piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział dziewiąty: Stare i nowe znajomości

Nie pamiętała, czy kiedykolwiek wcześniej czuła aż tak ogromne zmęczenie, a była dopiero środa. Odnosiła wrażenie, że powoli zamieniała się w zombie. Przerastała ją masa obowiązków, które spoczywały na jej barkach. Szkoła, konkurs z transmutacji, korepetycje, walka o wcześniejszą reaktywację działalności szkolnej gazety, którą nareszcie wygrała, rysowanie...
A przede wszystkim niespełniona miłość i dawna przyjaźń.
Helena westchnęła głęboko, próbując wyrzucić niechciane myśli z głowy, i zaczęła pakować do torby szkolne materiały. Nie miała czasu zaczynać pisania kolejnego wypracowania; za niecałe trzydzieści minut rozpoczynały się pierwsze ćwiczenia praktyczne przygotowujące do konkursu, a chciała jeszcze wpaść do dormitorium.
Miała nadzieję, że praktykowanie ulubionej dziedziny magii, nawet jeśli wymagające skupienia, choć na chwilę oderwie jej myśli od Hugona. Każda wolna chwila powodowała bowiem, że w swoich rozmyślaniach zbaczała na niebezpieczne tory, nawet tak krótka jak teraz – spacer między biblioteką a pokojem wspólnym Gryfonów.
 Im bardziej próbowała nie myśleć o Weasleyu, tym częściej jej wzrok sam go odszukiwał. Jej ciało i serce były przeciwko umysłowi, walka ta nie była więc sprawiedliwa. Nie miała pojęcia, dlaczego jej uczucia wobec Hugona, zamiast zmaleć, po wakacjach jeszcze się zwiększyły.
Co najgorsze, im bardziej pogrążała się w tym beznadziejnym uczuciu, tym częściej analizowała swoje więzi z innymi osobami, a przede wszystkim tę, która w pewien sposób łączyła się z obiektem jej zainteresowania.
Jej relację z Li… Potter.
Helenie zajęło sporo czasu, aby przestać zamartwiać się końcem przyjaźni, którą jako jedenasto- i dwunastoletnia dziewczynka uważała za najpiękniejszą i najmocniejszą więź w swoim życiu. Dzięki sporej pomocy Alexa panna Smith przestała się obwiniać za zniszczenie tej znajomości, ale nie zlikwidowało to do końca smutku, jaki odczuwała. Od kilku dobrych miesięcy nie czuła już przynajmniej niemal fizycznego bólu za każdym razem, kiedy Lily posyłała jej złośliwe spojrzenie bądź rywalizowała z nią na transmutacji. Helenie udawało się w naprawdę dużym stopniu ignorować Lily i nie traciła sporej ilości czasu na analizowanie zachowania Potter, co stanowiło ogromny sukces
Jednak kilka, a może kilkanaście dni temu coś się zmieniło. Zaczepki Krukonki ponownie zaczęły ją boleć, nawet jeśli obecnie potrafiła to o wiele lepiej ukrywać również sama przed sobą. Początkowo bowiem nic nie zauważyła. Dopiero kiedy Alex po raz kolejny próbował z niej wyciągnąć, dlaczego cały czas chodziła zamyślona i smutna, Smith mimowolnie zaczęła zastanawiać się nad własnym zachowaniem. Długi czas myślała, że jej nagły powrót wrażliwości w stosunku do zachowań dawnej przyjaciółki nie miał żadnego racjonalnego powodu. Później jednak, z przymusu, Helena zaczęła spędzać więcej czasu z Olivierem Janvierem i zrozumiała, o co tak naprawdę chodziło.
– Uważaj, jak łazisz! – Wyrwał ją z zamyślenia nieprzyjemny, szorstki głos. 
Nie zdążyła nawet przeprosić osoby, w którą niechcący weszła, ponieważ ta znikła już za rogiem. Rozmasowując lewe ramię, skierowała się na schody prowadzące do Gryffindoru. Udało jej się przejść może z kilkanaście schodków, zanim jej największy wróg, własny umysł, ponownie postanowił ją torturować.
Ale jakże mogła przestać o tym rozmyślać? Odkąd wczoraj na drugich korepetycjach z nowym Gryfonem Helena dostała nagłego olśnienia, nie mogła przestać zastanawiać się nad fenomenem Oliviera. W końcu zrozumienie tajemnicy Francuza mogło rozwiązać jej największy problem. Oczywiście jeśli kiedykolwiek znalazłaby w sobie wystarczającą ilość odwagi, aby coś z tym zrobić. Nie zmieniało to faktu, że Janvierowi, bez żadnego, widocznego przynajmniej, wysiłku, udało się dokonać w mniej więcej trzy tygodnie coś, co wydawało się wręcz nieprawdopodobne.
Hugo trzymał się z nim niezależnie od tego, jak bardzo nie podobało się to Lily.
Jej współlokatorki również zauważyły ten fenomen, którego nie omieszkały szczegółowo omówić, co oznaczało, że pełne irracjonalnej nadziei serce Heleny zaczęło bić szybciej niż zwykle. Skoro sobie tego nie wymyśliła, znaczyło to, że hipotetycznie rzecz biorąc, Smith miała szanse zainteresować Hugona swoją osobą, nawet jeśli Lily pałała do niej nienawiścią pewnie jeszcze większą niż do Oliviera. Wydawało się jej dziwne, że Potter aż tak uwzięła się na Francuza, jednak nie zamierzała się wtrącać. Miała własne problemy na głowie.
Przede wszystkim taki, że nie była Olivierem. Nie miała jego uroku, poczucia humoru, a przede wszystkim pewności siebie. Miała za to wiele do stracenia. Nie było szczytem jej marzeń podpadnięcie Lily Lunie Potter w kolejnym aspekcie. Najbardziej jednak Helena obawiała się – i sama myśl powodowała, że zimny pot spływał jej po karku – że gdyby odważyła się w jakiś sposób pokazać swoje uczucia Hugonowi, ten by ją tylko wyśmiał.
No, może nie wyśmiał, był na to zbyt uprzejmy, ale nie odwzajemniłby ich. Czemu miałaby go zainteresować szara myszka?
Dlatego właśnie powtarzała sobie w myślach raz po raz, że to nagłe olśnienie nic nie znaczyło. Że należało cieszyć się, że na świecie istnieją ludzie zdolni przeciwstawić się komuś takiemu jak Lily, a samej zająć się szarą, nudnawą egzystencją.
Tylko czemu, na Merlina, jej serce biło szybciej za każdym razem, kiedy pomyślała o Hugonie, Olivierze, a nawet Lily?
Czyli praktycznie cały czas…?!
Kiedy jej wzrok padł na wielki malunek przedstawiający pięcioosobową rodzinę na pikniku w pięknym ogrodzie, Smith uzmysłowiła sobie, że przez bezsensowne fantazjowanie znalazła się w pobliżu sali do zaklęć, a nie na korytarzu, w którym wisiał obraz Grubej Damy skrywający wejście do pokoju wspólnego Gryfonów. Przerażona popatrzyła na zegarek, a tym samym potwierdziła swoje obawy – do spotkania zostało jej jedynie siedem minut. Odwróciła się gwałtownie na pięcie i szybkim krokiem ruszyła na schody prowadzące na czwarte piętro. Przynajmniej teraz nie miała czasu na rozmyślania, jeśli nie chciała się znów zagapić.
Zdyszana wbiegła do sali od transmutacji; ku jej zdziwieniu okazało się, że wcale się nie spóźniła. Nie było ani pani profesor, ani części uczniów. Lily Potter zmrużyła na jej widok oczy i uśmiechnęła się złośliwie. Helena poczuła niechęć do samej siebie, gdy gest ten wywołał w niej nieprzyjemny skurcz w żołądku.
Na szczęście Krukonka postanowiła jej nie zaczepiać. Być może miało to związek z tym, że drzwi do pomieszczenia otworzyły się, a do sali weszła pani Weasley i trzech brakujących szóstoklasistów. Profesor machnięciem ręki dała im do zrozumienia, by usiedli. Helena zajęła miejsce obok ciemnowłosej Ślizgonki z szóstej klasy, którą znała z Klubu Gargulków.
Mimo że pani Weasley dopiero wyjmowała z torby materiały, uczniowie nie rozmawiali między sobą, tylko w ciszy wpatrywali się w kobietę. Była to miła odmiana po większości zajęć obowiązkowych. Tutaj wszyscy znajdowali się z własnej woli, wszyscy pasjonowali się transmutacją. Helenie taki spokój i skupienie bardzo odpowiadały. Uspokajały nieco jej rozszalały umysł.
– Znacie już dokładnie regulamin konkursu, rozpoczęliście także naukę bądź powtarzanie materiału teoretycznego – zaczęła nauczycielka, patrząc uważnie na podopiecznych. – Przypominam, że w poniedziałek o piątej czeka was pierwszy test sprawdzający wiedzę książkową. Teraz zajmiemy się częścią praktyczną, na którą większość z was tak bardzo oczekiwała. Pamiętajcie jednak, że bez teorii nie macie szans na opanowanie zaklęć, które są wymagane na konkursie. Bez teorii i pewnych predyspozycji.
Hermiona przerwała na chwilę, aby napić się wody, a Helena poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. Podejrzewała, co miała na myśli pani profesor, i wcale nie była z tego powodu zachwycona. Po minach reszty uczniów wywnioskowała, że i oni mają podobne odczucia. Na szczęście nauczycielka ponownie zabrała głos, przerywając ponure rozmyślania Smith, które inaczej pewnie przeszłyby na jeszcze gorsze tory…
– Jak dobrze wiecie, każdej dziedzinie magii można przypisać trzy najważniejsze cechy osobowości, które powinno się posiadać, aby zrozumieć jej istotę i aby zostać w niej naprawdę dobrym. Oczywiście prawie nigdy nie jest tak, by nawet najlepsi z najlepszych posiadali wszystkie trzy na równym, bardzo wysokim poziomie. Dlatego między innymi tak ważna jest współpraca. Magia rozwija się dzięki pracy grupy ludzi, nie indywidualnych jednostek. W praktycznej części konkursu nie będziecie więc rywalizować między sobą tylko indywidualnie, ale i w parach.
Na tę wieść część uczniów wyraźnie się podekscytowała, część zaś, tak jak Helena, nieco zmarkotniała. Panna Smith nie spodziewała się, że jakiekolwiek informacje na temat organizacji i struktury konkursu są im jeszcze nieznane, ale najwyraźniej się myliła. Gryfonka podejrzewała, że pani Weasley celowo nie wspomniała o tym na poprzednim spotkaniu.
– Proszę o uwagę. Jak zapewne się domyślacie, odpowiednie dobranie duetów jest niezmiernie ważne, chodzi o to, aby każda z trzech cech została wyrażona w jak największym stopniu. Nie jest was dużo, dodatkowo zgodnie z regulaminem mogę was połączyć tylko w ramach tego samego rocznika, co znacznie komplikuje sprawę. A przecież samo posiadanie wszystkich trzech cech u jednej osoby nie należy do zjawisk częstych… Panno Dresly, proszę przypomnieć cechy predysponujące do transmutacji zgodnie z trzecim prawem Armadiusa.
– Kreatywność, pewność siebie i pokora – odpowiedziała nieznana Helenie jasnowłosa dziewczyna o zielonych, nieco wyłupiastych oczach, która zgodnie z kolorem obramowań na szacie musiała należeć do Slytherinu.
– Dobrze. Na pierwszy rzut oka druga i trzecia z wymienionych cech kłócą się ze sobą. Wielką mądrością jest, aby być świadomym własnej wiedzy i umiejętności, a równocześnie potrafić przyznać się do błędu, wiedzieć, że nie jest się niezwyciężonym i że konieczność pomocy kogoś innego nie oznacza przegranej, a wręcz przeciwnie. Jednocześnie wiemy, że należy posiadać przynajmniej dwie z trzech cech predysponujących, aby móc osiągnąć bardzo dobre wyniki w danej dziedzinie magii. Wszyscy macie to szczęście, jeśli chodzi o transmutację, bo inaczej byście się tu nie znaleźli – stwierdziła pani Weasley, a następnie wzięła do ręki gruby, granatowy notes. – Na podstawie obserwacji każdego z was przez kilka lat nauki stworzyłam listę duetów, którą zaraz odczytam. Dziś dam wam stosunkowo łatwe zadanie sprawdzające trafność mojego doboru, a pod koniec nastąpią ewentualne zmiany. Będziecie musieli poświecić równie dużo czasu na naukę indywidualną, jak i w obrębie…
Helena jednak nie mogła dłużej się skupić na słowach nauczycielki. Przerażenie wypełniło każdą, najmniejszą komórkę jej ciała, zabrało wszelkie pozostałe myśli, jak i wrodzoną subordynację niepozwalającą na ogół dziewczynie na niesłuchanie podczas zajęć. Nawet gdyby uświadomiła sobie, że zapomniała na chwilę o Hugonie, nie zmniejszyłoby to paraliżującego odczucia strachu. Jej skórę przemian na oblewały zimno i gorąco, a w ustach czuła ogromną suchość.
Smith wiedziała, do kogo zostanie przydzielona, to było więcej niż oczywiste. Jedno spojrzenie na Lily Lunę Potter utwierdziło ją w przekonaniu, że jej dawna przyjaciółka również zdawała sobie z tego sprawę. Inaczej Krukonka nie spoglądałaby na nią aż z tak wielką niechęcią.
A niby jak pani Weasley, nawet świadoma relacji między uczennicami, miałaby nie połączyć ze sobą dwóch piętnastolatek, z których jedna brylowała w pewności siebie, a druga była tak wrażliwa i nieśmiała, że pokora nie stanowiła dla niej żadnego problemu?

