sobota, 16 stycznia 2016

Rozdział jedenasty: Siła rywalizacji

Od ponad tygodnia w Hogwarcie mówiono tylko o jednym – musicalu. Początkowo uczniowie nie znali szczegółów dotyczących konkursu, więc skupiali się głównie na tym, jak według nich będzie on wyglądał. Krążyły między innymi teorie na temat konieczności występowania na wodzie oraz przerobienia scenariusza na język staroangielski. Parę dni temu, wraz z rozpoczęciem zapisów na kwalifikacje, plotki te zmarły śmiercią naturalną, ponieważ uczniowie poznali regulamin Konkursu Musicalowego.
Część krążących wieści, jak na przykład to, że każdej szkole musical został przypisany za pomocą losowania, czy też możliwość zmiany scenariusza, potwierdziła się. Większość plotek została jednak obalona. Okazało się, że nie będzie żadnych restrykcji dotyczących stylizacji, a uczniowie wystąpią na normalnej scenie. Choć do końca też nie można było tak tego ująć, gdyż jednym z najważniejszych założeń konkursu okazało się wykorzystanie czarów do praktycznie każdego aspektu przedstawienia: przygotowywania strojów, inscenizacji czy efektów specjalnych, ale i samego wystawiania sztuki, co dawało wielkie pole do popisu.
Nadzorującymi cały proces zostali przedstawiciele Departamentu Kultury i Sztuki Magicznej z każdego kraju biorącego udział w konkursie. W Hogwarcie mieli zjawić się oni po raz pierwszy już za cztery dni, a tym samym to wtedy rozpoczynały się eliminacje. Był to jednocześnie ostateczny dzień zgłoszeń. Mimo że nic nie zostało eszcze przesądzone, w całej szkole aż wrzało od coraz to nowszych plotek oraz zakładów, kto otrzyma główne role, a kto dostanie się do ekipy odpowiedzialnej za śpiewanie czy tańczenie. Okazało się bowiem, że zgodnie z regulaminem w każdym przedstawieniu miał istnieć wyraźny podział na aktorów, muzyków i tancerzy.
Nikogo już nie dziwił fakt, że wybrane przedstawienia pochodziły z kultury mugoli. Konkursy w ramach Integracji Międzyszkolnej miały między innymi za zadanie przybliżać młodym adeptom magii niemagiczny świat. Na pierwszej Międzynarodowej Konferencji Czarodziejów po drugiej wojnie w Wielkiej Brytanii przedstawiciele ministerstw zgodnie uznali, że czystej krwi czarodzieje powinni posiadać o wiele większą wiedzę, a tym samym zrozumienie, na temat mugoli niż dotychczas. Nie chodziło jednak jedynie o teorię, ale przede wszystkim o pokazanie magicznej społeczności, że dziedzictwo obu grup ludzi można i powinno się ze sobą łączyć. Dlatego właśnie uczniowie Hogwartu nie plotkowali przynajmniej o jednym: nie zastanawiali się, czy w musicalu będzie można użyć magii – wiedzieli, że tak, nawet jeśli nie wszyscy byli z tego zadowoleni, w końcu nadal istniało wielu przeciwników jakiekolwiek interakcji ze światem mugoli. Nie spodziewano się jednak, iż nadnaturalna część zyska w konkursie aż takie znaczenie.
Hugo Weasley od zawsze cenił sobie spokój i prywatność, dlatego też nie dążył do wsadzania nosa w nie swoje sprawy. Nie lubił plotek ani intryg, choć jego życie nie było ich pozbawione, w końcu trzymał się z Lily. Obecnie jednak nie potrafił ignorować tego, co działo się w Hogwarcie. Mimo że sam nie miał najmniejszego zamiaru angażować się w to przedsięwzięcie, czuł, że i tak wiedział o nim o wiele za dużo. A przecież wcale tego nie chciał.
Co z tego, skoro praktycznie wszyscy, nawet osoby na ogół trzymające się z dala od życia towarzyskiego bądź też niezainteresowane bezpośrednim udziałem w musicalu, potrafiły rozmawiać jedynie o tym? Musiałby uciec ze szkoły, aby uwolnić się od tego tematu. Nawet nauczyciele byli wyjątkowo podekscytowani! Niektórzy mówili o tym na lekcjach, a Weasley słyszał na własne uszy, jak profesor Dobrov informowała z przejęciem jego matkę, że jej zdaniem główną rolę żeńską otrzyma Amanda Zabini. Całe szczęście, że Lily nie było w pobliżu.
Nikogo nie dziwiło, że obie piętnastolatki zapisały się na listę aktorów. W ramach eliminacji kandydaci nie ubiegali się o konkretne stanowisko, ale wszyscy zdawali sobie sprawę, że odwiecznie walczące ze sobą królowe Hogwartu będą rywalizować o główną rolę w przedstawieniu. Wśród zgłoszonych dziewczyn wymieniano jeszcze kilka nazwisk mających według uczniów szanse na pierwsze miejsce, jednak wiadomo było, że Lily i Amanda walczyły tylko między sobą. Nawet jeśli przez to nie widziały innego zagrożenia.
Większą zagadkę stanowili kandydaci na rolę męską. Co prawda kilku chłopaków wpisało się na listę, ale wśród nich nie było do tej pory właściwie żadnego z tak zwanej elity. Hugo nie lubił tego stwierdzenia, lecz mimowolnie zastanawiał się, dlaczego Albus ani Scorpius nie wyrażali zainteresowania musicalem. Chłopak był przekonany, że gdyby James Potter nie zakończył w ubiegłym roku edukacji w Hogwarcie, zapisałby się ku uciesze wszystkich dziewcząt jako pierwszy.
W szkole krążyły też plotki na temat ewentualnej kandydatury nowego bożyszcza – Oliviera. Weasley był nawet świadkiem tego, jak jedna z Puchonek, Megan White, czerwona na twarzy jak burak, pytała Janviera, czy miał zamiar się zgłosić. Francuz z typowym dla siebie humorem stwierdził, że nie. Hugona nieco to zaskoczyło, wydawało mu się, że dla Janviera możliwość występu w musicalu okaże się interesująca. Zapytany, Francuz stwierdził, że połączenie muzyki i sztuki teatralnej w jedno nigdy nie wydawało mu się dobrym pomysłem i że chętnie popatrzy na efekt z widowni, a nie ze sceny. Weasleya wyjaśnienie kolegi w zupełności zadowoliło, czego nie można było powiedzieć o wielu uczennicach.
Hugo westchnął ciężko. Niechciany temat tak bardzo zakorzenił się w jego mózgu, że nawet przebywając przez chwilę sam, wracał do niego myślami. Musiał kategorycznie przestać. Jakiś czas temu opuścił pokój wspólny Gryfonów i udał się do biblioteki, żywiąc nadzieję, że w pomieszczeniu, w którym z założenia miała panować cisza, uda mu się dokończyć wypracowanie na transmutację bez słuchania rozmów wiadomo o czym. Niestety tak bardzo nie lubił przedmiotu nauczanego przez własną matkę, że nawet musical wydawał się jego organizmowi ciekawszy niż opisywanie skutków ubocznych nieprawidłowo wykonanej teleportacji, więc praktycznie co pięć minut głowa opadała mu na w kierunku blatu. Z drugiej strony Weasley aż za dobrze zdawał sobie sprawę, że musiał dokończyć to piekielne wypracowanie… Może trzeba było się zgodzić, kiedy Olivier zaproponował, że da mu przepisać pracę?
Chłopak potrząsnął głową i pochylił się nad pergaminem. Nigdy od nikogo nie zżynał i nie miał najmniejszego zamiaru. Czasem dawał Lily do poprawienia swoje nędzne wypociny, ale dopiero gdy je stworzył.
Nie miał pojęcia, co mógłby więcej napisać. Opisał już możliwość rozszczepienia ciała, w końcu był pewien, że to właśnie go czekało przy próbach teleportowania się. W książce, którą miał przed sobą, również skupiali się przede wszystkim na tym. Dlaczego więc matka kazała im zapisać aż trzy i pół stopy?!
– Przedmioty, Hugo.
Zaskoczony Weasley aż podskoczył na krześle, a następnie skierował wzrok na osobę, która przerwała mu pracę. Zarumieniona Lily uśmiechnęła się do niego lekko, choć gest ten nie objął jej oczu, a następnie usiadła obok niego i dodała:
– Zapomniałeś o przedmiotach. Bardzo wiele osób, nawet dorosłych, gubi podczas teleportacji zegarki albo biżuterię. Później chodzą do magicznych biur rzeczy znalezionych i szukają, na ogół bezskutecznie.
– Dzięki, Lily – zawołał uradowany Hugo. W podręczniku wspomniano o ubytkach nieożywionych, ale według Weasleya o wiele mądrzej i bardziej pedagogicznie byłoby napisać rzeczy osobiste. O tym faktycznie dało się napisać porządny akapit.
– Nie ma sprawy – odpowiedziała zamyślona, sama pochylona już nad zeszytem, do którego małymi literkami przepisywała szybko informacje z wyjątkowo grubego woluminu.
– Co robisz? – spytał Hugo, przerywając pisanie i uważnie patrząc na kuzynkę. Ostatnio nie rozmawiali ze sobą za dużo. Weasley odnosił wrażenie, że Lily była przemęczona, w końcu od pewnego czasu nie robiła mu nawet wyrzutów co do jego znajomości z Olivierem.
– Przepisuję prawa Wollmana, są niezbędne do projektu na konkurs z transmutacji. Mam nadzieję, że Smith znajdzie pożyteczne informacje dotyczące transmutacji eliksirów, bo inaczej jutro nie ruszymy z naszym projektem.
Weasley skrzywił się nieznacznie, ale ugryzł się w język, by nie powiedzieć czegoś za szybko. Nie rozumiał, dlaczego matka połączyła dziewczyny w parę, przecież jako nauczycielka oraz opiekunka Ravenclawu aż za dobrze wiedziała, jak Lily traktowała Helenę. Co prawda ku zdziwieniu Hugona, kuzynka nie dokuczała Smith tak mocno jak dotychczas; przyjęła najwyraźniej inną taktykę, a mianowicie narzekania na partnerkę. Nie miał zamiaru kłócić się z Potter, ale nie chciał również zostawić tej wypowiedzi bez komentarza:
– Transmutacja eliksirów brzmi skomplikowanie.
– A myślisz, że prawa Wollmana nie są? – fuknęła Lily, tak jak mógł się spodziewać. – Teoria teorią, ale praktyka… Muszę to do jutra opanować, a normalnie uczą tego w tak zaawansowanym okresie dopiero na studiach.
– Mógłbym uczyć się opieki na takim poziomie, ale nie transmutacji – stwierdził Hugo, postanawiając nie odnosić się do wypowiedzi kuzynki. Najwyraźniej jej dobry humor, dzięki któremu jego wypracowanie powiększyło się o siedem linijek, gdzieś się ulotnił. Z jednej strony nie dziwił się, w końcu Lily wzięła na głowę bardzo dużo obowiązków, z drugiej  była świadoma tego, co robi.
Olivier z pewnością stwierdziłby, że sama tego chciała.
– Z tym się nie zrozumiemy. Ale wiesz, tych praw Wollmana to chyba nawet ciotka nie lubi. Okropność. Zobacz sam! 
Lily przesunęła ogromny wolumin w stronę Hugona, jednak ten zamknął oczy i zaczął odpychać od siebie książkę, jakby ta była czymś obrzydliwym, i wołać nie. W efekcie usłyszał śmiech swojej kuzynki, jak również pouczenie bibliotekarki, by się uciszył.
– Błagam, nie każ mnie tym, wystarczy, że mama każe pisać tak długie wypracowania o niczym.
– Nie powiedziałabym tak, myślę, że każdy powinien… No dobra, dam ci spokój. – Uśmiechnęła się Lily.
Hugo pomyślał, że kiedy dziewczyna robiła to w naturalny sposób, wyglądała naprawdę ładnie. Poczuł znajome ukłucie żalu na myśl, że niestety był jedną z nielicznych osób, przy których Potter czasem zrzucała swoją maskę.
– Cała rodzina kocha transmutację, nie rozumiem – westchnął teatralnie, a następnie otworzył kolejną książkę, w której znalazł akapit dotyczący obniżenia nastroju i fobii przed transmutacją u osób po rozszczepieniach. Zadowolony stwierdził, że informacja ta wraz z podsumowaniem powinna zająć wystarczająco dużą ilość miejsca.
Potter nadal notowała prawa Wollmana, od czasu do czasu przygryzając ze skupieniem dolną wargę. Przez kilkanaście następnych minut piętnastolatkowie pracowali w ciszy; słychać było tylko szelest kartek, zgrzytanie długopisów i bicie wielkiego zegara pochodzącego z siedemnastego wieku, na którym wskazówka przekroczyła dwudziestą pierwszą czterdzieści. Chwilę później, gdy Hugo kończył pisanie ostatniego zdania, Lily postanowiła zabrać głos:
– Dlaczego go lubisz?
– Co? – zapytał nieco zbity z pantałyku Weasley, patrząc nieprzytomnie na kuzynkę i przecierając zmęczone oczy.
– Dlaczego lubisz Oliviera?
Hugo przeciągnął się, jednocześnie zastanawiając się nad pytaniem Lily. Nie chodziło o jego treść, ale o to, że wyszło z ust Potter. Krukonka nie zadawała tego typu pytań; nie, ona po prostu mówiła, dlaczego jej zdaniem ktoś był w porządku bądź nie. Jak Hugo dobrze wiedział, Olivier zdaniem Lily w porządku nie był i właściwie się jej nie dziwił, w końcu Janvier czerpał wyjątkową radość z dogadywania Potter. Z drugiej strony to dziewczyna rozpoczęła wojnę. Hugo nie zamierzał wtrącać się w relacje tej dwójki, których pewnie sami zainteresowani nie rozumieli, nie chciał również stawać po żadnej ze stron. Po pierwsze nie sądził, aby zachodziła taka konieczność, po drugie naprawdę lubił ich oboje, nawet jeśli dla nich stanowiło to zagadkę nie do rozwiązania.
– Jest w porządku. A dlaczego ty lubisz mnie? Dziwne pytanie.
Lily wyraźnie zmieszała się na te słowa. Hugo zastanawiał się, co by zrobiła, gdyby to nie on był jej rozmówcą, pewnie szybko rzuciłaby jakimś oskarżeniem albo złośliwą uwagą.
– Nie jest w porządku – odpowiedziała cicho po chwili milczenia, jednocześnie rozglądając się na boki. Z powodu zbliżającej się wielkimi krokami ciszy nocnej wokół nich nikogo nie było, dlatego kontynuowała: – Nie znając naszej kultury i kalecząc nasz język, wparowuje do szkoły i zaczyna traktować ją jak swoją własność, jednocześnie twierdząc, że nienawidzi Anglii. I co najlepsze inni to kupują. Mydli wszystkim oczy swoim uśmiechem i tymi wyuczonymi gadkami, wywyższając się nad ludźmi. Uważa, że skoro wbił parę goli na meczu, to może oceniać grę innych. Komentuje zachowanie tych, których w ogóle nie… – urwała nagle, spuszczając wzrok na palce, którymi bezwiednie się bawiła.
 Hugo był zdziwiony, że usłyszał z jej ust tak długi monolog o takiej, a nie innej treści. Lily prawie nigdy się nie zwierzała. Owszem, czasem zdarzało się jej przy nim powiedzieć, co o kimś myślała tak naprawdę, ale był to zazwyczaj pojedynczy komentarz. Pojedynczy komentarz pozbawiony żalu. Z pewnością zdała sobie sprawę pod koniec własnej wypowiedzi, że mówiła o sobie i dlatego przerwała, ale Weasley mimowolnie zastanawiał się, czy Lily uświadamiała sobie, że zarzucała innym sposób, w jaki sama się zachowywała.
Wpatrywał się w tak kasztanowe włosy Gryfonki, próbując ułożyć w głowie odpowiednią odpowiedź. Jego kuzynka była nieprzewidywalna; to, że właśnie, prawdopodobnie niechcący, się otworzyła, nie oznaczało gotowości rozmawiania o tym, co ją trapiło.
Weasley wypuścił ze świstem powietrze, po raz kolejny uświadamiając sobie, że praca psychologa to wyjątkowo trudna robota.
– Wydaje mi się, że nieco za ostro…
– Za ostro? Za ostro?! – przerwała mu nieco za głośno Lily, jednak po chwili kontynuowała już znacznie ciszej: – Wpieprza się w nie swoje sprawy, więc mam prawo reagować.
– Mieszkał we Francji, więc właściwie nic dziwnego, że mówi z akcentem – próbował Hugo z innej strony.
– Aha, czyli teraz będziesz go bronić, tak? – stwierdziła Lily niebezpiecznie wysokim tonem, z całej siły zatrzaskując gruby wolumin, a następnie wstając gwałtownie od stołu.
Weasley odniósł porażkę. Kuzynka zareagowała tak, jak umiała najlepiej, kiedy czuła się zraniona – atakiem – i Hugo z doświadczenia wiedział, że żadne argumenty do niej nie dotrą. Podobnie zdawał sobie sprawę, że to jeszcze nie koniec przemówienia Potter, o czym świadczyły chociażby jej wściekłe spojrzenie i drgający kącik ust:
 – No tak, w końcu jest twoim nowym kumplem, więc po co ci starzy znajomi? Najwyraźniej nie różnisz się za bardzo od innych ludzi, ale co się dziwić. Wszyscy są tacy sami!
To mówiąc, zebrała swoje rzeczy, odwróciła się na pięcie i wyszła, żegnana uwagami ze strony bibliotekarki na temat karygodnego zachowania i nieprzestrzegania ciszy.
Hugo wpatrywał się w drzwi, za którymi zniknęła, aż do chwili, gdy pani Pince wyprosiła go z biblioteki. Próbował wyobrazić sobie, jak zareagowałaby Lily, gdyby dowiedziała się o jego uczuciu do Heleny, i każda kolejna wizja była gorsza od poprzedniej.
Tylko dlaczego wynikiem tych przemyśleń po raz pierwszy była nie rezygnacja, a niewielkie, lecz palące uczucie, które niebezpiecznie przypominało złość?

