szczególnie gdy po dwudziestej drugiej było już jasne, że pielęgniarka zatrzymała dziewczynę na noc, skoro ta nie wróciła do pokoju wspólnego Gryfonów. Dlatego właśnie przez całą noc, a dokładniej trzy godziny, podczas których próbował z marnym skutkiem spać, śniły mu się coraz to gorsze koszmary dotyczące stanu zdrowia Heleny. Jedną z najgorszych wizji był widok ukochanej w ciąży… Ale to przecież nie było możliwe! Niby z kim? Choć ciąża przynajmniej była, można by rzec, stanem fizjologicznym, a przecież istniało tyle innych możliwości…!
Hugo potrząsnął gwałtownie głową; tak, że peleryna prawie się z niego osunęła. W ostatniej chwili złapał ją i przyspieszył kroku, niemal biegł. Przez te głupie myśli nie chciało mu się już tak bardzo spać, ale zamiast tego stresował się równie mocno co w łóżku.
Zwolnił dopiero kilka kroków przed wejściem do Skrzydła Szpitalnego. Dał sobie chwilę, aby uspokoić oddech i poprawić pelerynę, a następnie wyciągnął różdżkę i cicho szepnął Alohomora. Hugo bał się, że pielęgniarka mogła użyć jakichś dodatkowych zabezpieczeń, na szczęście jednak obyło się bez problemu i drzwi się otworzyły.
Najciszej, jak potrafił, wsunął się do środka. W pomieszczeniu znajdowało się tylko trzech uczniów, a Helena – jak się okazało – leżała za parawanem najdalej, tuż przy oknie. Weasley podszedł do niej ostrożnie, a następnie usiadł na fotelu stojącym przy jej łóżku i zaczął obserwować śpiącą dziewczynę. Jasne loki otaczały jej okrągłą, niewielką twarz, na której nie było widać ani jednej skazy. Mimo spierzchniętych ust i bladej cery wyglądała dla niego przepięknie, jak anioł. Uśmiechała się lekko, jakby śniło jej się coś przyjemnego, a jej klatka piersiowa unosiła się powoli i rytmicznie. Emanował z niej spokój. Hugo oparł głowę o miękkie obicie bordowego, wyjątkowo wygodnego fotela, nadal nie odrywając wzroku od Smith, a jego powieki stawały się coraz cięższe i cięższe…

Lily wpatrywała się w informację na tablicy ogłoszeń z ogromnym uśmiechem. Los wreszcie się do niej uśmiechnął! Była przekonana, że plan, który opracowała wraz z Alice, nie będzie mógł zostać zrealizowany w najbardziej odpowiednim momencie, czyli w trakcie eliminacji, ale okazało się inaczej! Olivier Janvier zgłosił się na listę aktorów. Potter nie miała pojęcia, dlaczego Sharon nie poinformowała jej o tym już wczoraj, ale była zbyt zadowolona, aby się teraz tym przejmować. Wszystko zaczynało układać się po jej myśli – również to, że według informacji Olivier, podobnie zresztą jak i ona, miał wziąć udział w eliminacjach jutro rano. To dawało jej i Alice mnóstwo czasu, aby zrealizować plan, nie dopuszczając do żadnych pomyłek. Nareszcie farsa „Olivier – nowe bożyszcze Hogwartu” zostanie zakończona!
– O której mamy eliminacje? I czy są jakieś niespodzianki? – Usłyszała nagle zdyszany, dziewczęcy głos tuż nad prawym ramieniem.
– Ty dzisiaj o piętnastej, ja jutro rano. Niewiele prawdziwych niespodzianek, choć zapewne większość lasek będzie zachwycona, ponieważ mój kochany braciszek koniec końców się zapisał. – Lily wywróciła oczami, a Kingsley parsknęła śmiechem. Potter pociągnęła koleżankę za ramię i zaczęły iść w kierunku opuszczonych klas przy Wielkiej Sali, gdyż Krukonka nie chciała, aby ktokolwiek podsłuchał ich rozmowę. Kontynuowała dopiero, kiedy weszły do pierwszego z pomieszczeń. –Najważniejsze jednak, że Janvier się wpisał. Ale się zdziwiłam!
– Och, ja też, przecież to w ogóle nie było przewidywalne – zawołała Alice jeszcze bardziej teatralnym tonem niż Lily, a następnie dodała już normalnie: – Przecież musiał zrobić z tego wielkie halo, do ostatniej chwili trzymać swoje wierne fanki w niepewności, żeby nie stracić wielkiej popularności. Śmieszne.
– Na szczęście mamy dużo czasu, aby wszystko przygotować i zmienić ten stan rzeczy, bo wpisali go na jutro rano, razem ze mną. Oczywiście jeszcze nie wie, że z pewnych powodów nigdy na te eliminacje nie dotrze – stwierdziła Lily lekko, jakby mówiła o pogodzie.
– Jakże mi go szkoda… To co, umawiamy się o dwudziestej pierwszej w Pokoju Życzeń?
– Tak, ja ogarnę fotografie, a ty przynieś te książki z biblioteki, wiesz, żebyśmy nie pomyliły żadnych zaklęć – zakomunikowała rzeczowo Lily. – Papier i markery będziemy mieć z pokoju, więc nie musimy się o to martwić.
– Jasne. Już nie mogę się doczekać… Ciekawe, czy biedny Olivierek po tym wszystkim w ogóle zostanie w Hogwarcie? – Dziewczyny po raz kolejny zaśmiały się złośliwie. – Słuchaj, Lily, umówiłam się z Michaelem, że zjemy razem śniadanie, więc muszę iść, zobaczymy się wieczorem, okej?
– Dobra – odpowiedziała Lily, nie siląc się nawet na ironię. Miała zbyt dobry humor; w końcu podskórnie czuła zbliżające się zwycięstwo.
 Jeszcze chwilę po zniknięciu Alice Krukonka obserwowała przez okno szkolne błonia, myśląc o tym, jakimi zaklęciami można by jeszcze bardziej zmienić zdjęcia Janviera, a na jej twarzy błąkał się złośliwy uśmiech. Z Lily Luną Potter nikt nie wygrywał, a Francuzik miał się o tym przekonać w bolesny sposób w bardzo niedalekiej przyszłości.

– O Merlinie, co ci się stało?!
Hugo podskoczył jak oparzony na krześle, a następnie upadł na podłogę. Zdezorientowany rozejrzał się po pomieszczeniu – okazało się, że znajdował się w Skrzydle Szpitalnym, a tuż przed nim siedziała Helena. Nic z tego nie wydawało się racjonalne, a więc uszczypnął się mocno w ramię, a następnie aż syknął z bólu. Najwyraźniej to nie był kolejny z jego chorych snów…
Nagle wszystko do niego dotarło i zerwał się na równe nogi.
Spojrzał szybko na swoje nogi, których nie było, co tylko potwierdziło jego przypuszczenia. Najwyraźniej musiał zasnąć, obserwując śpiącą Helenę, przez co peleryna częściowo się z niego zsunęła, co spowodowało, że gdy dziewczyna się obudziła, zobaczyła zapewne tylko górną część jego osoby. Nic dziwnego, że się przeraziła! Hugo był jednak równie mocno spanikowany – niby jak miał wytłumaczyć to wszystko Smith? Co ona sobie o nim pomyśli?! Co z peleryną? Ale przecież to sekret…! Najwyraźniej skończyła się jego dobra passa, a wrodzony pech w końcu dał o sobie znać.
Jedynym plusem było to, że do pokoju nie wparowała jeszcze szkolna pielęgniarka.
– A… A gdzie pani Clinton? – palnął Hugo, jąkając się nieco, a jednocześnie zdejmując do końca pelerynę i odkładając ją na krzesło, na którym przed chwilą spał.
– Wyszła jakieś piętnaście minut temu do dyrektorki. Zaraz po tym, jak dała nam leki.
– Co…?! Która godzina?
– Po dziesiątej. Hugo, dlaczego twoja głowa… 
Weasley nie mógł jednak słuchać dalej słów Smith, mimo że ich kojący dźwięk działał na niego nieco uspokajająco. Jakim cudem mógł zasnąć na krześle w Skrzydle Szpitalnym niemal na pięć godzin?! Najwyraźniej i tak miał sporo szczęścia, skoro peleryna zsunęła się dopiero niedawno… I że akurat nie było pani Clinton, nie miał bowiem pojęcia, jak mógłby jej się wytłumaczyć. Ale to i tak niewiele ułatwiało całą sytuację. Pozostawała w końcu Helena, której sobą stresował się o wiele bardziej…
– To peleryna-niewidka – wytłumaczył cicho, nie patrząc koleżance w oczy i ugniatając z zamiłowaniem wspomniany kawałek materiału.
– Peleryna…? Prawdziwa?!
– Tak. Należała do rodziny Potterów, James mi ją dał – odparł Hugo, tym razem odważając się spojrzeć na Helenę. Zobaczył na jej twarzy jakiś dziwny grymas, który znikną tak szybko, że Weasley uznał, iż było to przywidzenie. Chciał dodać, że peleryna to sekret, żeby nic nikomu nie powiedziała, ale słowa te nie mogły mu przejść przez gardło. Zamiast tego, czując wzrastające wyrzuty sumienia, powiedział mniej trzęsącym się głosem niż wcześniej: – Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć. Chyba musiałem zasnąć.
– Nie przejmuj się. Miło, że przyszedłeś – stwierdziła cicho Helena, nieco się rumieniąc, a Hugo poczuł, jak niepodziewanie zrobiło mu się gorąco. 
A może raczej spodziewanie? W końcu mógł od razu założyć, że wyprawa do Smith nie uda mu się tak, jak sobie planował. W ogóle niby jak zamierzał zdobyć wiadomości o stanie zdrowia Heleny, nie zadając takiego pytania wprost? Włamać się do archiwum pani Clinton? Przecież to nie byłoby możliwe!
Ponownie zerknął na Smith, która ku jego zdziwieniu wcale nie wyglądała na zdenerwowaną. Przerażenia na jej twarzy nie zastąpiła złość, ale rodzaj pewnego… zainteresowania?
Hugo przełknął ślinę, a następnie odpowiedział, jednocześnie przestając maltretować pelerynę i skrywając za plecami drżące dłonie:
– Chciałem spytać, jak… eee… jak się czujesz?
– Lepiej. Pani Clinton dała mi jakieś eliksiry wzmacniające oraz zrobiła parę testów. Chyba mnie dzisiaj wypuści, ale na razie powiedziała tylko, że porozmawia ze mną po powrocie od dyrektorki.
– To dobrze. Jesteś głodna? – zapytał Hugo, niemal natychmiast przeklinając własną głupotę. Cudem powstrzymał się przed walnięciem się w czoło. Jak mógł powiedzieć coś tak głupiego? Wyjątkowo zimne ręce coraz bardziej mu się trzęsły, mimo że mocno je ściskał.
– Nie. Pani Clinton dała mi śniadanie, choć nie za duże.
– To dobrze – powiedział znów Hugo; miał wrażenie, jakby nagle zapomniał większości słów w języku angielskim. Czuł się jak kompletny głupek i dziwił się, dlaczego Helena się do niego uśmiechała, zamiast go wyrzucić. Pewnie robiła to z grzeczności. Była idealna.
– Chyba tak – stwierdziła dziewczyna, najwyraźniej chcąc przerwać ciszę. 
Hugo ponownie na nią spojrzał, ale tym razem to ona uciekała wzrokiem. Pewnie chciała się go pozbyć, ale nie wiedziała, jak to powiedzieć. W końcu zrobił z siebie takiego idiotę! Chyba musiał już dać jej spokój.
– Cieszę się, że czujesz się lepiej. I mam nadzieję, że wrócisz dziś do dormitorium. I jeszcze raz przepraszam za tę moją głowę. I… eee… miłego dnia!
Szybko złapał pelerynę, a następnie odwrócił się z zamiarem jak najszybszego opuszczenia Skrzydła Szpitalnego. Zatrzymał go jednak nadal cichy głos Heleny:
– Dziękuję, Hugo.
– Ja też – odpowiedział po chwili tak cicho, że był pewien, iż dziewczyna go nie usłyszała, a następnie z prędkością błyskawicy opuścił pomieszczenie. 
W drodze do wieży Gryfonów wyrzucał sobie wrodzoną głupotę, ale jednocześnie nie mógł nie przypominać sobie tych dwóch, jakże pięknie brzmiących słów Dziękuję, Hugo, które nie brzmiały tylko jak zwykła grzeczność…

