poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział czwarty: Pierwsze starcie

– Myślałam, że umrę, serio! Ta kolejka jeździła we wszelkie możliwe strony. Zdołałam otworzyć oczy raz i widziałam tylko błękit nieba! Wydawało mi się, że już nie żyję, ale zanim zdążyłam się tak naprawdę przerazić, wszystko się skończyło. Mówię wam, mugolskie lunaparki są...
– Och, Mary, wszyscy wiemy, że lubisz latać, a skoro na miotle ci nie wychodzi, rozpaczliwie szukasz innych możliwości. Nie musisz nam przypominać – stwierdziła Lily, przerywając tym samym wypowiedź rozentuzjazmowanej Gryfonki. Przynależność do tego domu, jak również bliska znajomość McShire z Amandą Zabini sprawiały, że delikatnie mówiąc, panna Potter nie przepadała za tą dziewczyną. Dlatego nie mogła zaprzepaścić okazji, aby ją uciszyć, nawet jeśli to nie ona była w tej chwili głównym celem Lily.
Sharon natychmiast zaczęła chichotać, najwyraźniej zachwycona obecnością Potter. Hugo popatrzył na kuzynkę z naganą, ale i tak się do niej uśmiechnął. Odwzajemniła ten gest lekkim grymasem; denerwowało ją, że Weasley jak gdyby nigdy nic stał obok Francuzika, choć wiedziała, że to z jej strony dość irracjonalne uczucie. Olivier za to popatrzył na nią, podobnie jak inni, lecz nie widziała w tym spojrzeniu czegokolwiek, co oczekiwała zobaczyć. Cóż, na strach nie liczyła, jeszcze jej nie znał, ale spodziewała się albo jakiegoś rodzaju fascynacji, albo wyrzutu, w końcu nie zachowała się miło wobec Gryfonki. Tymczasem Janvier spoglądał na nią dużymi, jasnoniebieskimi oczami bez większych emocji. 
Nie przywykła do czegoś takiego.
Mary mruknęła coś cicho, jednak Lily nie usłyszała jej słów, zbyt skupiona na Olivierze, który również zdecydował się odezwać:     
– Bardzo nam miło, że do nas dołączyłaś i skomentowałaś fragment wypowiedzi, której nie słyszałaś w całości, ale nie sądzisz, że najpierw należałoby się przywitać?
Wszyscy nadal się w nią wpatrywali, jednak tym razem nie pragnęła być w centrum uwagi, a to nie zdarzało się często. Potter poczuła, jak na jej policzki wypływa niechciany rumieniec, och, jakże go nienawidziła! Od dawna czyniła wszelkie starania, aby się nie czerwienić, i była dumna ze swoich osiągnięć, a tymczasem wystarczyła jedna wypowiedź tego cholernego żabojada, aby...! Teraz tym bardziej nie mogła pozwolić na to, by jakiś nadęty bufon, który pojawił się w szkole nie wiadomo skąd, traktował ją w tak obcesowy sposób!  
W środku aż gotowała się ze złości, lecz spokojnym głosem odpowiedziała: 
– Wiesz, wszyscy Hogwartczycy dobrze się znają, ale oczywiście dla kogoś obce... nowego to z pewnością ważne. Witajcie wszyscy w ten radosny dzień, stęskniłam się za wami podczas wakacji... Sharon, Mary, Peter, Kate, Megan, Hugo... i... och...
– Jestem Olivier Janvier – powiedział, wyciągając w jej kierunku rękę. Na jego twarzy błąkał się uśmieszek, który wcale nie odpowiadał Lily. Myślała, że rzekoma niewiedza co do jego osoby w jakiś sposób go poruszy, tymczasem on nawet nie mrugnął. – Nie dziwię się, że można nie zauważyć nowych uczniów, kiedy na stole znajduje się tak wiele pysznych potraw jak na wczorajszej uczcie. Jedzenie macie wyśmienite, trzeba przyznać.
– Tak, jest świetne! Czy próbowałeś sałatki z łososiem... – wtrąciła kokieteryjnym głosem Megan, lecz Lily szybko przestała słuchać wypowiedzi czternastoletniej Puchonki, której imię znała tylko dlatego, że ta była współlokatorką Sharon.