– …to mikstura, którą bardzo trudno uwarzyć. Bardzo ważne jest, by do wywaru dodać dokładnie dziesięć mililitrów naparu z kocimiętki właściwej, który należy…
Scorpiusowi mimowolnie zaczynały opadać oczy. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego jedni ludzie potrafili zanudzić innych najciekawszymi historiami, a inni umieli opowiadać o nawet najbardziej trudnych czy nieinteresujących rzeczach tak, że pragnęło się ich słuchać całą wieczność? Malfoy uwielbiał eliksiry od początku edukacji w Hogwarcie, kiedy to na pierwszych zajęciach, zachwycony, że w jego kociołku barwa zgodnie ze słowami podręcznika przybrała kolor jasnej zieleni, z radości dorzucił do wywaru jeszcze dwie główki cebuli, co ku uciesze reszty jedenastolatków spowodowało spektakularny wybuch całej jego zawartości. Od tamtej pory nieco ostrożniej eksperymentował podczas warzenia eliksirów, jednak robił to cały czas. Praktycznie nigdy nie podążał równo za instrukcjami w podręczniku, zdając się na lekturę innych ksiąg i własną intuicję. Do piątej klasy jego zainteresowanie tą dziedziną magii było nieustannie podsycane przez profesora Wrighta, który później niestety przeszedł na emeryturę. Jego miejsce zajął najnudniejszy mówca świata, pan Crowley, nazywany przez uczniów Nochalem.
Nie dało się ukryć, że natura poskąpiła nauczycielowi nie tylko daru do wykładania wiedzy, ale i urody. Na środku jego wychudzonej, podłużnej twarzy wyrastał dziwny twór bardziej przypominający nieforemny ziemniak niźli nos, małe, wodniste oczka zawsze wpatrywały się w uwielbiany przez niego platynowy kociołek stojący na przodzie sali, a wzrostem przypominał bardziej dziesięciolatka niż dorosłego mężczyznę. Jednym słowem, nie dało się na niego ani patrzeć, ani go słuchać. To ostatnie było niemożliwe nawet dla tak wielkich fanatyków eliksirów jak Scorpius.
Z drugiej strony Malfoy nigdy nie interesował się gimnastyką artystyczną, Francją ani numerologią, ba – tej ostatniej wręcz nienawidził – a od pewnego czasu wiedział o tych dziedzinach naprawdę dużo tylko dlatego, że opowiadał mu o nich ktoś, kto robił to z ogromną pasją i jeszcze większym wdziękiem.
Scorpius z pewnością nie spodziewał się, że na siódmym roku nauki w Hogwarcie w szkole pojawi się nowa uczennica, która zrobi na nim tak ogromne wrażenie. Anabelle jak torpeda wpadła w dotychczas uporządkowane, jak mu się zdawało, życie, i zatrzęsła jego podstawami. Ale wcale z tego powodu nie narzekał, wręcz przeciwnie.
Po każdej, nawet najkrótszej chwili spędzonej z panną Janvier dziewczyna coraz bardziej mu się podobała. Niestety miał z nią tylko numerologię, zaklęcia i zielarstwo, co oznaczało, że na zajęciach spotka się z nią dopiero w przyszłym tygodniu. Żywił jednak nadzieję, że dziewczyna przysiądzie się do niego na obiedzie, który mieli tuż po eliksirach…
– Cholerne zielsko!
Narzekanie Albusa na Merlina winną kocimiętkę brutalnie sprowadziło Scorpiusa na ziemię. Malofy uśmiechnął się pod nosem, widząc nieudolne próby oddzielenia liści od reszty rośliny przez swojego przyjaciela.
– Po raz setny zastanawiam się, jakim cudem zdałeś SUMY z eliksirów na zadowalający – zaśmiał się, obserwując, jak jedna z gałązek torturowanych przez Pottera wyleciała w powietrze i opadła na podłogę kilkanaście stóp dalej.
– Też nie mogę w to uwierzyć.
– No dobra, daj mi to, a sam przynieś nam resztę składników – powiedział wspaniałomyślnie Scorpius, kiedy zobaczył, jak Albus o mało co nie uciął sobie opuszki lewego palca wskazującego.
Potter wyszczerzył się do niego szeroko i pobiegł po składniki do szafki stojącej przy lewej ścianie pomieszczenia.
Malfoy sprawnie odciął listki kocimiętki, a następnie pokroił je nieco ukośnie, a nie podłużnie, jak radzono w książce. Wiedział, że w ten sposób brzeg mocniej zareaguje z resztą wywaru i efekt eliksiru wzmacniającego, jaki dziś warzyli, utrzyma się dłużej. Zdążył podzielić liście na dwie części – dla siebie i kumpla – kiedy jego przyjaciel wrócił.
  – Na gacie Merlina, Albek, mógłbyś wreszcie nauczyć się rozróżniać mahoń afrykański od amerykańskiego…
– Ja pierdolę, tak myślałem, że wezmę zły. I nie nazywaj mnie Albek, pajęczaku.
Scorpius już chciał coś odpowiedzieć, ale ugryzł się w język; zresztą Potter i tak już zniknął. Malfoy wiedział, że przyjaciel posprzeczał się rano z Matyldą, a więc nic dziwnego, że znienawidzone przez niego eliksiry szły mu jeszcze gorzej niż zwykle. Scorpiusa zawsze dziwił antytalent Albusa do tej dziedziny magii; w każdej innej był co najmniej dobry, jeśli nie wybitny.
– Wrzuć do kociołków po półtora gałązki klonu – poinstruował Scorpius, kiedy kątem oka zauważył powrót kolegi, sam zaś zajmował się w tym czasie starannym ważeniem kocimiętki.
Albus nie trudził się już z pytaniem, dlaczego półtora, a nie dwie, jak znajdowało się w opisie, wiedział, że Malfoy w takich kwestiach był nieomylny, a tłumaczeń przyjaciela i tak by nie zrozumiał. Miał nadzieję, że profesor jak najdłużej spędzi czas na oglądaniu pracy innych uczniów, a tym samym późno zorientuje się, że Scor znów mu pomaga.
Przez kolejne minuty pracowali w ciszy przerywanej tylko instrukcjami Malfoya. Przygotowywanie wywarów zawsze uspakajało Scorpiusa. Wielu uczniów uważało to zajęcie za nudne; szczególnie dlatego, że nie używało się różdżek, jednak według niego właśnie w tym tkwił sekret magii eliksirów.
– Przecież ty tak uwielbiasz ciszę – stwierdził nagle Albus. – Jak więc możesz wytrzymać paplaninę Maxmilliene?
– Już to omawialiśmy. Gdybyś choć raz ją wysłuchał, zmieniłbyś…
– Nie jestem w stanie, wybacz. Zastanawia mnie jednak, jak ktoś taki jak ty…
– Pewnie z tego samego powodu, dla którego kumpluję się z tobą, Albek – stwierdził złośliwie Scorpius, jednocześnie wrzucając dwie łyżeczki gałki muszkatołowej do swojego wywaru i mieszając nim energicznie pięć razy zgodnie ze wskazówkami zegara. Eliksir momentalnie zmienił barwę z pomarańczowej na ciemnobrązową. – Inaczej miałbym za spokojne życie.
– Może i coś w tym jest – przytaknął Potter, naśladując ruchy przyjaciela, lecz niestety wyrzucając równocześnie część przyprawy poza obręb kociołka, co spowodowało, że zmiana barwy jego wywaru nie okazała się aż tak ostra nawet po pięciu obrotach.
– Nie, nie rób tego, będzie jeszcze gorzej. Już wymieszałeś, za późno. – Scorpius złapał Albusa za rękę, powstrzymując go od dodania kolejnej łyżki gałki muszkatołowej.
– Taaa, jasne… Wracając do tematu, postaram się przyzwyczaić do jej obecności, ale bądź świadom, jak bardzo się dla ciebie poświęcam!
– Jasne, niesamowicie – stwierdził Scorpius, jednocześnie wciskając w rękę przyjaciela słoik z zaschniętymi skrzydełkami much, których dorzucenie stanowiło kolejny etap w warzeniu eliksiru.
– Żebyś wiedział – zawołał teatralnie Albus nieco zbyt głośno, ponieważ połowa klasy skierowała na nich spojrzenia. – Ważniejsze jednak pytanie brzmi – stwierdził już o wiele ciszej – dlaczego nic z tym nie robisz, skoro widać, jak bardzo ci się podoba? Czy w ogóle udało ci się wypowiedzieć w jej obecności więcej niż dwa pełne zdania następujące po sobie?
Scorpius poczuł, jak na jego policzki wpływa niechciany rumieniec. Obawiał się, że to pytanie prędzej czy później padnie z ust przyjaciela, a nie miał zbytniej ochoty nawet o tym myśleć, a co dopiero rozmawiać! Cieszył się z bliskości Anabelle, jakakolwiek by ona nie była. Czasem faktycznie zastanawiał się, czy może nie powinien sam zabrać głosu podczas spotkań z dziewczyną, ale cóż miał poradzić na to, że słuchanie jej sprawiało mu ogromną radość? Mógł bez przeszkód nie tylko zachwycać się pięknym głosem Francuzki oraz widzieć czyste, nieskalane niczym szczęście, które zawsze towarzyszyło opowieściom o jej zainteresowaniach, a również bez skrupułów się w nią wpatrywać.
Ponadto tak było… wygodnie. Może i niejednokrotnie pragnął wziąć ją w ramiona i całować do utraty tchu, ale powstrzymywały go pewne wspomnienia. Już raz pospieszył się w czynach, nie oceniwszy prawidłowo własnych uczuć, i stracił jedną z najbliższych sobie osób. Nie chciał popełniać tego błędu ponownie. Zresztą jaką miał gwarancję, że podobał się Anabelle? Nigdy nie sprawiała wrażenia, jakby ją interesował, traktowała go jak kumpla. A on bardzo tęsknił za posiadaniem przyjaciółki.
W końcu wcześniejszą i właściwie jedyną przyjaciółkę w swoim życiu – Rose Weasley – stracił właśnie przez to, że się z nią związał. Na samą myśl o dziewczynie, która pochylona nad kociołkiem znajdowała się dwa rzędy od niego, poczuł ucisk w żołądku. Tęsknił za nią jak za bratnią duszą pewnie tak samo bądź prawie tak samo jak Albus, ale podejrzewał, że już nigdy jej nie odzyska.
– …znowu to samo, minus dziesięć punktów dla Slytherinu, panie Potter. – Z kolejnych rozmyślań wyrwał Malfoya profesor, który najwyraźniej usłyszał wcześniejsze okrzyki Albusa i postanowił zajrzeć do zawartości ich kociołków nieco wcześniej niż zwykle, a tym samym przyłapał dwóch siedemnastoletnich Ślizgonów na wykonywaniu pracy razem. A raczej na wykonywaniu jej przez Scorpiusa. – Panie Malfoy, pańska lojalność wobec przyjaciela jest aż zadziwiająca w obecnych czasach. Dobrze, że ma pan prawdziwą rękę do eliksirów, inaczej nie miałby pan u mnie tyle szczęścia. Pewnie będzie wybitny. Pracujcie dalej. Samodzielnie. Zauważę, jeśli pan mu pomoże, panie Malfoy.
Nochal potoczył się w kierunku następnego stolika, zaś Albus, mrucząc coś pod nosem, pochylił się nad podręcznikiem. Mimo że nie brzmiało to zbyt szlachetnie, Scor był wdzięczny profesorowi za pojawienie się akurat w takim, a nie w innym momencie i odciągnięcie Pottera od chęci rozmawiania z nim na temat Anabelle.
Skutecznie odsunął od siebie nieprzyjemną myśl, że Albus nie odpuści mu tak łatwo, i sprawnym ruchem wrzucił do wywaru cztery orzechy włoskie, jednocześnie mieszając ciecz trzy razy w prawą stronę, aż do uzyskania barwy kasztanów jadalnych.