– No rusz się, Rosie!
– Eve, nie możemy później? Za pół godziny skończę to wypracowanie i…
– Nie, Rosie. Jakby to nie było ważne, to bym cię nie prosiła!
Weasley westchnęła ciężko, a następnie odłożyła długopis i spojrzała na zniecierpliwioną przyjaciółkę stojącą przy drzwiach. To nie był pierwszy tego typu wybryk Meadowes, więc Rose wiedziała, że Eve nie odpuści, dopóki nie postawi na swoim.  
– No dobra, niech ci będzie.
– Grzeczna dziewczynka – pochwaliła z uśmiechem Meadowes, a następnie przepuściła ją w drzwiach i obie wyszły z dormitorium. – Nie pożałujesz, uwierz mi.
– A co niby ma być takiego fascynującego w książce od zaklęć?
– Nie wierzę własnym uszom, czyżbyś obrażała któryś ze szkolnych przedmiotów? – zawołała Eve, jednak pod wpływem spojrzenia Rose dodała: – No dobra, nie denerwuj się już, wiadomo, że nie lubię zaklęć, więc się zgadzam. Nie, chodzi o to, co muszę ci pokazać podczas podróży do biblioteki. Dlatego pójdziemy nieco na około.
– Nieco, Eve? Jedziemy na sam dół – stwierdziła Weasley, kiedy już na szkolnym korytarzu Eve pociągnęła ją na schody prowadzące na parter.
– Okej, to będzie bardzo na około.
– Meadowes, co ty sobie wymyśliłaś? Czy ty w ogóle masz zamiar dojść do tej biblioteki?
– Może kiedyś – odpowiedziała lekkim tonem Eve, kiedy po opuszczeniu latających schodów ruszyły korytarzem prowadzącym w kierunku wyjścia ze szkoły. – Teraz prowadzę cię na eliminacje – powiedziała, zatrzymując się nagle przy jednej z opuszczonych sal szkolnych.
– Że co? Jakie znowu eliminacje…?! Nie… Eve, nie zrobiłaś tego…! – zawołała przestraszona Weasley, łapiąc Meadowes za ramię i zmuszając ją do zrobienia kilku kroków w tył. Była przerażona, ale jednocześnie nie potrafiła w to uwierzyć. Przecież Eve nie mogła jej tego zrobić! Nie bez uzyskania zgody!
– Owszem, zrobiłam – odparła jej jeszcze-przed-chwilą-najlepsza przyjaciółka, wzruszając ramionami. – Rose, w życiu byś się nie zgodziła. Więc musiałam zdecydować za ciebie. Wiem, że teraz się nie wycofasz, ponieważ twoje eliminacje zaczynają się za pięć minut i nie wykreślisz siebie z tej listy w tym momencie. Nie mogłam postąpić inaczej. A wiem, że się dostaniesz. Nigdy nie słyszałam na żywo nikogo, kto śpiewałby lepiej niż ty. A przypominam ci, że byłam na niejednym koncercie…
– Nie jesteś znawcą muzyki! A poza tym... Chyba wiesz, że już nie żyjesz, prawda?!
– Tak, wiem – odpowiedziała lekkim tonem Eve, poprawiając ogromny kolczyk-hipogryf. – Ale nie zdążysz mnie zabić przed eliminacjami, a później ci przejdzie, bo się dostaniesz, więc jakoś się nie przejmuję.
– Meadowes, grabisz sobie…
– Na twoim miejscu weszłabym już do tej sali, bo jeszcze się spóźnisz, a przecież to nie wypada, nie? – stwierdziła Eve, a następnie popchnęła ją lekko w kierunku drzwi i odeszła. 
Rose z trudem zmełła przekleństwo; momentalnie poczuła się winna, że w ogóle miała zamiar przekląć, ponieważ przecież niegrzecznie było używać brzydkich słów. Nie wypadało…! Weasley prychnęła ze złością, a później spojrzała na klamkę.
Pewnie wszyscy, którzy mieli brać udział w eliminacjach, już zgromadzili się w sali. Musiała więc jakoś przełknąć fakt, że pojawi się w niej ostatnia, ale nadal wolała nie zostać oceniona przez komisję jako ta, która nie znała się na zegarku ani wychowaniu.
Czując w brzuchu ogromny ciężar, weszła do środka i wymamrotała pewnie dość nędznie brzmiące przywitanie, a następnie dołączyła do stojących pod jedną ze ścian uczniów. Ledwo usłyszała odpowiedź pana Berkleya, który podobnie jak wczoraj sprawiał wrażenie surowego, ale i sumiennego zarazem. Rose lubiła taki typ ludzi. Eleonora Lestrange wydawała się profesjonalistką, ale w jej postawie było coś niepokojącego. Pani Hamington po raz kolejny zaś ubrała się w opinii Weasley kompletnie niestosownie do okoliczności i nadal nosiła te dziwne okulary z nietoperzami.
Dziewczyna zbyt się denerwowała, aby dłużej rozmyślać nad członkami komisji. Jej myśli skutecznie zaprzątała konieczność wyboru utworu. Czy była jakakolwiek piosenka, którą mogłaby przedstawić w całości, bez zająknięcia się? Czy w ogóle zaśpiewa cokolwiek, skoro nie robiła tego od półtora miesiąca?! Czy otworzy usta?!
Rose westchnęła i rozejrzała się gorączkowo po reszcie uczniów. Razem było ich około dwudziestu, z czego połowę stanowiły dziewczęta. Prefekt naczelna znała tylko część z nich i to głównie z widzenia, nie miała więc pojęcia o zdolnościach wokalnych przeciwników oprócz dwójki z nich – Cassandry Erleen i Petera Swinga – szóstoklasistów, którzy dwa lata temu wraz z trójką innych uczniów założyli rockowy zespół Czarne Harpie i bez wątpienia mieli duży talent.
 Gryfonka domyślała się, że eliminacje będą polegać tylko na śpiewaniu. Nie była pewna, w końcu nie zapisała się własnoręcznie, ale wydawało jej się, że usłyszała gdzieś, że wpisując się na listę dla muzyków, trzeba było zaznaczyć, czy chodzi o śpiewanie, czy granie na instrumentach. Na szczęście nie musiała dłużej się nad tym zastanawiać, gdyż trzech jurorów podniosło się z krzeseł ustawionych za długim stołem stojącym przy równoległej ścianie, co równocześnie oznaczało początek eliminacji.
– Witajcie, moi drodzy – zaczęła Eleonora Lestrange, która podobnie jak wczoraj ubrana była w wyjątkowo strojną suknię, choć tym razem w kolorze turkusowym. Rose nie zdziwił fakt, że to właśnie najstarsza kobieta zabrała głos. Może i Berkley wyglądał na tego, który zajmował się sprawami organizacyjnymi, ale nie ulegało wątpliwości, że to pani Lestrange była w tej trójce prawdziwym autorytetem. – Zanim zaczniecie występy, pora na kilka informacji. Tylko cztery osoby spośród was będą miały możliwość solowych wystąpień podczas spektaklu. Kolejne sześć lub osiem stanowić będzie chór, reszta niestety odpadnie. Na początku każde z was zaśpiewa po jednym wybranym przez siebie utworze. Następnie dobierzemy was w pary damsko-męskie, a waszym zadaniem będzie zaśpiewanie refrenu Tonight pochodzącego z West Side Story. Na potrzeby eliminacji z tej sali zdjęto odpowiednie zabezpieczenia, dlatego przed występem będziecie mieli możliwość obejrzenia fragmentu filmu, w którym mugolscy aktorzy prezentują ten utwór. W pierwszym etapie będziecie występować alfabetycznie. Poproszę Agathę Darly.
Niska, nieznana Rose blondynka wolnym krokiem podeszła do mikrofonu stojącego na niewielkim podeście. Amanda Hamington machnęła różdżką, co spowodowało, że sala pogrążyła się w mroku, a chwilę potem rozbłysły przyciemniane światła jedynie z tyłu pomieszczenia oraz co pewien odstęp z podłogi po bokach klasy, co niewątpliwie nadało odpowiedni klimat.
– Co pani zaśpiewa, panno Darly? – zapytał szorstkim tonem Berkley.
– If I were a boy Beyoncé – odpowiedziała dziewczyna nieco drżącym tonem, jednocześnie łapiąc za mikrofon.
Hamington klasnęła z radością w dłonie, krzycząc: Wybitnie, ale wystarczyła tylko jedno spojrzenie pani Lestrange, by się uciszyła.
Berkley machnął różdżką, a w pomieszczeniu zaczęła rozbrzmiewać odpowiednia melodia, zupełnie jakby w jego ścianach zostały zbudowane odpowiednie głośniki. Podkład nie był ani za głośny, ani za cichy, Rose była pod ogromnym wrażeniem tego rodzaju czarów i obiecała sobie, że jeszcze dzisiaj spróbuje znaleźć coś na ten temat w bibliotece.
Szybko jednak jej myśli powróciły do wyboru piosenki. Mimo że jej nazwisko rozpoczynało się dopiero na W., to i tak nie miała wiele czasu, żeby się zdecydować. Który utwór pamiętała najlepiej? Który był na tyle dobry, żeby nie wzięto ją za amatorkę, ale jednocześnie nie nazbyt trudny, aby nie doszło do przykrych niespodzianek? Pogrążona w rozmyślaniach nie zwróciła nawet większej uwagi na występ Darly, dopiero oklaski wyrwały ją z rozmyślań. Podczas następnego występu nie miała możliwości, aby zastanawiać się nad dylematem, ponieważ zgodnie z oczekiwaniami Cassandra zaprezentowała tak wysoki poziom, prezentując My heart will go on Céline Dion, że nie mogła jej nie słuchać. Fascynowało ją, w jaki sposób jednocześnie dziewczyna ta potrafiła wydobywać z siebie takie dźwięki podczas występów swojego zespołu; najwyraźniej żaden rodzaj muzyki nie był jej straszny.
 Podczas następnych występów największe wrażenie wywarły na niej Yesterday wybrane przez Petera oraz jeden z najbardziej popularnych czarodziejskich hitów, Vingardium miłości, zaśpiewany przez niziutką, niepozorną dziewczynę o mysim odcieniu włosów, która niespodziewanie okazała posiadać się głos jak dzwon. Kilku uczniów wybrało inne znane czarodziejskie kawałki, przede wszystkim bardzo obecnie popularnych Czarodziejskich Hipogryfów, którymi Hugo męczył jej rodzinę przez całe wakacje. Tymczasem przez głowę Gryfonki cały czas przelatywały kolejne tytuły utworów, co wcale nie pomagało. Nadal nie miała pojęcia, jaką piosenkę wybrać…
– Weasley Rose.
Dziewczyna usłyszała swoje nazwisko jak przez mgłę. Powoli zaczęła iść w kierunku mikrofonu, co nie należało do łatwych zadań, gdyż nogi miała jak z waty. Odnosiła wrażenie, że w ustach nagle pojawił się piasek. Na plecach czuła zimne strużki potu. Jeszcze przed chwilą jej umysł był pełen miliona piosenek, a teraz miała głowie kompletną pustkę.
Dotarła do mikrofonu, a następnie odwróciła się w kierunku widowni. Przełknęła ślinę, nie spodziewała się, że dwadzieścia parę osób to taki tłum. Wszyscy wpatrywali się w nią z uwagą.
– Panno Weasley?
– Tak? – zapytała Rose nerwowo, przenosząc spojrzenie na panią Lestrange.
– Jaką piosenkę pani zaśpiewa?
–  Hello Adele – odpowiedziała, a następnie zamknęła oczy. Rzuciła jedyny tytuł, jaki w tej chwili pamiętała, w końcu nie sposób zapomnieć o ulubionej piosence, ale przecież ta nie należała do łatwych. Wręcz przeciwnie…!
Nie było jednak już czasu, żeby przeklinać własną głupotę, ponieważ w pomieszczeniu rozległa się muzyka. Ku zdziwieniu Rose znajoma melodia spowodowała, że spięte mięśnie karku nieco się rozluźniły. Nadal nie otwierając oczu, zaczęła się lekko kołysać, wyobrażając sobie, że znajduje się we własnym pokoju na poddaszu Nory i że przez otwarte okno wpadają podmuchy letniego, popołudniowego wiatru. W odpowiednim momencie otworzyła usta i zaczęła śpiewać, nadal czując na skórze przyjemną bryzę. Do rzeczywistości wróciła dopiero wtedy, gdy pan Berkley powiedział:
– Dziękujemy.
Zdezorientowania Rose zeszła z prowizorycznej sceny, a jej miejsce zajął ostatni uczestnik eliminacji. Dziewczyna prawie nie słyszała jego występu, próbowała bowiem ze wszelkich sił ocenić własne wykonanie. Nie potrafiła jednak przypomnieć sobie z niego nic prócz spokoju i szczęścia, które ją ogarnęły, co nieco ją przerażało, ponieważ wolałaby wiedzieć, jak jej poszło. Choć chyba jeszcze bardziej pragnęłaby powrócić do tego stanu…
Druga część eliminacji przebiegła w mniemaniu Weasley znacznie szybciej niż pierwsza. Jurorzy przydzielili ją do nieznanego jej Krukona, który nie należał do jej rocznika, a który śpiewał dobrze, aczkolwiek z pewnością nie najlepiej wśród męskiej części uczestników. Kiedy wszyscy zakończyli już występy, okazało się, że wyniki poznają dopiero nazajutrz wieczorem. Rose zganiła się w duchu za własne zapominalstwo, przecież przedstawiciele ministerstwa wyraźnie zaznaczyli to podczas wczorajszej kolacji. Oznaczało to, że przez ponad dobę będzie przejmować się tym, co miało jej w ogóle nie dotyczyć.
Był jednak z tego jakiś plus. Skoro nie wiedziała, czy się dostała, czy nie, mogła spokojnie rozmyślać nad planami zamordowania Eve. 