Normalnie Potter nie pozwoliłaby nikomu się tak wcinać, jednak Olivier zaskoczył ją na tyle, że właściwie czuła wobec Megan wdzięczność. Krukonka mogłaby oszukiwać samą siebie i twierdzić, że słowa Francuza wyrażały urazę wobec niej, iż nie zwróciła na niego wczoraj uwagi, lecz aż za dobrze wyczuwała w jego słowach ukryty śmiech. Miała świadomość, że wiedział, iż kłamała, i bardzo jej się to nie podobało.
Ponadto być może ktoś nieprzywykły do tego typu rozmów uznałby, że Olivier jest wobec niej miły. Jednak Lily doskonale wiedziała, że jego uprzejmość należała do tego samego rodzaju co jej, kiedy udawała, że miało dla niej jakiekolwiek znaczenie przywitanie się z ludźmi, którzy w większości kompletnie jej nie interesowali. 
I ta świadomość również wcale nie była pocieszająca. To wszystko sprawiało, że potrzeba zwalczenia Francuza jeszcze bardziej się zwiększyła, ba, przyćmiła wszelkie inne naglące sprawy. Lily Luna Potter nie przegrywała, a Janvier miał się o tym przekonać w wyjątkowo niedalekiej przyszłości... Już ona się o to postara!
Uśmiechnęła się lekko, uścisnęła rękę chłopaka i przedstawiła się dokładnie w momencie, w którym Olivier skończył informować Megan, że zjadł na uczcie rzeczoną sałatkę. Lily nie zamierzała dawać mu powodów, dla których mógłby po raz kolejny zarzucić jej brak wychowania. W oczach Janviera ściskającego jej dłoń zauważyła cień zdziwienia, co ją ucieszyło. To samo dojrzała w tęczówkach Hugona, kiedy spojrzała na niego, gdyż ten postanowił zabrać głos:
– Lily jest moją kuzynką.
– No tak, przecież Ginny Potter pochodzi z rodu Weasleyów – uznał bardzo inteligentnie Olivier.
Krukonka przewróciła oczami z irytacją, nie mogłaby się powstrzymać przed takim gestem, nawet gdyby bardzo chciała. Ileż razy już to słyszała...! Dlaczego Francuzik miałby okazać się inny od reszty magicznej populacji? Żywiła niewielką nadzieję, że skoro sam zaczął z nią dyskusję, to może okaże się choć trochę inteligentniejszy od większości społeczeństwa, nawet jeśli jednocześnie oznaczałoby to, że musiałaby się nim zająć dłużej, niż planowała. Tymczasem prawdopodobnie niewiele różnił się od innych.
Była pewna, że gdyby jej myśli usłyszał jej drugi przyjaciel, Ted Lupin, stwierdziłby, że znowu nie potrafi odróżnić grzeczności od niezdrowej fascynacji, a ponadto za szybko szufladkuje ludzi. W przeciwieństwie do Hugona Ted nigdy nie zatrzymywał komentarzy dotyczących jej zachowania dla siebie. Matka, Albus, Amanda i jeszcze kilka innych osób również, ale tylko Lupina tolerowała. Lily musiała przyznać, że może i miałby trochę racji, ale z drugiej strony, mimo że Ted został wychowany przez jej rodziców, to nie nosił ich nazwiska. Nie wszyscy więc kojarzyli go od razu z Wybrańcem i nie nawiązywali do tego w taki sposób, jakby miał jakieś znaczenie tylko dlatego, że był dzieckiem tak wybitnego, przynajmniej w teorii, czarodzieja.
Po raz kolejny pozwoliła innym na kontynuowanie rozmowy, która dzięki Hugonowi znowu przeszła na temat jedzenia. Lily uśmiechnęła się do kuzyna z wdzięcznością. Znał ją zdecydowanie za dobrze, jednak nigdy tego nie wykorzystywał, co równocześnie ją fascynowało, jak i radowało. Spojrzała znowu na Janviera, który nie patrzył na nią, lecz na Sharon mówiącą mu właśnie, czego według niej powinien spróbować na śniadanie. 