Amanda wyciągnęła przed siebie różdżkę, a stojący przed nią Lucas Spring upadł na kanapę jak kłoda. Siedząca obok Emma parsknęła głośno, co bardziej niż śmiech przypominało pisk zarzynanego kociaka. Przynajmniej zdaniem Lily. Jednak tym razem, o dziwo, postanowiła nie wyrażać na głos swojej opinii. Potter była zbyt zdenerwowana tym, że jej wrogowie ponownie mieli czelność się z niej naśmiewać i odtwarzać przed nią końcową scenę pojedynku, który odbył się na lekcji transmutacji osiem dni temu, aby wdawać się w kolejne kłótnie. Zamiast tego postanowiła opuścić choć na chwilę ten piekielny pokój wspólny i wybrać się na spacer po zamku. Nie interesowało jej, że cisza nocna zaczęła się czterdzieści minut temu, od zawsze była zdania, że w piątki i soboty starsi uczniowie nie powinni mieć żadnych ograniczeń godzinowych. Przestrzegała tylko tych punktów regulaminu, które uważała za rozsądne.
Kiedy wyszła na korytarz, bezwiednie ruszyła w kierunku wieży Gryfonów, choć wiedziała przecież, że Hugo nie wychodził zazwyczaj ze swojego pokoju wspólnego po dwudziestej drugiej. Była jednak zbyt zdenerwowana, aby o tym myśleć, a może tak naprawdę to nie kuzyna oczekiwała spotkać? Prychnęła głośno i przyspieszyła kroku. Ostatnio coraz częściej chodziła wściekła, zaczynało ją to aż męczyć. Od kilku dni cierpiała na nieustanny ból brzucha i wszystko wskazywało na to, że będzie musiała skorzystać z rady Grace i udać się w końcu do Skrzydła Szpitalnego. Czy naprawdę była aż tak słaba?
Odrzuciła rozmyślania na ten temat, lecz przed jej oczami znów padła scena, podczas której Amanda i Lucasa odgrywali ten cholerny pojedynek. Nadal się nie znudziło! Jakim cudem to mogło trwać już tak długo? Najgorsze było to, że nie tylko najgorsi wrogowie, ale również nieznani jej wcześniej uczniowie mieli czelność się z niej naśmiewać! Co prawda teraz częstotliwość tych dyskusji nieco spadła, ale głównym tematem szkolnych plotek, prócz nowego hot-związku na siódmym roku i zbliżającego się meczu między Ravenclawem a Gryffindorem mającego odbyć się równo za tydzień, pozostawało niezmiennie rodzeństwo Janvierów.
Okazało się bowiem, że Olivier i Anabelle złożyli do samorządu szkolnego wniosek, z którym następnie osobiście udali się do profesor McGonagall, proponujący utworzenie dodatkowych sekcji sportowo-artystycznych w szkole. Co prawda horrendalnie głupi pomysł tego imbecyla, latanie na HIPOGRYFACH, został przez dyrektorkę odrzucony, jednak większość propozycji rodzeństwa rozpatrzono pozytywnie i zorganizowano ankietę, w której każdy uczeń miał zaznaczyć spośród dziesięciu pozycji dwa najbardziej interesujące go zajęcia. Planowano wprowadzić w życie pięć najbardziej popularnych, a wyniki miały pojawić się w poniedziałek rano.
Jeśli ostał się do tej pory ktoś, kto nie zainteresował się nowymi uczniami bądź też za nimi nie przepadał, zmieniło się to diametralnie w ciągu dwóch ostatnich dni. Większość uczniów, nawet w głębi duszy Lily, była zachwycona perspektywą dodatkowych zajęć sportowych i artystycznych. Wszyscy dyskutowali zawzięcie o możliwych opcjach i zastanawiali się, co wybrać. Olivier i Anabelle stali się absolutnymi ulubieńcami całej szkoły, a Lily na sam widok któregoś z nich, a szczególnie – rzecz jasna – chłopaka, dostawała białej gorączki.
Najgorsze było to, że nie umiała już poprawić sobie humoru tak jak dotychczas. Nie sprawiały jej satysfakcji plotki, które dostarczała Sharon, czy wygrywane potyczki z Amandą lub wyśmiewanie się wraz z Alice i Grace z pomyłek innych uczniów podczas lekcji. Poprzedniego wieczoru panna Potter doprowadziła do płaczu jedenastoletnią Puchonkę błąkającą się jak zagubiona owieczka po drugim piętrze, ale nawet to nie sprawiło, że poczuła się lepiej. Na prośbę o wskazanie drogi do pokoju wspólnego Puchonów dziewczynka usłyszała, żeby znalazła sobie innego debila, który będzie jej robił za osobisty GPS, szczególnie jeśli po miesiącu nauki nadal nie wie, jak dojść do własnej sypialni. Jednak, ku własnemu zdziwieniu, łzy na policzkach dziewczynki myślącej zapewne, że GPS to coś strasznego, nie sprawiły Lily ulgi, którą zamierzała poczuć poprzez uświadomienie samej sobie, że nie straciła umiejętności panowania nad innymi.
Dodatkowo Rayan Chang okazał się większym pasjonatem quidditcha niż Lily i na nic się zdały jej sztuczki, którymi okręciła go uprzednio wokół palca, dostając się do drużyny, a więc i ucierając nosa Albusowi – kapitan pozostawał niewzruszony, kiedy próbowała się wymigać od choćby jednego treningu. A te organizował codziennie od dzisięciu dni! Jedynym pocieszeniem było to, że przynajmniej mogła jasno dać mu do zrozumienia, że między nimi nic się nigdy nie rozwinie. Może i Chang dobrze całował, ale nie widziała w nim ani jednej innej zalety. Gdyby ludzie nie potraktowali tego jako kolejną jej wpadkę, natychmiast wypisałaby się z drużyny.
Jakby tego wszystkiego było mało, Hermiona połączyła ją z Heleną do duetu na konkurs z transmutacji. Czy ciotka kompletnie oślepła bądź ogłuchła?! Lily już dwa razy próbowała wyperswadować nauczycielce ten idiotyczny pomysł, ale kobieta pozostała niewzruszona, a co więcej, za drugim razem poinformowała ją, że jeśli Lily nie pogodzi się z tym doborem, nie weźmie udziału w zawodach. To oczywiście nie wchodziło w grę, więc panna Potter postanowiła z godnością przezwyciężyć ten problem i dać do zrozumienia Helenie, kto będzie rządził w ich parze.
Gdyby na miejscu panny Smith znalazła się Amanda, Lily czułaby się bardziej niż szczęśliwa, wiedząc, że dzięki takiej okazji skutecznie utarłaby współlokatorce nosa. W przypadku Heleny nie było jednak tak łatwo. Potter nie potrafiła bowiem za grosz zrozumieć zachowania Smith wobec jej zaczepek, a teraz nawet ich nie mogła stosować tak jak kiedyś, skoro musiały współpracować…!
Helena, niezależnie od tego, jak bardzo karygodnie się zachowywała się wobec niej Lily, nigdy nie załamała się ostatecznie. Zazwyczaj nie reagowała na dokuczanie, nie dawała się sprowokować. Jedyną satysfakcją, choć i tak niepełną, jaką mogła odczuwać Potter, walcząc ze Smith, było to, że od czasu do czasu udawało się jej doprowadzić dziewczynę do łez.
A i tak nie dawało to aż tyle frajdy co z innymi. Lily nie rozumiała dlaczego.
Wszystko to sprawiało, że kiedy kilka godzin wcześniej zobaczyła na błoniach swojego starszego brata, który – oczywiście – schował się za drzewem i palił mugolskie papierosy, po raz pierwszy w życiu miała ochotę do niego podejść i mu je zabrać, ale nie po to, by je wyrzucić, ale by samej się zaciągnąć.
– Następna idiotka, która nie wie, jak cho…! – Usłyszała nagle gdzieś z góry, a następnie poczuła, jak z całym impetem wpadła w czyjeś twarde ciało.
Nie była w stanie nawet sformułować zdania, w którym wyraziłaby swoje zdanie o tak impertynenckim zwracaniu się właśnie do niej, gdyż zbyt bardzo bolała ją głowa. Rozmasowując lewą skroń i czekając, aż wirujące mroczki znikną sprzed jej oczu, odskoczyła do tyłu. Następnie zadarła mocno głowę i spojrzała na swoją ofiarę; nadal nie wiedziała, co odpowiedzieć, choć nieco z innego powodu niż przed chwilą.
Przed Lily stał wysoki, umięśniony chłopak o szarozielonych, bystrych oczach spoglądających zza modnych okularów z czarnymi oprawkami i prostym, wąskim nosie. Jego ciemnoblond czupryna wyglądała, jakby od dawna nie widziała grzebienia i Krukonka musiała stłumić w sobie odruch natychmiastowej chęci poprawienia niesfornych włosów. Spojrzenie chłopaka wyrażało wściekłość, a pełne usta skrzywione były w coś pomiędzy grymasem bólu a złości, jednak i tak robił spore wrażenie...
W tym momencie do Lily powrócił rozsądek. Chyba naprawdę musiała mocno uderzyć się w głowę, skoro zamiast przywrócić tego nieumiejącego chodzić jełopa do porządku, przed chwilą chciała przetestować, czy jego ramiona naprawdę były tak twarde, na jakie wyglądały!
– Wypraszam sobie, żebyś miał mnie winić za zachowanie jakichś innych dziewczyn. Zresztą zamiast gadać, trzeba było się odsunąć.
– Zrobiłem to, ale ty nagle skręciłaś w prawo, panno mądralińska – stwierdził. – W końcu jesteś Krukonką, więc pasuje – dodał złośliwie, wskazując palcem na jej szatę.
– Ty zaś pasujesz aż za bardzo do wizerunku klasycznego Ślizgona – odparowała, jednocześnie zauważając, że zielony kolor Slytherinu bardzo dobrze podkreślał jego… Stop! – Ponadto chyba nie zdajesz sobie sprawy…
– Wiem, kim jesteś, co pewnie bardzo ci pochlebia. Jakże mógłbym nie wiedzieć, Lily Luno Potter? Postarałaś się o to, aby każdy w tej szkole cię rozpoznawał, czyż nie?
Mimo że w jego słowach słyszała sarkazm, ucieszyły ją. Każdy, nawet najmniej zainteresowany życiem społecznym uczeń, musiał ją znać. Tylko że ten Ślizgon nie wyglądał na kogoś zamkniętego w sobie czy też wyrzuconego z towarzystwa, a musiał być na szóstym bądź siódmym roku, więc nie rozumiała, dlaczego go nie kojarzyła. Mogłabym nie znać jego imienia, jasne, ale żeby tak w ogóle go nie?!
– Trybiki pracują, co? – zaśmiał się gardłowo, widząc jej zmarszczone czoło. Dźwięk ten był niespodziewanie przyjemny dla ucha. – Mógłbym pozwolić ci puścić na zwiady kogoś z tej twojej wspaniałej grupy małolatów uważających, że trzymają władzę, ale zaoszczędzę ci upokorzenia i wyjawię ci moją słodką tajemnicę. Nazywam się Frank Abingale i od sześciu lat jestem współlokatorem twojego brata. Ale skąd miałabyś wiedzieć? Przecież się nienawidzicie. Zresztą Potter skutecznie zniszczył wszelkie twoje wpływy na moim roczniku, nawet jeśli nigdy nie było ich zbyt dużo.
Lily czuła krew pulsującą w jej skroniach, zupełnie niemającą związku z uderzeniem, które otrzymała. Wpatrywała się w chłopaka szeroko otwartymi oczami, nie mając pojęcia, co miałaby mu odpowiedzieć i usilnie próbując uzmysłowić sobie, co słyszała o Abingale’u. Nazwisko nie należało do obcych...
Frank również na nią patrzył. Przeciągnął spojrzeniem przez całą jej sylwetkę, nieco dłużej zatrzymując się na dekolcie, który z powodu niezapiętej szaty był dobrze widoczny, a następnie uśmiechnął się i powiedział:
– Dzieci muszą już o tej porze spać, więc wracaj do łóżka, kruszyno.
I wtedy sobie uświadomiła. Frank Abingale, drugi obok jej kuzynki, Rose Weasley, prefekt naczelny Hogwartu! To tłumaczyło, dlaczego znajdował się w okolicy pokoju wspólnego Gryfonów o jedenastej w nocy.
Tak, to musiał być on, chłopak, który jeszcze kilka miesięcy temu miał aparat na zębach, starodawne okulary i o wiele dłuższe włosy, aczkolwiek dzięki pozycji pałkarza w drużynie Ślizgonów nigdy do chuderlawych nie należał.
Lily była tak zdziwiona, że znów nie widziała, co odpowiedzieć. A to, że nazwał ją kruszyną, wydawało jej się, o dziwo, całkiem miłe. Brzmiało w jego ustach tak jakoś… miękko?
Jak to możliwe, by kolejny chłopak w tak krótkim czasie skutecznie wyprowadzał mnie z równowagi…?! Potter potrząsnęła głową i zamknęła na chwilę oczy, pozbywając się na kilka sekund widoku jego przystojnej twarzy. To pozwoliło jej uporządkować myśli.
Rozwarła powieki i widząc, że jej rozmówca się odwracał, szybko złapała go za rękę. Starając się ignorować przyjemne ciepło, jakie poczuła na dłoni, syknęła:
– Nikt cię nie nauczył dobrego zachowania? Nie odchodzi się, dopóki ktoś nie odpowie na pożegnanie. Nie mówiąc już o tym, że zupełnie mnie nie znając, traktujesz mnie jak…
– Kupę gówna? Wiesz, trzeba było nie traktować tak mojej młodszej siostry Polly, kiedy szukała wczoraj drogi do swojego pokoju wspólnego – odpowiedział cicho, patrząc jej prosto w oczy, a następnie uwolnił rękę z jej. Dopiero wtedy zdała sobie sprawę, jak długo go trzymała. Poczuła na ten nagły brak dotyku niemal fizyczny ból. – Żegnaj, kruszyno. Niektórzy mają obowiązki do wykonania.
I odszedł, a ona go nie zatrzymała. Przed oczami miała zapłakaną twarz jedenastoletniej Puchonki, której nie potrafiła, a może nie chciała, w żaden sposób wyrzucić z głowy.
Dawno zniknął jej z oczu, kiedy uzmysłowiła sobie, że Frank nie odjął punktów Ravenclawowi za włóczenie się w nocy po zamku. Dopiero wtedy odwróciła się na pięcie i wróciła do dormitorium, czując niezrozumiałą niechęć do samej siebie za to, że zachowanie Ślizgona przyniosło jej ulgę.

***

Dodaję notkę dwa dni wcześniej. Skoro ją napisałam i sprawdziłam, nie mogę się powstrzymać. Pisanie tego opowiadania sprawia mi coraz większą frajdę. Komplikuję życie moim bohaterom, jak tylko potrafię, i się z tego cieszę xD. A przecież to oznacza, że komplikuję je również sobie.... Ciekawe, czy nie znielubicie Lily po tym poście jeszcze bardziej, ale jestem gotowa przyjąć to na klatę. Jestem też ciekawa, co myślicie o Scorpiusie i Franku. Rodzeństwa Janvier bezpośrednio nie było, trzeba zachować równowagę w przyrodzie.
W następnej notce, którą opublikuję w drugą rocznicę bloga, a więc 26.12.2015 r., pojawi się Lara, ostatnia ważna postać w tej historii, jak również początek głównego wątku i pierwszy mecz w sezonie. Jak zwykle zachęcam do komentowania!
EDIT 1.: 9.12.2015 r.: zapraszam na świeżo założoną przeze mnie Ocenialnię: Konstruktywna Krytyka Blogów! Poszukuję osób do Załogi, może ktoś z Was się skusi?
Życzę Wam wszystkich Wesołych Świąt!!!


79 komentarzy:

  1. Chyba pierwsza :)
    Zaklepuję ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, w końcu jestem. Przepraszam za spóźnienie, ale mam naprawdę niewiele wolnego czasu.
      Zacznę może od początku i postaram się niczego nie pominąć :)
      A więc Helena. Bardzo ją lubię, jest naprawdę ciekawą postacią, a jej rozmyślania o Hugonie i Lily ogromnie mi się spodobały. Nie powinna się zniechęcać, ani obawiać się reakcji Potter, tylko wziąć sprawy w swoje ręce i zbliżyć się do chłopaka. Mam nadzieję, że to niedługo nastąpi, bo byłaby z nich naprawdę urocza para.
      Tak myślałam, że Helena zostanie przydzielona do Lily na tym konkursie. Może to będzie okazja do pogodzenia się? Chociaż biorąc pod uwagę charakter Potter, łatwe to nie będzie ^^
      Spodobała mi się także sytuacja na eliksirach. Bardzo fajnie to wszystko przedstawiłaś. Szczególnie spodobało mi się to, że Scorpius pomagał Albusowi i ich rozmowa o Anabelle. Tej parze też mocno kibicuję i trzymam kciuki za Scorpiusa, żeby odważył się z nią porozmawiać, zamiast tylko słuchać, co ona ma do powiedzenia.
      I Lily. Rzeczywiście, mogłabym ją znielubić, ale mam co do niej neutralne uczucia od samego początku. Ani ją lubię, ani nie lubię. Chociaż, kiedy wspominała o tym, jak doprowadziła małą dziewczynkę do płaczu... to było okrutne. Biedne dziecko. Lily powinna poczuć jakieś wyrzuty sumienia.
      Ten Ślizgon, na którego wpadła na szczęście bez ogródek powiedział, co o niej myśli i bardzo dobrze. Może teraz będzie jej głupio, że doprowadziła jego siostrę do płaczu, ale czy musiało to do niej dotrzeć dopiero po spotkaniu jakiegoś przystojnego chłopaka? Powinna wcześniej zauważyć, że zachowuje się podle i wywoływanie czyichś łez wcale nie jest normalne, ani tym bardziej dobre.
      Jestem ciekawa, jak sprawy dalej się potoczą.
      Czekam na następny rozdział, który pojawi się akurat w moje urodziny. Sama też mam wtedy termin dodania nowego u siebie, o ile się wyrobię :)
      Pozdrawiam gorąco i życzę weny i wesołych świąt :*
      Całusy,
      Optimist

      Usuń
    2. Z tym pogodzeniem się Lily i Heleny.... Nie wiem, czy nie będzie na to za pozno. czasem Mozna sie z kimś dogadać, jesli obie strony wykażą chęci, ale mija zbyt duzo czasu, aby moc powrócić do takiej więzi, jaka była przed pokloceniem się.... No ale moge obiecać, ze będzie się działo.
      Jesli chodzi o Lily i Franka, to nie wiem, czy Lily do konca wyniesie z tego dobrą lekcje. Ona gdzies w głębi zdaje sobie sprawę, ze nie powinna zachowywać sie tak, jak sie zachowuje, ale po prostu to ukrywa. Widok Franka i zainteresowanie sie nim wcale u niej tego nie wywołało, po prostu przez nadmiar emocji nie potrafiła tak szybko ukryć w sobie wspomnienia o kolejnej "ofierze".
      O, widzę, ze masz urodziny tego samego dnia co Legilimencja :D

      Usuń
  2. Hej, jak tylko zobaczyłam, że jest nowy rozdział, wiedziałam, że nie ma co czekać z czytaniem.
    Dziewiątka w żadnym aspekcie mnie nie zawiodła, a po skończeniu miałam takie "to już koniec?".

    Na razie wstrzymam się z głosowaniem w ankietach, poczekam na wprowadzenie Lary.

    Co do samego rozdziału. Rozpoczęcie narracji z perspektywy Heleny według mnie było dobrym posunięciem. Wyjaśniło pewne sprawy w związku z konfliktem między nią a Lily. Można by powiedzieć, że Helena jest przeciwieństwem Potter i dobrze oddałaś to w tym fragmencie. Sprawa z parami do konkursu była przewidywalna, co zauważyła sama narratorka, ale nie stało się to nudne i myślę, że może wprowadzić ciekawą dynamikę. Jedyne co mogę na razie powiedzieć tej bohaterce to "odwagi, Heleno."

    Lekcja eliksirów na plus, fajnie zarysowuje relacje chłopaków i wgląd w myśli Scorpiusa. Fajnie jest poznawać mocne strony kolejnych bohaterów i widzieć ich w "akcji". Sam proces przygotowywania wywaru również interesujący, to twój własny przepis? W końcu nie dostaliśmy nazwy.

    Czy to pierwszy raz, kiedy użyłaś przekleństwa czy po prostu nie wychwyciłam tego wcześniej. Nie mówię tego w negatywnym świetle, według mnie to nic złego i użyte w odpowiednich chwilach nawet wskazane, bo w jakiś sposób dodaje realizmu.

    Dodam tylko, że zawsze zastanawiało mnie czemu oni piszą w książkach takie niedokładne przepisy przyrządzania eliksirów. Żeby uczniowie nie byli zbyt dobrzy? Nigdy nie rozumiałam o co w tym chodzi, to jakby na historii magii podawać niedokładne daty. Zarzut w żadnym stopniu nie skierowany do ciebie, bo zwróciłam na to uwagę przy czytaniu "Księcia półkrwi".

    Po małej przewie powróciliśmy do Lily. Ciekawe, że po takim czasie ludzie jeszcze gadają o tamtym pojedynku, ale to pewnie przez "sławę" Potter. To, że jej wrogowie robili sobie w niej żarty wcale mnie nie zdziwiło, raczej wydało mi się takie typowe. Jak dla mnie Lily zachowywała się jak typowa ona, nawrzeszczenie na pierwszoklasistkę jakoś bardzo mną nie wstrząsnęło. Wyżywanie się na innych pokazało tylko jak bardzo niedojrzała może być Lily i jak bardzo nie radzi sobie ze swoimi emocjami. Zastanawia mnie czy Polly wiedziała co to GPS, choć pewnie była zbyt wystraszona żeby chociaż o tym pomyśleć. Ciekawe czy ten ból brzucha Lily to z nerwów czy jakiejś innej przyczyny.

    Propozycja Janvierów jest naprawdę ciekawa, wykazali się niezłą inicjatywą no i teraz chyba większość uczniów ich polubiła, co nie powinno wcale dziwić.
    Końcówka z wpadnięciem na Franka również mi się podobała. Dowiedzieliśmy się o nim sporo rzeczy i wydaje się być w porządku gościem (nie ukarał Lily za szwendanie się, mimo, że mógł zemścić się za doprowadzenie jego siostry do płaczu). Traktuje Lily z pewną wyższością (kruszyna <3) a mimo to Potterówna wpadła jak śliwka w kompot. Jestem ciekawa jak przedstawisz ich dalsze poczynania i czy Potter będzie chciała się jakoś zbliżyć do Abingale'a.