Rose Weasley ze zdenerwowaniem uderzała długopisem o szkolny blat, wybijając szybki rytm. Maxmilliene jak zwykle się spóźniała. Ta Puchonka nie miała za grosz szacunku do kogokolwiek innego prócz siebie. Za nic miała czas swojej korepetytorki. Spóźniała się na każde korepetycje, a raz nawet w ogóle na nie się nie stawiła. Może i za każdym razem przepraszała Rose, wylewnie i z uśmiechem, jednak na Gryfonkę zupełnie to nie działało. Niepotrzebne paplanie Janvier jeszcze bardziej wydłużało stracony czas. A to przecież Puchonce powinno zależeć na tych zajęciach! Rose nie miała z tego żadnego pożytku, tylko same kłopoty.
Co prawda ku zdziwieniu dziewczyny Maxmilliene okazała się całkiem bystra; po prostu miała spore zaległości i mało interesowały ją takie dziedziny magii jak eliksiry i transmutacja. Kiedy jednak Weasley przypomniała jej podstawy transmutacji nieożywionej, Puchonka całkiem szybko poradziła sobie z zamianą długopisu na grzebień, a dokładniej niewielką, ładną szczotką do włosów koloru fioletowego. Rose nie spodziewała się, że Maxmilliene może lubić najbardziej tę samą barwę co ona, jednak nie skomentowała tego ani słowem.
Mimo to Weasley czuła wobec niechcianej uczennicy przede wszystkim frustrację. Była pewna, że gdyby Maxmilliene bardziej przyłożyła się do teorii, otrzymałaby lepszy wynik z pierwszego testu kontrolnego u McGonagall. Co prawda Puchonka uzyskała z obu przedmiotów po osiemdziesiąt procent, co wywołało w niej tak wielką radość, że wycałowała mało z tego faktu zadowoloną Rose w policzki TRZY razy, choć sama Weasley byłaby załamana, gdyby dostała taką notę z któregokolwiek przedmiotu. W końcu zamierzała dostać się na prawo magiczne. Niby tak jak matka, jednak Gryfonka już dawno postanowiła sobie, że nigdy nie popełni błędu rodzicielki i nie pójdzie do ministerstwa, tylko od razu do sądu. Nie zamierzała koniec końców skończyć jako nauczycielka w Hogwarcie.
Choć właściwie Hermionie to z pewnością służyło.
Rozmyślania młodej Weasley przerwało nagłe otworzenie drzwi, a następnie niestety dobrze już jej znane trajkotanie:
– Rosie, tak bardzo cię przepraszam! Znów pomyliłam przejścia i wylądowałam przy pokoju wspólnym Krukonów. Wiem, bo pomagałam jakiemuś pierwszoklasiście odpowiadać na pytanie, by mógł wejść do środka. Zagadka nie była łatwa, ale daliśmy radę! To tragiczne, nie uważasz? Wyobraź sobie, masz jedenaście lat i nawet nie możesz po długim dniu nauki pójść spokojnie do własnego dormitorium, bo drzwi sprawdzają cię z dziwnego rodzaju wiedzy…
– Nie, nie uważam.
– …jakby to w ogóle było istotne, czy… Słucham?
– Nie, nie uważam – powtórzyła chłodno Rose, lecz Maxmilliene jak zwykle nie sprawiała wrażenia, że usłyszała niechęć w głosie korepetytorki. Zamiast tego, nadal uśmiechając się szeroko, rzuciła swoją szkolną torbę na ławkę, przy której siedziała Weasley, i wyciągnęła zeszyt, pióro oraz różdżkę. – Myślę, że to bardzo dobry sposób na ćwiczenie umysłu.
– No tak, może. Właśnie, czy mogłabyś mi powiedzieć, jak to jest z tą Tiarą Przydziału? Na pewno wiesz, a ja już od dawna się nad tym zastanawiam… Na jakiej zasadzie przydziela ona ludzi do domów? Według mnie na przykład ty jesteś urodzoną Krukonką!
– Nikt tego nie wie, Maxmilliene – odpowiedziała Rose, mimowolnie czując radość, kiedy Puchonka skrzywiła się na dźwięk swojego pierwszego imienia. Weasley doskonale zdawała sobie sprawę, jak bardzo Janvier go nie lubiła, więc z premedytacją to wykorzystywała. Ta dziewczyna najwyraźniej sprowadzała ją na złą drogę, ale co mogła na to poradzić? Sama sobie grabiła, zachowując się w taki sposób. – W Historii Hogwartu…
– Proszę, Rosie, tylko nie Historia Hogwartu! Może i trochę jej przeczytałam, żeby dowiedzieć się o szkole, ale to było naprawdę męczące! Wolę już rozmawiać o eliksirach – zawołała Anabelle, śmiesznie się marszcząc i gestykulując żywiołowo. 
Dla niektórych byłoby to zapewne urocze. Na przykład dla Scorpiusa… Dla Rose było to infantylne.
Zresztą po co pytała, skoro nie chciała znać odpowiedzi? Weasley wolała jednak pozostać w niepewności niż ciągnąć ten wątek. 
– Przeczytałaś rozdział siedemnasty? – zapytała więc, uśmiechając się cierpko i zakładając za ucho niewidzialny kosmyk.
– Nie do końca, ale większość. Nie mogłam przebrnąć przez ten fragment o dodawaniu mandragory do Eliksiru Snu, za dużo liczb.
– Przecież lubisz numerologię?
– To co innego, w numerologii liczby mówią…
Maxmilliene mówiła dalej, lecz Rose nie była w stanie jej słuchać. Jakim cudem ta dziewczyna nie słyszała sarkazmu? A nawet jeśli słyszała, dlaczego nie sprawiała wrażenia, by w ogóle ją to dotykało, tylko zawsze przechodziła na tematy, które ją interesowały, zawsze unikała bezpośrednich starć? Jakim cudem Puchonka zawsze była tak pogodna i aż niezdrowo radosna?
Na Merlina, jakże Rose nienawidziła jej za każdy rodzaj zazdrości, jaki w niej wzbudzała.
Niby Eve też była radosną dziewczyną, dość głośną i pewną siebie. Ale to było coś zupełnie innego. Maxmilliene sprawiała wrażenie, jakby nic jej nie dotykało. Jakby radość miała we krwi. Gdyby pożyczyła Weasley choćby mały procent swojego charakteru…
– Wymień mi w punktach, jak należy przyrządzić Eliksir Usypiający – przerwała Rose Puchonce.
– Ale to było w rozdziale czternastym... – jęknęła Maxmilliene, spoglądając ze zdziwieniem na koleżankę. Już nie gestykulowała, tylko położyła obie ręce na blacie, co musiało oznaczać zrezygnowanie.
– No i co… – Patrząc w ogromne, błękitne oczy Janvier, Rose nie potrafiła dokończyć zdania. Tak wiele razy chciała nagadać tej dziewczynie, i to porządnie, dopiec jej, ale coś ją blokowało. Za to też jej nienawidziła. Z jednej strony Weasley winiła Maxmilliene za to, że w jej obecności w Gryfonce odzywała się mroczna część jej natury, z drugiej natomiast za to, że ta część nie ujawnia się w pełni. Powodowało to w i tak mocno zagubionej prefekt naczelnej jeszcze większą frustrację. – Przypomnij sobie – poprosiła zrezygnowana, przegrywając walkę sama ze sobą.
Nie mogła zadręczać się przemyśleniami. Nierealnymi marzeniami, które dziewczyna siedząca przed nią realizowała z coraz lepszym efektem.
– No jak już wlejemy do kociołka wodę o temperaturze pokojowej, to następnie bierzemy wyciąg z jeżówki purpurowej, a potem liście mięty… a nie, najpierw syrop, później liście mięty.
– Jaki?
– Jakie co?
– Syrop – powiedziała znużonym tonem Rose, podpierając głowę. – Maxmilliene, mówiłam ci, przy eliksirach musisz być bardzo dokładna.
– No tak, wiem, Rosie, ale tego jest tak wiele… Tych roślin, tego wszystkiego… Zielarstwo jakoś łatwiej ogarnąć, tam przynajmniej uczysz się wszystkich właściwości jednej rośliny, przez co nie ma ich aż tak dużo…
Tym razem Weasley nie przerwała Janvier kolejnego słowotoku. Właściwie jej głos całkiem dobrze usypiał, a sen z pewnością był przyjemniejszy niż wywołana frustracją sztywność, którą odczuwała w każdym mięśniu… Nagle Rose wzdrygnęła się mocno i usiadła wyprostowana jak struna. Nie mogła przecież zasnąć na lekcji, to byłoby nieprofesjonalne! By ukryć zakłopotanie, powiedziała szybko pierwsze, co przyszło jej do głowy:
– Napisz mi.
– Co? – zapytała Puchonka, najwyraźniej na tyle zdziwiona, że nie popadła w kolejny słowotok.
– Napisz mi to tak, jakby to była kartkówka u profesora Crowly’ego.
– Nochal nie dałby… Tak, tak, Rosie, wiem, nie powinnam nazywać nauczycieli w ten sposób. No dobrze, napiszę, chociaż o wiele bardziej wolałabym odpowiedzieć.
Wiem, Anabelle, ale ja nie dam rady cię już więcej słuchać, pomyślała Weasley,
W ciągu kolejnych minut, w których uzyskała tak pożądaną jeszcze przed chwilą ciszę, Rose nie mogła przestać zarzucać samej sobie głupoty. Jak mogła poprosić Janvier o napisanie czegokolwiek?!
Przez to jej umysł mógł jeszcze mocniej katować się wyobrażaniem tej dziewczyny u boku Scorpiusa i prefekt naczelna z ogromną niechęcią musiała przyznać, że pasowała ona do Malfoya, w którym – najwyraźniej – sama była nadal beznadziejnie zakochana.
Będziesz ze mnie dumna, Eve, przyznałam się. Ale wcale, ale to wcale nic mi to nie ułatwia.