Na sam dźwięk słów jajecznica z bekonem Lily zaburczało w brzuchu. Postanawiając chwilo odpuścić Grey nadmierne zainteresowanie Olivierem, który zgodnie z jej oczekiwaniami okazał się frustrujący, jednak przeciwnie do nich niebezpiecznie bystry, panna Potter postanowiła ukrócić tę, w jej mniemaniu, bezsensowną rozmowę. Nigdy nie rozumiała, po co omawiać jedzenie, zamiast je spożywać. No chyba że dzięki takiej informacji ludzie przestawali rozmawiać o jej cudownej rodzince.
– Skoro już wszyscy wiemy, co powinieneś zjeść na śniadanie, to nie będziemy ci więcej przeszkadzać, toż to byłoby dopiero niegrzeczne! Przecież i tak trudno się skupić, kiedy na stole czeka tak wiele pyszności – stwierdziła słodko Lily, uśmiechając się jednocześnie z wyższością.
Janvier znowu przeszywał ją wzrokiem, ale w jego spojrzeniu wciąż nie widziała tego, co pragnęła zobaczyć. Jego oczy, jego twarz, cały jego wygląd wcale nie ułatwiały jej skupienia się, ale Potter radziła sobie ze znacznie większymi przeszkodami. Musiała wziąć się w garść. Może i trzeba było zakończyć tę konwersację, ale nadal wypadałoby zrobić to z klasą, szczególnie zważywszy na fakt, że tylko Sharon i Peter na jej słowa zrobili krok do tyłu, tak jakby faktycznie chcieli się oddalić. Lily dodała więc szybko:
– Zanim zaczniesz je kosztować, wiedz, drogi Olivierze, że cieszę się, że we Francji wspominają o Potterach, to naprawdę miłe. Może Hugo opowie ci coś więcej o naszej wspaniałej rodzinie, skoro tak się nią interesujesz, w końcu obaj należycie do owianego wielką chwałą Gryffindoru.
– Ty za to musisz być Ślizgonką? – spytał niby uprzejmie Olivier, mrużąc złośliwie oczy.
Lily zaśmiała się cicho; tu go miała!
– Nie, nie jestem. I w dodatku niczego nie muszę. Ale z pewnością zapamiętam, że do Francji dochodzą nie tylko fakty, ale i stereotypy. A może to tylko ty je powtarzasz?
– Nie wiem, czy każą wam czytać historię własnej szkoły – odpowiedział wolno Janvier, tak jakby się zastanawiał. Błąkający się jednak na jego ustach uśmieszek pozwalił Lily na stwierdzenie, że znów się z nią droczył ­– ale przed moim przyjazdem tutaj przejrzałem Historię Hogwartu, w której autor, stuprocentowy Brytyjczyk, bardzo mocno podkreślał, że Gryfoni i Ślizgoni za sobą, delikatnie mówiąc, nie przepadają. Z mało racjonalnych według mnie powodów. Ciekawe za to, że to właśnie ty, bardzo stereotypowo jak na Angielkę, pokazujesz niechęć do Francji. Wiesz, droga Lily, mimo że jestem w połowie Anglikiem, nie mogę powiedzieć, aby Wielka Brytania należała do moich ulubionych krajów, wręcz przeciwnie. Potrafię jednak znaleźć na to niejeden argument.
– Dlaczego nie lubisz Anglii? – spytała Megan White, zanim Lily zdążyła otworzyć usta.
– Nie macie zbyt przyjaznej pogody, nieprawdaż? – Olivier posłał Puchonce szeroki uśmiech, a ta aż westchnęła. 
Szkoda, że nie zemdlała… Lily zacisnęła mocno pięści. Tym razem nie podobało jej się, że dziewczyna się wtrąciła.
– Świetny argument, Janvier. White, będziesz mieć mnóstwo czasu na zadawanie tych intrygujących pytań później.
– A więc teraz po nazwiskach, Potter? Pozwól, że zamiast dyskutować z tobą, odpowiem na normalnie zadane pytanie – rzekł Olivier, gromiąc wzrokiem Lily, a następnie zwrócił się do Puchonki: – Nie martw się, Meg, szkoła wydaje się lepsza, niż się spodziewałem, a więc może i pogoda pozytywnie mnie zaskoczy.