    Mój komentarz może być trochę chaotyczny, ale pisałam zaraz po przeczytaniu, bo nie chciałam, żeby umknęły mi jakieś szczegóły.
    No nic, to chyba tyle i cieszę się, że kolejny rozdział pojawi się jeszcze w grudniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za komentarz, cieszę sie, zd Ci się podobało.
      Helena z pewnscia potrzebuje odwagi. W pewnych aspektach tego opowiadania jest bardzo duża przewidywalność, ale coz, musze jakoś wytłumaczyć dlaczego Lily i Helena maja wobec siebie taki, a nie inny stosunek, a zmuszenie ich do konfrontacji, w której Potter nie moze niszczyć Smith, moze mi się w tym przydać xD.
      Miałam niezła zabawę przy fragmencie zd Scirpiusem, jakoś lubię opisywanie tych męskich przyjaźni, aż sobie uzmysłowiłam, ze zaniedbuje żeńskie, ale mam zamiar to zmienić xd Albus nie jest grzecznym chłopcem, pali, przeklina, nie zamierzam go cenzurować xd ale faktycznie, wczesniej żadnych przekleństw nie było. Co nie znaczy ze w przyszłości nie Beda sie pojawiać, bo beda, i to nie tylko z ust Albusa.
      Heh, właściwie to się nigdy nie zastanawiałam nad kwestia tych podręczników do eliksirów, ale coś w tym jest:D trudne do zrozumienia. Ale przynajmniej Scorpius ma zabawę ;).
      No i Lily. Coz, wlasciwie ta jej acena z jedenastolatka należy do typowych zagrywek Potter, wiec moze i nie jest to aż takie szokujące, choc raczej sympatii tym niczyjej nie zaskarbi. O Franku moze nie bede na razie nic mowić, prócz tego, Żr wystarczyło, aby się pojawił, a stał sie bardziej wyrazisty, niż planowałam. Ale coz, ja lubię komplikacje. :D a Lily cos takiego się przyda, o. Z ta kruszyna sie nie mogłam powstrzymać :D

      Usuń
  3. I to się nazywa prezent! Jesteś kochana! <3
    Kiedy wczoraj przeczytałam rozdział napisałam taki długi komentarz, że aż sama się sobie dziwiłam. Kiedy już kliknęłam "opublikuj", zauważyłam okropną rzecz, a mianowicie, brak internetu. Wpadłam w taki szał, że o mało nie rzuciłam laptopem. Opanowałam się w ostatniej chwili XD
    Teraz już nie będę się tak rozpisywać ;)
    Powiem tak, i tak najbardziej lubię Lily! ;D Ta dziewczyna jest najlepsza, mimo swojej wredności i złośliwości bardzo ją lubię i już się nie mogę doczekać tego następnego rozdziału. Mam nadzieję, że już niedługo pojawi się jakiś romantyczny wątek (trochę bardziej romantyczny niż te podchody Heleny i Hugona :D), bo już nie mogę się takich rzeczy doczekać. No i mecz! Teraz, gdy powiedziałaś, że już w kolejnej notce będzie o nim mowa, ja już teraz wyobrażam sobie te sceny :)
    Cały czas się zastanawiam, co takiego stało sie między Albusem i Lily... Musiało się stać coś, o czym jeszcze nie wiemy... A ten cały Frank chyba spodobał się pannie Potter więc oby było go więcej.
    Kto to będzie Lara? Teraz to mnie zaciekawiłaś na maksa...
    Czekam!
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Boże, jak ja nienawidzę sytuacji, kiedy z jakichś powodów komentarz mi się nie dodaje, najgorze, jak tego nie zauważę i jestem pewna, że soę opublikował! Rozumiem aż za dobrze Twoją frustrację ;p.
      Serio? ja włąsciwie też lubię Lily, choć mnei denerwuje. Ale lubię ją głównie dlatego, że dużo o niej wiem xD. Ale czy najbardziej? Chyba nie. Nie mam pohjęcia, kogo lubię najbardziej, a z paringami to sama mam problem, mimo że na początku wszystko było jasne.;p POjawi się tutaj trochę tych zawirowań miłosnych, aczkolwiek czy to na pewno będzie romantyczne...? czasem może tak, ale nie zawsze, believe me. Może nie będę mówić, kim będzie Lara... choć po ankiecie "ulubiona para" można wywnioskować, gdzie namiesza xD

      Usuń
  4. Nareszcie jestem. Co prawda nie wyrobiłam się przed dodaniem tego rozdziału i miałam do nadrobienia dwa, ale udało mi się. Zresztą bardzo przyjemnie było zagłębiać się w ich treści. Aktualnie mam wrażenie, że bardzo łatwo jest mi rozróżnić wszystkich bohaterów i przydzielić, kto jest kim, a nawet znam ich krótką historię! Nie powiem, ale bardzo się z tego cieszę, bo z tego, co pamiętam jeszcze kilka rozdziałów wcześniej, zdarzało mi się robić burzę mózgów odnośnie tożsamości danej, pojawiającej się w opowiadaniu postaci.
    W sumie to podoba mi się ich ilość. Przedstawiasz wszystko w tak wielu aspektach, że mimo iż nie ruszyła jeszcze główna akcja Twojego opowiadania wszystko jest naprawdę ciekawe. W szczególności relacje między bohaterami!
    Miło wspominam pojedynek Olivera i Lily. Może i dziewczyna nie jest z niego zadowolona, ale naprawdę podobała mi się tamta scena. Poza tym chłopak nie jest wobec naszej, wielkiej pani tak bezprecedensowo niemiły, jak ona wobec niego. Mam nawet czasem wrażenie, że gdyby nie niechęć Lily mogliby się nawet za kumplować - szczególnie, że chłopak przyjaźni się z Hugonem. Jeśli zaś mowa o Hugonie: życzę mu jak najlepiej! Chciałabym, aby był z Heleną, bo ona naprawdę wydaje się być miłą dziewczyną. No i najlepsze jest to, że odwzajemnia jego uczucia. Może ta wspólna praca nad zawodami z transmutacji jej i Lily przyniesie jakieś pozytywne konsekwencje. Nie mogę powiedzieć, że na to nie liczę.
    W sumie to zastanawia mnie wynik meczu, który ma się niedługo odbyć. Jakoś tak mam nadzieję, aby Lily w końcu się coś udało. Przecież od pojawienia się Olivera w jej szkolnym życiu, niewiele rzeczy idzie po jej myśli. No i jakoś tak często się kompromituje... Zastanawia mnie też ten przystojniak z końcówki rozdziału... Jak widać"jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". Dziewczyna wyżyła się na nieodpowiedniej dziewczynce, no i teraz odczuła tego konsekwencje.
    Eh... Czekam na więcej! Jest tu tyle ciekawych wątków, że mam wrażenie, że nie sposób wszystkie skomentować, szczególnie w ograniczonym czasie, który posiadam. Najważniejsze, co chcę Ci powiedzieć, że rozdziały bardzo mi się podobały, no i podoba mi się ta historia. Zresztą świetnie piszesz! Tak więc weny, no i do napisania! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak długi komentarz! Cieszę się, że rozróżniasz już bez problemów wszytskich bohaterów, to stanowi jeden z większych problemów, kiedy chce się pisać o dużej ilości postaci. Rozwleka to trochę akcji w czasie, ale sprawia wiele frajdy, jak się myśli, jak ich wszystkich ze sobą połączyć ;p.
      Tak własciwie byłoby całkiem miłe, gdyby Lily się zakumplowała z Gryfonami i stworzyli taką paczkę rpawdzych przyjaciół. ale życie nie jest idealne. I Olivier też nie taki święty, uwierz mi ;p. Czy współpraca Heleny i lily przyniesie pozytywne konsekwencje? na początku na pewno nie, to raczej korepetycje Heleny i Oliviera mogą jakieś tam przynieść...i pozytywne, i negatywne. Haha!
      Hm, co do wyniku meczu nie będę się wypowiadać, aczkolwiek nie wiem, czy LIly będzie zadowolona z tego dnia, zbyt bardzo lubię kompliikować jej życie! xD. Mam nadzieję że kogoś mi się uda zaskoczyć co do jego przebiegu, aczkolwiek to nie ten, a następny będę opisywać dokładniej. Chyba. Nie wierzę, że już tak wybiegam w przyszłość, ale cóż xDxD Oba mecze będą dość kluczowe dla opowiadania... o anstępnych jeszcze nie myślę ;p
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Końcówka najbardziej przykuła moją uwagę, dlatego to od niej zacznę. Ten fragment wcale nie sprawił, że znielubiłam Lily, zresztą ja od początku całkiem ją lubię. To znaczy może nie chciałabym kogoś takiego spotkać w prawdziwym życiu, ale wyraźnie widać, że ona nie jest taka okropna z natury, tylko jest to pewnego rodzaju mechanizm obronny. Bardzo spodobała mi się ta scena z Frankiem. Po pierwsze Lily pokazała się z innej strony i myślała jak całkiem zwyczajna dziewczyna, zanim przypomniała sobie, że powinna traktować wszystkich z wyższością. No a poza tym raz dostała za swoje i los zemścił się na niej za to, że była niemiła dla tamtej Puchonki. Nie mogę jednak póki co trochę rozgryźć Franka. Z jednej strony jako jeden z niewielu uczniów pokazał Lily, że nie wszyscy muszą traktować ją jak królową szkoły, a jednak nazwał ją "kruszyną" i nie odebrał punktów jej domowi... Jak dla mnie to taki lekki przejaw sympatii, a przecież Frank nie ma powodów, by lubić Lily. Nie dość, że źle potraktowała Polly, to Frank na pewno nie nasłuchał się o niej niczego dobrego od jej brata.
    Jestem też bardzo ciekawa, jak potoczy się współpraca z Heleną. Na pewno będzie to nieprzyjemne dla obu stron. Ale kto wie, może dziewczyny z czasem dojdą do porozumienia?
    Czekam na kolejny rozdział i mam nadzieję, że tam również Frank się pojawi...

    Pozdrawiam
    teorainn
    smiertelny-pocalunek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za komentarz. Lily coraz czescięj będzie się zachowywać bardziej normalnie, ale przez to na zewnątrz moze byc jeszcze gorsza ;). Zalezy jej na ochronnej tarczy,oj zalezy. Ale nie sa się ukryć, ze sie Frankiem zainteresowała. AbingaLe będzie dosc tajemniczy, tak myslę. Jjest starszy od niej i nie bawią go gierki w stylu wielka władza w szkole xD.
      Z Lily i Heleną sprawa nie bedzie łatwa, jeszcze się trochę waham, jak to pociągnę, ale chyba jednak pozostanę przy wersji numer jeden. :D czy frank sie pojawi w następnym rozdziale? Bezposrednio chyba nie. Ale pośrednio to tak ;).

      Usuń
  6. Zacznę od tego, że nie musisz mnie informować o nowych rozdziałach (tak w komach albo coś);) Mam cię w obserwowanych i monitoruję sprawę;D Tylko nie zawsze mam czas, żeby skomentować i przeczytać od razu. I druga sprawa, zastanawiam się o co chodzi z tym powiedzonkiem "na Merlina"? :D To się pojawiało w HP czy jest to twój wymysł? Bardzo ciekawy, nie powiem, ale zastanawiam się nad genezą;D Pewnie dlatego, że nie pamiętam z HP zbyt wiele i takie szczegóły są mi obce.

    Żal mi Heleny. Wydaje się być bardzo miłą osóbką, ale niepewną siebie i swoich możliwości. Myślę, że zamiast stać z boku powinna zacząć walczyć o swoje pragnienia i marzenia. Zawalczyć o Hugona, albo chociaż wykonać pierwszy krok, żeby mieć potem czyste sumienie i świadomość, że chociaż się starała. No ale cóż, łatwo się mówi, gorzej zrobić. A najprostsze rozwiązania zawsze są tymi najgorszymi. Natomiast wcale się nie dziwię, że tak ucieka od kontaktu z Lily. O ile Hugon pewnie by jej nie odrzucił, gdyby powiedziała, co jej siedzi na sercu, to Lily na pewno. Spodziewam się, że by ją wyśmiała, obrzuciła błotem i odwróciła się plecami. Nawet jeśli w duchu chciałaby się pogodzić i zmienić tę relację. taki typ, albo o prostu ja mam o niej takie zdanie. W każdym razie ciekawa jestem czy Hermiona rzeczywiście je połączy w parę. To moim zdaniem albo będzie początkiem nowej, lepszej relacji, albo jeszcze bardziej je do siebie zniechęci. O i jednak są razem. Tak to jest jak się komentuje na bieżąco;D Cóż, to może być bardzo ciekawe i czekam na sceny z tych zawodów.
    O Scorpiusie tu dużo nie powiem, bo w sumie musiałabym się powtórzyć. Mam nadzieję, że pokaże jaja (o ile można tego wymagać od tak młodego facecika:D) i zacznie się wreszcie odzywać w towarzystwie dziewczyny. Albus ma rację.

    Natomiast zafascynował mnie ten Frank. I kurde podoba mi się, choć było go niewiele. W ogóle jest kolejną osobą, która nie bała się powiedzieć Lily w twarz co o niej myśli. No i sam fakt, że jest dobrze zbudowany sprawił, że bardziej go polubiłam, haha :D Pozycja Lily w szkole drastycznie spada. Z każdym rozdziałem coraz wyraźniej to widać. Już ne wystarcza naśmiewać się z innych i doprowadzać ich do łez. Teraz potrzeba czegoś więcej by być na czele i Lily chyba zaczyna się gubić. Przynajmniej mam take wrażenie;)

    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię:). Nie da się ukryć, zd Lily nie byłaby zadowolona, jakby dowiedziała sie o uczuciach Hugona bądź Heleny. Ale czy oni musza ja uszczęśliwiać? Heh. Ale Helena słusznie sie moze obawiać, zd Lily jeszcze bardziej by jej dokuczała... Pożyjemy, zobaczymy, nie bede nic mówić wiecej ;).
      Scorpius z pewnością musi sie posłuchać Albusa. Ale czy i kiedy to zrobi?;)
      Frank...hah, planowałam jego wprowadzenie od dawna, choc teraz mam dylemat, czy nie pownnam zamieszać jeszcze bardziej... Może to zrobię... Jeśli chodzi o pozycje Lily w szkole, coz, trzeba sobie zadać pytanie, czy ta naprawdę była kiedykolwiek aż tak wysoka, jak ma wrażenie sama Potter... Ale nie da się ukryć, Że faktycznie ostatnimi czasy napotyka sporo przeszkód na swojej drodze :)

      Usuń
    2. Ej, ale nie powiedziałaś mi o co chodzi z tym Merlinem;D

      Usuń
    3. Sorry:). Tak sie bawię z przerabianiem rożnych powiedzonek w magiczny sposob, myśle, ze mi sie wzięło od "na brodę Merlina"

      Usuń
  7. Cześć, kochana!
    Podobał mi się fragment rozdziału z perspektywy Heleny. Wreszcie możemy zobaczyć, co ona o tym wszystkim myśli i choć jej przemyślenia nie były może szokujące, to przecież bardzo prawdziwe.
    Już od chwili, kiedy Hermiona wspomniała o dobieraniu par, czułam jak to wszystko się skończy, co nie zmienia faktu, że bardzo szkoda mi Heleny, bo ciężko jej będzie o współpracę z Lily...
    Problemy Albusa w dziedzinie eliksirów dowodzą tylko odwiecznej prawdy, że nie można być najlepszym we wszystkim :p I dobrze! Bo inaczej byłoby nudno i przewidywalnie. Całe szczęście, że Albus ma przyjaciela, który nadrabia te braki.
    Ach, jak ja lubię tę słodką niepewność! W relacjach Scorpiusa i Anabelle jest jej mnóstwo. Jako że żadne z nich nie wie, co właściwie myśli i czuje drugie, to tak miotają się i męczą.
    Choć Lily nie należy do moich ulubionych postaci, to przemówiła do mnie jej opinia o przestrzeganiu tylko tych punktów regulaminu, które uważa się za stosowne. To brzmi całkiem sensownie. I dobrze, że nawiązałaś do jej porażki z poprzedniego rozdziału - wspomniana nadmierna pewność siebie Lily sprawia, że każda lekcja tego typu baaardzo się jej przydaje :)
    No proszę, jaki interesujący męski osobnik pojawił się na horyzoncie. Nie dość, że fizycznie zrobił duże wrażenie na Lily, to jeszcze utarł jej nosa i potraktował protekcjonalnie. Przydało jej się :) I jeszcze ta wzmianka o siostrze... Imię Polly samo w sobie jest tak słodkie, że w połączeniu z tą historią o szukaniu drogi i łzach, aż bolało. Czemu mimo wszystko Lily poczuła na koniec ulgę, tego nie wiem, bo pokrętna psychika tej dziewczyny pozostaje dla mnie tajemnicą. Ten rozdział stanowił bardzo ciekawą zapowiedź przyszłych wątków, który rozwinięcia nie mogę się doczekać. Cieszę się, że wena Ci sprzyja i mam nadzieję, że następny rozdział też pojawi się szybko :)
    Z pozdrowieniami
    Eskaryna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz. Przemyślenia Heleny faktycznie nie były zbyt zaskakujące, choc przede wszystkim chodziło mi o to, zeby dać jasno do zrozumienia, ze kiedyś przyjaźniła sie z Lily, wiec cos musiało sie stać, ze juz sie nie przyjaźnią, wlasciwie podpowiedz kryje sie w poprzednich rozdziałach. Łatwo miec nie bedzie, oj nie, ale Lily tez :D
      Hah, słodka niepewnośc to faktycznie cos fajnego, o ile nie dotyczy Ciebie samego :D stosuje tę taktykę do większości bohaterów w tym opowiadaniu (zła ja).
      Tak, ja tez uważam, ze niektóre regulaminy sa bezsensowne. Tylko zd Lily czasem zmienia zdanie na temat sensowności czy bezsensowności danego punktu w zależności od sytuacji, ech. Frank nie mógł sie nie pojawić, czekał tylko na dogodny moment ;). Imię Polly wybrane nieprzypadkowo, bo mam dokładnie taka sama opinie na jego temat co Ty :D ruda poczuła ulgę dlatego, ze będąc świadoma, iż chłopak mógł i wlasciwie powinien z wielu powodów odjąć jej punkty, nie zrobił tego, a wiec podświadomie sobie mogła dojść do wniosku, ze moze sie w nią wpatrywał nie bez powodu. Ale dla Lily nie jest zrozumiałe uczucie ulgi ze względu na cos takiego, wiec tego nie ogarnia xd