***

Oto nowy rozdział. Trochę krótszy niż zwykle, ale to dlatego, że prawdziwe bum czeka nas w trzynastce. Czy będzie ona pechowa? Zależy dla kogo ;). Jak zwykle czekam na Wasze opinie i bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa :). Mam nadzieję, że spodoba Wam się fragment o H&H, trudno było go napisać. Zapraszam także tradycyjnie na KKB.
Na koniec pragnę także poinformować, że w sobotę wyjeżdżam i nie będzie mnie przez jakiś czas w blogosferze :).
Rozdział z dedykacją dla Flaven :)


58 komentarzy:

  1. Pierwsza! Zaklepię sobie miejsce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spóźniona, ale zabieram się za nadrabianie zaległości. Aż nie mogę uwierzyć, że tak długo mnie tu nie było... Wybacz - nauka, nauka i jeszcze raz nauka... :/
      Oczekuj mojego bardzo długiego i bardzo wyczerpującego komentarza pod najnowszym rozdziałem! :*
      academie-mirandel.blogspot.com

      Usuń
  2. Silne, indywidualne charaktery. Tak bym określiła przedstawicieli z Ministerstwa. Trochę mi w tej pierwszej części brakowało wypowiedzi McGonagall. Jakby nie było to stała tam, zamek był jej, a ona nie odezwała się ani słowem. Dziwne i trochę to do niej nie pasowało. Wiem, wiem, wiek robi swoje, ale jednak pewne cechy w ludziach siedzą i jednak McGonagall raczej nie dałaby ostatniego słowa innemu człowiekowi.
    A więc Hugo i Helena? Mam nadzieję, że to wypali.
    "Hello" mi wystarczyło, zeby wiedzieć, że będzie fajnie :3
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, McGonagall rozpoczęła, może faktycznie trochę mało powiedziała, ale własciwie co miałą mówić xD ale faktycznie, ona lubi ostatnie słow, wiec może dopiszę za chwilę coś na ten temat, dziękuję za uwagę. i ogólnie za komentarz;)

      Usuń
  3. Melduję się na stanowisko. :D w końcu! Bo choć zaglądam na Twojego bloga średnio co dwa dni i poprzednią notkę przeczytałam niedługo po dodaniu, to nie ruszyłam się by dodać komentarz. Przepraszam! Ale teraz jestem. :)
    Ja to sobie myślę, ile będziesz miała roboty z ogarnięciem tego przedstawienia! Ja to bym się chyba pogubiła i może w końcu się przekonam do tego, by zaznajomić się z oryginałem. Ale myślę, że dasz sobie radę. :) no więc czytam sobie i doszłam do momentu jak Anabelle rozmawiała z koleżanką z dormitorium Camille, która pochodziła z Belgii. I tak sobie myślę, czy Ona została przyjęta na takiej zasadzie jak Anabelle, w sensie, że mieszka w Anglii? Czy w Belgii? :D no bo z tego co wiem, to do Hogwartu uczęszczają uczniowie z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Jak Amanda zaczęła mówić i przeczytałam opis, to automatycznie pomyślałam o tej krowie (bez urazy dla tych cudnych zwierząt!) Umbridge. No i te stylizacje! Dogadałyby się jakoś. :D Eleonora Lestrange - oczywiście skojarzyłam ze słynnymi śmierciożercami, to jakaś rodzina? :) Lily oczywiście dalej knuje, mała intrygantka. :D Ale Oliver MUSI przecież wystąpić, ja chcę żeby On się zemścił, po tym co było napisane w liście od kumpla (który był bardzo zabawny :)), teraz mu kibicuję pod tym względem. Fragment z Hugo i Heleną naprawdę wyszedł uroczo, podobał mi się, to zmieszanie Weasleya było słodkie. :) Do Rosalie nabrałam pewnej sympatii, byłoby fajnie gdyby się dostała, serio. :) czytałam propozycje piosenek, i po raz kolejny musiałam sobie ogarnąć, że to dzieje się w czasach współczesnych, i że taka Beyoncè jest normalnym zjawiskiem. :D A Eve chyba powinna sporządzić testament.
    "Janvier przybyła na kolację dwadzieścia minut," zdanie gdzieś na początku rozdziału, odniosłam wrażenie, że chyba czegoś brakuje. :) Ogólnie rozdział naprawdę przyjemny. :) Życzę dużo weny, spokoju i udanego wyjazdu! Pozdrawiam. :)
    PS. Co do mojego powrotu - rozważam to, ale chyba jeszcze potrzebuję czasu. :) nie napisałam nic od roku i myślę, że jakbym coś opublikowała, to byłaby to totalna klapa. :D Dziękuję za miłe słowa. Przesyłam uśmiech! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      Tak, będę miała robotę, z przedstawieniem, z fakultetami, z tymi ich miłostkami, z Lily i charakterem, z quidditchem, i powinnam być przerażona, a ja jestem wręcz zachwycona. nie rozumiem tego :D
      na temat knucia Lily i Oliviera nic nie będę mówić, o nie. Milczę jak grób.
      dziękuję za zauważenie błędu, zaraz poprawię ;).
      A, i tak, właściwie zamierzenie było takie, że ta Camille mieszka w UK, ale już chyba sobie odpuszczę pisanie tego, ponieważ wprowadziłam ją tylko po to, żeby Anabelle miała z kim wymienic uwagi xd
      mam nadzieję, że wrócisz, może początek faktycznie łatwy nie będzie, ale dasz radę, wierzę w Ciebie