Olivier miał od kilku dni naprawdę niezły ubaw. Brakowało tylko popcornu, a poczułby się jak w kinie na dobrej komedii.
Kto by pomyślał, że w Hogwarcie będzie tak zabawnie? W życiu nie spodziewałby się po Anglikach, że uda im się tak bardzo go rozśmieszyć! Nie chodziło bynajmniej o wrodzoną zdolność Brytyjczyków do opowiadania kawałów, tylko o ich zachowanie.
Nawet w Beauxbatons plotki nie przybierały aż takich rozmiarów. Odkąd uczniowie dowiedzieli się o musicalu, dyskutowali tylko o nim. Sam Olivier uważał, że przedstawienie nie było warte aż takiego zainteresowania, jednak zdecydowanie bawiły go rozmowy na ten temat. Każdy miał swoją własną teorię na temat wszystkiego, a już szczególnie jeśli chodziło o obsadę. Jako że zostało niecałe pięć godzin do zakończenia zapisów, a wieczorem oczekiwano przedstawicieli Ministerstwa Magii, którzy w ciągu weekendu mieli przeprowadzić eliminacje, podekscytowanie wszystkich sięgnęło zenitu. Nawet nauczyciele nie starali się przeprowadzić tego dnia lekcji, no może prócz Nochala i profesora Greena. Nie miałoby to najmniejszego sensu.
– Ale dlaczego Albus się nie zgłosił? – jęknęła siedząca niedaleko Oliviera, wyglądająca na młodszą od niego dziewczyna, ze zniechęceniem dłubiąc widelcem w znajdujące się na jej talerzu frytki.
Janvier zerknął na nią przelotnie, wyglądała nie najgorzej. Z ochotą zaczął przysłuchiwać się rozmowie nastolatek, wyczuwając, że na pewno dostarczyłyby mu rozrywki. Wyjątkowo przy stole Gryfonów nie znajdował się nikt z jego znajomych, w końcu nie skończyli jeszcze eliksirów. Olivier także na nich był, jednak kiedy siedząca obok niego Helena zemdlała i uderzyła głową o kant stołu, Nochal poprosił go, by zaprowadził dziewczynę do Skrzydła Szpitalnego. Pielęgniarka, wyraźnie czymś zdenerwowana, wyprosiła go stamtąd, ale wcześniej stwierdziła, że to raczej nic poważnego. Olivier uznał, że nie było sensu wracać na ostatnie piętnaście minut zajęć, szczególnie że jego eliksir znajdował się w całkiem dobrym stanie, dlatego postanowił udać się na obiad. Spodziewał się, że kiedy tylko za kilka minut skończy się lekcja, Weasley jako pierwszy przybiegnie do Wielkiej Sali, by zasypać go pytaniami, dlatego właśnie zamierzał się rozerwać za pomocą podsłuchania rozmowy, nim zostanie potraktowany przez kumpla jak świadek w śledztwie.
– Nie wiem, ale najważniejsze, że zgłosił się Rayan. Jestem przekonana, że wygra. Ma taką klatę…! – stwierdziła rozentuzjazmowana rozmówczyni dziewczyny, a następnie wsadziła do ust ogromy kawałek placka ziemniaczanego.
– Klatę to pewnie i ma, ale nie sądzę, żeby posiadał umiejętności aktorskie. A Albus na pewno by sobie poradził. Ma taki świetny głos! A słyszałaś, że podobno ta jego dziewczyna, Matylda, się na niego wściekła…?!
Olivier uśmiechnął się sarkastycznie i powrócił do jedzenia. Jednak się pomylił, żywił nadzieję, że dziewczyny bardziej się skupią na musicalu, a tym czasem okazało się, że były to aż za dobrze znane mu nastolatki zakochane na zabój w starszych kolegach, niemających o nich zielonego pojęcia.
– I co?! – Usłyszał nagle nad głową, kiedy nakładał sobie szarlotkę.
– Nic, Hugo, twoja dziewczyna przeżyje.
– To nie jest… – Weasley zaczerwienił się jak piwonia i usiadł z hukiem obok śmiejącego się Oliviera.
– No może i nie jest, ale mogłaby być – zauważył Francuz, kiedy udało mu się uspokoić. – Nałóż sobie łososia, pierwszorzędny.
Hugo postąpił zgodnie z zaleceniami kolegi, jednocześnie stwierdzając:
– Nie będziemy tutaj o tym rozmawiać.
– Nigdy nie chcesz o tym rozmawiać.
– Bo nie ma o czym! Ale… co z nią? – dodał, patrząc wyczekująco na rozmówcę.
Olivier westchnął głęboko; nie miał już serca dłużej drwić z kumpla:
– W porządku, to raczej nic poważnego, pewnie znów długo nie jadła. Pielęgniarka miała dużo roboty, więc kazała mi iść, ale powiedziała, że możemy ją odwiedzić wieczorem.
– Skąd ty to wiesz? – zapytał Hugo, zbijając Oliviera z pantałyku.
– Co wiem?
– Że znowu nie jadła?
– Jakieś dwa tygodnie temu na korepetycjach była wyjątkowo blada, a kiedy skończyliśmy i mieliśmy wracać do dormitorium, zachwiała się przy wstawaniu i prawie upadła. Podtrzymałem ją, a ona stwierdziła, że to nic takiego, że nie miała czasu zjeść.
– Myślisz, że to prawda? – spytał spanikowany Hugo. 
Najwyraźniej strach o dziewczynę spowodował, że nie przejmował się, iż ktoś mógł usłyszeć tę rozmowę. A przecież stół powoli zapełniał się innymi piętnastoletnimi Gryfonami.
– Możliwe, sam wiesz, jak wszystkim się denerwuje, nigdy za dużo nie je.
– A jeśli…?
– Na Merlina, Hugo, pogadasz sobie z panią Cl… Poczekaj, ty nie chcesz tam iść?! – spytał Olivier, widząc dziwny grymas na twarzy Weasleya.
– No… Bo przecież…
– Pójdziemy całą grupą, merde. Ty się naprawdę musisz ogarnąć, chłopie – stwierdził Olivier, wywracając oczami, na co Hugo bąknął coś cicho i zajął się spożywaniem obiadu. 
Janvier zdołał się już przekonać, że dalsze próby prowadzenia rozmowy nie miały sensu. Ale szczerze mówiąc, sam także nie chciał jej kontynuować. Lubił Hugona, ale kompletnie nie mógł zrozumieć, dlaczego ten sam siebie zadręczał. Mógł powiedzieć mu, co myślał o takim zachowaniu, ale czuł, że rudzielec sam musi dojść do odpowiednich wniosków
Chwilę później naprzeciwko chłopaków usiadła reszta ich współlokatorów i zaczęli rozmawiać o pierwszych zajęciach z fakultetów z gier zespołowych, które miały odbyć się w przyszłym tygodniu. Konwersację przerwało nieoczekiwanie pojawienie się małej, jasnoszarej sowy, która usiadła na ramieniu Oliviera, a z dzioba wypuściła białą kopertę.
 – Dobrze, Kropko, nie wrzuciłaś listu w jedzenie – mruknął chłopak, głaszcząc popiskującą z zadowolenia sówkę i dając jej do zjedzenia krakers, a następnie sięgnął po wiadomość.
– Naprawdę nazwałeś ją „Kropką”? – zapytał rozbawiony George.
– Mała jest. – Wzruszył ramionami Olivier, a następnie rozerwał kopertę i szybko przebiegł wzrokiem po zapisanej kartce. – Nie wierzę, żeby Simon się tak rozpisał! Apokalipsa.
– No tak, to po francusku – rzekł z żalem Hugo po zajrzeniu w treść listu.
– Kurde, to nici z podglądania – stwierdził George, a Janvier w tym samym momencie teatralnym westchnięciem zawołał: Zero prywatności! 
Wszyscy roześmiali się głośno.
– Wiecie, ale to naprawdę podejrzane, żeby Simon tyle napisał. On jest analfabetą. George, uwierz mi twoje wypracowania to jak książki w porównaniu z nim.
– Wypraszam sobie, ostatnio dostałem zadowalający z zielarstwa!
– Tak, bo dałem ci spisać – zauważył Hugo, szczerząc się szeroko.
Olivier już miał wtrącić się do rozmowy, kiedy jego wzrok niechcący padł na jedno słowo napisane przez Simona.
Martin.
– Słuchajcie, ja spadam – zawołał do kumpli i szybko wstał od stołu. Nie odpowiedział nawet na typową zaczepkę młodego Wellsa: A może ten Simon to w rzeczywistości jakaś gorąca laska? Olivier nie miał na to czasu. Musiał jak najszybciej dowiedzieć się, cóż takiego zrobił jego największy wróg. Bo skoro Simon się tak rozpisał, to z pewnością musiało być coś na rzeczy.
Czuł szum w uszach, a na jego czole pojawiły się kropelki potu. Wychodząc z Wielkiej Sali, potrącił niechcący dwie dziewczyny, jednak ledwo to zarejestrował. Szybkim krokiem udał się do najbliższej, opuszczonej sali lekcyjnej, która na jego szczęście była pusta. Prawie zawsze zakochane pary używały tych pomieszczeń do schadzek sam na sam.
Drżącą ręką rozprostował kartkę papieru i zabrał się za lekturę:

Cześć, Brytolu,
No dobra, nie jesteś do końca Brytolem, tylko w połowie – nie chcę, żebyś mnie zabił, jak już się spotkamy na Święta. Jak w ogóle dajesz radę, nie popadłeś w deprechę przez nieustannie padający deszcz? No i napisz więcej o tej Amandzie, rozmiarami zarzuć. Jak pierwszy mecz quidditcha? Straszna siara, że w Hogwarcie nie mają hipovolu, no ale przynajmniej na miotłach polatasz. Jak się sprawuje Błyskawica, mam nadzieję, że w porządku? Jeśli coś będzie nie tak, to napisz, tata najwyrzej najwyżej Ci wymieni. A drugą połowę kwoty możesz zapłacić do końca roku, więc luz, nie przejmuj się.
Sorry, że wcześniej nie pisałem, wiesz, że to nie moja działka. Zrzuciłem to na Philippe’a. No ale dzisiaj ugryzł go hipogryf w prawą rękę, a lewą w ogóle nie potrafi pisać, więc czeka, aż mu dostarczą Samopiszące Piuro Pióro. Podobno jutro już ma być, ale mamy wieści, które musimy Ci jak najszybciej przekazać. Otóż Martin-Wiele-Mięśni-Zero-Mózgu zapisał się na eliminacje do Konkursu Musicalowego (mamy Romeo i Julię, a Wy?). Dzisiaj, w ostatni dzień. Amélie, jak możesz się domyślać, zgłosiła się na samym początku. Oczywiście możesz wyobrazić sobie podekscytowanie całej szkoły. Wszyscy są pewni, że oboje dostaną tytułowe role, a więc para w realu zostanie parą także w przedstawieniu. Niestety prawdopodobnie mają rację, nie da się ukryć, że co jak co, ale grać to ten idiota potrafi. Pomyśleliśmy z Philippe’em, że będziesz chciał wiedzieć. Chyba macie jeszcze trochę czasu, żeby się dopisywać? Philippe twierdzi, że nie powinieneś tego robić tylko z powodu Martina, ale ja uważam, że debilowi przyda się wreszcie pożądna porządna nauczka. Uwierz mi, w tym roku jest jeszcze gorszy niż zawsze; w związku z tym, że jego ojciec został Szefem Departamentu Stosunków Międzynarodowych, jego ego jeszcze wzrosło. No a Amélie nadal za nim szaleje, mam nadzieję, że już o niej nie myślisz, bo ta dziewczyna jest ewidentnie ślepa. Właściwie to nawet współczuję jej głupo… Kurde, Philippe wyrywa mi pióro i gada, żebym się przymknął. Nie wiem, czy można się przymknąć, jak się pisze, ale już się nie będę wykłucać wykłócać, skoro zaraz poprawi mi wszystkie błędy ortograficzne oraz podopisuje przecinki. Wiesz, jaki on jeee… Wariat, walnął mnie w oko! 
Kurde, szkoda, że Ciebie tutaj nie ma. Ale w grudniu sobie nadrobimy stracone miesiące. Tylko Ty tam nie zapomnij o nas czasem! Bo jakoś odnosimy wrarzenie wrażenie, że chyba bawisz się tam lepiej, niż którykolwiek z nas się spodziewał (wiem, że się podniecałeś nowymi laskami i właściwie trudno się dziwić, ale z drugiej strony kto jak kto, ale MY zdajemy sobie sprawę, jak nie lubisz Anglii i jak wkurza Cię ten język. Mnie też). Philippe się denerwuje, że piszę nie na temat, ale właściwie najważniejsze już napisałem. Daj nam znać, co zdecydowałeś. Ja jestem pewny, że się zapiszesz, Philippe właściwie też, choć cały czas powtarza, że ma nadzieję, że wreszcie obaj zmądrzejemy. Kazał mi to napisać, grorząc grożąc, że jak nie, to dostanę w drugie… oko. Mówię Ci, nasz kumpel zwariował, chyba ten hipogryf to go w łeb też ugry…zł.
No dobra, kończę, zanim on mnie zabije, zresztą Ty chyba też nie będziesz mieć dużo czasu, aby się zapisać. Czekamy na wiadomość od Ciebie. No i KONIECZNIE opisz wymiary Amandy! A ta Lily? Też jest na co popatrzeć czy nie?
Dobra, nie będę przedłurzać przedłużać, szczególnie że Philippe zaczął insynuować, że to ja się nadaję do psychiatryka ze swoimi kosmatymi myślami. Na Merlina, muszę mu przypomnieć, że ma piętnaście lat, bo znowu się zachowuje jak staruch.
Pozdrawiamy,
Simon & Philippe.