      Usuń
  8. Świetny rozdział, zwłaszcza ta końcówka mi się spodobała!
    Co do Lily to w żadnym stopniu nie straciła w moich oczach. Od samego początku wiedziałam, jaka jest i wydarzenia z tego rozdziału jedynie podkreślają jej charakter, który, choć może to dziwne, zdążyłam polubić. Biorąc pod uwagę, że jest jedyną córką tego sławnego Harry'ego Pottera, można się było domyślić, że będzie rozpieszczana, a to rozpieszczenie przełoży się na jej charakter. Jednocześnie jest inteligentna i błyskotliwa, więc jako postronny obserwator mogę jej wybaczyć to bycie chamską. Sprawa pewnie wyglądałaby inaczej, gdybym była jednym z jej wrogów, ale jedynie czytając o tym nie nienawidzę jej :D
    Podobała mi się perspektywa Heleny i te targające nią uczucia, gdy Hermiona przydzieliła ją do pracy z osobą, która tak bardzo jej nienawidziła. Ach, Lily robi sobie wrogów wszędzie, gdzie tylko można. To naprawdę zaskakujące, że Hugo wciąż jest przy niej.
    Również perspektywa Scorpiusa mi się podobała. Nie wiem, czy to już mówiłam, ale świetny jest pomysł zrobić z niego przyjaciela Albusa. Ciekawe, co o tej przyjaźni myślą ich ojcowie ;D
    Olivier teraz podskoczył w liście wrogów Lily i chyba spokojnie mogę powiedzieć, że znajduje się na jej pierwszym miejscu. Tak ją publicznie ośmieszyć przed całą szkołą! Aż się zdziwiłam, że Lily jeszcze nie zdążyła się zemścić.
    Wyczuwam jakiś wątek miłosny między Lily, a Frankiem. W końcu naprawdę rzadko który chłopak tak na nią działa, że przez chwilę zapomina nawet o swoim ciętym języku. No ale wątpię, skoro byłą tak wredna dla jego siostry... Choć z drugiej strony to Ślizgon, on chyba nie będzie miał jej tego długo za złe ;D
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Lily raczej nie była rozpieszczana, wręcz przeciwnie, czuła sie raczej opuszczona jako dziecko, No moze przez pewien czas nie, kiedy miała swoją przyszywaną babcię, ale pozniej to jeszcze bardziej ;).
      Lily ma wielu wrogów, których stworzyła głownie przez własne zachowanie. Czy Frank bedzie jednym z nich? Hm, raczej nie zapomni o zachowaniu Lily wobec swojej siostry, ale... Hm, to chyba jednak Brdzie skomplikowane, w końcu to ja o nich pisze, nawet lekkie opowiadanie nie moze byc lekkie xd Tak, Olivier jest obecnie wrogiem numer 1 w szkole :D Lily cały czas próbuje sie jakas zemści ale nie moze wymyślec wystarczająco dobrego i skutecznego sposobu :D.
      Albus i Scorpius, nie mogłam nie zrobić z nich przyjaciół. Ojcowie... Hah, cos o tym jeszcze wspomnę, choc raczej tolerują te przyjaźń, pdzynnajmniej ze strony Potterów i Weasleyow, skoro sami porównywali ich dwójkę+Rosalie do świętej trójcy ;).

      Usuń
  9. Biedna Helena... Nie rozumiem, czemu Lily tak jej uprzykrza życie. Co się stało? Wiedziałam. No wiedziałam, że musi być jakiś konkretny powód. Ale jestem w szoku, bo nie spodziewałam się, że się przyjaźniły. Są od siebie tak różne... No, ale chyba coś w tym jest, że przeciwieństwa się przyciągają. Jestem ciekawa, co się stało, że ta relacja się rozpadła, a Lily teraz się w taki okrutny sposób na Helenie mści. Musi mieć mocne podstawy, by jej tak nie cierpieć. Kurcze... Helena powinna pogadać z Hugo. On tego nie zrobi, widać, że brakuje mu odwagi, tak więc może ona powinna zrobić ten pierwszy krok. Wydaje mi się to bardziej prawdopodobne niż to, że Hugo coś zrobi. :)
    Scorpius... całkiem przyjemny chłopak. Jakoś nie pasuje mi na Ślizgona. Brakuje mu pewności siebie. :) Nie wiem, może się mylę i przez tą sprawę z Anabell mam takie wrażenie. Z jednej strony nic dziwnego,że po przejściach z Rosalie boi się związać, by nie stracić przyjaciółki... taka obawa zawsze wiele utrudnia, ale może powinien zaryzykować? Bo kto wie, a może tym razem się uda. :) Chociaż wydaje mi się, że to bardzo zraniłoby Rosalie. Ajć, pokomplikowane to no... i komu tu kibicować? :D
    Lily jest strasznie denerwująca. Nie mogła normalnie odpowiedzieć tej jedenastolatce,tylko musiała się na niej wyżywać? Cóż, cała Lil. No przecież po miesiącu nauki ciężko opanować cały budynek. Hogwart jest spory. Jestem ciekawa, czy spotkanie z Frankiem jest jednorazowe, czy też jeszcze jakieś się zdarzy. I czy do czegoś doprowadzi. Mam takie dziwne wrażenie... heh. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Jeśłi chodzi o dawne relacje Lily & Heleny, to jest to dość kluczowe dla opwiadania i nie tylko dla samych dziewcyzn... Jakąś podpowiedź dotyczącą pwodu można znaleźć w poprzednich rozdziałach, choć jest ona niewielka xD. Wiadomo jednak, że Lily interpretuje rózne rzeczy po swojemu. Scorpius faktycznie nie do końca pasuje do Ślizgona, ale bywa tez dośc niegrrzeczny, mimo wszystko. Na razie jest po prostu kompletnie oszołomiony Anabelle, no i naprawdę lubi ja słuchać xD Nie mam pojęcia, komu kibicowałabym na Waszym miejhscu (Anabelle czy Rosalie), choć jako autorka wiem, z kim będzie Scorpius. no chyba że bohaterowie na maksa postanowią żyć swoim życiem, to wtedy kicha ;p. Spotkanie z Frankiem oczywiście nie bedzie jednorazowe, to mogę zapewnić.

      Usuń
  10. Oooo, nowy szablon widzę! :D Jest o wiele bardziej przejrzysty, chociaż czcionkę bym zmieniła, bo mimo wszystko źle się czyta. :P
    Rozdziały skomentuję sensownie, jak będę w stanie, bo na razie nie mogę się zupełnie na niczym skupić, sialalala~ Mam nadzieję, że mi wybaczysz. XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Lily typowy bully w Hogwarcie XD I chyba jej hormony buzują że zaczyna zwracać uwagę na chłopców XD
    Hermiona gada jak okropnie stara baba, co się z nią stało? :P
    A Franka polubiłam od razu. Jak Bóg Kubie tak Kuba Bogu, o! Jego zachowanie będzie chyba podwójnie ranić Lily skoro tak jej wpadł w oko, ale trudno mu się dziwić. To znaczy Lily pewnie będzie się dziwić, no bo jak to tak stawać w obronie rodziny, w obronie kogokolwiek bliskiego?
    Heleny jest mi żal i czuję do niej jakąś taką siostrzaną sympatię. Zaskoczyło mnie, że była kiedyś przyjaciółką Lily. Może dlatego Hermiona chce je tak usilnie wciągnąć we wspólną pracę? Głupie jest to, że przez konflikt z nią boi się podejść do Hugona. Eh!
    Idealnie poukładany świat Lily zaczyna się sypać, a że ruda jest dość nieprzewidywalną osobą, nie wiadomo co z tym zrobi. No bo nagle inicjatywę przejmuje rodzeństwo Janvier, które robi coś dla dobra ogółu i zna ich już cała szkoła (w przeciągu miesiąca. Ciekawe jak długo Lily zajęło osiągnięcie takiej sławy... oj to może zaboleć!), przez co zyskują dobrą opinię, a na dobitkę Oliver spetryfikował Lily na ostatnich zajęciach, więc jej autorytet mocno spadł. Śmieszna jest z tym swoim zadzieraniem nosa i coraz więcej osób ma odwagę jej to pokazać. Mimo wszystko nie chciałabym żeby skończyło się tak, że Lily zostanie zlinczowana. Wolałabym, żeby przełamała się zamiast doprowadzać ludzi do płaczu, sprawiałaby, że zaczynają się uśmiechać :) Ale czy to możliwe, czy da radę pokonać własną dumę?
    Czekam na nowy rozdział i spróbuję się zdecydować na jakąś opcję w ankietach, haha.
    + ojoj, blog ma urodziny w ten sam dzień co ja <3 xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję zakomentarz. Lily to już od dawna buzują hormony, stąd jest jeszcze bardziej zacięta niż zwykle (druga sprawa, że coraz mniej jej wychodzi xd), aczkolwiek jeśli chodzi o uczucia damsko-męskie, to raczej tak.
      Hermiona zawsze była napuszona, więc dla mnie to logiczne, że musi tak mowić xD. no i może z jakaś lekka premedytacją faktycznie połączyła Lily i Helenę nie tylk ze wzgl na konkurs, ale i ich więź... kto ją tam wie xD
      Kurde, ja też polubilam Franka i to nieco psuje mi światopogląd na opowiadanie xD
      Lily faktycznie jest nieprzewidywalna i na pewno bedzie zachowywać sie nie raz i nie dwa mocno irracjonalnie ;p. Z pewnoscią byłoby lepiej, jakby Lily sie kiedyś opanowała, jest szansa, ze życie ją czegoś nauczy :D.
      O,no to mam nadzieję, że rozdział na Twoje urodziny Ci się spodoba ;p

      Usuń
  12. Melduję się ponownie u Ciebie :) W końcu przeczytałam wszystkie rozdziały Niezależności i mogę zabrać się za komentowanie. To drugie fan fiction jakie w życiu czytałam jeśli chodzi o Nowe Pokolenie, i jestem zadowolona, bo Twoje i tamto w zupełności się różnią, choć oba są dobre. Lily nie jest w Gryffindorze i nie jest ukochaną, rozpieszczaną córką, Albus kumpluje się z Malfoyem i jest w Slytherinie no i ogólnie jego relacje z siostrą nie należą do najlepszych. W tym ff raczej nie jest tak przewidywalnie, co oczywiście jest plusem. :)
    Jeśli chodzi o postać Lily, to trudno mi ją w zupełności polubić, może dlatego, że sama z natury jestem spokojna? :) No i to taka podla sucz. :D Chociaż podoba mi się w niej to, że nie da sobie podskoczyć. Nie jest grzeczna i poukładana, jej paczka jest taka różnorodna, stworzyłaś dużo różnych charakterów. Lubię Helenę i Hugo, kibicuję im. Może Oliver coś zdziała? Scorpius i Anabelle - to też może być ciekawe (i tu też było takie niezwyczajne połączenie, bo połączyłaś go kiedyś z Rosalie). Uwielbiam opis Percy'ego, nigdy go nie lubiłam. :D Przyszywana babcia Lily też była ciekawą postacią. Lubię czytać o zgrzytach między Zabini a Potter czy Potter a Oliverem (przypomniał mi się Ogórek, to imię mi się bardzo spodobało!). Ciekawe czy ich ze sobą połączysz, przyznam się, że na to czekam :P a jeśli tak się stanie to na pewno po drodze jeszcze nie raz będą chcieli się pozabijać. :D On się jej nie daje i mnie się to podoba, że uciera jej nosa, a ona się tak wkurza. A Hermiona jest rzeczywiście napuszona. :D Czekam aż się rozwiną wątki z Larą oraz Frankiem bo na pewno jeszcze namieszasz, w końcu lubisz komplikować życie bohaterom. :D I że dowiemy się więcej o dawnej przyjaźni Heleny i Lily. Ah, ja wiem że mój komentarz jest trochę chaotyczny ale pisałam co tylko mi się przypomniało. :) I strasznie niewygodnie mi się pisze na telefonie.
    Na moim blogu wspominałaś coś o moim powrocie - to miłe, że kogoś to jeszcze interesuje i bardzo Ci za to dziękuję. Ale przyznam, że nie napisałam nic nowego od prawie roku, ogólnie taka niemoc panuje w moim życiu, że trudno mi trochę to wszystko ogarnąć. Ale nie zaprzeczę, że myślałam by coś napisać. Może kiedyś mi się uda... :)
    Pozdrawiam Cię ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje za komentarz, ciesze sie, ze przeczytałaś wszystkie rozdziały i ze udało mi sie Ciebje zaskoczyć :). Nie lubiłam nigdy tego sztywnego podziału na domy i nie zamierzałam sie z tym turaj kryć , stad te rożne zagrania:D Scorpius jest inny niz jego ojciec , wiec moze dlatego kiedyś wyszło tak, nie inaczej, chyba jeszcze wspomnę o początkach jego przyjaźni z Albusem i Rose. No a ze bede mieszać, to masz jak w banku :D

      Usuń
  13. Nie jestem pewna czy kiedykolwiek wyrażałam swoje zadowolenie z powodu ewentualnego sparowania Lily z Olivierem, ale jeśli tak, proszę, zapomnij o moich słowach, wycofaj je, wymarz, cokolwiek chcesz, byleby ten wredny dość rudzielec nie kojarzył się z Francuzikiem. Frank, to jest to! Serio, wpadłam, przyznam się szczerze. Fragment był krótki i może nie był pierwszą osobą, która sprawiła, że Lily zabrakło słów, ale cóż... skradł moje serce niemal od razu. A już zwłaszcza, gdy przeczytałam o jego rozczochranej czuprynie i tym jak troszczy się o młodszą siostrę. Jest mój, mój i mój, i może ewentualnie czasami podzielę się nim z Lily ;) Wiem, że brzmię jak napalona małolata, ale co poradze, że mam bogatą wyobraźnię, a Ty podsunęłaś mi tak fajnego i interesującego faceta. Pod sam nos, dosłownie.

    Ciekawa jestem w jaki sposób zakończyła się przyjaźń pomiędzy Lily i Heleną. I dlaczego. O, tak, to bardzo właściwe pytanie. Naprawdę szkoda, bo patrząc na to teraz, Lily mogłaby mieć koło siebie przynajmniej jednego prawdziwego przyjaciela; Hugona nie liczę, to przecież wiadome, że także nim jest. Poza tym, trzymam kciuki za Hugona i Helenę, obydwoje niepewni tej drugiej osoby, ciekawe jak długo będą wokół siebie krążyć i zastanawiać się czy wykonać ten pierwszy krok, czy nie zostaną wyśmiani i wzgardzeni. Tutaj zdecydowanie liczę na Oliviera, ktory popchnie swojego nowego przyjaciela do działania.