      Usuń
  4. No no, nagle okazuje się, że znaczna liczba uczniów słucha mugolskiej muzyki :D Podobały mi się te eliminacje i to jak Rose nagle odpłynęła dzięki muzyce. Wow! :D Podboała mi się też różnorodność charakterów jury, kazdy inaczej podchodzi do swojego zadania, jedni bardziej drudzy mniej poważnie, można doszukiwać się typowych nauczycieli tutaj :)
    Co do Hugo i Heleny - szczerze mówiąc, myślałam, że Hugo bardziej się zamota w swojej wypowiedzi gdy już się obudzi, ale poza tym, że był skonsternowany, to nie poszło aż tak źle. Mam nadzieję, że to początek wielkiego uczucia :D
    No i nawet jestem ciekawa co tam Lily szykuje dla Olivera. Tylko obawiam się, że takie podejście może nie przypaść do gustu jurorom, którzy wyraźnie zaznaczyli, że liczy się tutaj współpraca, a nie rywalizacja, więc może to ją zdyskwalifikować na amen. No, ale zobaczymy.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie kurde, miał być bardziej zamotany, ale było mi go trochę żal i tak, więc postanowiłam, ze większe zamieszanie zrobię we wnetrzu biednego Hugosia, niż zna zewnątrz.
      Faktycznie, jakoś tak wyszło z tą mugolską muzyką, chyba zaraz dopiszę gdzies w opisie, że niektórzy wybrali magiczne utwory xD Dzięki za spostrzeżenie. Rosalie zdołała się przenieść gdzieś indziej podczas tych eliminacji, co było dobrym pomysłem xD Cieszę się, że podobały Ci się sylwetki poszczególnych jurorów, bo zależało mi na tym, żeby każdy był inny.
      Lily, biedaczka, dużo kombinuje, ale... chyba już nie będę nic mówić. xD dziękuję za komentarz

      Usuń
  5. Co Lily planuje? Oo, jestem strasznie ciekawa i... kurde, mam nadzieję, że to będzie coś, co naprawdę wstrząśnie Olivierem. Ale oby się tylko nie wydało, że to ona. Ech... bycie czarodziejem stwarza wiele ciekawych możliwości, chociażby na zwykłe psikusy xd
    Myślałam,że Helena będzie zła na Hugo, że ją tak obserwował w ukryciu. Kurcze, miał pecha. Ale to pewnie przez to, że nie spał w nocy. No i w końcu padł. ;d hahah, i tak miał szczęście, że go pielęgniarka nie zauważyła. Wtedy by się pewnie wydało, że ma pelerynę. Oo, Helena mu podziękowała... może od teraz ich relacje będą się stopniowo robić bliższe... w sensie może nie będą już tylko kolegami z domu, prawie obcymi dla siebie, ale zaczną rozmawiać, na to liczę. Chociaż Lily to pewnie byłaby zdolna własnoręcznie udusić ich za to, jedno po drugim, hahahha. :)
    Rose! ahhahahaha, na jej miejscu zamordowałabym Ev jeszcze przed pójściem na przesłuchanie. Taka niespodzianka. Masakra... Ros nie miała nawet czasu, by się psychicznie przygotować. Ciekawe, jak jej poszło. Może dobrze, skoro Eve twierdzi, że ta świetnie śpiewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, zapomniałam, że tak kochasz Lily, heh. xD no, Helena zbyt go lubi, zresztą ona nie wie, że on ją obserwował i wcześniej, tylko że teraz. NO, Lily z pewnością nie spodoba się ich relacja, oj ni....
      Cóż, Eve ma takie pomysły, ale Rose na pewno by nie poszła na te eliminacje, a byłoby szkoda, więc dlatego Meadowes zrobiła, co zrobiła xDxD
      Dziękuję za kom.

      Usuń
  6. Na samym początku – bardzo, bardzo dziękuję za to wyróżnienie, chociaż cały czas zastanawiam się czym sobie na nie zasłużyłam, bo chyba nie swoim niemal nieustannym narzekaniem ;) ;* Niemniej, niezmiernie mi miło. Przypomniały mi się nawet onetowskie czasy, za którymi czasami tęsknię, ale chyba głównie ze względu na poziom oraz kreatywność jaką reprezentowały wtedy blogi. Ale, już, cicho sza, teraz też mam naprawdę świetne do czytania i zabieram się za komentowanie jednego z nich ;)

    Zacznę od tego, że wybór iście mugolskich piosenek wzbudził we mnie dość mieszane uczucia. Rozumiem, że pokazujesz w ten sposób postęp czarodziejskiego świata względem mugoli, ale czytanie o tym, że podczas czarodziejskiego konkursu wykorzystywane były mugolskie piosenki, cóż – to nie tak, że nie podoba mi się ten pomysł, ale wciąż mam w umyśle pannę Darly i jej Beyonce. Odetchnęłam jednak z ulgą, gdy Rosalie – swoją drogą, miło dowiedzieć się czegoś więcej o kolejnym bohaterze – wybrała cudowną Adele. Jeszcze minie trochę czasu nim pozbędę się wrażenia, że już gdzieś o tym czytałam i będę widziała jedynie próbę przeniknięcia mugolskiego świata do czarodziejskiego, w jakiś sposób pokazania go tym dzieciom, które nie mogą liczyć na postępowych rodziców czy też w ich rodzinie są członkowie wyłącznie czystej, brzydzącej się wszystkim co nią nie jest, krwi. I choć ta część historii sprawia, że mam mieszane uczucia, to jednocześnie nie mogę doczekać się finału całego konkursu – zastanawia mnie jego rozstrzygnięcie, jak wypadnie sam musical, jak będzie wyglądało spotkanie Oliviera i Anabelle ze znajomymi z poprzedniej szkoły. Wierzę, że jesteś jedyną osobą, której uda się to wszystko zgrabnie opisać ;)

    Wspominałam już wcześniej, że cieszy mnie, iż do Twojej wesołej i bardzo dynamicznej gromadki, dołączyła również Rose. Zawsze widziałam ją jako taką bardziej rudą wersję Dramione, z tą różnicą, że Dramione tak naprawdę nie miała szansy nigdy zaistnieć w kanonie, ale Młode Pokolenie, to już całkowicie coś innego. Ale co sobie uświadomiłam, nigdy jakoś bardziej nad Rose się nie zastanawiałam, nie widziałam w niej kogoś innego niż niemal wierną kopię swojej wybitnej matki. Dlatego cieszy mnie, że dzięki Tobie mogę spojrzeć na nią nieco inaczej, nawet jeśli jest to wyłącznie Twój punkt widzenia. Ale boję się tego, że na pewnym etapie konkursu Rose może spotkać Anabelle i w jakiś sposób ich związek ze Scorpiusem wyjdzie na wierzch. Ale w tym starciu kciuki będę trzymać z pewnością za tego nieco niepewnego i wciąż smutnego rudzielca ;)

    Scena z Hugo i Heleną miała w sobie taką młodzieńczą niepewność, ekscytację i radość, że aż musiałam się usmiechnąć. Cały czas kibicuję Hugo, żeby wreszcie zdobył się na odwagę i niezależnie od sympatii swojej ukochanej kuzynki względem Heleny, wreszcie się z nią umówił. A przynajmniej, porozmawiał z nią nieco dłużej niż pięć minut; i to bez jąkania. Wierzę w niebo, bo przecież wystarczy spojrzeć na jego znajomość ze znienawidzonym wręcz przez Lily Francuzem ;) I wierzę, że scena, choć przecież prosta i przyjemna, nie była zbyt łatwa do napisania. One zazwyczaj sprawiają najwięcej problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, i jeśli już przy Lily i Olivierze jesteśmy – może mi gdzieś umknęło, ale totalnie nie mogę przypomnieć sobie Alice. I cały czas zastanawiam się, co też takiego szykuje Lily, że Olivier mógłby chcieć opuścić Hogwart. Coś mi mówi, że może być to czymś całkowicie szczeniackim i nieprzemyślanym, i – Merlinie, uchowaj – obróci się przeciwko samej Lily. Cały czas mam wrażenie, że ona marnuje cały swój potencjał na to by uprzykrzać innym życie; a przecież nie jest aż taką paskudą ;)

      Tak patrzę i patrzę, i o wszystkim chyba zdążyłam wspomnieć. Nie będę już pisać, że „gdzie ten Frank, no?!”, bo cierpliwie na niego poczekam; chyba. Chciałabym, żeby Lily ponownie poczuła się nieco niepewnie przy chłopaku, bo chyba przywykła do tego, że to ona wywołuje w nich takie emocje. A Frank, cóż, Frank zapowiada się naprawdę przyjemnie jako postać Twojej historii ;) Poza tym, podziwiam Cię niezmiernie za to, że potrafisz tych wszystkich bohaterów ogarnąć i pamiętać o każdym. Dla mnie trzech to już zbyt wiele :D

      I zobacz, kto by pomyślał, że to już rok czasu z Niezależnością :)

      Pozdrawiam, dziękuję jeszcze raz i udanego wyjazdu życzę ;*

      PS> Po raz ppierwszy od baaardzo dawna zmuszona byłam podzielić komentarz :D

      Usuń
    2. Flaven, zasługujesz, jesteś jedna z niewielu osób, którą znam od tak dawna,jeszcze z Onetu, ponadto wspaniale piszesz, a nie wiem, co masz na myśli, mówiąc o swoim narzekaniu xD? Dziękuję za wspaniały komentarz i ti tak długi.
      Jak pisałąm ten rozdział, yto myślałam tylko o piosenkach, które znam i które by pasowały i trochę zapomniałam, że można pójść w te "magiczne", stąd teraz dopisałam pewien fragment xD to własciwie by trochę ułatwiło pewne aspekty, heh, tzn. wymyślanie piosenek xD. Ale że Rose zaśpiewa Adele to wiedziałam od samiutkiego początku, nie było innej opcji ;)
      Frank pojawi się ponownie w życiu Lily w dość hardkorowych okolicznościach... choć pewnie już wcześniej coś o nim napiszę, bo wiem, że niektórzy bardzo go lubią xD
      Hah, ja tam nie wiem, czy ta moja kompania jest taka wesoła, ale spoko xDxD powiedziałabym, że to zbiór przerożnych bohaterów xDxD.
      Alice Kingsley to jedna z "przyjaciółek" Lily, ślizgonka, gadały już o "poradzeniu" sobie z Olivierem z dwa rodziały temu. no i wspominałąm o niej na początku. ale nie dziwię się, że możesz nie pamiętać, mam za dużo bohaterów xDxD
      Hah, mogę Ci obiecać, że Olivier zostanie w Hogwarcie mimo pogróżek dziewcząt :D

      Usuń
    3. Przyczepiłam się i nie chcę dać spokoju ;)O skoro tak baaardzo upierasz się przy tym, że nie narzekam, to wcale nie będę oponować i wykłócać się, która z nas ma rację.