Lily nie mieściło się w głowie, jak bardzo ten chłopak był bezczelny. Nawet nie potrafił z nią normalnie porozmawiać, wykorzystywał każdą sytuację, aby zabłysnąć w towarzystwie, a dodatkowo miał czelność pouczać ją w kwestii dobrego zachowania! Ponadto kaleczył angielski francuskim akcentem; nie mogła jednak mu tego wytknąć, ponieważ, przynajmniej dotychczas, był to jedyny błąd, jaki popełnił podczas tej rozmowy, a takie czepialstwo uznano by za niegrzeczność. Z niezadowoleniem musiała stwierdzić, że chłopak mówił w jej ojczystym języku naprawdę dobrze. Ponadto, cóż, kochała francuski, choć nigdy by mu tego nie powiedziała.
Największą zagadkę w zachowaniu Oliviera stanowiło dla Lily to, dlaczego powiedział przy wszystkich, że nie lubi Anglii, skoro wyraźnie chciał brylować w towarzystwie. Co gorsze, chyba się mu udawało, bo wszyscy właśnie śmiali się z jego słów, nawet Hugo. Czyżby jej kuzyn nie dostrzegał, że jego nowy kumpel ją obrażał?! Ponadto Olivier nawet nie był zabawny! Świat staczał się w coraz szybszym tempie…
Lily potrzebowała kawy w trybie natychmiastowym, żeby choć trochę poprawić sobie nastrój. Musiała natychmiast przerwać tę rozmowę, tym razem ostatecznie. Żałowała, że nie mogła odejść tak po prostu. Nie ona.
– Może jedzenie też cię zaskoczy, drogi Olivierze – powiedziała słodkim głosem, przerywając wypowiedź Megan na temat słonecznego lata. – Wypada skorzystać z porad tak pomocnych ci dziewcząt.
– Jeśli jesteś głodna, droga Lily, nikt ci nie broni odejść – zauważył Janvier, uśmiechając się złośliwie do Lily.
– Widzę, że potrafisz nazywać mnie tylko w taki sposób, w jaki ja zwracam się do ciebie, bardzo dojrzałe – syknęła panna Potter, czując, jak jej dłonie bezwiednie zaciskają się w pięści. – Cóż, ja mam ochotę zjeść tę jajecznicę ciepłą; nie wiem, jak we Francji, ale tak właśnie spożywamy tę potrawę w Anglii. Do zobaczenia na zaklęciach, Hugo – rzuciła na odchodne, a następnie nie czekając na odpowiedź, odwróciła się na pięcie, a razem z nią do poszczególnych stolików skierowali się Sharon, Megan, Mary i Peter.
Potter udała, że nie słyszy za plecami cichego, lecz jakże irytującego śmiechu Janviera.

– Ta twoja kuzynka ma niezły charakterek – stwierdził Olivier, kiedy razem z Hugonem skończył pierwsze tego dnia zajęcia i właśnie zbierali się do wyjścia na przerwę. Lekcja nie należała do najciekawszych, jednak zaklęcia nigdy nie zostały jego pasją. Zupełnie inaczej niż obrona przed czarną magią, którą mieli zaraz po przerwie.
– Taaak, nie da się ukryć. Nie wiem, czy jestem najlepszą osobą do tłumaczenia ci tego, ale...
– Nie przejmuj się, zauważyłem, że ani razu nie obraziła cię podczas porannej rozmowy. Tego Petera co prawda też nie, ale nawet na niego nie spojrzała.
– Zdziwiło mnie, że w ogóle znała jego imię – przyznał Hugo, wpatrując się w Janviera z osłupieniem. Nie spodziewał się po koledze, że tak trafnie oceni Lily. Nie spodziewał się też, że Olivier będzie chciał się z nim dzielić swoimi spostrzeżeniami. A już z pewnością nie spodziewał się, że on sam skomentuje to w taki sposób. Nie czuł się z tym dobrze, więc dodał: – Lily to dość skomplikowana osoba…
To chyba też nie zabrzmiało dobrze, jednak zanim zdążył sprostować, Janvier odpowiedział:
– Czyżby? Wy naprawdę się przyjaźnicie, nie chodzi tylko o rodzinę, co?
– Tak, przyjaźnimy się. A to, że jesteśmy rodziną, mogłoby tylko zaszkodzić naszej relacji. Jedną z najbardziej zwalczanych przez Lily osób jest jej rodzony brat, Albus.
– Pewnie nieskutecznie, co?
Hugo uśmiechnął się z zakłopotaniem, drapiąc się w głowę. Niespecjalnie chciał obgadywać Lily, właściwie to niespecjalnie lubił obgadywać kogokolwiek. 