    I Scorpius - jestem rozdarta. Naprawdę. Lubię tego Ślizgona, podobnie jak jego tatę, ale wyłącznie w mojej wersji (która może kiedyś ujrzy światło dzienne, kto wie, kto wie) i nie jestem pewna czy cieszyć się, że Anabelle jednak zyskała jego uwagę, że spodobała mu się i dobrze czuje w jej towarzystwie, czy też czekać aż wreszcie skonfrontujesz go z Rosalie, na co czekam z utęsknieniem, i obydwoje zrozumieją, że powinni być razem. Ach, zdecydowanie ostatnio czytam za mało książek, które kończyłyby się standardowym "i żyli długo i szczęśliwie" ;)

    Będę czekać (nie)cierpliwie na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, Flav, faktycznie wpadłaś po uszy. Chyba zmieniasz team;) nie rozumiem, czemu nie ma głosu na Franka w ankiecie xd xd szybko sie zadeklarowałas, ale coz, chyba trochę rozumiem. Postać Franka niezłe namiesza, ale chyba nic nie moge obiecywać :D ciesze sie, ze uważasz, ze Abingale jest interesujący :). Oliviera juz nie lubisz?
      Lily i Helena... Nie bede pisać za dużo o przeszłości, zeby nie spoilerowac (Choc podpowiedz, dlaczego ich przyjaźń skę skończyła, juz zawarłam w jednym z początkowych rozdziałów), jeśli chodzi o przyszłość, niektóre rzeczy mozna odzyskać, ale niektórych sie nie da, tylko jak Bedzie w tym konkretnym przypadku?;) Hah, to juz sobie ustaliłam, choc jeśli ci bohaterowie żyją po swojemu, nigdy nic nie wiadomo :D.
      W wersji Scorpius/ktokolwiek juz nie ma do końca szczęśliwego zakończenia, ech. I choc sama tez myśle o poczytaniu takich książek czy opowiadań, to co ja poradę, ze najlepsze sa te słodko-gorzkie bądź bardziej gorzkie, bo wyzwalają wiecej uczuc. Moja absolutnie ulubiona książka jest Przemknęło z wiatrem, myśle, Że teraz to juz wszystko jasne xd
      Dziękuję za komentarz F;*

      Usuń
    2. Wpadłam. Cóż, zdarza się. Nie ja pierwsza, nie ostatnia. Mam nadzieję ;) Głos oddałam na Franka, zarówno w pierwszej, jak i drugiej sondzie, ale w tej pierwszej wyskakuje, że ma 0%; ech, smutek. Może ekscytuję się za wcześnie, ale na tym chyba polega cały urok blogowania - wszystko masz w częściach, możesz analizować na bieżąco, nie tak jak z książką, gdy wszystko gotowe i niczego nie da się już zmienić. Ja sama często zmieniałam niektóre rzeczy pod wpływem komentarzy, ale tylko dlatego, że dały mi do myślenia, nakierowały na coś zupełnie innego. To akurat w tym wszystkim jest naprawdę dobre ;)

      Cóż, ja i tak wciąż będę czekała na szczęśliwe zakończenie dla Scorpiusa. A przynajmniej odrobinę szczęśćia ;)

      Pozdrawiam,

      Usuń
    3. To prawda, dodawanie czesci w odcinkach, a następnie czytanie komentarzy i analizowanie treści to chyba najlepsze aspekty publikacji opowiadan na blogach :D kiedys opublikowano ksiazki w odcinkach w gazetach,fajnie xD choc z drugiej strony jak się książkę czyta,to juz mozna do konca, a w internecie trzeba cźekac, a jak opowiqdanie dobre,to trudne xdxd
      Frank ma już głos, Cool xD ja nie mam pojęcia, ktorego bohatera lubię najbardziej, a o latach to tez lepiej się nie wypowiadać. pewnie wybrałabym Helne i Hugona, jeśli bym musiała, bo nie są problematyczni prźez innych,tylko przez samych siebie (tzn.nie mają innych zainteresowanych nimi romantycznie ludzi, choć oczywiscie problem Lily jest spory xD).

      Usuń
  14. Rozdział widnieje już od czterech dni na blogu, a mi dopiero teraz udało się tutaj zajrzeć. Powiem szczerzę, że wprowadzenie Franka trochę mnie zdziwiło. Sądziłam, że tylko Olivier ma szanse skraść serce naszej niepokornej Lily, a tu proszę taka niespodzianka. Muszę również przyznać, że niestety żaden inny wątek poza Lily mnie nie intersuje i z niecierpliwością zawsze wyczekuję na takie fragment jak ten ostatni.
    Choć nie popieram tego, jak Lily traktuje innych (chociażby ta mała puchonka) to nie potrafię jej znielubić, a wręcz przeciwnie. To moja ulubiona postać.
    Niezmiernie się cieszę, że kolejny rodział już niedługo i mam nadzieję, że będzie w nim duuuuużo Lily :)
    Pozdrawiam i przepraszam, że tak krótko, ale rozpiera mnie dzisiaj wena i nie mogę się już doczekać, aż zacznę pisać kolejny rozdział u siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz ;). To,ze bedzie ktos jeszcze, to ja wiedziałam od dawna, aczkolwiek nie spidziewalam sie, ze ten Frank mi wyjdzie taki juz przy pierwszym spotkani. Ale moze to i lepiej. Kurcze, troche szkoda, ze interesuje Cie tylko watek Lily, ale dzieki za szczerość xD choc pod poprzednim postem wspolczulaś Rosalie... Ale to może dlatego, hah nie spodobały ci się przemyślenia Scorpiusa xD?Ciesze się, ze masz wenę, mam nadzieję, ze niedługo zaowocuje to nowościa na ktoryms z Twoich blogow, a najlepiej na wszystkich :)

      Usuń
    2. Nie nie nie! To nie tak! :D Ja w każdym opowiadaniu, w każdej książce znajduje sobie jedną jedyną postać i tylko na niej się skupiam, choć doceniam całą resztę. Lily wychodzi Ci świetnie i gdybym mogła to czytałabym o niej całymi dniami. Do tego boski Olivier i mój kolejny faworyt Frank. Uwielbiam wszystkie postaci, ale przy Lily reszta blednie, to ona tu jest gwiazdą, jedyną królową :D
      Scorpiusa wielbię pod każdą postacią i akurat o nim zawsze chętnie poczytam, jednakże ta nasza Lily... To chyba dlatego, że Lily jest zupełnie inna niż cała reszta. Nie jest idealna i to mi się strasznie podoba. Serio! Ciężko jest stworzyć taką właśnie postać, a Tobie udało się zainteresować mnie bohaterką, która do tej pory mnie nie fascynowała (z młodego pokolenia wielbiłam tylko Scorpiusa, dzieci Potterów były mi w zasadzie obojętne - takie mdłe i nazbyt idealne, dopiero u Ciebie okazało się, że wcale tak być nie musi). Mam nadzieję, że nie sprawiłam Ci przykrości tym niedopowiedzeniem :* Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział! <3

      Usuń
    3. Aha, rozumiem, Ty po prostu tak wielbisz Lily xD a za kim jesteś, Lily and Olivier czy Lily and Frank;)? Wlasciwie tez tak często mam, ze jak sie upre na jakas postać w czyimś opowiadaniu, to tylko o niej bym czytała xd nie spodziewałam sie, ze ktos bedzie lubił najbadziej Lily juz od początku, ale to bardzo miłe :) starałam sie, żeby była ona niejednoznavzna ;). Choc tak wlasciwie cześciowo to jest mocno przewidywalna, a cześciowo... Kompletnie nie

      Usuń
    4. Dokładnie :D lubię bohaterów, którzy mają wady, nie są najpiękniejsi w całej szkole, a na świecie istnieją ludzie, którzy nie pałają do nich miłością. Słowem prawdziwych :)
      No właśnie szczerze Ci powiem, że tym Frankiem wpędziłaś mnie w niemały kłopot, bo mimo, iż pojawił się tylko na chwilę to jednak wyjątkowo mi się spodobał. I sama nie wiem, który dla Lily byłby bardziej odpowiedni, to chyba wyjdzie z czasem. Jednakże jeśli miałabym już wybierać to jednak moje serce póki co pozostaje przy Olivierze :) (choć to w każdej chwili może się zmienić), ale mam nadzieję, że Frank nieźle namiesza :)

      Usuń
    5. Tez lubię prawdziwych bohaterów, juz dawno mi przeszło, kiedy lubiłam tych tzw "dobrych"-tzn. Moze inaczej, wole tych lepszych od gorszych na ogol, ale nienawidzę bohaterów bez skazy, bo po prostu sa nieprawdziwi ;)

      Usuń
  15. Ok, nie byłabym sobą, gdybym nie rozpoczęła od mojego Scorpiusa xD
    (Choć nie wiem, czy już mojego, skoro nie umiałam o nim dokończyć opowiadania ;p).
    Gdzieś tam właśnie takiego Scorpiusa sobie wyobrażałam, pewnego siebie i inteligentnego chłopaka. Lubię Twojego młodego Malfoya i mam nadzieję, że jeszcze pojawi się coś z jego perspektywy w dalszych rozdziałach. Jestem ciekawa, jak dalej potoczy się relacja pomiędzy nim a Anabelle.
    I wracamy do Helen...
    Cóż, miłość jest naprawdę skomplikowana, skoro Helena, jak i Hugo, darzą siebie uczuciem, a oboje boją się wyznać tej drugiej osobie, co czują, z racji możliwego odrzucenia. Mam nadzieję, że to przekomarzanie się ich w końcu jakoś wyjaśni, choć znając Cię, pewnie jeszcze pokomplikujesz im sprawy ;p
    No i jeszcze w dodatku jest w parze z Lily w konkursie... ciekawe, jak poradzą sobie w duecie.
    I zaskakujący tajemniczy Ślizgon o imieniu Frank napatoczył się na ścieżce Lily i nie dał się jej złamać. Zuch chłopak, już go lubię :)

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalszy ciąg :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie, ze podoba Ci sie moj Scorpius, szczegolnie jesli masz o nim własne mniemanie, ze tak powiem. ;) nie odrzucilas swojego tak do konca, w koncu zmieniwszy nieco koncepcję, prowadzisz blog o młodym pokoleniu xD.
      Milosc miedzy Helena a Hugonem niby bardzo łatwo byłoby urzeczywistnić, ale w praktyce wydaje im się nie do zrobienia... Troche pokomplikuję, aczkolwiek duet H to jedna para, w ktorej nie będę nic mieszać z innymi potencjalnymi zainteresowanymi jdnąj bądź druga strona, sa dla mnie nietykalni ;).
      Frank to kolejna komplikacja, ale muslę, ze bardzo przydatna ;) i wlasciwie chyba całkiem fajna xD

      Usuń
  16. W przypadku Lily chyba tak jej nie lubię, że bardziej już się nie da. I bardzo się cieszę, że w poprzednim rozdziale w tak upokarzający sposób przegrała pojedynek z Olivierem oraz że uczniowie przez tak długi czas nie dają jej o tym zapomnieć. Może i jest to niemiłe, ale Lily z mojej strony nie może liczyć na pozytywne uczucia. Zastanawiam się jednak, czy spotkanie z Frankiem da jej do myślenia i postanowi trochę zmienić swoje zachowanie.
    Najbardziej jednak ciekawi mnie, jak będzie wyglądała współpraca między Lily i Heleną w transmutacji. Tak sobie myślę, że w którymś momencie będą musiały dojść do porozumienia, bo inaczej nie mają co liczyć na dobry wynik w konkursie. Swoją drogą Hermiona dobrze powiedziała Lily, że jak ma problem z takim doborem par, to może zrezygnować.
    Nie sądziłam jednak, że Helena również darzy Hugo skrytym uczuciem. To wielka szkoda, że przez Lily oboje nie mogą się spotykać, mimo że wydaje mi się, że stworzyliby dobraną parę. Może jakoś Olivier pomoże im się zejść.
    Natomiast w przypadku Albusa nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że nauczyciel przyjął go do klasy owutemowej tylko i wyłącznie za nazwisko. I gdyby nie pomoc Scorpiusa, to mogłoby być mu naprawdę ciężko.
    Błąd, który rzucił mi się w oczy:
    Weasley'u - Weasleyu (w jednym z pierwszych akapitów)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fascynujące, z jednej strony czytać komentarze od osób uwielbiających Lily, a z drugiej - od nienawidzących jej. ale moze to dobrze, bo budzi uczucia ;p. Życie nauczy Lily zmieniać zachowanie, choć będzie się przed tym jeszcze dość długo dziewczyna bronić... Helena darzy Hugona uczuciem nie mniejszym niż on ją. Oliver raczej ma ambicje być swatką, nie da się ukryć xD A co do Albusa, to możesz mieć rację :D. Dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd, myślałam, że już się nauczyłam odmiany tego nazwiska, ale jak widać, znów mi to umknęło :P. Pozdrawiam i dziękuję za opinię!

      Usuń
  17. Pewnie kiedyś o tym już pisałam, ale mam nieodpartą chęć powtórzyć to: lubię Helenę. W myślach Lily przedstawia się jak jakaś zołza co najmniej, jednak w konsekwencji uważam, że to jedna z najspokojniejszych i najwrażliwszych bohaterek. I zaczynam się martwić, czy Lily nie odwinie jakiegoś numeru podczas współpracy. Po Potter można się spodziewać wszystkiego.
    Co do Scorpiusa to coz, ani dziadek ani ojciec zapewne nie sa z niego dumni, co nie znaczy, ze czegokolwiek mu brakuje. zupełnie odrodził się od swojej rodziny, a przynajmniej taką mam nadzieję, jedak wierzę, że nic nie zmieni już jego uosobienia. w sumie to mogę powiedzieć, że - o dziwo - jego też polubiłam! Ja chyba ogólnie lubię nieszczęśliwych bohaterów.
    A Frank - ok, moje serce ma, ale że Lily tak zwyczajnie zareagowała? Koniec świata!

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię. Lily odwali niejeden numer, ale czy tylko ona? Oto jest pytanie xD Co do Scoriusa, Lucjusz z pewnością złorzeczy, a Draco... jeszzcze się nie zdecydowałam, jakieś sugestie?
      Lily chyba sama nie ogarnia tego, jak zareagowała xD Na pewno nie będzie z tego faktu zadowolona, szczegóły: 26.12 :D dziękuję bardzo za opinię!