      Piosenek nieco się uczepiłam, bo brzmią tak normalnie, jakbyś opisywała przesłuchanie do przedstawienia w zupełnie normalnym liceum, a tymczasem mamy do czynienia z najpopularniejszą szkołą magii. Ale wynika to pewnie z tego, że w przypadku historii opierających się o świat HP utknęłam gdzieś w czasach starego pokolenia - to świat Huncwotów był tym, który uwielbiałam, a Wielką Trójcę i Nowe Pokolenie zazwyczaj unikałam. Pewnie dlatego patrzę na tą historię przez pryzmat tego, co znałam do tej pory. Postaram się przystosować, obiecuję! :)

      Nie powiem, żebym rozpaczała po ewentualnym odejściu Oliviera, zwłaszcza, że Frank jest teraz moim numero uno, pobił chyba nawet Hugo.

      Twoja gromadka rzeczywiście jest liczna, cieszę się więc, że nie masz nic przeciwko lukom w mojej pamięci. Poza tym, jesteś jedną z niewielu osób, która "miesza" przyjaciół i znajomych, nie ma tutaj takiego niemal rygorystycznego podziału, że jeśli ktoś jest Puchonem to przyjaźni się wyłącznie z Puchonami, itd.

      :*

      Usuń
    4. Jeslu chodzi Ci o czepianie się musicalu, to ja tak tego nie odbieram. Bardziej mnie smuci, ze nie tesknilabys za Olivierem... Nie No, żartuję ;). Bardzo nie lubiłam tego sztywnego podziału u Rowling, domy ok, ale bez przesady, zeby nie moc tworzyć przyjaźni pomiędzy nimi...!

      Usuń
    5. Może nie byłoby tak drastycznie, pewnie zauważyłabym jego nieobecność, bo Lily przerzuciłaby się na prześladowanie kogoś innego ;)

      Usuń
  7. Umieram z ciekawości, co też takiego szykujesz w kolejnym rozdziale. Serio, mam mnóstwo pomysłów odnośnie tego zapowiedzianego "Bum", ale póki co nie będę wybiegać zanadto w przyszłość i z przyjemnością skupię się na tym rozdziale.
    Powiem ci, że był on niesamowicie ciekawy. Może nie porywał akcją, ale pojedyncze wątki rozbudowałaś w genialny pomysł.
    Przedstawicieli Ministerstwa wykreowałaś we wspaniały sposób. Każdy był inny, charakterystyczny i zapadał w pamięci. Super!
    Widać, że kwestia tego przedstawienia w mniejszym lub większym stopniu dotyka wszystkich. Większość z uczniów jednak zdecydowała się zaangażować bezpośrednio i ja tam wcale się nie dziwię, że te przesłuchania wywołują takie emocje. Jeżeli ktoś nie nawykł do występowania przed publicznością, to odczuwa podwójny stres, a większość młodzieży takiej sposobności nie miało chyba ;)
    Trochę zdziwił mnie wybór piosenek. No, ale cóż... Skoro spektakl ma być iście mugolski, to i casting również powinien podpadać pod ten klimat. Także, czepiać się nie zamierzam.
    Podobało mi się to, jak Rose dała się ponieść muzyce. Przyjemnie się czytało, jak dziewczyna skupia się na własnych emocjach i na tej ulotnej chwili. Przez to stała się bardziej sympatyczną postacią i trochę zyskała w moich oczach, bo jak już wcześniej wspominałam, do tej pory nie należała do moich ulubieńców.
    Dalej zastanawia mnie sprawa dotycząca zdrowia Heleny, ale czytając ten rozdział, bardziej skupiłam się jednak na postaci Hugo. Biedaczek miał potwornego pecha. Martwi się, troszczy, ale nadal brak mu odwagi, aby zrobić coś bezpośrednio i to w swoim imieniu. Tym razem chciał pozostać niezauważony, ale nie do końca mu się to udało. To było nawet zabawne, ale równie przykre, bo jednak bardzo go lubię i troszeczkę mi żal, że tak nieudolnie się do tego wszystkiego zabiera :(
    Olivier. Hmm... Aż zacieram rączki na to, co wymyśliła Lily. Bardziej lubię chłopaka i to jemu kibicuję, ale jednocześnie wprost ubóstwiam potyczki tej pary. Świetni są i czuję, że w kolejnym rozdziale iskier również nie zabraknie.
    Tak, to kolejny powód, dla którego wprost nie mogę się doczekać rozwinięcia. Rywalizacja Lily i Oliviera to niezwykle ciekawy wątek, równie ciekawy jak potencjalni kandydaci na poszczególne role w przedstawieniu :)
    Czekam na więcej.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Skoro lubisz potyczki moich głownych bohaterów, to dobrze, bo będzie ich tutaj co niemiara xD.
      Cóż, Hugo musi się ogarnąć, ale wierz mi, i tak duży sukces, że tyle z nią porozmawiał, podejrzewam, że to najdłuższa rozmowa jego i Heleny w ich życiu xDxD. Trzymaj za niego kciuki :D.
      Cieszę sie, że podobał Ci sie opis przedstawicieli ministerstwa, miałam niezły ubaw podczas jego wymyślania, a więcej na ten temat będzie w trzynastce. W ogóle chyba muszę jednak zmienić w tekście ilość osób biorących udział w eliminacjach muzycznych, bo w Higwarcie chyba jesy znacznie mniej uczniów, niż myślałam, pisząc ten rozdział, haha. Uzmysłowił mi to Twój komentarz.

      Usuń
  8. Hej :) Większość kolejnego rozdziału koncentruje się na eliminacjach do musicalu. Wplata się w to wiele wątków i wydaje się, że wszyscy są z różnych powodów tym zainteresowani. Niejednokrotnie to zainteresowanie ma o wiele więcej wspólnego z różnego rodzaju rywalizacją niż z samą muzyką czy aktorstwem, ale liczy się efekt :) Spodobało mi się wykreowanie trójki sędziów. Wszyscy oni wydają się całkowicie od siebie różni, a przecież będą musieli dojść do porozumienia co do wyboru odpowiedniego kandydata. Jak to wszystko przebiegnie? Pewnie przekonam się w dalszym ciągu. Na koniec przedstawiłaś też pierwsze przesłuchania. Fajnie, że zaczęłaś od Rosalie, a nie od Lily czy Oliviera, ponieważ można było zobaczyć pomysł na eliminacje bez elementu rywalizacji różnych stron konfliktu w szkole. Mi osobiście najbardziej spodobał się jednak fragment (a właściwie dwa fragmenty) o Hugonie i Helenie. Świetnie ukazałaś kłopotliwą sytuację, w jakiej znalazł się Hugo, a wydaje się, że Helena dała mu pewną nadzieję na możliwość bliższego poznania. Ogólnie ich wątek, chociaż może pozostaje trochę w tle, jest dla mnie chyba ulubionym w całej historii, co oczywiście nie umniejsza wartości pozostałych :) Całość oczywiście na wielki plus, czekam na dalszy ciąg i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię! Bardzo sie cieszę, że sie podobało. Tak, wiele osób zgłosiło się tylko po to, aby rywalizować albo wybić się w szkole, ale nie wszyscy...;) Niektórzy nawet nie zgłosili się własnoręcznie, jak widać. Cieszę się, ze podobał Ci się fragment H&H, którego obawiałam się najbardziej, bo to taka newralgiczna para, nie mogę nic przyspieszać, ale kiedyś w końcu muszą się ruszyć, więc trzeba ich było jakoś zmusić do rozmowy.
      Lily i Olivier - next chapter xD

      Usuń
  9. Nie jestem przyzwyczajona do tego, aby rozdział u Ciebie był aż tak krótki, ale przyznam szczerze, że dzisiaj może to i lepiej. :)
    Zacznę od tego, że puściłam sobie "Tonight" i jakoś mnie to nie przekonało. Dlaczego oni wybrali akurat to? Za to ogromny plus za "Hello" Adele, bo bardzo mi się podoba. :)
    Co do rozdziału... H&H... <3 Super scena! Ja bym się chyba przestraszyła bardziej, gdybym nie widziała nóg Hugona. Zresztą on też mógł naściemniać Helenie, że jego wcale tam nie było, a ona była na lekach. W sensie nie od razu, ale później. xD A tak wydała się peleryna.
    Lily... Cóż ona tam szykuje takiego? Lubię, jak knuje swoje niecne plany i coś czuję, że ta trzynastka nie będzie szczęśliwa dla Janviera.
    No i pięknie została wrobiona Weasley. Mam nadzieję, że zajmie mega wysokie miejsce w kwalifikacjach. :)
    Czekam na nowy rozdział i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz :). Coz, to filmowe tonight faktycznie nie robi i na mnie dużego wrażenia, ja głownie pamietam mój zachwyt tym przedstawieniem z NY ;). Rosalie poszło dobrze, tyle powiem na razie. Hugo raczej by nie ogarnął, ze mozna tak nasciemniac; No i na pewno by nie mógł zarzucić czegokolwiek Helenie, nawet jakby to była prawda :D Hah Lily do boju xD

      Usuń
    2. Piszesz, żebym zajrzała, bo u Ciebie nowość, a ja tu nic nie widzę... ;)

      Usuń
    3. Moze z rozpędu napisałam, przepraszam! Nowosc bedzie w nocy z sb na nd :)