Na szczęście Olivier zauważył jego zmieszanie, gdyż zmienił temat:
– To teraz obrona?
– Tak, odprowadzę cię.
– A ty nie idziesz? – zapytał zdezorientowany Olivier, wychodząc wraz z Hugonem na korytarz.
– McGonagall kazała mi przyjść na chwilę do swojego gabinetu, chodzi o obowiązki prefekta.
– A, rozumiem. Dzięki. Dotychczas myślałem, że mam dobrą orientację w terenie, ale ta szkoła już uczy mnie pokory w tym zakresie... – westchnął Olivier. – Ciekawe, co będzie dalej.
– Przyzwyczaisz się. Dobra, pójdziemy tędy...
Jako że po drodze Weasley postanowił pokazać Janvierowi, gdzie znajdowała się biblioteka, co zajęło im sporo czasu, to kiedy dotarli na piętro, na którym odbywała się obrona, było już kilka minut po rozpoczęciu zajęć. Hugo zostawił więc Oliviera, opowiedziawszy mu dalszą drogę, która wydała się Francuzowi całkiem łatwa, a sam popędził na drugi koniec zamku.
Niestety kolejna lekcja pokory dla Janviera nadeszła szybko – okazało się bowiem, że przejście około pięćdziesięciu metrów prosto, a następnie skręcenie w prawo i wejście do czwartej sali po prawej stronie w Hogwarcie wcale nie jest takie łatwe. Może i faktycznie szkoła potrafiła zaskoczyć Oliviera w pewnych aspektach pozytywnie, ale równie skutecznie robiła to w sposób wybitnie negatywny. Skąd miał wiedzieć, jak liczyć drzwi, skoro te cały czas pojawiały się i znikały?! Jak miał otworzyć którekolwiek z nich? Sytuację pogarszał znacząco fakt, że na korytarzu nie było żadnych innych uczniów, nic dziwnego, skoro od pięciu minut trwały zajęcia... Znów poczuł znajomą irytację.
Kiedy miał już nacisnąć klamkę drzwi, które akurat zmaterializowały się w zasięgu jego ręki, nagle usłyszał za sobą stukot obcasów. Odwrócił się, a jego oczom ukazała się wysoka brunetka.
– Wiesz może, gdzie odbywają się zajęcia z obrony przed czarną magią? – zapytał.
– Właśnie na nie biegnę – odpowiedziała zdyszana i zatrzymała się tuż przed nim.
Olivier uśmiechnął się do niej szeroko. Z pewnością była bardzo ładna, co wcale nie okazywało się, ku jego zadowoleniu, wyjątkiem w tej szkole. Nawet zadzierająca nosa Lily Potter całkiem mu się podobała, choć z kasztanowymi włosami, sporą ilością piegów, orzechowymi, niezbyt dużymi oczami i wyjątkowo niskim wzrostem nie należała przecież do typowych piękności. Co innego stojąca przed nim dziewczyna – pachnąca lawendą wysoka i zgrabna posiadaczka wielkich, granatowych oczu, ponętnych ust oraz ciemnych, lekko kręconych włosów spływających jej za połowę pleców. I zdecydowanie świadoma swoich atutów.
Dziewczyna uśmiechnęła się do niego szeroko, przekrzywiając nieco głowę, i zapytała miękko:
– Ty musisz być Olivier Janvier?
– Zgadza się. I właśnie po raz pierwszy zgubiłem się w szkole. I tak późno, prawda?
– Niewątpliwie – zaśmiała się radośnie. – Chętnie odprowadzę cię po zamku, ale teraz musimy już naprawdę wejść na zajęcia; i tak się nam dostanie.
Nastolatka dotknęła ramy jednego z obrazów, a wtedy wszystkie drzwi pojawiły się w ścianie i już nie znikały. Następnie sięgnęła klamki tych, które znajdowały się najbliżej, faktycznie okazały się czwartymi w kolejności. Zanim jednak je otworzyła, odwróciła się twarzą do Oliviera i uśmiechając się szeroko, zakomunikowała:
– A tak w ogóle, gratuluję utarcia nosa Lily Potter, ta dziewczyna potrzebuje, aby ją nareszcie usadzić.