      Usuń
  18. Jej, w końcu dotarłam! :) Ale przed napisaniem komentarza, a po czytaniu rozdziału, zdążyłam zjeść kolację, posłuchać dwóch piosenek i pogadać z przyjaciółką, więc już nie wiem, co chciałam napisać...
    Generalnie coraz bardziej lubię Lily i to, że jest taka wredna (w pewien sposób jesteśmy do siebie podobne), a poza tym dużo facetów ją "denerwuje". Niech ona się przyzna, że jej się podobają i tyle. xD
    No i cieszę się bardzo, że Hermiona postanowiła połączyć ją w parę z Helen. Będzie ciekawie i będzie się działo. Mam nadzieję, że to opiszesz. ;)
    Jeśli chodzi o mój ulubiony fragment, to definitywnie lekcja eliksirów. Scorpius dał z siebie wszystko i był przy tym tak uroczy, że jest moim ulubionym męskim bohaterem. Zdrobnienie Albusa - bezcenne! xD
    No nic... Czekam w takim razie na nowy rozdział i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :* ciesze siè, ze coraz bardziej zaczynasz lubić Lily. Coz ona długo sie nie przyzna ze ktokolwiek jej się podoba, chyba żartujesz. Z nią i Helena dużo sie bedzie działo, ba-wlasciwie z wieloma osobami z tego powodu wiele sie bedzie działo :D. No i dziękuję za słowa dotyczące Scorpiusa. Tez sie cieszyłam, jak wynyslilam tego pajęczaka :D

      Usuń
  19. Rozdział jest cudowny. Fabuła opowiadania nie nudzi, a słownictwo jakiego używasz jest wyszukane:o.
    Helena bardzo przykuła moją uwagę:).
    Rozdział wspaniały ^_^
    ~ Sagiri

    OdpowiedzUsuń
  20. O rety, ratunku! Stworzyłaś za dużo fajnych postaci. Ja już nie wiem komu najbardziej kibicuję i kogo najbardziej uwielbiam. No dobra, trochę przesadzam, bo nadal w moich oczach najwspanialszym i najcudowniejszym bohaterem pozostaje Hugoś (to na niego oddałam głos w ankiecie i zupełnie nie rozumiem czemu on nie wygrywa ), ale zaczęłam pałać olbrzymią sympatią do Scorpiusa. Serio, to mój typ bohatera. Spokojny, wycofany, na pewno strasznie przystojny po tatusiu i generalnie trochę przypomina mi Hugosia, tyle że z Hugosia fajtłapa, a Scorpius to taki prawdziwy, dojrzały młody mężczyzna. Nie mogę się doczekać dalszych jego perspektyw i konfrontacji z Rosalie, do której mam nadzieję kiedyś tam dojdzie. Dopiero wtedy będę w stanie stwierdzić czy widzę go bardziej z Anabelle czy z Rosalie. Chociaż na ten moment mam nieco mieszane uczucia co do niego i Anabelle. Niby wszystko super, ale jakoś tak… hmm… obawiam się, że ona może być dla niego na dłuższą metę zbyt żywa. I o ile jemu to nie będzie przeszkadzać, o tyle jej już tak. Chociaż z drugiej strony w A. drzemie dusza artystki, więc może ona tylko rzeczywiście, gdy tak się stresuje, staje się nadaktywna ;D. Bo ja wiem, z wydawaniem opinii co do mojej wizji paringu ze Scorpiusem w roli głównej, rzeczywiście poczekam na jego ewentualną scenę z Rosalie. Tak czy siak, Scorpiusa kupuję w całości i gdyby nie Hugoś, to on byłby ofiarą moich zachwytów. A skoro już zaczęłam od męskich bohaterów… Rany… Frank… Trochę się nim zachwyciłam. Trochę bardzo. Może nawet… na moment zupełnie przepadłam. Bije z niego taka siła i jakby rozsądek. I jednocześnie on zdaje się być taki niezależny, odważny i jakby… będący ponad wszystko. Samo to jak rozprawił się w Lily – wow. Nie, ja już nie widzę Oliviera z Lily, nie ma takiej opcji, dla mnie Lily i Frank to ta para. Frank Lily ustawi tak, że przestanie być taką wredną zołzą. Okej, to skoro męskich bohaterów już omówiła, to przejdę do żeńskich i niech już będzie ta Lily. Przyzwyczaiłam się do niej. Przestała mi zupełnie przeszkadzać ta jej dziecinność i ten głupi upór… hmm… chyba przeniosłam się na etap: szkoda mi ciebie, Lily. Liczę bardzo mocno na to, że coś lub ktoś (ekhm, Frank?) nią potrząśnie i dziewczyna zacznie się zachowywać bardziej sensownie. Ale moją fav żeńską bohaterką zdecydowanie jest Helenka. Koniec, kropencja. Ona jest taka urocza, wrazliwa, aww ona i Hugoś to połączenie powalające słodkością. Trochę śmiać mi się chciało, gdy czytałam jej perspektywę, bo to takie nieco zabawne, że oni tak do siebie nawzajem wzdychają i nie potrafią zauważyć, że coś tam jest na rzeczy i z jednej i z drugiej strony. Taki to już ich los. Liczę jednak na to, że te podchody nie będą trwać wiecznie. Swoją drogą, Helenka i Lily razem w parze, rany, rety! Z tego nie wyniknie nic dobrego! W ogóle zaskoczyło mnie to, że Lily i Helenka kiedyś się kolegowały. Ciekawa jestem ich historii, bardzo, bardzo. Zastanawiam się czy istnieje szansa, by one kiedykolwiek się pogodziły. Pewnie teoretycznie jak najbardziej, ale w praktyce… to różnie może być.
    Ech, dobra, już przestaję Ci tutaj o tych wszystkich głupotkach pisać.
    Pozdrawiam serdecznie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak obszerny komentarz, to dla Ciebie norma, ale cieszy niezmiennie tak samo ;). Kurczę, nie spodziewałam sie,ze jesteś taka kochliwa. Właściwie tak obiektywnie to Twoje słowa wskazywałyby, ze Scorpius jest fajniejszy niz Hugo,, ale rozumiem te miłość do fajtlapstwa jest większa :D. Wydaje mi sie, ze niedługo to każdy bedzie wiedział o uczuciu miedzy 2H procz samych zainteresowanych :) a przyczynić sie do tego mogą w jakis sposob te korki. Anabelle i Scoprius...Rosę i Scorpius... Temat rzeka ;D i wlasciwie sie waham, choc chyba jednak znalazłam końcowe rozwiazanie... Które powoduje,ze w ankiecie powinna sie pojawić była jeszcze jedna para... Ale moze dobrze, ze jej nie ma, co tam zdradzać wszystko tak szybko :D Frank... Coz, mam nadzieje, ze nudny nie bedzie, wlasciwie juz wyszedł jakis taki... Rozczeniowy :D ale to chyba dobrze, co najgorsze ja go tez całkiem lubię. I gdzie jest to, zd Olivier miał byc naj, ech. Co ja narobiłam:( no nic, musze z tym żyć ;)

      Usuń
    2. Właśnie - coś ty narobiła :P Olivier też jest fajny, ale że ja wolę fajtłapy w stylu Hugosia to... cóż, stało się xd Ej nie, Hugoś pozostaje the best of the best. Ale Scorpius też jest fajny. Bardzo fajny. Ma tylko pecha, bo Hugoś był moją pierwszą miłością, więc S. może co najwyżej zająć dopiero drugie miejsce w moim serduszkowym rankingu :D
      O ja, jeszcze jednak para? Zacieram łapki z niecierpliwością!

      Usuń
    3. Ach, czyli nie zmieniasz milości, dobrze! kocham Twoje zdrobnionka :*

      Usuń
  21. Zaklepuję miejsce i obiecuję pojawić się tutaj wkrótce, chociażby z krótkim komentarzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem, przywiało mnie wreszcie chociaż tylko na krótką chwilę, bo wiecznie coś, wiecznie ktoś. Jak nie pierogi, to gaz, to znosu sałatki. I tylko jest "Madzia" i "Madzia". Istna tragedia i jeszcze muszę na miasto jechać, ech.
      Dobra, co do rozdziału: fajny, w gruncie rzeczy pozytywny. Czyżby kroił się nowy związek? Czyżby Lily dostała od amora strzałą? Chociaż, w jej przypadku to może być tylko i wyłącznie źle i ten chłopak będzie miał przerypane. A i ludzie z jej otoczenia również, bo, myślę, będzie chciała rozładować na nich swoją złość.
      Albus taki marny z eliksirów? Po kim on to ma?
      swoją drogą, fajny motyw z tym konkursem. Brakowało mi czegoś takiego w pierwowzorze Harrego.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Dziękuję za komentarz i znalezienie chwilki czasu w tej przedświątecznej gorączce xd wiem, co masz na myśli ;).
      Łatwo z tym nowym związkiem nie bedzie, ale moze faktycznie cos sie kroi. U mnie generalnie niełatwo bedzie moim parom, Hah. Albo trójkątom czy czworokątom :D. Szczegolnie ze tak sie to wszystko rozszerzyło, jeśli chodzi o bohaterów ;).
      Harry nie był dobry z eliksirów :D Ginny podejrzewam, ze tez nie bardzo.
      Coz, w sadze był turniej trójmagiczny, ale faktycznie brakowało rożnych konkursów i zajèc dodatkowych ;) u mnie bedzie tego aż za dużo, ale uwazam, zd to wazne. Moze dlatego, ze moi bohaterowie nie beda walczyć z żadna mroczna siła w stylu Voldemorta ;). Jakbym cos takiego wprowadziła, to chyba nigdy bym nie skończyła tego opowiadania ;)

      Usuń
  22. Możesz mnie zlinczować - śmiało. Dumnie zawisnę sobie na choince, jako świąteczna ozdoba. No bo zobacz, ty do mnie zaglądasz, wypytujesz, a mnie u ciebie tak długo nie było z komentarzem - skandal! Bo jednak takie czytanie cichaczem i na szybko nie jest dobrym sposobem.
    No więc przechodząc do sedna...
    Jakoś tak żal zrobiło mi się Heleny. Widać, że dziewczyna źle się czuje z tym, że Lily obrała sobie ją na wroga. Jestem ciekawa, jak w takich warunkach przebiegnie współpraca dziewczyn. Jakoś w radosnych barwach tego nie widzę, choć oczywiście Lily może mnie zaskoczyć. Może one dojdą do porozumienia. Może Helena odważy się zawalczyć troszkę o samą siebie i przeciwstawić się Lily? Pożyjemy, zobaczymy.
    Ciekawi mnie ten Frank. Widać, że zrobił na Lily wrażenie, ale czy pociągnie to sobą pewne konsekwencje? Może chłopak będzie chciał się odegrać. No wiesz, rozkocha, a potem zostawi? Miałby dość ułatwione zadanie, patrząc na to, jakie uczucia targały Lily. Jednak wydaje mi się, że to nie w stylu Franka. Mogę się mylić, choć bardzo bym nie chciała w tym przypadku.
    Rodzeństwo Janvier mieli fajny pomysł. Na pewno zyskali tym sposobem w oczach tych, których do tej pory nie przekonali. Chociaż wyobrażam sobie ból Oliviera, gdy jego propozycja została odrzucona :D
    Co jeszcze? A! Tak na zakończenie dodam jeszcze, że bardzo podoba mi się ta męska przyjaźń Scorpiusa z Albusem. Fajnie, że wstawiłaś tutaj taki akcent. Z całą pewnością dobrze wpłynął na całokształt i tego rozdziału, i opowiadania.
    Przepraszam, że tak krótko tym razem, ale od paru minut wzywają mnie do ubierania choinki. Chyba muszę w końcu zareagować ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przepraszaj! Ja sie ciesze, ze przeczytałaś i skomentowałas, a kiedy-to nie ma takiego znaczenia:) mam nadzieje za to, ze u Ciebie pojawi się niedługo nowosc na święta, hm? No i ja tam lubię ubierać choinkę, chyba nigdy mi nie przejdzie xD
      Helena, tak jak i Hugo, musi zawalczyć o siebie, fakt. Ale oboje sa w gryffindorze, wiec moze odwaga się w nich obudzi? Zobaczymy. Frank... Hm, coz, chyba aż tak tych dziewczyn nie rozkochuje, aczkolwiek chyba deszcze to przemyślę, moze jednak trochę... Tak, chyba mnie do czegos zainspirowałaś :D wlasnie ostatnio sobie myslalam, ze stworzyłam przyjaźn miedzy Albusem i Scorpiusem, tworze miedzy Olivierem a Hugonem, jest tez miedzy Lily a Hugonem oraz Helena a Alexem, a jakoś żadnej żeńskiej tutaj nie ma... Muszę to zmienić i mam juz pomysły :D

      Usuń
  23. Przeczytane!
    Zastanawia mnie co dokładnie musiało zdarzyć się między Lily i Heleną, że z pięknej przyjaźni przerodziło się to w nienawiść. Nie wydaje mi się, by była ona obustronna, bo tylko ze strony Lily da się wyczuć jakieś negatywne, złośliwe i raniące zachowania; Helena zdaje się być tu tylko ofiarą, co zastanawia mnie jeszcze bardziej.
    Ahh, szkoda, że nie możemy pchnąć Hugona prosto do Heleny, bo przecież oni obydwoje chcą tego samego, tylko boją się wzajemnego odrzucenia... Gdyby tylko mogli poczytać w swoich myślach :P No, ale wydaje mi się, że nieco jeszcze poczekamy aż sytuacja się rozwinie i ja bardzo, ale to bardzo proszę o pozytywne zakończenie w tej sytuacji. Właśnie na tę parę głosowałam w ankiecie, bo moim zdaniem są niezwykle uroczy.
    Ten rozdział wcale nie sprawił, że znielubiłam Lily, akurat jej postać jest tą, którą lubię i trzymam kciuki, żeby wydarzyło się w jej życiu coś, co pokaże jej, co powinna zrobić ze swoim życiem, które jak na razie skupione jest na rzeczach błahych i tak dobitnie przytłaczających - presja bycia ciągle ponad innymi, lepszą od innych, zimna, surowa powłoka, brak bliższych i ludzkich relacji z innymi osobami. Może i dziewczyna sama na to pracowała, jednakże jest to brzemię ciężkie do niesienia. I nie wątpię, że zaczyna jej być z tym coraz gorzej. Może o tym świadczyć np. ostatnia scena, gdzie widzimy jak Lily potrzebuje innych osób, nawet najmniejszego kontaktu fizycznego (!); już tak mocno odsunęła się od innych, że sama przed sobą nie przyzna, że potrzebuje przyjaciół. Nie osób na posyłki czy wiernych tylko ze względu na jej pozycję w szkolę. Kogoś kto ją zrozumie, kto polubi/pokocha za to kim jest naprawdę. Tylko problem w tym, że Lily nie chce pokazać jaka jest naprawdę, nie odsłania się przed innymi. I przez to cierpi.
    Mam szczerą nadzieję, że ten konkurs zmieni coś w relacjach Lily i Heleny, może nie będzie to powrót do ogromnej przyjaźni, czasem naprawić się już tego nie da, rany zabliźniają się znacznie ciężej niż tworzą, ale poprawne stosunki byłyby obydwóm na rękę. Może wtedy Helena nabrałaby nieco odwagi w kwestii Hugona, a Lily przestałaby czerpać względną przyjemność z dręczenia innych. Co jak widać już przestaje jej przynosić ulgę. Może pojawiają się jakieś wyrzuty sumienia, poczucie winy daje o sobie znać?
    Intryguje mnie postać Franka, widać, że chłopak trzymał dystans, obwiniał Lily za zachowanie względem siostry, ale coś w jego zwrocie "kruszyno" było delikatnego i przyjemnego.
    No i jeszcze Lara, którą zamierzasz wprowadzić. Też jestem ciekawa.
    I na sam koniec życzę powodzenia z prowadzeniem nowego bloga! Dużo weny i wytrwałości, będę tam częstym gościem, coby wspierać Twoje działania ;))
    Pozdrawiam i weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Helena jest tutaj ofiara, choc moze tez nie do końca.. Ale kombinujesz dobrze. I ciesze sie,ze wspomniałaś o tym, zd czasem jest juz za późno na obudowanie takiej więzi jak kiedyś. Ale mozna, tak i słusznie rownież zauważyłaś, spróbować, zacząć ze sobą przynajmniej normalnie rozmawiać, a nie trwać w widocznej wojnie... H&H musza sie ogarnąć, to prawda :). A Frank i Lara trochę tu namieszają :D. Pozdrawiam