      Usuń
  10. O rety, to już prawie rok Niezależności? Ale ten czas leci, kto by pomyślał, że od roku wzdycham do Hugosia <3
    Hmm… Co też znowu wymyśliła ta Lily? Serio, jej nienawiść do Oliviera zaczyna powoli podchodzić pod obsesję. Biedna, biedna dziewczyna… Zamiast wykorzystać czas i energię na jakieś produktywne sprawy, to ona bawi się w uprzykrzanie życia innym. Co za mały potworek z tej Lily. Straszne dziecko z niej czasem wyłazi. I właśnie mam wrażenie, że ta niespodzianka dla Oliviera, która pochłania teraz tak dużo jej uwagi, to będzie coś bardzo, ale to bardzo dziecinnego. W końcu czegóż innego można by się spodziewać po niej? Chyba już mi szkoda Oliviera; że też przyjdzie mu się męczyć z wymysłami Lily xd
    Super, że Rose poszła na to przesłuchanie. Wierzę, że nie należy ona do tych osób, które porywają się na ciężki repertuar ot tak sobie, tylko za takim a nie innym wyborem piosenki stoją ich niezłe umiejętności wokalne. Skoro więc Rose wybrała Adele… to znaczy, że to śpiewanie musi jej nieźle wychodzić… W ogóle strasznie rozbawiła mnie ta Adelka i Beyonce. Bo to takie mugolskie… Na serio ten musicalowy szał promuje wśród czarodziejów mugolskie obyczaje, jak i mugolskie hity :) Wierzę w to, że Rose przejdzie dalej! Należy się to jej, może to pozwoli jej nieco odetchnąć i oderwać myśli od sprawy ze Scorpiusem? Co prawda, biorą pod uwagę, że Anabelle też bierze udział w tych eliminacjach, a więc może okazać się, że będą z Rose często na siebie wpadać, kto wie czy nie ziści się czarny scenariusz – Rosie będzie cierpieć, gdy przyjdzie jej oglądać dzień w dzień jak to Scorpius swą uwagą obdarowuje właśnie Francuzkę. A relacja Scorpa z Anabelle pewnie niedługo wskoczy na jakiś wyższy poziom, bo skoro on taki seksowny, to Anabelle nie będzie się cackać i od razu przejdzie chociaż do jakichś pocałunków :P
    Hmm… Z Hugona wyszedł mały psychopata. Żeby tak zakradać się i potajemnie Helenkę oblukiwać? Byś się wstydził, Hugonie! Ale on serio ma pecha, że akurat tam przy niej zasnął. Aczkolwiek koniec końców, cała ta jego wyprawa skończyła się bardzo dobrze, bo zamienił z Helenką słów kilka. Rety, jak ja za nich trzymam moje kciuki. Aż normalnie dłonie mnie bolą :P Bo serio toż to taka słodziaszna para by była. Musi się tylko ten Hugon wziąć w garść, wskoczyć w odświętną szatę czarodzieja, zerwać jakieś kwiatki z pola przed Hogwartem i bum, do Helenki wybyć i na przykład zaprosić ją na wspólne czytanie ksiąg w bibliotece :P Hugonie, mój drogi, do dzieła, Helenka co prawda nie zając, więc zgodnie z ludową mądrością uciec nie powinna, no ale zawsze może ktoś inny wcześniej ją oblukać i zaproponować jej wspólne rendez-vous. Hugoś, śpiesz się kolego, dobrze ci radzę.
    Jak zawsze rozdział przewspaniały! Już czekam na następny (ciekawe któż okaże się pechowcem :D).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A myslalam, ze będziesz cieszyć, zd Hugo z nią porozmawiał, w końcu mógłby uciec daleko xD. Pomyśle nad Twoim pomysłem, zeby sie spotkali S bibliotece :D Rose sobie poradzi z eliminacjami, a Anabrlle i Scorpius...No tak szybciutko to nie bedzie, bo musze jeszcze wykorzystać tę relację do czegos innego ;).
      Lily. Coz, nawet jakby ktos jej powiedział, ze jej zachowanie jest dziecinne, to by nie uwierzyła :D Olivier jakoś sobie poradzi.... Chyba xD. dziękuję bardzo za komentarz

      Usuń
  11. Na miejscu Rose pewnie urwałabym łeb Eve, ale z mojego punktu widzenia to bardzo dobrze się stało. Nie mam pewności czy Rose się dostanie, choć wydaje mi się, że powinna. Właściwie uważam, że R. potrzebuje czegoś nowego, chwili zapomnienia, odejscia od książek i popłynięcia.
    I na dodatek ten fragment przypomniał mi o moim opowiadaniu sprzed pięciu lat, więc moja sympatia do Rose wciąż wzrasta.
    Co do Lily, to jestem szczerze przerażona jej planem. Wiadomo, że jest w stanie zrobić wszystko, ale to zabrzmiało naprawdę złowieszczo. Może nie będę pisać pieśni pochwalnej dla Olivera, ale to naprawdę przesada. Potter chyba nie ma, co zrobić ze swoim życiem i dlatego planuje niszczenie go innym.
    A co do Huga i Heleny, to cóż, obawiam się, że ktoś może im przeszkodzić i zapewne obydwie wiemy kogo mam na myśli :D Mam jednak nadzieję, że nic się nie stanie i H.H. odnajdą sczęście
    I Lestrange robi świetne wrażenie! świetnie wymyśliłaś cały ten musical i te nowe postaci, całkowicie wpisuje się to w ducha HP, co jest trudną sztuką.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :) myślę, ze będziesz zadowolona z tego, co czeka rosalie w najbliższym czasie... Choc wiadomo, ze ona nadal bedzie przygnębiona z pewnych powodów.
      H&H na pewno Brdzie przezywać ciężkie chwile, ale moze pokonają tego "kogoś";). Ciesze sie, ze spodobały Ci się nowe postaci

      Usuń
  12. Rozumiem to, że w swoim Hogwarcie kultura mugolska jest ważna dla uczniów, ale śpiewanie niemal samych mugolskich piosenek średnio do mnie przemawia. Może i wspomniałaś o tym, że niektórzy wykonali też czarodziejskie utwory, ale z nazwy zostały wymienione tylko te mugolskie, co brzmi jakbyś to właśnie te faworyzowała i ci uczniowie, którzy "liczyli się" w konkursie śpiewali właśnie te.
    Nie dziwię się, że Rose jest zła na Eve, ale uważam, że przyjaciółka dobrze zrobiła, zapisując ją na konkurs. Taka odmiana na pewno dobrze jej zrobi, tym bardziej, że Rose sama chciała wziąć w nim udział. Trzymam za nią kciuki, bo zasługuje na rolę.
    Najbardziej podobała mi się natomiast scena z Hugo i Heleną. Mam nadzieję, że ten szalony wypad do skrzydła szpitalnego sprawi, że oboje częściej będą ze sobą rozmawiać, a nawet się spotykać, bo tworzą cudowną parę.
    Błędy:
    Mężczyźnie towarzyszyła starsza czarownica ubrana w bordową, sięgającą niemal do ziemi suknię i czarną garsonkę. - garsonka to spódnica i marynarka, więc czarownica nie mogła nosić garsonki i sukni
    Dokładny ich plan pojawi się o siódmej rano na tablicy przed wielką salą. - Wielką Salą
    Puchonka zauważyła, że dyrektorka najwyraźniej nie była zadowolona, iż pani Lestrange zakończyła swoją wypowiedź w taki sposób, że nie było już miała za bardzo nic do dodania. - zagmatwana końcówka zdania, tu pewnie sama wiesz, którą wersję zostawić
    To dawało mnóstwo jej i Alice mnóstwo czasu, aby zrealizować plan, nie dopuszczając do żadnych pomyłek. - jedno zbędne mnóstwo
    Weasley westchnęła ciężko, a następnie odłożyła długopis i spojrzała na zniecierpliwioną przyjaciółkę stojącą przy drzwiach. - długopis
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za opinie i za wypisanie błędów, zajmę sie nimi po powrocie ;) ciesze sie,ze H&H Ci sie podobało

      Usuń
  13. Cześć!
    Ciekawie opisałaś tajemniczych gości. Wprowadzanie nowych postaci, zwłaszcza kilku na raz, to zawsze pewne wyzwanie, ale Tobie wyszło to całkiem zgrabnie, chociaż może przedstawienie ich jako dwóch skrajności i środka było trochę zbyt oczywiste. Nie odejmuję przy tym zasług słodkiej Anabelle, której przemyślenia uświetniły opisy :)
    Hugo jest słodziutki. Gdyby tylko był nieco bardziej pewny siebie, gdyby wreszcie znalazł dość odwagi, by przeciwstawić się Lily i zawalczyć o swoje szczęście! Wierzę, że to się wreszcie stanie, ale chciałabym już :p I jeszcze ten tekst "przepraszam za tę moją głowę"! No serduszka latają w powietrzu i ptaszki ćwierkają. Normalnie takie stężenie słodyczy by mnie zemdliło, ale nie w przypadku Hugona :p
    Ciekawe, co też za kompromitujące zdjęcia szykuje Lily. Domyślam się, że ktoś tu dostanie nauczkę, jednak wcale nie jestem przekonana, że to będzie Olivier :p
    O, wepchnięcie Rose na eliminacje było dla mnie miłym zaskoczeniem. Lubię ją, a przy tym jej przemyślenia na temat organizatorów były świetne. Przy tym czuło się napięcie związane z eliminacjami i nic tu nie było przerysowane. Skoro czuła się tak spokojnie i błogo podczas swojego występu, a przy tym wykonała utwór genialnej Adele, chyba nie ma wyjścia i musi się zakwalifikować :)
    Może rozdział rzeczywiście nie był najdłuższy, ale z pewnością nie był nudny, czytało się go bardzo dobrze i z zainteresowaniem.
    Pozdrawiam serdecznie
    Eskaryna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Faktycznie, chyba Troche to było oczywiste z tym środkiem. Hugo tak sie Denerwuje, ze az wychodzi na słodkiego :Dno i ciesze sie, ze podobał Ci sie wybór Adele :)