Po zakończeniu czytania, podczas którego na usta Oliviera mimowolnie wypływał uśmiech, minęło dosłownie kilka sekund, zanim otrząsnął się z szoku i pobiegł z powrotem do Wielkiej Sali. A konkretniej do tablicy przed tym pomieszczeniem, na której można było zapisać się na eliminacje do konkursu.
– Jednak się wpisujesz? – Usłyszał za plecami zdziwiony głos Hugona, kiedy postawił ostatnią literę w swoim nazwisku i odsunął się od tablicy. – Podobno nie lubisz musicali.
– Nadal tak jest – odpowiedział najspokojniej, jak tylko potrafił. – Ale teraz nie mam innego wyboru – dodał, odwracając się do Weasleya i lekko kręcąc głową.
Hugo uśmiechnął się do niego lekko i Olivier wiedział, że kumpel zrozumiał jego niemą prośbę. Janvier nigdy nie zamierzał zapomnieć o Simonie i Phillipeie, jednak ku własnemu zdziwieniu z dnia na dzień przekonywał się o tym, że jeden z Brytoli faktycznie stawał się dla niego prawdziwym przyjacielem.
Kiedyś więc może powie mu o Amélie i Martinie. Kiedyś, kiedy sam to sobie wszystko poukłada.
Bo chyba spychanie tego tematu głęboko na skraj podświadomości nie było najlepszą terapią, skoro wystarczyło tylko jedno spojrzenie na imię znienawidzonego chłopaka, aby poczuć wobec Martina tę samą złość co kiedyś.
I ten sam żal oraz tęsknotę za Amélie.

***



A jednak rozdział pojawił się w styczniu. Następny pojawi się do 13.02.2016 r. 
Wyjaśniłam nieco, o co chodzi z Konkursem Musicalowym, jednocześnie wyrażając własne zdanie na temat wpływu mugoli na czarodziejów :). Jestem ciekawa, co o tym myślicie.
W następnym poście poznamy wszystkich uczniów, którzy będą brali udział w eliminacjach (a zdradzę, że nie tylko Olivier zapisał się pod koniec), no ale samych wyników jeszcze nie podam, ha, będę chciała poznać Wasze typy :D. 
A, i nie zabijajcie mnie za Helenę, proszę :p.
Jak zwykle czekam na Wasze opinie. Uwielbiam Was, komentarze są niesamowicie motywujące.


68 komentarzy:

  1. Czeeeść :)
    Udało Ci się bardzo zgrabnie objaśnić zasady konkursu. Po takim wstępie wcale nie wypadło to sztucznie, a podejrzewam, że przy opisywaniu zasad łatwo jest popaść w suche wymienianie punkt po punkcie, co nie wyglądałoby zbyt ładnie.
    Magiczny musical ulepszony czarami - możemy się chyba spodziewać wszystkiego. Takie szerokie pole do popisu to duże wyzwanie, chociaż dla kreatywnych uczniów na pewno przyjemne.
    Pomysł z integracją świata mugoli i czarodziejów jest bardzo przekonujący, wydaje mi się, że to coś, na co Ministerstwa rzeczywiście mogłyby wpaść. Ciekawie też będzie przeczytać o magicznych wersjach musicali, które znamy.
    Ciekawie było poczytać o Lily, która jest po prostu... miła. Zazwyczaj jej styl drama-queen działa mi na nerwy, więc jej zachowanie w obecności Hugona było naprawdę miłą odmianą. Szkoda, że pod koniec rozmowy znowu wpadła w szał i doszła do irracjonalnych wniosków... Ale ciekawe, że Hugon najwyraźniej odkrył w sobie małą iskierkę buntu! Bardzo dobrze, mam nadzieję, że wkrótce zawalczy o swoje szczęście, chociaż dla Lily może to być dość traumatyczne.
    Konfrontacja Rosalie i Anabelle była bardzo interesująca. Biedna Rosie - nigdy jakoś szczególnie za nią nie przepadałam, ale trzeba jednak być dobrym człowiekiem, żeby mimo wszystko nie próbować zaszkodzić rywalce, ba, pomagać jej. Niby Anabelle nie zrobiła nic złego, ale wiadomo jak to jest, kiedy w grę wchodzą uczucia - sprawiedliwość schodzi na dalszy plan.
    Co się dzieje z Heleną? Bardzo to niepokojące.
    List Simona był przezabawny, poprzekreślane błędy tworzyły cudowną atmosferę :) No i dobrze, że Olivier dostał kopa motywacyjnego, żeby się zapisać, bo nie wyobrażam sobie tego musicalu bez niego. Przeszłość rzekomego Brytola ciekawie pogłębiła jego postać - kto by się spodziewał, że ten wesoły, pewny siebie chłopak przeżył zawód miłosny?
    Z pozdrowieniami
    Eskaryna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uznałam, że w ten sposób będzie najlepiej to zrobić, poczatkowo miałam inny pomysł, ale sama się pogubiłam, więc zmieniłam na coś takiego. a i tak pewnie będę dodawać szczegóły,jak przyjadą te... interesujące postaci z Ministerstwa (już mam wizję xD).
      Hugo odkrył małą iskrę buntu, ale to jeszczr trochę czasu minie. na razie jest zestresowany dziwnym stanem zdrowia Helenki... kurczę, to wyszło tak sponatnicznie, ale uznałąm, że nie może być tak wszystko cacy, trochę namotam (ja chyba każdemu bohaterowi motam, ale trudno xD).
      Rosie chciałaby jej dogadać, tak naprawdę jej przywalić, ale nie może, cos ją blokuje i to chyba jeszcze bardziej ją frustruje. Ech, ciężki ma charakter ta dziewczyna.
      Muszę przyznać, że sama miałam ubaw, jak pisałam list od Simona, to akurat planowałam dłuższy czas. Cieszę się, że Ci się podobał. O tak, Olivier przeżył zawód miłosny i to spory, nie powiem. Janvierowie tak już mają.
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

      Usuń
  2. No, trochę wyjasniłaś i myślę, że to ma sens, ale trochę zaskoczyło mnie, że to takie międzyszkolne przedsięwzięcie. A propos używania magii w trakcie spektaklu - zdałam sobie sprawę, że świetnie wpasowywałyby się bajkowe spektakle do ich magicznych przedstawień! Np. taki Kopciuszek - ile transmutacji trzeba by było opanować! :D Och!
    Tak coś czułam, że Olivier jednak się zapisze. Nie myślałam, że będzie chodzić o coś w stylu zemsty, ale każdy motyw jest dobry. Teraz za to bardziej prawdopodobne wydaje się, że wciśniesz Lily do ścisłej współpracy z olivierem. I co wtedy? Nadal będzie się tak burzyć czy może dostrzeże pewne podobieństwa i zaakceptuje te jego cechy, które uważa za wady?
    U mnie nie widać przekreśleń w liście Simona, chciałam na to zwrócić uwagę, ale widzę w komentarzu powyżej, że jednak są. Może to kwestia przeglądarki :)
    "Jegon kuzynka była nieprzewidywalna, to, że właśnie się, prawdopodobnie niechcący, otworzyła, nie oznaczało " - jego; dodatkowo zamiast przecinka po 'nieprzewidywalna' dałabym średnik ;)
    Pozdrawiam i zapraszam na nową notkę do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz.
      O tak, to cały wielki konkurs międzyszkolny, tu chodzi o integrację ze wszystkimi, nie tylko mugolami (w pewnym sensie), ale i innymi krajami.
      Hah, Lily jest przecież nieomylna, więc raczej będzie cięzko cokolwiek jej zaakceptować, jeśli tak by się stało... No zobaczymy. dziękuję za zauważenie błędów;).
      Faktycznie, coś dziwnego z tymi przekreśleniami, weszłam jeszcze raz do edytowania postu i się tym zajęłam, mam nadzieję, że teraz już będzie ok.
      I zaraz lecę do Ciebie czytać ;)

      Usuń
    2. Tak, teraz wszystko ładnie widać :)
      Co do tego, że nie widzisz moich aktualności - może klasyczny 'reset' zadziała, czyli wyrzuć Legilimencium z obserwowanych i zaobserwuj od nowa?

      Usuń
  3. Przyznam, że bardzo zgrabnie wyszło ci wytłumaczenie zasad konkursu, nie zabrzmiało to ani trochę sztucznie, jakbyś musiała wcisnąć ten tekst na siłę. Kłaniam się nisko. Mam też wrażenie, że tekst był krótszy niż poprzednie, ale może dlatego, że było w nim znacznie mniej postaci niż zazwyczaj. Nie narzekam, choć cóż, czekałam na Franka, którego niedosyt czuję po ostatnim rozdziale. Ale będę cierpliwa i będę grzecznie czekać aż wróci z powrotem.

    A co do rozdziału - lubię Rose. To, że jest taka nieidealna, że zazdrości i czuje się źle z tego powodu, a jednak nadal pomaga tej gadatliwej Francuzce, która być może odrobinę zawróciła Scorpiusowi w głowie. Szkoda mi jej, w zasadzie, bo mam wrażenie, że chciałaby spróbować, może nie tylko odzyskać samo uczucie Scorpiusa, ale przede wszystkim przyjaźń jego i Albusa. Nad takimi uczuciami jest przejść dalej znacznie trudniej niż nad utraconą miłością; przynajmniej takie jest moje zdanie. Dlatego też mam nadzieję, że albo sama wreszcie zdecyduje zawalczyć o to, co utraciła albo zostanie zachęcona przez przyjaciółkę.
    Lily też pokazała się od tej lepszej nieco strony, choć wyjątkowo krótko. Ale ją też jestem w stanie zrozumieć - czasami samo przyznanie się do błędu można uważać za porażkę, a ten rudzielec bardzo, bardzo nie lubi przegrywać. Zastanawiam się czy podobałby mi się pomysł walki pomiędzy Lily a Amandą, czy nie byłby odrobinę stereotypowy, niczym z amerykańskich dram, ale mam tę świadomość, że czegokolwiek byś nie wymyśliła, z pewnością nie będzie to ani stereotypowe ani oklepane czy tanie. Chociaż wciąż próbuję dojść do tego, co też może wydarzyć się podczas trwania wydarzenia, o którym mówią wszyscy, włącznie z nauczycielami i - podejrzewam - woźnym. A właśnie, czy Filch nadal jest woźnym?
    Decyzja Oliviera nie jest zaskakująca, chyba podświadomie spodziewałam się tego,że w pewnym momencie dojdzie do konfrontacji między nim a Lily właśnie podczas musicalu. Może nie jako główni bohaterowie sztuki, ale tak ogólnie, jako jej uczestnicy. Cóż, zobaczymy.

    I tylko wydaje mi się, ze czcionka w tekście jest nieco za mała. Albo to ja i moja starość ;)

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, czytając Twoje słowa na temat wyjaśnienia co i jak z musicalem, bo to chyba było najtrudniejsze do napisania w tym rozdziale.
      problem z moją ogromną ilością bohaterów jest taki, że nie moge ich wszystkich wepchnąć. tutaj Hugo miał swoją chwilę. i Olivier. ale myślę, że Frank niedługo się pojawi, hah.
      Rose jest nieidealna, z jednej storny mnie denerwuje, ale z drugiej własciwie ją rozumiem. tylko że mam problem, bo lubię moją rozgadaną Anabelle, serio. Nie wiem, jak to pogodzić.
      Eve zachęca Rose do wielu rzeczy i gdyby nie ona, to Weasley miałaby jeszcze więcej spraw, którymi by się zadręczała.
      Lily to Lily, sukces, że w ogóle coś powiedziała. na razie jest szansa, by mówiła, co myśli,t ylko przy Hugonie i przy Tedzie Lupinie, ale on jest poza szkołą, choć jakoś go wpleść muszę i mam już pomysł jak.
      Hm, to opowiadanie właściwie jest przewidywalne. Ale może nie w całości, więc będę zaskakiwać tam, gdzie mam taką możliwość. no chyba że moi bohaterowie naprawdę zaczną żyć własnym życiem, ale ja mam wizję, kto z kim ma koniec konców być i ten teges, więc mam nadzieję, że już tak pozostanie xD.
      Haha, nie wiem, jak myślisz, zostawić Filcha jako woźneego? nie wiem, czy już nie byłby za stary :D.
      Dziękuję za opinię :*

      Usuń
    2. Powiem Ci tak - ja też za każdym razem, gdy zaczynam coś pisać, wierzę, że dotrwam do samego końca tak jak to wszystko sobie zaplanowałam. Czasami się udaje ;) I choć to może zabrzmieć niezwykle dziwnie dla każdego, kto nie pisze, bohaterowie naprawdę potrafią żyć własnym życiem. Ja dla swoich zazwyczaj mam gotową koncepcję, wiem jak powinni się zachowywać, co robić, a czego nie, a potem wychodzi jak wychodzi - ja piszę, oni balują. I tak właśnie sobie uświadomiłam, że na samym początku można byłoby zakładać, że Lily wreszcie dojrzy w Olivierze jego dobrą stronę, on w niej też, nagle rozejm, może jakieś amorki i szczęśliwe zakończenie. Tak, to byłoby naprawdę przewidywalne. Ale - przynajmniej ja - odkąd pojawił się Frank, to własnie jemu kibicuję. Niby Lily ma do niego jakąś niechęć, albo tak się jej wydaje, bo nie pada przed nią na kolana, ale te relacje (a niemal ich brak) między nimi kupują mnie znacznie bardziej niż wizja nagłego zawieszenia broni z Olivierem i pędzenie w stronę zachodzącego słońca. Nawet jeśli wreszcie się pogodzą, to wydaje mi się, że cokolwiek wykraczającego poza przyjaźń (a i to jest nieco na wyrost w tej chwili) wydawać się będzie nienaturalne. Dlatego przyznam, że choć mam sporo pomysłów na to jak może potoczyć się ta historia, to jestem pewna, że zakończenie może mnie zaskoczyć ;)

      Właśnie, zapomniałam o Tedzie, ach, ja głupia. A zawsze wydawało mi się - albo chciałam, żeby tak było - że z Lily akurat dogadywał się naprawdę dobrze. Taki starszy brat (co tam, że jakby przyszywany) wspierający swoją jedyną siostrzyczkę. I skoro juz o tym wspomniałaś, mam nadzieję, że niedługo się pojawi. Nie wiem, Hermiona wkręci go jakoś na premierę musicalu, czy coś.

      I własnie uświadomiłam sobie, że wcześniej zapomniałam wspomnieć o Helenie (komentarz pisałam w przerwach na reklamy podczas Forresta Gumpa, wybacz ;*). Trochę się o nią boją, mam nadzieję, że nie wbiła sobie niczego głupiego do głowy, a to wszystko to rzeczywiście objawy stresu, nawału pracy albo coś takiego. I kurczę, niech ten Hugo się nieco ogarnie, bo jeśli będą tak z Heleną wokół siebie krążyć, to mogą się nigdy nie spotkać na jednej drodze.