      Usuń
  24. Chyba powinnam wsie spiąć i częściej odwiedzać blogi które czytam skoro, następny rozdział ma być... jutro?
    No dobra, rzeczywiście komplikujesz życie bohaterów, zero litości dla nich naprawdę xD
    Naprawdę szkoda mi Heleny... Z całego opisu wynika, że boli ją cała ta sytuacja i ogromnie się nią przejmuje, czego nie można powiedzieć o Lily. co takiego sie wydarzyło, że przyjaźń dziewczyn się rozpadła? Nie pasuje mi to by to Helena była winna, chociaż wredna postawa Potter na to wskazuje. Lily wydaje mi się być taką postacią, która niszczy wszystko to, czego się boi, co ją rani i co jesj zagraża, ale Helena z drugiej strony wygląda na bardziej pokrzywdzoną bo cierpi i nawet sprawia wrażenie jakby tęskniła za relacją jaką miała.
    Połaczenie dziewczyn na konkursie Transmutacji to chyba nie najlepszy pomysł, bo z pewnością, żadna z nich nie będzie zadowolona (wątpliwe by współpraca ożywiła dawne uczucia, ale kto wie?).
    Do tego jeszcze Hugo i ta nieszczęśliwa miłość. Dla mnie to zabawne, bo wiem, ze Hugo odwzajemnia uczucia Heleny i mnie pozostaje tylko czekac na to, czy któreś z nich zdobędzie sie na odwagę, ale rozumiem dziewczynę. Jej obawy są całkiem racjonalne, nikt nie chce zostać ani odrzucony, ani - tym bardziej - wyśmiany. Wierze, ze Hugo nie śmiałby się z uczuć Heleny, ale obawy zawsze są.
    Scorpius taki niby Snape co? Lubi eliksiry, sam tworzy receptury porzucając podręcznikowe schematy... podoba mi się. Może w tym prawdziwym Harrym, lekcje ze Snapem nie były zbyt przyjemne, ale zawsze mnie fascynowały. To chyba tez byłby jeden z moich ulubionych przedmiotów. W kazdym razie Albus wydaje sie byc kompletnym głąbem. Jak mu się udało zdac sumy, także nie wiem. Chyba podkradł eliksir z kociołka Scorpiusa i dał jako swój xD
    To rzeczywiscie zastanawiające. Z natury moge się utożsamic ze Scorpiusem, bo jestem cicha i wolę miec przestrzen dla siebie... szlag by mnie trafił jakby mi ktoś trajkotał nad uchem... no ale, tak działa miłość prawda? Ze względu na historię Rosalie rozumniem, dlaczego Scor boi się wejść w bliższe stosunki z Anabelle, ale czemu nie spróbuje? Gdyby zobaczył że coś się psuje, gdyby poczuł jakis sygnał, zawsze mógłby się wycofać. No zobaczymy co z tego wyniknie :D
    Własciwie nie żal mi Lily, że wszyscy się z niej trochę nabijają. Ona sama nier jest święta i może jak trochę postoi po tej dugiej strionie to trochę się zastanowi.
    Własciwie to troche zaczyna mnie intrygowac jej tok myślenia. Czyżby serce z lodu zaczynało nieco topnieć i widzimy tu zalązek zmiany na lepsze, czy to tylko czcze życzenia i marzenia? Ktoś to widzi poza mną?
    A teraz moje owacje na stojąco. Frank, ja cię kocham xD Jeszcze nikt mi nie zaimponował w tak krótkim czasie jak on. No po prostu wielbię go, za ta ironię, sarkazm, za to, że Lily nie robi na nim wrażenia, no po prostu, co za facet. Mam nadzieję, że naprawde namiesza i nie będzie tylko epizodem.
    Życzę morza weny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak długi komentarz, to wspaniały prezent na święta ;*
      Lily ma za złe Helenie pewne sprawy, czy słusznie, sami ocenicie. Raczej cieżko bedzie im sie ze sobą dogadać albo odnowić dawna wiez,czasem na to drugie jest za późno, ale moze koniec końców cos im ta współpraca w konkursie dobrego przyniesie.
      Scorpius ma pewne wątpliwości, ale prędzej czy pozniej raczej się ich pozbędzie xd wystarczy jeden Hugo
      Albus jest kompletnym głąbem w eliksirach, ale w reszcie przedmiotów niekoniecznie ;).
      Franka tez lubię i nie mogłam się powstrzymać, by nie dać fragmentu z nim w dziesiątce xD co do nowości to chyba jednak dodam ją jutro, bez obsuwy, bo prawie cała mam napisana :).

      Usuń
  25. Zabierałam się i zabierałam do napisania komentarza... Ale w końcu jestem i czytam jeszcze raz, by o niczym nie zapomnieć ;)
    Początek bardzo mi się podoba. Na początku nie wiedziałam, o ktogo chodzi, ale szybko się to wyjaśniło :D
    Wiedziałam! Po prostu tak czułam, że ona coś do niego czuje! Kurcze. Oni byliby taką słodką parą! Helena jest przeurocza i kochana. Ty im naprawdę komplikujesz życie. Może dzięki temu konkursowi dziewczyny znów zaczną się dogadywać? Ale to tylko taka moja nadzieja XD
    Widzisz, Heleno? Hugo potrafi przeciwstawić się Lily! No... czasami XD
    O, trochę więcej informacji o Scorpiusie. Lubię relacje, które go łączą z Albusem. Potter jest przy nim jakoś bardziej ludziki. Kibicuję Malfoyowi i Max. A teraz wiadomo, że chłopakowi ona także się podoba :D
    Kurcze. Tak bardzo bym chciała, żeby Rose pogodziła się z chłopakami... Widać, że ta ,,rozłąka" boli ich wszystkich.
    Ja tam się już przyzwyczaiłam do zachowań Lily. Ona po prostu taka jest. Często jej nie rozumiem, ale... to mniej ważne XD
    Frank i jego kruszynka - słodkie przezwisko. I jak Lily nietypowo na niego zareagowała. Może oni coś kiedyś, w przyszłości..? :D
    Jak zwykle czytało się cudownie. Kocham twoje opisy. Coraz bardziej przywiązuję się do tego opowiadania.
    Pozdrawiam!
    nowa-w-hogwarcie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię. ;* H & H sa bardzo dobrzy we wzajemnych podchodach, musza jednak zrozumieć, ze trzeba zawalczyć. Czy Hugo potrafi przeciwstawić sie Lily... Hm, moze troche, ale to tez tak do końca nie jest, sami zobaczycie xD.
      Z Rose i jej przyjaźnią moze jeszcze nie jest za późno, choc to tez problematyczna kwestia ;). Jak wszystko w tym opowiadaniu :D.
      Lily sama nie ogarnia swojego zainteresowania Frankiem :D

      Usuń
  26. Jak nie lubię ogólnie tych wstawek o magii, tak tutaj te o eliksirach mi się podobały xD Zwłaszcza ten wybuch, ściąganie i "czemu półtora a nie dwa".

    Lily jak to Lily, zawsze wkurwia - wybacz, mocne słowo, ale taka prawda. Ciekawi mnie jak ta biedna dziewczyna będzie z nią współpracowała, przecież z taką zadufaną w sobie, wywyższającą się na każdym kroku suką nie da się współpracować, po prostu się nie da. Współczuję Helenie i oby dziewczyna utarła jej nosa, a najlepiej przywaliła jej z pięści w nochal. Cieszę się, że ta mała Lily jest zazdrosna o rodzeństwo! Dobrze jej tak, bo takie jak ona nie powinny być popularne, a na każdym kroku gnębione, bo na to zasługują.

    Moim zdaniem on nazwał ją kruszyną i dzieckiem, z powodu niewielkiego biustu (na to by wskazywało jego zapędzenie się na jej biust). Super, że jej dał popalić ten chłopak! Choć powinien jej bardziej dokopać słownie i nawet potrząsnąć szmatą jedną, bo powinien bronić siostry. Gdyby ktoś tak moją młodszą siostrę (nie mam młodszej siostry, ale co z tego), gdybym miała i ktoś by ją tak potraktował, to bym szmatce takiej z liścia pociągnęła conajmniej i on też tak powinien! Niby jest chłopakiem, ale w przypadku Lily byłoby jego zachowanie w pełni usprawiedliwione! Jeszcze bym mu order za to dała i posąg na jego część wzniosła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, mocno mówisz o Lily, ale nawet sie nie dziwie. Choc akurat wydaje mi sie, ze Frank nie strzelilby dziewczynie z Liścia, a przynajmniej nie za cos takiego, chyba zd nadal by to robiła, to moze i tak. Helena za grosz nie ma natury wojownika, aczkolwiek moze jakoś wyrazi swoje zdanie na pewne sprawy. Ciesze sie, ze wątek z eliksirami Ci sie spodobał mimo niechęci do magicznej części opowiadania ;)

      Usuń
  27. Klub gargulków, nie gargulców i Amanda i Lucas, nie Amanda i Lucasa.
    No mnie się tam ten pomysł z dodatkowymi zajęciami nie podoba. Wydaje mi się mocno naciągany. A co z uczniami, którzy nie lubią ani sportów, ani sztuki? Przecież takich osób jest wcale nie mało.
    No i skąd Lily wie, co to jest GPS?
    Plus literówka w "jniej".
    I co, ten Frank nie dał jej szlabanu? Przecież to by doskonale pasowało do tego, że jej nie lubi i że jest zły, bo sprawiła przykrość Polly.
    Pozdrawiam cieplutko,
    maximilienne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te zajecia dodatkowe nie sa przymusem :) nie wszzyscy bohaterowie beda na nie chodzić, zreszta w szkole od dawna sa inne zajecia, np klub gargulkow (dzieki za uwagę). Lily ma za dziadka maniaka mugoli, to wie ;)

      Usuń
  28. Nie zazdroszczę współpracy z Lily. I szczerze mówiąc, gdybym ja miał z nią współpracować, to bym je tak dokuczył, że bym jej tę współpracę tak mocno obrzydził, że sama by z niej zrezygnowała. Słabszej osobie ode mnie poleciłbym się rozchorować na czas tej współpracy i unikać takiej zadufanej w sobie, wywyższającej się zołzy. A teraz co do Lily mam pytanie - ona też taka była w książce, czy co? Skąd pomysł na taką Lily?
    Chłopak mnie zadziwił. Ktoś gnębi jego siostrzyczkę, a on to olewa i co? Gapi się na Lily jak ciele w malowane. Ja wiem, że to facet, że wzrok mu na cycki mógł zjechać, ale przecież do sutków ustami nie dopadł i gębę chyba mógł otworzyć, prawda? Czemu Lily zawsze się wszystko udaje i jest taka... wystawiana na piedestał niemal jak Mój Szymon (do czasu oczywiście). Mam nadzieję, że u ciebie też to będzie do czasu, bo aż mnie wkurza, że ktoś jej jeszcze porządnie nie opieprzył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily nie było w książce, pojawiła sie dopireo jako dziecko Harry'ego w epilogu do ostatniej części. a skąd taki pomysł? potrzebowałam nastoletniej zołzy, choć też może nie do końca. Helena nie potrafi raczej obrzydzić współpracy Lily, ale jakoś ją zdenerwuje.
      Hm, Nie powiedziałabym, że Frank to olał. On wie,że Lily walczy o pozycję w szkole, co uważa za zabawę małolatów, dlatego uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie jej olanie. a że sobie przy okazji popatrzył, to inna kwestia. Lily już spada z piedestału, właściwie mam wrażenie, ze teraz to powinnam zrobić cos Olivierowi xD

      Usuń
  29. W tym komentarzu chyba najbardziej skupię się na Lily. Cały czas, a już zwłaszcza po tym rozdziale, zastanawiam się, jakim cudem udało się zdobyć taką pozycję w szkole, skoro w zasadzie nagle każdy jest w stanie jej dogryźć, a jej brakuje słów. Zrozumiałabym, gdyby taka sytuacja miała miejsce tylko w przypadku Oliviera, ale dlaczego udaje się to wszystkim? Olivier AŻ TAK wytrącił ją z równowagi?

    To, że Lily ma pracować z Heleną było dość przewidywalne, ale w sumie nie przeszkadza mi to; chętnie dowiem się, dlaczego dziewczyny się pokłóciły i mam nadzieję, że nawet jeśli się nie pogodzą, to dojdą do jakiegoś porozumienia i że w końcu Lily da Helenie spokój.

    Podobał mi się opis lekcji eliksirów, a "Albek" w ogóle był świetny. Cały czas brakuje mi jakiegoś charakteru u młodego Malfoya. O właśnie, tak przy okazji: podoba mi się również to, że kończysz z dawnymi animozjami i Potterowie kumplują się z Malfoyami, Ślizgoni dogadują z Puchonami, i że ogólnie ta rywalizacja nie jest aż tak mocno zarysowana.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o jednym: chciałabym zobaczyć minę McGonagall na propozycję lotów na hipogryfach. Chciałabym. I to bardzo :D

      Usuń
    2. Cos w tym jest, Lily totalnie dała sie wytracić z równowagi. Inna kwestia, ze i kiedys tak naprawd nie rządziła cała szkoła,moze niektórymi, głownie młodszymi, nawet jesli sama uwaza inaczej xD
      To, dlaczego Helena i Lily się pokłóciły, jest dosc kluczowe, więc nie bede nic mowić,aczkolwiek poszlaki juz sie pojawiły.
      Hm,moze faltycznie Scorpius nie ma az tak mocnego charakteru jak niektórzy w tym opowiadaniu, no ale...

      Usuń
  30. Też prawda; w końcu o pozycji Lily mówi przede wszystkim ona sama, chociaż w początkowych rozdziałach Hugon też coś o tym wspominał :)
    Dobrze, nic nie zdradzaj, chętnie dowiem się tego później.
    W zasadzie chyba trochę zabrzmiało to jako zarzut; brak charakteru w gruncie rzeczy też jest jakimś charakterem, chociaż, jak słusznie zauważyłaś, większość innych postaci ma ten charakter zarysowany o wiele mocniej; nawet sama Eve z następnego rozdziału, choć ma tylko dwa lub trzy akapity, dlatego zwróciłam na to uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Helena jest taka kochana i urocza, wściekam się na Lil, że tak ją traktuje ;c Mam nadzieje, ze szybko sie spikną z Hugonem i utrą nosa Potter
    Hermiona dobrze ci wychodzi, nawija dokładnie tak, jakym się po niej spodziewała. I bardzo ładne uzasadnienie, dlaczego Lilly bedzie dobrana z Heleną
    "Malfoy uwielbiał eliksiry od początku edukacji w Hogwarcie, kiedy to na pierwszych zajęciach, zachwycony, że w jego kociołku barwa zgodnie ze słowami podręcznika przybrała kolor jasnej zieleni, z radości dorzucił do wywaru jeszcze dwie główki cebuli, co ku uciesze reszty jedenastolatków spowodowało spektakularny wybuch całej jego zawartości. " - hahahha <3 rzeczywiscie Scorpi, jak tu sie po czymś takim nie zakochac w eliksirach?
    Zawsze mnie rozczula, jak którykolwiek Malfoy sie rumieni
    I powinien zarywać do Anabelle, zanim ktoś mu ją sprzątnie sprzed nosa
    Frank Abignale od razu mi sie skojarzył z tym słynnym oszustem, chyba jedną literką sie różni nazwisko, ale to już tylko mój spaczony mózg :D
    Ale jej przygadał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za komentarz :D Hah, ja losy tych piętnastolatkow tak komplikuję, że hehe xDxD
      Hah, ja tam nie wiem, nie lubię Dracona z zzasady, więc mnie nie wzruszałoby, jak się rumieni, Scora to może bardziej :p
      myślałam,że shippujesz zawsze Scorose?:D:D
      Abagnale, tak, świetny film z DiCaprio swoją drogą :D

      Usuń
    2. No shipuję zawszę, ale skoro nie wiadomo czy będzie, to wiesz, nie chcę za dużej nadziei w sobie rozbudzać xd Ale to swoją drogą też jest świetne, że nie mówisz wprost, do jakich par dąży opowiadanie.
      Tak, świetny! Ale mój Leo zawsze jest świetny :D

      Usuń
    3. Hah, kiedyś wydawało mi się, że to jest więcej niż oczywiste, kogo z kim koniec końców połączę, ale teraz myślę, że niekoniecznie,a przynajmniej - nie we wszystkich przypadkach. Właściwie totalnie oczywisty jest tylko jeden pairing :D
      Tak, zawsze jest świetny. Tylko jedna uwaga: Leo jest mój <3

      Usuń
    4. Właśnie dla mnie na początku było oczywiste i z rozdziału na rozdział jest coraz mniej :P
      No chyba żartujesz, Leo jest mój, bierzemy ślub jak tylko się ogarnie i przestanie prowadzać z tymi wszystkimi modelkami :D

      Usuń
    5. o :D no tak, bo trochę tych boaterów zaczęłam mieszać. ale możesz mi napisać swoje typy tutaj, chętnie poczytam :D
      Chyba masz nieaktualne daty, jestem pierwsza na liście po modelkach :D

      Usuń
  32. Póki co, Helena to zdecydowanie moja ulubiona postać w tym opowiadaniu ^^ Zaskoczyła mnie informacja, że ona i Lily były przyjaciółkami. Nie wiem, czy było to wspomniane we wcześniejszych rozdziałach, jeśli tak, to zupełnie o tym zapomniałam :D Ciekawe, co się stało, że już się nie przyjaźnią...
    To, że Helena i Lily zostały zmuszone do wspólnej pracy było dość łatwe do przewidzenia ;)
    Scena na eliksirach była w porządku, choć chyba za wiele do fabuły nie wniosła. Dobrze jednak poznać spojrzenie Scorpiusa na tę całą sytuację z Anabelle.
    Ten cały Frank wydaje mi się jakiś dziwny... Nie wiem, co o nim sądzić.

    Pozdrawiam ^^
    kudikot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, to miało być dość zaskakujące, w sensie ta przyjaźń, za to połączenie w parę chyba nie mogłoby takie być :D
      Nie, raczej nie, choć lubię takie rodzajowe scenki pisać czasem :D
      Mam nadzieję, że zmienisz zdanie na temat Franka :D

      Usuń