      Usuń
  14. Lily tym razem zdołała mnie naprawdę zirytować swoim zachowaniem. Niby nie robiła nic szczególnego, ale po prostu zachowywała się jak głupia, młoda nastolatka, która nie ma nic lepszego do roboty, tylko knuć jakieś bezsensowne intrygi w celu uprzykrzenia życia jakiemuś chłopakowi, który tak właściwie niewiele jej zrobił. Do tej pory lubiłam pannę Potter, ale chwilowo moja sympatia do niej jakoś znikła.
    Urocza była ta scena H&H. Zastanawiałam się, czy tych dwoje będzie w ogóle w stanie ze sobą rozmawiać. Oboje się sobie podobają, jednocześnie żyjąc w przekonaniu, że druga strona nie jest zainteresowana, są niezwykle nieśmiali i miałam obawy, że może pojawić się problem ze skleceniem choćby jednego zdania. Ale całkiem dobrze im poszło. Może to będzie jakiś przełom w ich znajomości...
    Rosalie porwała się na bardzo trudną piosenkę. Z drugiej strony Adele nie wydaje mi się najlepszym wyborem - taki trochę oklepany, mimo oczywiście wysokiego poziomu trudności. Jestem praktycznie pewna, że dziewczyna dostanie jedną z partii solowych w musicalu. A wszystko dzięki Eve, którą póki co ma ochotę zamordować. No ale zobaczymy, jakie będą wyniki castingu.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, troche smutno, ze Lily Cie wkurzyła, ale z drugiej strony chyba każdego w końcu musi, o ile nie robi tego od początku xD Ciesze sie,ze spodobała Ci się scena H&H; No wlasciwie poszło im nie najgorzej. Ech, ja uwielbiam Adele i nie mogłam sie powstrzymać przed tym wyborem, aczkolwiek rozumiem, co masz na myśli ;). O wynikach na razie bede milczeć xd

      Usuń
  15. No to zaległości u Ciebie mam już za sobą. Przepraszam, że trwało to tak długo...
    A więc mamy spore przygotowania do festiwalu. Nie ma co nadchodzi on pełną parą i przejmuje myśli nie tylko uczniów, którzy są nim szczerze zainteresowani, ale też pozostałych. Osobiście od samego początku miałam wrażenie, że Oliver się do niego zgłosi. Chociaż trzeba przyznać, że się na to wcale nie zapowiadało. Tak mnie jakoś zastanawiało, co też zdoła zmienić jego zdanie. Nigdy nie wpadłabym na to, że tym całym impulsem okaże się list. No cóż zupełnie wylatują mi już z głowy fakty z poprzedniego życia chłopaka. Dla mnie właśnie staje się powoli takim "Brytolem", a raczej już całkowicie przynależy do społeczeństwa, jakie tworzy Hogwart. Zresztą sam Oliver już nieźle się przyzwyczaił do tego miejsca. Mam wrażenie, że obecnie ciężko byłoby mu jej tak po prostu opuścić. No i tak swoją drogą ogromnie mnie ciekawi, jaką rolę uzyska w tym całym przedstawieniu. Coś mi się wydaje, że wraz z Lily będą się w nim nieźle użerać. W końcu plan panny Potter nie może wypalić. No dobra przesadzam z tym nie może, ale nie potrafię sobie wyobrazić, że chłopak nie dociera na eliminacje. Jest na to zbyt bystry. No i już mam w głowie, jak on i Lily dostają główne role. Wtedy to byłaby dopiero miazga. Już widzę w swojej głowie możliwe reakcje dziewczyny. Początek ich "współpracy" na pewno nie byłby kolorowy.
    Podobała mi się ta scena Hugo i Heleny. Według mnie była urocza, chociaż Hugo zachował się dosyć nierozważnie. To zaśnięcie przed jej łóżkiem, no i wyjawienie tajemnicy o posiadaniu peleryny niewidki. To zdecydowanie niemądre posunięcia. Jednakże mam wrażenie, że ta cała sytuacja ostatecznie nie okaże się pechowa, a pozytywna w skutkach. No cóż przynajmniej Helena zauważyła, że chłopakowi w pewnym sensie na niej zależy, a to na pewno będzie stanowiła olbrzymią szansę dla rozkwitu ich związku. W końcu Hugo wciąż żyje w przekonaniu, że jest jedynym zauroczonym człowiekiem z tej pary. Eh... Chciałabym zobaczyć tę dwójkę razem. No i w sumie jeszcze bardziej to, jak Lily to aprobuje. Wiem, wiem mam wygórowane marzenia. Ale w końcu czemu miałabym nie mieć? Marzyć sobie można xD
    Oczekuję ciągu dalszego. Już chciałabym wiedzieć, kto jaką rolę uzyska w tym musicalu. Ogólnie jestem strasznie ciekawa samego tego przedsięwzięcia. Niestety trzymasz nieźle w niepewności odnośnie niego. Cóż... Trzeba się uczyć cierpliwości. I tak się cieszę, że dodajesz rozdziały znacznie częściej ode mnie :) Tak więc na koniec życzę Ci jeszcze ogromnych pokładów weny, no i wolnego czasu. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz ;) coz, to, ze Oliviet musi sie zgłosić, wiedziałam od początku, ale uznałam, ze bedzie dobrze zrobić to w taki, a nie inny sposob :D a Lily... Próbować bedzie, ale co z tego wyniknie...? Zobaczymy ;). Hugo...hm, mógłby sie początkowo jeszcze bardziej przerazić, jakby ogarnął, ze jego zainteresowanie Helena jest odwzajemnione, ale wiesz... Pewnie koniec końców by mu przeszło. ;) a w niewierności trzeba czasem potrzymać xD

      Usuń
  16. Hej hej hej :) z przyjemnością pragnę poinformować, że wracam do blogosfery :D
    Reaktywacja http://hogwartmynewschool-drastine.blogspot.com/ już nastąpiła :D
    Zapraszam serdecznie na pierwszy rozdział pt.: "Niech się wstydzi ten, kto widzi" oraz do zakładki "Występują" gdzie przedstawieni są bohaterowie :)
    Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za spam
    Annabeth

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj,
    Przeczytałam Twoje rozdziały od początku i chciałabym Cię pochwalić za duże pozytywne emocje, jakie u mnie wywołałaś. Bardzo mi się podobało. Nie wiem, jak ty to robisz, że tworzysz tak długie rozdziały, które jednocześnie wcale czytelnika nie nudzą, a wręcz przeciwnie sprawiają, że chce się czytać jeszcze i jeszcze. Akcja jest świetnie zbudowana, a dialogi dobrze opisane. Czytając jednym tchem, oderwałam się od rzeczywistości. Dzięki tobie przeniosłam się do innego świata. Dziękuję! Cieszę się, że tutaj trafiłam. Czekam na kolejny rozdział.
    Życzę dużo weny i zapraszam do mnie.
    www.opowiesci-sovbedlly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz. Co prawda trudno stwierdzić, czy rzeczywiście przeczytałaś te rozdziały, gdyż nie odnosisz się bezpośrednio w żaden sposob do fabuły, no ale wierzmy, że tak...

      Usuń
  18. Witaj :D
    Czytło mi się już przedwczoraj, ale jakoś tak, leżąc w łóżku, czytając na telefonie i tamże pisząc komentarz, który postanowił się nie dodać jednak, zaniechałem jakichkolwiek innych prób wypowiedzenia się.
    Ale jestem, choć przyznajędo kolejnej "próby" zachęcił mnie twój komentarz u mnie. Inaczej pewnie bym zbagatelizował sprawę, bo przecież mam na to wyjaśnienie - już tu byłem! XD
    Ale do rzeczy.

    Nie przekonuje mnie ten pomysł z musicalem, jak z resztą już kiedyś wspomniałem. Nie wiem... Mój umysł po prostu nie potrafi tego skleić w całość i wpasować w ramy Hogwartu. Na nic się zdają dopowiedzenia w głowie (hah, jak u jakiegoś szaleńca - Szalonooki Tomasz ;D), że przecież Hogwart to już nie ta sama szkola, którą osobiście znam z książek - że po wojnie wiele się zmieniło, otwarło na świat zewnętrzny i tak dalej.
    Muszę przyznać, wybacz mi to, ale chciałbym jakoś rozwinać myśl, żeby nie było, że tylko bezpodstawnie hejcę.
    Co mi się w tym pomyśle nie podoba, a co wprowadziłąś teraz - no... na przykład, że jury z Ministerstwa Magii, po prostu znało każdą z mugolskich piosenkarek, jak i poszczególne z wybranych tytułów piosenek. Przymykam oko, bo to w sumie "estradowe divy", a jak z resztą mozna się dowiedzieć, konkurs jest nastawiony na artystyczne show... Niemniej, szkoda, że nie pojawił się żaden wymyślony przez ciebie (przykład muzyka) na potrzeby opowiadania. Coś co znane byłoby wyłącznie w świecie czarodziejów, jak w przypadku np. oryginalnej serii, gdzie w czwartej części na balu bożonarodzeniowym zagrały (jakieś tam) "Miotły".

    Zaklęcie niewidzialności? - w sensie, że podobne do zaklęć ochronnych? w innym wypadku nie lubiętego pomysłu, bo ginie w tym sens posiadania peleryny niewidki jako pewnego rodzaju atrybutu. No, chyba że okazałoby się, że to naprawdę zaawansowana magia i tylko nieliczni ogarniają o co w biej chodzi.

    Hugo i Helena są rozczulający! Nie sądziłem, że biedakom uda się sklecić, choćby jedno pełne zdanie, a jednak!

    Kwestię Lily chyba pominę, nie chcę się denerwować, a ta pigwa działa mi na nerwy. Naprawdę! Panoszy się jak jakaś diwa i knuje przeciwko innym, choć nie zawsze ma ku temu konkretne podstawy.

    Coś mi jeszcze umknęło, co chciałem napisać...
    No, nie pamiętam.

    Technicznie jest okay, sama wiesz najlepiej. Na początku pojawiło się jedno powtórzenie - słowo "wydarzenie" - końcówka pierwszego akapitu, a tak to w sumie nie dostrzegłem nic, czym powinnaś się przejmować.

    Ach! I chciałem zapytać, żeby już nie spamować w spamie - o jaki myślnik ci chodziło w przypadku "Bractwa...". Szukałem trzykrotnie i nie znalazłem tego, co twoim zdaniem mi umknęło :d Gdybyś mogła zapodać konkret miejscówkę,żebym mógł to poprawić, albo wyjaśnić, byłbym wdzięczny :)

    Pozdrawiam i przepraszam za "opryskliwość" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Dopisałam o piosenkach Czarodziejskich Hiporyfów, ale może za mało widocznie xD rozumiem, co masz na myśli i rozumiem, dlaczego niektórym może to przeszkadzać, sama się zastanawiam,czy nie przesadzam, ale z drugiej strony taki był mój zamiar, żeby pokazać Hogwartczykom inny świat, żeby łączyć oba ze sobą, więc...
      Chyba nie do końca rozumiem, o co chodzi Ci z tą niewidzialnością?
      H&H jak chcą, to potrafią, tylko ze po swojemu.
      Zaraz sprawdzę to "wydarzenie", a na Twoim blogu odpiszę, o co chodzi z myślnikiem, jestem na kompie, więc wkleję cytat.