      I Rosalie, cóż, może się nieco ogarnie i przestanie Cię denerwować? ;)

      Pozdrawiam,

      Usuń
    3. Nie wiem czy Cię w jakimś stopniu nie rozczaruję, choc tutaj wszystkie wydarzenia beda rozwijać sie w dość długim czasie (jak mozna juz było zauważyć). O Tedzie juz wosomnialam na początku, a jako ze on się zupełnie nie obawia o uczucia Lily (tzn.obawia sie, ale inaczej niz Hugo), to dzieki rozmowie z nim dużo sie dowiemy o dziewczynie, Hah. Premiera musicalu bedzie dopiero pod koniec roku szkolnego, wiec planuje wprowadzić jego postać znacznie szybciej :D coz, w moim przypadku to własne Rosie jako pierwsza zaczęła żyć własnym życiem. Kiedy pisałam pierwszy fragment o niej, na serio miała juz nie kochać Scorpiusa. Ale pisałam,pisałam i cały czas było tak sztucznie. A wie uznałam, ze ona nadal musi byc w nim po prostu zakochana i juz. Oj tak, oni totalnie potrafią żyć własnym życiem xd mnie denerwują oni wszyscy, Hugo tez,ale i kocham ich wszystkich, to dziwne. Ja tez kibicuje Frankowi, ale Olivierowi tez, i to jest dość problematyczne. :D

      Usuń
  4. Nie spodziewałam się, że Olivier miał takie nieprzyjemne przeżycia w przeszłości. W takim razie dziwne, że tak bardzo nie chciał wyjeżdżać do Hogwartu - ludziom zazwyczaj łatwiej jest uciec niż konfrontować się codziennie ze wspomnieniami z przeszłości. Z drugiej strony rozumiem, że oprócz tej dziewczyny zostawiał jeszcze przyjaciół, więc mimo wszystko mógł nie chcieć opuszczać Francji. No cóż, raczej nie mam wątpliwości, kto dostanie główną męską rolę. Nie wiem co prawda, jakie są zdolności aktorskie Oliviera, ale to raczej taka osoba, która dostaje to, czego chce, więc i tym razem pewnie tak będzie. List, który chłopak dostał, był napisany po prostu mistrzowsko! Uśmiechałam się cały czas, kiedy go czytałam i zdecydowanie polubiłam przyjaciół Oliviera. W ogóle z początku wydawało mi się, że O. będzie podobny do Lily, a chociaż trochę ich łączy, to jednak chłopak w przeciwieństwie do Potter nie chowa się pod żadną maską i może zyskać naprawdę wielu przyjaciół, bo nie emanuje taką pogardą dla świata, jak Lily. W ogóle jest raczej prawdziwy, chociaż nie podoba mi się jego stosunek do dziewczyn. Z drugiej strony został w przeszłości zraniony przez dziewczynę, więc może teraz po prostu odreagowuje.
    Jestem ciekawa, kto w końcu dostanie główną rolę żeńską - Lily czy jej rywalka. na pewno porażka dla Potter byłaby nie do zniesienia. Widać też, że ostatnie słowa Oliviera wywarły na niej spore wrażenia i nie potrafi tak po prostu o nich zapomnieć. Wciąż gotuje się ze złości i chyba jeszcze bardziej znienawidziła Francuza.

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, masz rację, i np. jego siostra właśnie tak na to patrzyła. Ale Olivier nienawidzi swojego ojca, to raz, dwa - naprawdę nie przepada za Anglią, trzy - tęskni za swoimi kumplami, swoimi hipogryfami itd. Olivier będzie miał konkurencję, choc raczej nie tak dużą jak Lily. Oilivier i Lily są podobni, ale różnią się tym, co napisałaś, jak również podejściem do kłamstwa, co bedzie powiedziane juz niedlugo. pozdrawiam, Condawiramurs

      Usuń
  5. Fajny ten rozdział, coraz bardziej podoba mi się motyw tego konkursu teatralnego. Świetny pomysł i wnosi pewną świeżość, zwłaszcza, jeżeli spojrzeć na wszystkie opowiadanie tego typu, z którymi miałam przyjemność obcować do tej pory ;)
    Rose jest strasznie zazdrosna. Widać, że jej zależy, ale nie robi kompletnie nic, aby cokolwiek zmienić, a potrafi jedynie psioczyć na swoją uczennicę od korepetycji. Nieładnie.
    Co do zgłaszania się do przedstawienia... Bardziej by mnie zaskoczyło, gdyby Oliver się nie zgłosił. Jednak widać, że chęć rywalizacji jest w nim zbyt silna, zwłaszcza, że ma teraz tak potężną motywację. Dlatego też wydaje mi się, że to jemu przypadnie główna rola, a nawet jeżeli nie, to jakoś pokierujesz tym w taki sposób, że on zagra w przedstawieniu. A rola żeńska? Tutaj mamy większe pole do spekulacji. Może Lily? Chociaż to do pewnego stopnia byłoby przewidywalne. Ale skoro nie ona to kto? Zobaczymy.
    Może rozegrasz to w ten sposób, że Ollie dostanie rolę, a Lily będzie dublerką, która w ostatecznym momencie będzie musiała wystąpić? Chętnie się o tym przekonam!
    Zastanawia mnie jeszcze Helena. Co jej się dzieje? To niepokojące i wcale się nie dziwię, że Hugo się boi. Tylko, że mógłby wreszcie się przełamać, a nie dalej się ukrywać.
    Czekam na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz! bardzo się cieszę, ze podobał Ci sie rozdział i motyw konkursu. Nie będę nic mówic o rolach, będę twarda xD podoba mi się skrót Ollie, chyba będę go używać xD Anabelle nazywa Rose Rosie xD
      Rosalie jest zazdrosna i cierpi, i sobie zupełnie nie radzi.
      O Helenie nic nie będę mówić (ale chyba jestem troszkę okrutna)...

      Usuń
  6. Niezłe zamieszanie z tym konkursem, ale dla nich to coś nowego, więc nic dziwnego, że tak gadają i gadają o tym non stop. Chociaż faktycznie dla niektórych to może być denerwujące, jak muszą cały czas o jednym i tym samym słyszeć z ust innych uczniów. A już się bałam, że Olivier się nie zapisze. hahaha, dobrze, że ten list doszedł na czas, a nie po zamknięciu zapisów. W ogóle to fajny ten list, nieźle się przy nim uśmiałam. ;d Niech tylko Lily się dowie, uhuhu, bo Olivier ma spore szanse dostać rolę główną. A jakby mieli tak razem wystąpić... Ciekawe, czy się nie pozabijają na scenie, znaczy prędzej Lily jego xd
    Ech, Rosalie tak traktuje Anabelle, bo jest zwyczajnie zazdrosna, tak? I wcale nie chodzi tutaj o charakter dziewczyny i podejście do nauki, ale jakieś wytłumaczenie takiego traktowania An musiała sobie znaleźć, heheh xd Może z czasem się to zmieni, chociaż wątpię. Musiałoby jej najpierw przestać zależeć na Scorpiusie, a na to się nie zanosi.
    Co się dzieje z Heleną? Mam nadzieję, że ona nie ma jakichś poważnych kłopotów z żywieniem. Sądziłam, że jest rozsądna. Ale może to tylko chwilowe.
    Tak się zastanawiam... może Helena i Lily mają tworzyć zespół w projekcie, żeby jakoś spróbować się dogadać i żeby Lily przestała tak źle traktować Helenę? Ale czarno to widzę, chociaż na razie Lily jest zaskakująco spokojna... Aż tak bardzo zależy jej na ocenie? A może w końcu wybuchnie.
    Szkoda mi Hugo, bo niczemu nie jest winny, a Lily się na niego wścieka. Przecież on ma prawo kolegować się z kim chce. Chociaż w tym wypadku chyba o zazdrość chodzi. Bo w końcu Olivier kiedyś zranił Lily, a teraz tak dobrze dogaduje się z JEJ przyjacielem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz :). nie no, Olivier musiał się zapisać, nie było opcji, ale musiałam to połączyć z jego miłoscią xD.
      Rosie traktuje tak Anabelle trochę z zazdrości, tak, trochę dlatego, żąe już taka jest - obowiązkowa aż do bólu, ale i to sie wiąze w jakiś sposob z samotnoscią, zazdrością... rosalie zazdrości aAnabelle nie tylko Scorpiusa, z którym Francuzka i tak na razie nie chodzi, ale ogólnie sposobu bycia...
      O Helenie na razie może nic nie będę mówić.
      Lily jest dość spokojna, bo nie chce zostać wywalona z konkursu, ale czy nie wybuchnie kiedyś? o tym się przekonamy.
      Hm, może jako dziecko Lily została przez Oliviera zraniona, ale na chwilę dzisiejszą to już nie tylko o to chodzi. A Hugo musi sam ogarnąć, że faktycznie ma takie prawo - i do kumplowania, i do zakochiwania się :)

      Usuń
  7. Nie spodziewałabym się takich uczuć po Janvier. Tzn. tej tęsknoty, złości i chęci odegrania się. Cóż, wszyscy potrafią zaskoczyć. Ale właściwie to czyni z niego normalnego człowieka i odróżnia od Lily, która wydaje się nie mieć wcale uczuć, ot co. W pewnym momencie, gdy rozmawiała z Hugonem pomyślałam, że za tą maską, kryje się całkiem fajna dziewczyna, jednak potem zrobiła tą aferę i czar prysł. A szkoda. DO twarzy jej z normalnością.
    Co do Rose, to coz, może to przez wzgląd na moją sympatię, ale miałabym podobnie odczucia do Anabelle. Ta dziewczyna jest zwyczajnie irytująca, a to gadanie, że tak dużo tej nauki etc. doprowadza mnie do szału. Sama nie lubię ludzi, którzy wszędzie szukają wymówek.
    Musical zapowiada się... kłótliwie :D
    Pozostaje wyczekiwać kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily bedzie miała coraz wiecej tych przebłysków, ale ona uwaza je za słabość i stad ten problem. Olivier tez raczej nie rozpowiada wszystkim o swoich uczuciach, ale przynajmniej jak je sobie uświadomi, to nie walczy z nimi poprzez zakładanie masek. Aczkolwiek święty to on tez nie jest. Anabelle szuka wymówek, to fakt, choc i Rose to robi, tylko ze w inny sposob ;)

      Usuń
  8. Cieszę się, że dokładnie wyjaśniłaś, w jaki sposób ma mniej więcej wyglądać wystawienie musicalu, teraz ten pomysł o wiele bardziej mi się podoba. Chociaż zarazem trochę się dziwię, że McGonagall wyraziła zgodę na tak wiele dodatkowych zajęć, zamiast skupić się głównie na musicalu, by Hogwart pokazał się z jeszcze lepszej strony.
    Nie dziwię się, że uczniowie z takim entuzjazmem i przejęciem dyskutują na ten temat. W końcu to coś nowego w Hogwarcie, no i to oni będą głównymi gwiazdami. Sama z chęcią poznałabym już nazwiska tych, którzy otrzymają główne role, ale stawiam na Lily i Oliviera. Chociaż w przypadku głównej roli żeńskiej fajnie by było, gdyby otrzymał ją ktoś, na kogo dwie faworytki i rywalki nie zawracają uwagi. Chociaż nie sądzę, by tak się zdarzyło.
    Bardzo podoba mi się też zmiana, jaka zachodzi u Hugo. Przyjaźń z Olivierm dobrze mu robi i mam nadzieję, że w przyszłości postawi się Lily i nie będzie już dłużej unikał Heleny, bo kuzynce się to nie podoba. A po przeczytaniu słowa odautorskiego na końcu mam tylko nadzieję, że nie planujesz dla dziewczyny niczego złego.
    Jeżeli zaś chodzi o błędy, to odniosłam wrażanie, że ten rozdział jest najgorszy ze wszystkich dotąd opublikowanych. Ponieważ czytałam z telefonu, wypisuję tylko te, które pamiętam:
    - kilka razy Weasley i raz Malfoy odmienione z apostrofem
    - Pokój Wspólny – pokój wspólny
    - (…) że odwiecznie walczące ze sobą królowe Hogwartu tym razem będą rywalizować główną rolę w przedstawieniu. – o główną rolę
    - (…)Janvier stwierdził, że połączenie muzyki i sztuki teatralnej w jedno nigdy nie wydawała mu się dobrym pomysłem (…) – wydawało
    - (…) kuzynka nie dokucza Smith tak jak dotychczas, przyjęła jednak najwyraźniej inną taktykę, a mianowicie narzekania na partnerkę. – usunęłabym albo jednak albo najwyraźniej
    - – Mieszkał we Francji, więc właściwie nic dziwnego, że mówi z akcentem – próbował Hugo z innej strony, jednak równie nieskutecznie: - tutaj na końcu zdania kropka, nie dwukropek
    - W końcu chciała zamierzała dostać się na prawo medyczne. – chciała albo zamierzała
    - – No tak, wiem Rosie, ale tego jest tak wiele… - przecinek po wiem
    - Będziesz ze mnie dumna Eve, przyznałam się sama przed sobą. – przecinek po dumna
    - – Naprawdę nazwałeś „Kropką”? – brakuje określenia, kogo nazwano Kropką
    - Jak w ogóle w ogóle dajesz radę, nie popadłeś w deprechę przez nieustannie padający deszcz? – dwa razy w ogóle
    - wielokrotnie powtarzane długopisy i raz zeszyt
    - w wielu miejscach przed myślnikami pojawiło się też coś takiego „¬”
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za opinię. Fakultety przydadzą sie do musicalu, przynajmniej część, więc moze dlatego się zgodziła xD. Co do głównych ról będę na razie milczeć. Kurde, pojecia nie mam, skad wzięły mi się te dziwne błędy. A te myślniki to juz w ogole jakas tajemnica... Chyba muszę czytac rozdzial dwa razy, jak juz poprawie za pierwszym razem, to ponownie, by uniknąć powtórzeń z poprawek bądź podwójnych czasowników. Dziekuje za zwrócenie na to uwagi.

      Usuń
    2. Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, tylko nie pamiętam, która wersja jest poprawna. W zakładce o bohaterach napisałaś, że Hermiona jest opiekunem Krukonów, w rozdziale Gryfonów.

      Usuń
  9. A ja uwielbiam Ciebie i to jak piszesz <3
    Rozdział bardzo mi się podobał, ale już się nie mogę doczekać, aż wreszcie dowiemy się kto zgłosił się do konkursu. (Ja jak zwykle kibicuję Lily - to moja mentorka <3)
    Śliczny szablon! Cudownie się czyta, przy taki jasnych kolorach.
    I na sam koniec powiem jeszcze, że zaintrygowałaś mnie historią z Martinem... Kto to? Co zrobił? Dlaczego? Jak? Z kim? Po jaką cholerę? I mam nadzieję, że jednak dopiekł Olivierowi (jakoś za nim nie przepadam - ta irracjonalna nienawiść Lily mi się udzieliła :D)
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wiem,że kochasz Lily xD Martin... och, odwieczny wróg Oliviera xD Ale nie wiem, czy go polubisz... dzięki za komentarz:*

      Usuń
  10. Podoba mi się w jaki sposób chcesz nam pokazać relacje pomiędzy czarodziejami a światem mugolskim. Wojna sprawiła, że poniosło śmierć wielu niewinnych mugoli, poprzez nieudolne taktyki Voldemorta... Wiem, że czarodziejów czystej krwi (w szczególności czarodziejów pochodzących z arystokracji) trudno będzie przekonać do tego musicalu, ale mam nadzieję, że niektórych się przekona :) Trzymam kciuki! xD
    Mój typ w musicalu? Nie wiem... zdaję się na Twój ruch, ale myślę, że Lily i Oliver dostaną rolę Mary i Tonyego ;) Swoją drogą, ciekawa sytuacja, że Ollie zapisał się w ostatnim momencie zgłoszenia... Ciekawe co mu zrobił ten Martin...
    Nie rozumiem dlaczego mam być zła za Helenę. To normalne, że czasem tak człowieka zjada stres i pojawiają się takie problemy, jak np. anoreksja (bo chyba oto tu chodzi z Heleną, skoro w ogóle nie je - popraw mnie jak się mylę). Mam nadzieję, że dziewczyna z tego wyjdzie...

    Pozdrawiam serdecznie :*
    P.S. Buttony na KKB mogą się pojawić jutro. Biorę czwartek wolny, więc poświęcę parę chwil, żeby się tym zająć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz xD tak, nie wszyscy są zachwyceni formą musicalu, choć większość chce wygranej, więc może i część się przekona do zmiany zdania. Helena coś tam je... ale niewystarczająco. tylko czy to jedyny problem?
      PS Super, dziękuję :*

      Usuń
  11. Przeczytałam wpis już dawno temu, ale nie miałam siły i czasu skomentować, przepraszam. Dzisiaj też nie będzie długo, bo spałam dzisiaj 4 godziny i po prostu bardzo ciężko mi się myśli :\ Jeszcze oblałam egzamin na prawo jazdy, więc mój nastrój jest okropny.
    Ogromnie mi się podobał ten rozdział! Z każdym kolejnym coraz bardziej pałam sympatią do Oliviera, staje się on moim ulubionym bohaterem.
    Podobał mi się pomysł z listem, wcześniej nie było wiele o jego życiu we Francji, a to nam otwiera okno na jego wcześniejsze życie (:
    No i musical, bardzo ciekawy i zgrabny wątek, na który niesamowicie się cieszę i oczywiście nie mogę doczekać. Zwłaszcza, że Olivier będzie w ni brał udział! Na pewno będzie wiele konkurowania, jakieś intrygi, kłótnie... to lubię! A skoro już przy tym jesteśmy, to Lily mnie zaskoczyła w tym rozdziale. W obecności Hugona zmienia się, na lepsze oczywiście. Chociaż pod koniec rozmowy i tak pokazała pazurki.
    Zdążyłam bardzo polubić Rosalie i jest mi jej szkoda. Wydaje się naprawdę miłą osobą, a cała sytuacja ze Scorpiusem może jej złamać serce. Niemniej podobają mi się jej sceny z Anabelle, Francuzka jest takim jasnym promyczkiem. Czasami irytująca, ale jednak trudno jej nie lubić, jest zawsze tak pełna optymizmu!
    Życzę mnóstwo weny i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz. Na szczęście weekend, wiec Brdzie mozna sie troche zregenerować. No a jesli chodzi o prawko, to egz sa coraz trudniejsze; nie przejmuj się:).
      Cos mi się wydaje, ze mozesz miec problem, skoro lubisz i Anabelle, i Rose. Anabelle tez sporo przeżyła, tylko ze ma inny charakter niz R., No i opuściła dawne środowisko... Bedzie jeszcze sporo scen z nimi razem ;).
      Lily miewa przebłyski, ona ma wiele warstw, jakby to powiedział osioł ;). Wlasciwie kto z nas nie ma, ech. Jeszcze nie powiedziane, czy Olivier bedzie miał główną rolę, Hah ;)

      Usuń
  12. Musical jako temat numer jeden szkolnych korytarzy? Nie dziwię się, że Hugonowi już to zbrzydło. Ile można ciągnąć jeden temat? Ja wiem że tak to już jest, ale to napraw męczące jeśli nikt nie mówi o niczym innym. :)
    Tak jak już wcześniej napisałam trochę mi nie w smak takie mieszanie czarodziejów ze światem mugoli (zbijcie mnie za to ale mogłabym być czystokrwistą, wredna ślizgonką xD). To jednak świat magii i jak dla mnie bardziej pożądane są właśnie te odmienne nadnaturalne sprawy. Może lepiej byłoby, gdyby wystawiali jakieś magiczne musicale o czarodziejach, a nie oklepanego Romea... (tak wiem klasyk no ale).
    Niemniej jestem ciekawa listy osób starających się o rolę. Później kiedy ją dokładnie poznam, wytypuję kogoś :) Chociaż już teraz znajduje że ten cały tajemniczy Martin dostanie role... i Amelie ma też duże szanse. :) Co ciekawe myślę sobie, że tym razem nie dopuscisz Lily do tego. Byłby to dla niej taki jakby trochę policzek, gdyby się nie dostała. No i może by trochę ochłonęła, bo ten rozdział pokazuje, że jednak widzi swoje wady.
    Aż dziwne, że na moment tak się otworzyła przed Hugonem. Jestem naprawdę zaskoczona.
    Dobrze, ja pojmuje że Anabelle ma taki charakter ale chyba wiele osób irytowało by takie spóźnialstwo i marnowanie czasu kogoś, kto się poświęca, chociaż w czystej teorii wcale nie musi. Nie wiem czemu Rose jest zazdrosna o Anę (poza jej dobrymi stosunkami ze Scorpiusem). Moim zdaniem już lepiej być milczkiem niż gadać bez przerwy i zachowywać się jak natrętna osa.
    Co się dzieje z naszą Heleną? Mam nadzieję, że nie zamierzasz zrzucić na nią czegoś tak poważnego jak bulimia, czy co... w każdym razie, widzac że dziewczyna ma problem. Ciekawe co takiego ją trapi, no bo jeśli nie je to oznacza że ma jakieś powody do stresu. Takie rzeczy nie biora się z nikąd i jestem pewna, że nioe chodzi o to, że "zapomniała zjeść". No więc pytanie brzmi... co z nią?
    Hugo jaki uroczy, jak się martwił, haha.Ciekawa jestem, czy odwiedza Helenę w skrzydle szpitalnym. Swoją droga chłopak mógłby spróbować zrobić jakiś krok w związku ze swoją sympatią, a nie tylko czeka xD
    Awww, haha jakie słodkie imię dla sówki. Kropka, nie wpadłabym na takie. Zresztą jak już to podejrzewałam, że Olivier da swojemu zwierzątku coś bardziej... francuskiego :) Kropka tez jest dobra xD
    List od Simona & Philippe nieźle mnie rozbawił. Pewnie tak miało być, bo sposób w jaki został napisany jest naprawdę komiczny. Jezyk, styl wypowiedzi, jeszcze te przekreślone błędy. No niezłe. Aż szkoda, że obaj sa tak daleko od hogwartu, chociaz kto wie? Może przyjaciele będa mieli szanse się spotkać, w ramach tego musicalu.
    Skąd w ogóle pomysł, żeby to był własnie musical?
    Nie zmienia to faktu, że zaintrygowałaś mnie tym całym Martinem i historią z Amelie. Jak dobrze pamiętam dziewczyna była już wspominana. Ciekawa jestem co się dokładnie stało.
    No i to zapisanie się Oliviera w ostatniej chwili... czyżbyś szykowała nam jakąś konfrontację wrogów? Oby :3
    Życze moorza weny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coz, zaczęło sie od tego, ze chciałam bapisac o uczniach, którzy biorą udział w teatralnym udziale międzyszkolnym, co wywraca och zycie oraz relacje miedzy nimi do góry nogami xd pozniej przyszła cała reszta. Dlaczego akurat Musical? Uznałam, ze wiele osob ma w takim przedsięwzięciu pole do popisu, zreszta sama ubóstwiam musicale ;). Kurczę, jednak Cie nke przekonałam, No trudno xD wiem, ze to moze byc kontrowersyjne, choc ja uwazam, ze powinni łączyć dwa światy. Wlasciwie tak sobie mysle, Żr mogłoby to działać w dwie Stornu... Choc on the other hand ludzie niemagiczni mogliby takiego szoku nie przeżyć xd
      Amelie i Martin maja duże szanse na zostanie wybranymi w Beuxbatons do RiJ, ale w Hogwarcie do West Side Story jeszcze nic nie jest przesadzone :D. Ciesze sie, zd podobał Ci się list. O Helenie nie bede na razie za dużo zdradzać, aczkolwiek nic dziwnego, ze Hugo się przejmuje. Moze wreszcie się ogarnie... Kto wie? (No, moze ja, choc jeszcze nie do końca :D). Rose jest zazdrosna o radość życia, o to, ze wg niej Anabelle nie przrjmuje sie niczym, a ona sama praktycznie wszystkim. Ale wiadomo, ze tak do końca nigdy nir jest, po prostu każdy inaczej reaguje na stres, każdy posiada inny zakres rzeczy, którymi się przejmuje

      Usuń
  13. Cooo, nie, Helenka umiera?! No dobra, nie umiera, nie ma takiej opcji, trochę dramatyzuję, ale coś jej jednak jest. Biedaczka się przemęcza. Ta rywalizacja z Lily ją wykańcza, o! I nie dojada, biedna dziewczyna! Ona taka wrażliwa…. Ale spokojnie, wiem co może jej pomóc. Otóż antidotum na jej smutki i problemy jest jedno. Oczywiście ma postać ludzką. Ot takiego ukochanego mego Hugosia. Yep, z Hugosiem u boku Helcia pokonałaby wszystkie trudności i biedna nie mdlałaby ot tak. Gosh, niech Olivier kopnie Hugona i ten idzie ją odwiedzić. Chociaż tyle :P Tak na początek, bo potem to romans musi się toczyć dalej, Kolejne spotkania, kolejne rozmowy i wreszcie pierwszy całus. Yep, Hugonie, działaj! Olivierze, weź go ochrzań, gdy trzeba, bo jednak z Hugosia czasem taka życiowa ciamajda :D Ale bez tego nie byłby tym słodkim Hugosiem, ja go właśnie za tę hugosiowatą fajtłapowatość pokochałam przecież <3
    Ohoho, Olivier ma sekrety. I to jakie sekrety :P Woah, wygląda na to, że Olluś ma złamane serducho. Mam dla niego radę: nic tak nie pozwala zapomnieć o starych miłościach, jak nowe zauroczenie. Więc Olivierze, come on, weź się rusz i znajdź sobie dziołchę. Tylko jakaś sensowną, bo szkoda by mi było ciebie, gdybyś się zamurował w piwnicy z jakąś niefajową dziewczyną.
    Genialny jest ten pomysł z musicalem. To z pewnością wprowadzi całe mnóstwo zamieszania do fabuły. A i to coś nowego. Taka namiastka świata tych durniów mugoli. Pan Weasley by skakał z radości, gdyby mógł oglądać takie widowisko :D Woah, Olivier się zapisał :O Ha, już nie mogę doczekać się tych eliminacji. To będzie krew, pot, łzy… No dobra, przesadziłam. Co najwyżej, kilka bębenków pęknie, bo nie oszukujmy, z pewnością zgłosi się całkiem spora grupa człeczków, którzy anielskim głosem nie grzeszą, więc jak zaczną wyśpiewywać swe arie, to inni mogą się tylko pod stół schować i płakać. Oby tylko słuchu nie stracili :D
    Lily jest śmiechowa. Serio, pogubiona z niej dziewczyna. Nie mogę się już doczekać, gdy ta jej maska opadnie i wyjdzie z niej wrażliwa piętnastolatka, a nie podstępna, chłodna pannica. Well, well, biedny Hugoś przez jej humorki naraził się bibliotekarce ;(
    Nie martw się, nie mam ochoty cię zabijać :P Fakt, trochę mi smutno z powodu Helenki, ale trudno… Może dzięki temu, że odrobinę pocierpli, w przyszłości będzie można mówić o słodkiej parze H&H. Kto wie :P
    Przesyłam całusy ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już będę nudna, jak znow powiem, ze uwielbiam Ciebie i Twoje komentarze. No ale tak jest. Hugoś się bardzo przejął, ale czy aby na pewno powie Helence o swoich uczuciach? No nie wiem, nie wiem. Ale Olivier dobrze go rozgryzł i próbuje zmuszać do działania. A tak z ciekawości, z kim widzisz Janviera, skoro chcesz, zeby był z fajną dziołchą? XD Lily jest troche zagubiona, fakt. Jak kazdy tutaj,choć kazdy inaczej.xd no i cieszę się, ze ktos podchodzi do musicalu aż z tak dużym entuzjazmem :) moze nawet pan Weasley bedzie mogl to obejrzeć. Pomyślę xD

      Usuń
    2. Pewnie biedak jeszcze trochę się dookoła pokręci, pomarzy, ale ja liczę na to, że kiedyś w końcu ten zakochaniec jeden się ujawni przed Helenką :)
      To dopiero mi zadałaś pytanie... Dziołcha dla Ollusia? W sumie na początku ja go chciałam z Lily. Takie klasyczne: kto się czubi ten się lubi albo: generalnie to cię nienawidzę, ale w sumie to bym się na ciebie rzucił/a i z chęcią wymieniła ślinę :D Ale teraz to już nie wiem... bo jest sporo nowych bohaterów... I tak trochę zaczął przemawiać do mnie Frankie z Lily... Chociaż myślałam też o opcji Rosalie-Abingale, co by biedną Rosie pocieszyć po stracie Scorpiusa. A wtedy Olivier by wylądował z Larą, bo z Amandą go nie chcę. Nope, zła Amanda, zła! Doobra, to może jednak zostaję przy Lily. Aczkolwiek ciekawa jestem jak się rozwinie sytuacja z Larą :D

      Usuń
    3. Moje procesy myślowe są bardzo podobne do Twoich, choć pozostają bardziej w zakresie teorii, poniewaz mam już osateczną wizje, kto w koncu z kim i dlaczego,ale niektórzy bohaterowie sie czasem odzywaja głośniej i znow każą mi o tym myslec, mimo ze niby wszystko ustalone ;)

      Usuń
  14. Uwaga, śmiecę:

    Nominowałam cię, zadałam pytania, czekam na odpowiedzi, no chyba, że się w to nie bawisz, to wtedy zrozumiem.

    http://takamilosc.blogspot.com/2016/01/10.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie biorę udziału w takich zabawach, co napisałam na górze w "Informacjach", choć akurat Twoje pytania są interesujące. Ale nie chcę zmieniać swoich zasad i nagle zostać zasypana tymi pytaniami, a w dodatku wyszukiwać blogi, które chciałyby się dalej w to bawić
      Proszę także, abyś następnym razem umieszczała tego typu informacje w "Spamie".