      Usuń
    2. "Hogwartczyk" :D Nie wiem czemu, ale strasznie podoba mi się to określenie. W jakiś niewytłumaczalny sposób jest zabawne :D

      Z niewidzialnością - to takie moje wiesz... "czepialstwo o byle głupotę". Chodziło mi o to, że osobiście zawsze uznawałem "niewidzialność" (mówiąc o serii HP) za atrybut związany z posiadaniem peleryny. W sensie - jakby... nie wiem... Jakby umiejętność "bycia niewidzialnym" po wypowiedzeniu zaklęcia kolidowała z pomysłem wytwarzania magicznej niewidki. Po co poleryna, skoro można wypowiedzieć zaklęcie i po prostu zniknąć? Nie wiem jak to logicznie wyjaśnić. Brakuje mi sensownych słów, by jakoś to uargumentować, dlatego zbagatelizuj mnie, proszę :D

      Usuń
    3. No tak, właściwie masz rację, ale na przykłąd taki zaklęcie Kameleona z sagi właściwie dawało efekt niewidzialnośći, choć pewnie z nie aż tak dobrym skutkiem... Hm.

      Usuń
  19. Hejka. :D
    Ja chciałam tylko powiedzieć, że w końcu zabrałam się za Twoje opowiadanie, przepraszam, że tak długo to trwało.
    Będę sobie powoli czytać każdy rozdział i go komentować, prolog już zaliczony. (: Nie wiem, ile mi to zajmie, ale będę się bardzo starać. c:
    Miłego dnia! ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Rzeczywiście było jakoś krótko:D Przywykłam już chyba, że jak do ciebie wchodzę, to czytam i czytam, a dziś mi tak wyjątkowo szybko zleciało. Moja wypowiedź długa nie będzie, bo brak mi kompletnie czasu, co już wyjaśniałam na blogu, ale najważniejsze, że zdołałam przybyć ;)
    Domyślałam się, że ta peleryna prędzej czy później z Hugona spadnie. Po tym jak napisałaś, że jest zmęczony i przysypia na stojąco, byłam wręcz pewna, że Helena go zobaczy. Byłam tylko zdziwiona, gdy tak zaskoczyła ją ta peleryna. Bylam pewna, że taki wynalazek jest już znany wszystkim czarodziejom. A to niespodzianka! W każdym razie mam nadzieję, że do Helki zacznie powoli dochodzić, że Hugon coś do niej czuje. Myślę, że to może być początek czegoś poważniejszego.
    Lili mnie w tym rozdziale trochę zaskoczyła. Mimo wszystko myślałam, że ma więcej honoru i będzie chciała wygrać tą "bitwę" na nienawiść z Oliwierem jakoś normalnie, bez uciekania się do podstępów. Nie wiem, co wymyśliła, ale chyba mam nadzieję, że jej to nie wyjdzie. Bo powoli staje się już chora na jego punkcie;D

    Trochę drażniły mnie te mugolskie piosenki na czarodziejskim konkursie. Po prostu jakoś tak... nie wyobrażam sobie tych czarodziei śpiewających piosenki Celine Dion czy Adele. Te dwa światy mimo wszystko lepiej mi wyglądają osobno, niż połączone. Zauważyłam, że wplotłaś tam nazwy zespołów czarodziejskich i to bardzo mi się podobało. Nie wiem czy nie byłoby lepiej, gdyby wszystkie te zespoły były przez ciebie wymyślone. Ale to tylko taka luźna dygresja ;)

    Czekam na kolejny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuje za komentarz. Peleryną-niewidka to rarytas, jest tylko jedna prawdziwa w tym świecie :D Lily faktycznie juz nie panuje nad tym, co robi, a na własne oczy przekonacie się w nastepnym rozdziale, który wlasciwie juz napisałam, ale troche przeredaguję. Mam zamiar mieszać światy, wiem jednak, ze nir wszystkim moze się to podobać. Dziękuję za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć ;)
    Z początku chcę przeprosić, że tak długo musiałaś czekać na mój komentarz, lecz ostatnio nie miałam czasu na blogowanie, ale już jestem i komentuję ;)

    Rozdział przeczytałam już wcześniej, więc już nie pamiętam która ta z czarownic z Ministerstwa Magii i Kultury tak lewitowała - bardzo pomysłowe. No i ta druga czarownica (choć nie wiem, czy nie ta sama) trochę jej wygląd przypomniał mi Effie z Igrzysk Śmierci :).. Mam nadzieję, że rozumiesz mój przekaz w tym akapicie ;)

    Niezłą wpadkę narobił sobie Hugo z tą peleryną niewidką, ale tym sposobem Hugo&Helena podjęli jaką konwersację i zapoczątkowało to jakąś nadzieją na dalszy rozwój sprawy :)

    No i nieźle została wkopana Rose w ten konkurs śpiewu :) Ach, Adel i jej "Hello" - Zapunktowałaś! kocham tę piosenkę^^ Mam nadzieję, że Rose wygra, trzymam za nią kciuki! :)

    Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze przepraszam za opóźnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, to była ta sama czarownica :D faktycznie troche myslalam o Igrzyskach, jak ja opisywałam, nie bede ukrywać ;)
      H&H potrzebują kopa, wiec im zaserwowalam.
      Rose... szanse jakies ma;). Tez kocham te piosenkę i nie mogłam się powstrzymać.
      Bardzo dziękuję za komentarz ;*

      Usuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ubolewam nad tym, że scena z Hugonem i Heleną była taka krótka, liczyłam na więcej :) Niemniej jednak dobrze, Helena chyba będzie musiała zdać sobie sprawę, że Hugo nie przyszedł do niej tylko z powodu koleżeństwa, bo wtedy nie byłby raczej sam, tylko z innymi Gryfonami.

    Dobrze rozumiem tremę Rosalie, chociaż sama jestem antytalentem wokalnym; podobnych uczuć doznawałam zawsze jednak przed ustnymi egzaminami; dopiero gdy zaczynałam mówić, stres mi mijał :)

    Przeczuwam, że Lily, z racji swojego zamiłowania do fotografii, planuje rozpowszechnianie jakichś sfabrykowanych zdjęć z Olivierem w roli głównej. Ciekawe, ciekawe :)

    Jedyną rzeczą, która trochę mi zgrzytnęła, były te przesłuchania: z jednej strony musical ma być okazją dla czarodziejów do poznania mugolskiej kultury, z drugiej jednak większość uczniów śpiewa mugolskie piosenki. Rozumiem, gdyby to były trzy-cztery osoby, ale odniosłam wrażenie, że było to zdecydowanie więcej.

    I na koniec jeden drobny błąd:
    zakończyła swoją wypowiedź w taki sposób, że nie było już miała za bardzo nic do dodania. - trochę sens Ci uciekł pod koniec; albo "nie było nic do dodania", albo "nie miała już nic do dodania".

    Pozdrawiam i lecę czytać ostatni rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helenie cos moze i zaświta :)
      Dobrze kombinujesz :D
      Tak, cos wtym jest, muszę jednak nieco bardziej poprawić ten fragment i zaznaczyć, ze jednak wiecej było magicznych piosenek albo cos.
      W ostatnim zdaniu pewnie zmienialam coś, zeby nie było powtórzenia i wyszedł taki lapsus :D

      Usuń
  25. Jeja, w końcu udało mi się dotrzeć. Ostatnio totalnie wyleciałam z czytania i miło w końcu móc to zrobić :D

    Nie do końca rozumiem w sumie to przywiązanie do zdolności magicznych. Podczas przesłuchania w sprawie śpiewu nie było tego w ogóle, a tak tym straszyli. Poza tym myślałam, że główną rolę chce dostać Lily, a główna rola w musicalu chyba śpiewa, nie? Czy nie? :D
    No ale zobaczę potem, jak to się rozwinie

    Ten niby szatański plan Lily brzmiało dla mnie jak tanie świństwo przygotowane przez idiotkę na jej poziomie. Czekam na ten godny pożałowania popis.

    Rose też taka ciapowata się wydaje, nie trzymam za nią kciuków ;p Ale kibicuję Hugo i jego niewinnej miłości ;p

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :). Fajnie, ze wracasz do czytania ;) to jest alternatywny Musical. Tutaj główni aktorzy nie śpiewają ;D cały misterny plan Lily poznasz w następnych rozdziałach.

      Usuń
  26. Dobra, ja juz sama nie wiem, czy lubię Anabelle, czy nie! Grr! Czasem jej myśli rzeczyiście bywaja tak głupie, a z drugiej strony masz ochotę iśmiechnać sie do niej z politowaniem i pogłaskać ją po głowie, jak małe dziecko.
    A Hugo znowi stalkuje! Ja na miejscu Heleny bym sie troche bardziej wystraszyła, no ale cóż, miłość jest ślepa ^^
    Mam nadzieję, ze Rosie zostanie Marią! A Scorpius Tonym i żegnaj Anabelle! ;D Ale Malfoy chyba sie nie zgłosił ;c
    A Lilka oczywiscie mocno przesadza, sabotujac szansę w eliminacjach Oliviera. Już sie boję, co wymyśliła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rose nie miałaby szans na zostanie Marią, bo ten Musical o taki nietypowy, że sa oddzielnei aktorzy, oddzielnie śpiewacy i oddzielnie tancerzy :D A Weasley zgłosiła sie do eliminacji śpiewających :P Scor nie bierze udziału w eliminacjach :D
      Hugo jest specyficzny, woli stalkować niż normalnie gadać :p
      Lily... heh, przeszła samą siebie :D

      Usuń
  27. Mam nadzieję, że teraz, skoro Helena niejako przyłapała Hugo na stalkowaniu, chłopak przestanie to robić, bo to na serio jest creepy. Lubię go i uważam, że z Heleną tworzyliby słodką parę, dlatego chłopak musi się ogarnąć :D
    Mam wrażenie, że cokolwiek Lily planuje, nie uda jej się i skończy się na tym, że to ona ucierpi najbardziej. A przynajmniej mam taką nadzieję :D

    Pozdrawiam ^^
    kudikot.

    OdpowiedzUsuń