      Usuń
  15. No, no ten konkurs musi być naprawdę wielkim wydarzeniem skoro wszyscy tak się na niego napalają. Nie dziwię się niektórym uczniom (np. Hugo), że mają kompletnie dość słuchania w kółko na ten temat. No bo ile można? A ja mam dziwne wrażenie, że głównej roli nie dostanie Ani Lily ani Amanda. Może ktoś z tych "niższych sfer" zaskoczy wszystkich? Może ta dziewczyna, którą poznał Olivier? Taka mi dziwna myśl przyszła do głowy.
    "¬– Dlaczego lubisz Oliviera?" - jakiś dziwny znak ci się wkradł tutaj;D
    Wydaje mi się, że cały ten wybuch Lily był kompletnie bez sensu. Nie rozumiem o co jej chodzi z tym "wpieprzaniem się w nieswoje sprawy". Olivier sobie po prostu żyje, egzystuje, a przy okazji nie daje sobą pomiatać, tak jakby to Lily chciała. Więc nie wiem, co ona uważa za wpieprzanie;D Mam wrażenie, że ją po prostu wkurza to, że Olivier jest lubiany. A to szukanie powodów, by go nie lubić jest robione trochę... nad wyrost. Żeby się usprawiedliwić. Natomiast podoba mi się to, że Hugo się wkurzył:D Może to dziwnie brzmi, ale mam wrażenie, że ten chłopak zaczyna pękać i już niedługo powie Lily co o niej myśli. No bo ile można to wszystko znosić. Ale wkurza mnie to, że nie potrafi zawalczyć o Helenę. Mam tylko nadzieję, że Olivier wreszcie przemówi mu do słuchu...

    Hu,hu Rose jest zazdrosna! O Scorpiusa! A może też o to, że Anabelle potrafi podchodzić do życia z radością, nie zwraca uwagi na mało istotne sprawy, jest szczęśliwa, uśmiechnięta. A Rose chyba nie do końca. Wieloma rzeczami się przejmuje, wielu żałuje... No i Anabelle powoli zdobywa to, co nigdy nie będzie należało już do Rose. I to chyba cholernie boli. Także nie dziwię się, że Rose tak nie znosi Max. Na jej miejscu też bym chyba była na nią wkurzona ;)

    Podobał mi się ten list do Oliviera;D Fajnie, że nadal utrzymuje kontakt ze starymi przyjaciółmi. No i ciekawa jestem czy wyzna wreszcie, co wydarzyło się we Francji. Zaprzyjaźnią się z Hugonem aż do takiego stopnia?
    Czekam na kolejny! ;* I nie musisz mnie powiadamiać, bo mam cię w obserwowanych i widzę kiedy dodajesz;) Tylko zazwyczaj nie mam czasu od razu skomentować.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię.podejrzewam, ze Lily sama nir rozumie, o co jej chodzi. Z pewnością wkurza ją to, ze istnieje człowiek, który szybko zyskał ogólna sympatie... Ale czy tylko to? Hugo zaczyna się powoli denerwować i chyba też nie bedzie rozumiał samego siebie, ale moge obiecać, ze bedzie sie działo :D Rose opisałaś idealnie. SKoda tylko, ze Weasley w ogole nie myśli o tym, ze moze Janvier tez cos kiedyś przeżyła xD. Ale coz, wlasciwie dlaczego ma tak myślec?
      Olivier utrzymuje kontakt ze starymi kolegami, czemu nie, to jego kumple :D. Hm, moge powiedzieć, ze kiedyś Hugo dowie sę o przeszłości Oliviera, a co mi tam, bede miła ;).

      Usuń
  16. Hej ;)
    List od Simona był... mega. Serio, uśmiechałam się w trakcie czytania zapewne bardziej niż Olivier, no po prostu poprawił mi humor zdecydowanie!
    Amelie & Martin - no, no, no --> a cóż to za tajemniczy związek, który znów wprowadza zamęt do naszej historii? Plączesz, mieszasz, nie dajesz żyć bohaterom w spokoju :P
    Już się nie mogę doczekać, jak będzie przebiegała ta rywalizacja, bo Olivier musi, no po prostu nie ma bata, nie ma innego wyjścia, tylko dostanie tę rolę i tyle.
    Biedna Helena, przemęcza się widać i ledwo daje radę, a Hugo się martwi tak słodko - chciałabym, żeby nastał już ten moment, kiedy przestanie obawiać się reakcji Lily i zacznie myśleć bardziej o sobie - i nastanie tak cudowny związek H&H :)
    Historia Rosalie też jest nieźle zagmatwana i szczerze jej współczuję, jak widać wciąż nie wyleczyła się z miłości do Scorpiusa, a widzi, że ten jest zainteresowany, zapewne z wzajemnością, Annabelle, i nie wie, co ze sobą zrobić. Jest jej okrutnie ciężko i myślę, że ona chciałaby w pewnym stopniu wyrzucić z siebie te dręczące uczucia, pozbyć się emocji związanych z nim, ale tak się niestety nie da. Ciekawi mnie bardzo, jak rozwiążesz ich relacje, strasznie mnie to intryguje.
    Ah, byłabym zapomniała! Fajnie ukazana została różnica charakterów Rose i Annabelle, zarówno w dialogach, jak i przemyśleniach Rose, która była narratorką akurat tego fragmentu. Można się było uśmiechnąć :D
    Studia po Hogwarcie? Prawo medyczne? Musical? --> szczerze przyznaję, że Twoje pomysły za każdym razem mnie zadziwiają, co jest oczywiście ogromnym pozytywem; widać, że wkładasz w tę historię mnóstwo pracy i serca.
    Pozdrawiam i przesyłam wenę! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahhh, no wiedziałam, że zapomnę - nie wiem, czy wspominałam, ale szablon jest śliczny ♥

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz :*. Mam zabawę w tworzeniu tego wszystkiego, nie powiem, ze nie; az się boję, ze przesadzę xD.
      Simon rulez, jakoś go kiedyś bezpośrednio wprowadzę, musze xD.
      H&H bedzie przeżywało ciężkie chwile e najbliższej przyszłości ;). Weasley jest na dobrej drodze, zeby zacząć działać, ale jeszcze nie do końca.
      Rosalie pdzezywa trudny okres, ale sama tez sobie zycia nie ułatwia, taka juz jest; perfekcyjna do bólu... Faktycznie różni się od Anabelle, ale marzenia tak naprawdę maja bardzo podobne... A o musicalu nic nie napiszę tutaj, hah

      Usuń
  17. wcale do tego nie chciał - nie dążył albo wcale tego nie chciał
    przed chwilę ciszę - przez chwilę
    Wiem, że zapraszałaś mnie już dawno, ale wcześniej nie miałam czasu i teraz też jej nie mam, bo przeczytałam przed pracą, a na 13 muszę już być na miejscu. Masakra, ale chociaż kilka słów na szybko napiszę.
    Podobał mi się list, a szczególnie jego błędy i ten taki luz jaki było od niego czuć.
    Lily mnie wkurza, bo zarzuca komuś, że ma te same wady co ona zalety i jeszcze się obraża o prawdę. Śmieszna była, ale choć jej nie lubię, to fajnie o niej poczytać, a jeszcze lepiej będzie jak jej się coś nie uda, ktoś ją spoliczkuje albo podłłoży nogę tak, że girki połamie.
    Czy Helena jest w ciąży? Nie wiem czemu, ale to jako pierwsze przyszło mi na myśl.
    A i jeszcze znam taką rozweseloną, gadatliwą i pogodną osobę. Też wzbudza we mnie jednocześnie chęć mordu, ale jest za szczęśliwa by ją udusić i... no ja rozumiem tutaj dziewczynę co ją uczy, bo też bym takiej nie mogła znieść.
    To chyba byłoby na tyle. Chyba nic tak ogólnie nie pominęłam... chyba.
    No zemsta Oliwiera na Martinie. Temu akurat kibicuje.

    Pozdrawiam i u mnie nowy na SK ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i za wyłapanie błędów, poprawię;). Lily cały czas dostaje małe kopy, czy dostanie większy-to sie okaże. Moze nie dosłownie, ale...Hah, jestes pierwsza osoba, ktora wymyśliła, ze Helena moze byc w ciąży. Lubię te rożne pomysły czytelników, ha!;)
      Rose bedzie musiała jakoś sie nauczyć wytrzymać z Anabelle, ale łatwe to nie bedzie:D. No i uwierz mi, Olivier bedzie sie mścić...
      SK nie czytam, ale wiedz, ze czekam na kontynację pamiętnika Klary :)

      Usuń
  18. Przeczytałam jednak przed sesją, żeby się oderwać od egzaminów. Niestety, korzystam z tableta, więc dużo nie będę pisać.
    Rozdział mi się podobał, choć mało w nim konfrontacji damsko-męskich. Z drugiej strony jestem bardzo ciekawa, jak potoczy się sprawa z musicalem. Czyżby Hugo i Lily mieli zagrać główne role? A może Lily nie dostanie tej roli i będzie zazdrosna?
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. aż za dobrze wiem, co masz na myśli, mówiąc o sesji xD nie, jak co, to Olivier, Hugo nie ma zamiaru brać udziału w musicalu, to nie dla niego ;)

      Usuń
    2. Widzisz, już nawet mi się imiona mieszają... Do ludzi też ju mówię różnie. Ale jak odpocznę, to ogarnę. xD

      Usuń
  19. Witam serdecznie. Łoa, adres masz troszku trudny do zapamiętywania (ale Twój nick jest genialny), ale sobie z tym poradzę. Masz szczęście, jestem Potterhead i z pewnością poszperam w zakładkach, szukając dla siebie najodpowiedniejszego ff.
    Pozdrawiam serdecznie.
    PS Boże, jak Ty to robisz, że masz tyle wartościowych komentarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nick pochodzi z Wiedźmina ;). A Twoj nick jest swoetny, to moje ulubione chemiczne słowo ;). Ok, mam troche ff potterowskich, choc tylko Niezaleznosc jest taka długa:)

      Usuń
  20. Dziękuję za komentarz u mnie, dodajesz skrzydeł jak Red Bull. Jak znajdę czas, rozłożę się w ciepłym łóżku z komórką i przeczytam ,,Pustkę'' o Remusie. Tak często pomijają mojego ulubionego Huncwota, że serce się kraja.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze bardzo. Tez uwazam, ze Remus jest za często pomijany, aczkolwiek moja najwieksza miłością jest Syriusz :D

      Usuń
  21. Hej :) Na początku jestem Ci winien przeprosiny, że dotarcie tutaj zajęło mi tak dużo czasu. Chociaż w sumie dotarłem już jakiś czas temu ale z racji wielu różnych obowiązków trochę minęło zanim nadrobiłem wszystkie rozdziały. A że historia mi się spodobała to nie chciałem tego robić pobieżnie ale chciałem całość dobrze poznać. Muszę przyznać, że jestem dość mocno zaskoczony fabułą. Wydaje mi się, że jedną z największych zalet tego opowiadania jest to, że nie powielasz historii z "Harrego Pottera". Jestem ogromnym fanem całego cyklu i swojego czasu czytałem go wiele razy i w wyobraźni większości ma on prostą kontynuację. Tymczasem u Ciebie wszystko obróciło się do góry nogami, wszystkie wyobrażenia o dalszym ciągu historii okazały się nic nie warte. Życie dzieci bohaterów HP potoczyło się zupełnie inaczej, wszystko się strasznie przemieszało. Samo rodzeństwo Potterów czy Wesleyów jest rozrzucone po różnych domach Hogwartu, przyjaźnie są zawierane w zupełnie innym kluczu, rodzeństwo często za sobą, delikatnie mówiąc, nie przepada. To bardzo duża zaleta Twojej historii - skopiowanie starych, utartych schematów byłoby banałem a u Ciebie jest zupełnie inaczej. Dodatkowo mamy postać rodzeństwa Janvier, szczególnie Oliviera, bo jego siostra póki co pozostaje trochę w cieniu. Olivier tymczasem znalazł się w centrum zainteresowania, a list, jaki otrzymał, świadczy o tym, że to zainteresowanie będzie jeszcze rosło. Mam wrażenie, że piszę tu strasznie chaotycznie, ale w jakiś sposób próbuję w kilku słowach zawrzeć wrażenia z całości - od kolejnego rozdziału będę się już skupiał na mniejszych fragmentach :) Jeszcze wspomnę, że mimo wszystko w jakiś sposób polubiłem Lily. Jest wredna, jest trochę czarnym charakterem ale mimo wszystko w jakiś sposób jest postacią pozytywną. Zaciekawiła mnie również postać Lary (mam nadzieję, że nie pomyliłem imienia - chodzi mi o dziewczynę, którą Olivier spotkał w kuchni) - trochę chyba zaintrygowała głównego bohatera. No i nie mogę zapomnieć o Hugonie (tak to się odmienia prawda?) i i Helenie - kibicuję im bo wydają się straszliwie sympatyczni :) Generalnie jestem ciekawy dalszego ciągu i z wielką chęcią wrócę jak tylko pojawi się kolejny rozdział :) Pozdrawiam i życzę dużo inspiracji :)
    PS: Dziękuję również za komentarze u mnie. Od razu zapraszam na kolejny rozdział, który ukaże się w niedzielę. Pozdrawiam z uśmiechami raz jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, widząc nowego czytelnika. Planowałam nieco zmienić Hogwart, choc oczywiscie ten oryginalny bardzo lubię. Ale np.podzial miedzy domami nie przypadł mi do gustu na tyle, zeby nie wymieszać bohaterow pomiędzy rożne domy ;). ciesze sie, ze polubiłeś moich bohaterow;). H&H musza sie ogarnąć, ale maja szanse. Lily tez, ale jesli lubisz ja juz teraz, to chyba sie to nie zmieni (a przynamniej się postaram). Ciesze sie, ze u Was rozdział juz niedługo ;). U mnie powinien pojawić sie w przyszłym tyg

      Usuń
  22. Choć pomysł musicalu wydaje mi się nietrafiony - z racji tego, że nie potrafię sobie wpasować tej idei w realia hogwarckie - to nie mogę się go doczekać. Występ artystyczny okraszony magią to coś na co warto by mieć bilety :d
    PojawieniesięLily skomentuję w taki sposób: Ciągle mam nadzieję, że ktoś się pomyli i rąbnie ją "Oblivate", żeby mozna było na nowo uformować jej porąbaną osobowość". Z tego miejsca szacun dla ciebie, bo wiem jak trudno jest stworzyć tak intrygującą, a jednocześnie tak nieznośną postać. Lily wzbudza we mnie skrajne emocje. Może być przyjazna i miła, a czasem bywa taka, że grrrr... rąbnąłbym jej kopa w oko.
    No i oczywiście list Simona. Ile się naśmiałem, czytając go :D

    Przepraszam, że tyle mi to zajęło, ale jakoś tak... Nie mogłem zlapać czytelniczej weny. Nawet z moimi ksiażkami się opieprzam :/ Koniec sesji zadziałał na mnie anty-mobilizująco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię, i to tak wczesnje xD. Cieszę się, ze Lily wzbudza w Tobie skrajne emocje, o to mi chodzi. No i Musical, heh, trochę rozumiem, ale to naprawdę bedzie w dużej czesci magiczne. Zaczęłam wczoraj pisać rozdział, ale frajda :D. A teraz czytam Twoje opowiadanie, bractwo, i niedługo zacznę zapewne ocenę. A list Simona, Boże, to chyba nie bedzie jedyny, bo tez sie niezle bawiłam, jak go pisałam ;).

      Usuń
    2. Wylej wszystko co chcesz powiedzieć, czekam :D
      Swoją drogą już napisałem nowy prolog i co jakiś czas go dopieszczam. Czekam na twoją opinię, bo w sumie mam kilka rzeczy, o których chciałbym napisac jeszcze, ale nie wiem czy się nadadzą - a pojawiły się podobne pomysły w pierwszej wersji, także ten...

      Czekam :D

      Usuń
    3. Dobra, wyjaśniła się idea West Side.
      Ale pojawiło sie nowe pytanie - jaki związek ma przedstawienie w Anglii do tego francuskiego? Może nie doczytałem, a może dopiero się dowiem. W każdym wypadku, niewiedza jest irytująca.

      Btw. Simon wspomina, że nie przepada za Brytolami, ale klnie "Na Merlina", który jest jednym z nich XD >>> small dafuq ;)

      Usuń
    4. Hah, podziwiam Cie a) za nocne czytanie kilka rozdziałów, b) za czytanie po raz drugi. Dzieki ;)
      Hm, wydawało mi sie, ze gdzieś napisałam to wprost: to konkurs międzynarodowy i wszystkie magiczne szkoły wystawiają własna sztukę.
      Kurczę, dobra uwaga z tym Merliniem, zmienię mu powiedzonko, dzieki;)

      Usuń
    5. Tak, gdzieś było. Ale chodziło mi raczej o to, jaki to ma wpływ bezpośrednio na wydarzenia dziejące się Beauxbatons? Później ma być jakiś "Grand Finale" jak z "Czary Ognia", że się spotykają różne szkoły w jednym miejscu i walczą o jakąś główną nagrodę?
      Bo nie bardzo rozumiem dlaczego Ollie się tak przejmuję tym typem, co jego luba-wymarzona na niego leci, skoro on jest w Anglii, oni we Francji i raczej nie zanosi się, żeby miało się to zmienić :D

      Mam nadzieję, że nie wyszło to chaotycznie, jak zwykle :D

      BTW. Na Bractwie nófka. - Już daruję sobie przeskakiwanie do spamownika :D

      Usuń
    6. To chyba tez było: finał konkursu odbędzie sie w Hogwarcie, reprezentacje wszystkich szkół przyjadą pod koniec roku szkolnego :D
      Okej, wpadnę w wolnej chwili :)

      Usuń
    7. To wybacz... Nie zarejestrowałem w takim razie.

      Usuń
  23. Hej, kochana!
    W końcu jestem i przeczytałam rozdział.
    Więc od początku: ten konkurs zapowiada się bardzo ciekawie i nie mogę się już doczekać, kto dostanie główne role i kto jeszcze się dopisał. Już serio myślałam, że Olivier nie będzie brał udziału, a tu ten list. No, ale o tym potem.
    Więc tak... Ta rozmowa Hugona z Lily. Myślę, że Hugo powoli zaczyna rozumieć, że nie może się jej porządkować. W końcu to jego życie i może się umawiać z kim chce. Mam nadzieję, że niedługo też dojdzie do takiego wniosku i spróbuje swoich sił w "zdobyciu" Heleny. A Lily powinna to zaakceptować.
    Dalej. Lubię ten wątek z Rose i Annabelle. Bardzo ciekawie opisujesz przemyślenia Weasley dotyczące Janvier. Nie wiem, komu kibicować z tej dwójki, bo obie bardzo lubię. Jestem ciekawa, jak to się dalej potoczy.
    I na koniec Olivier. Najpierw o tej sytuacji z Heleną. Mam nadzieję, że to nic poważniejszego. Może to z przemęczenia i nadmiaru obowiązków? W każdym razie, Hugo był taki uroczy, kiedy się o nią tak martwił ♡♡♡ To na razie moja ulubiona para z Twojego opowiadania, ale może się to jeszcze zmienić.
    I ten list. Bardzo mi się spodobał, bo był taki naturalny i zabawny. I pokazywał siłę ich "męskiej" przyjaźni, jakkolwiek to brzmi :D. W sumie dobrze, że Olivier postanowił się jednak zapisać. Na pewno będzie ciekawiej. Mam nadzieję, że skopie temu Martinowi tyłek i pokaże mu, że jest od niego lepszy.
    Nie mogę się już doczekać, jak będzie wyglądał ten musical.
    Pozdrawiam gorąco i życzę weny. Całusy,
    Optimist

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za opinię:)mialam niezła zabawę, opisując męska przyjaźn w tym liście ;). Helena... Nie bede nic mowić, ale wiedz, ze Hugo jej tak nie zostawi... Hah;). Lily sie musi ogarnąć ;). A o musicalu na serio nic nie bede mówić ;).

      Usuń
  24. O matko, korepetycje jak z życia wzięte, moje wyglądają dokładnie tak samo. Dziewczyna mówiłaby o wszystkim, ale na pewno nie o tym, o co ją pytam. Koszmar; momentalnie w takich sytuacjach tracę cierpliwość i nie dziwię się Rosalie, że zdecydowała się na kartkówkę. Robię tak samo ^^.

    Czyżby scena z Heleną była początkiem mojego ulubionego czołgania bohaterów? Liczę na to :) mam nadzieję, że Hugo wpadnie też do niej do Skrzydła Szpitalnego; aż dziwne w sumie, że nie wpadł na pomysł, żeby poprosić ją o pomoc w transmutacji - byłby to całkiem niezły pretekst, żeby trochę z nią porozmawiać.

    A jednak Olivier zapisze się na przedstawienie. Intuicja mi podpowiada, że będzie razem z Lily, no ale może się mylę :)
    Sam list Simona świetny, miło też z jego strony, że pomógł załatwić koledze nową miotłę. Mam nadzieję, że coś o nim jeszcze wspomnisz :)

    Na koniec parę błędów:
    Okazało się bowiem, że zgodnie z regulaminem w każdym przedstawieniu miał istnieć wyraźny rozłam na aktorów, muzyków i tancerzy. - Wydaje mi się, że lepiej pasowałoby tu słowo "podział".
    Lily uśmiechnęła się do niego lekko, choć gest ten nie objął ust, - raczej chodziło Ci o oczy :)
    Olivier z pewnością by powiedział - powiedziałby.
    Patrząc na ogromne, błękitne oczy Janvier, Rose nie potrafiła dokończyć zdanie. - zdania.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W scenie korepetycji tez sie nieco wzorowalam na sytuacjach w zyciu xD Hugo wpadł na rozne pomysły, ale zazwyczaj zbyt się boi,zeby powiedzieć do Heleny wiecej niz "czesc", wiec wiesz. Jednak wszytsko przed nami (czołganie).
      Bede miała do poprawienia kilka rzeczy wieczorem,widzę.;)

      Usuń
  25. Okej, udało mi się dotrzeć ;p

    Fajny pomysł z tą ideą, żeby czarodzieje więcej wiedzieli o mugolach, chociaż bawi mnie ta hipokryzja Ministerstwa Magii. No bo mugole zostawią dziedzictwo czarodziejom... a jakie dziedzictwo czarodzieje zostawią mugolom?

    Jestem prawie pewna, że główne role dostaną Lily i Oliver, co mnie niezmiernie smuci. Już pisałam wcześniej, że nie lubię osób, którym się zawsze wszystko udaje, a oni ewidentnie do nich należą. Poza tym, że Lily jest jeszcze głupia.

    za to zaczęłam trochę lubić Rosalie... aż poczuła na własnej skórze jej niechęć, chociaż wcześniej nic do tej dziewczyny nie miałam... a teraz znowu... każdego chyba wkurza towarzystwo osoby, która nie ma w sobie ni grosz empatii? Może piszę tak dlatego, że po prostu nienawidzę, ja ktoś się spóźnia (jak nie przychodzi, to nawet nie mam słów). Dla mnie to pokazanie, że nie ma się do drugiej osoby szacunku, a w przypadku "nie przychodzenia" to wręcz takie potraktowanie jak gówno. Straszne, oj straszne.

    Zastanawiam się, co jest nie tak z Heleną. Mam nadzieję, że to nie jest jakaś poważna choroba... a może trochę mam?

    Chyba tyle na dziś ; )
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za opinię. Tak, to jest lekka hipokryzja :D choc z drugiej stlrny niektorzy mugole by chyba nie przeZyli świadomości, ze magia istnieje.
      Masz nadzieje, ze Helena bedzie chora? Eh... Odpowiedz poznasz w rozdziale piętnastym ;)

      Usuń
  26. Occhhh, mam andzieje, ze Amanda nie otrzyma roli Marii! ;c
    Dawno żadne przesłuchania, w jakiejkowiel historii nie wywołaly u mnie takich emocji, jak tutaj. Umieram z ciekawosci, kto dostanie główne role i kto w ogóle się do nich zgłosi.
    Tak rozmyślam sobie o tym trójkącie miłosnym Rose-Janvier-Scorpius, i wiesz co? Chrzanić Scorpiusa, połącz Rose z Max!
    Żartuję, żartuję... :D
    Rosie mówi, ze Janvier jest infantylna, Rose jest może trochę zbyt poważna... Ale ja lubię obie :)
    I rozbawiły mnie te błędy i przekreślenia w liscie od przyjaciół Oliviera :D Było ich sporo, ale nie przesadziłaś w drugą stronę i wyszło super.

    OdpowiedzUsuń
  27. Serio, az tak? wow, dzieki^^
    Rose chyba zabilaby Anabelle:P choc jesli nie, to moglby byc wspanialy pairing haha :p swoja droga widze, ze Twoja milosc do Scora jakby sie zmniejszala :D
    dzieki za komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Przy rozmowie Lily i Hugo przez chwilę myślałam, że dziewczyna wreszcie pokaże swoją ludzką twarz, ale oczywiście nie mogło to trwać za długo... Ale ona mnie irytuje, mam nadzieję, że któregoś dnia Hugo się przełamie i powie jej kilka rzeczy, które przydałoby się jej usłyszeć :D
    Liczyłam na to, że Olivier jednak się nie zgłosi, teraz zaś podejrzewam, że on i Lily skończą grając główne role...
    Rose mnie trochę irytuje. Szkoda mi Anabelle, że musi z nią pracować. Mam jednak nadzieję, że dziewczyny zaczną się dogadywać i może nawet się zaprzyjaźnią ;) Z pewnością byłoby to łatwiejsze, gdyby Rose ciągle nie była zakochana w Scorpiusie ;)

    Pozdrawiam ^^
    kudikot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hah, sama zobaczysz, co stanie się miedzy Lily a Hugo xD
      Hm, szczerze mowiac, myslę, że Rose i Anabelle nigdy się nie zaprzyjaźnią :P

      Usuń