Kiedy weszli do sali, a nauczyciel przerwał wykład, aby zwrócić im uwagę, do Janviera ledwo dotarł fakt, że przez niego Gryffindor stracił dziesięć punktów i to jeszcze z powodu spóźnienia na zajęcia, na których najbardziej mu zależało.
Jedyne, na czym mógł się skupić, to mordercze spojrzenia Lily, która rzucała je raz na niego, raz na towarzyszącą mu dziewczynę, oraz pełen złośliwej satysfakcji uśmiech brunetki. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że nie poznał jej imienia.
Siadając na jedynym wolnym krześle, obok wyjątkowo chudego chłopaka, który musiał należeć do Ravenclawu, gdyż nie dzielił z nim dormitorium, Olivier mógł myśleć tylko o tym, by jak najszybciej zmusić Hugona, żeby opowiedział mu wszystko o realiach panujących w Hogwarcie. Najwyraźniej bowiem wpadł prosto w środek walki, której reguły musiał poznać jak najszybciej.
Ale z pewnością nie zamierzał się z niej wycofywać, na czymkolwiek by ta bitwa nie polegała; wręcz przeciwnie, wyczuwał dużą szansę na realizację swoich planów. Jego przeczucia potwierdziła piękna brunetka o nieznanym jeszcze imieniu, kiedy w połowie lekcji, gdy zaczęli ćwiczyć zaklęcia maskujące, odwróciła się do niego i posłała mu przepiękny uśmiech.
Hogwart mimo wszystko nie był taki zły.

Nie przepadała za nowościami. 
Nigdy nie wiedziała, czego się po nich spodziewać, a ona nie lubiła niepewności. Wolałaby nie dostać żadnego prezentu na urodziny niż same niespodzianki. Nie chodziło o poczucie posiadania kontroli nad wszystkim i wszystkimi, choć pewnie niektórzy tak właśnie interpretowali jej zachowanie. Nie, ona po prostu się bała. Bała się, że zmiana może ją zranić. Przecież nie raz, nie dwa tak się właśnie stało.
Dlatego była bardzo ostrożna. Dlatego uważano ją za inteligentną i uprzejmą samotniczkę. Miała co prawda jednego, prawdziwego przyjaciela, choć zawdzięczała to tylko szczęśliwemu zrządzeniu losu. Gdyby nie to, że w wakacje po trzecim roku Alex Nowak, należący tak jak ona do Gryffindoru, nie przeprowadził się na przedmieścia Coventry, gdzie mieszkała, i nie wykazał się ogromnym uporem w nawiązaniu z nią znajomości, nie zaczęłaby się z nim chociażby kumplować. W końcu w szkole nigdy do tego nie doszło, zapewne z jej winy. Owszem, w pierwszej i w drugiej klasie czasem z nim rozmawiała, wtedy, kiedy może i była nieśmiała, ale znacznie lepiej nastawiona do ludzkiego gatunku. Ale później zaczęła traktować go dokładnie tak samo jak innych znajomych.
W tamte wakacje Alex chodził za nią tak długo, aż wreszcie doszła do wniosku, że jeśli z nim nie porozmawia, to on nigdy nie da jej spokoju. Początkowo wydawało jej się, że może, z niewiadomego powodu, Gryfon się w niej zakochał i stąd jego nagłe zainteresowanie jej osobą, ale na szczęście nie okazało się to prawdą. Nowak po prostu chciał ją lepiej poznać. A może się nudził? Nic dziwnego, skoro w miasteczku nie było innych nastolatków, a dodatkowo i tak w jakimś sensie się znali, w końcu spędzali większość roku w tym samym miejscu. 
Nie wiedziała, dlaczego mu zaufała, jednak obecnie nie żałowała podjęcia tego ryzyka. W końcu mimo wszystko należała do Homo sapiens, istot społecznych, potrzebujących bliskości, zrozumienia... Tamto lato stało się początkiem prawdziwej przyjaźni. Mówili sobie o wszystkim, dzielili wspólne zainteresowania. Tak długo potrafiła zwierzać mu się ze wszystkich wydarzeń, o których dotychczas myślała, że na zawsze zatrzyma dla siebie…
A jednak mniej więcej na początku drugiego semestru czwartej klasy, powoli zaczęła pojawiać się w jej życiu kolejna zmiana, o której nie mogła powiedzieć nawet Nowakowi. Zmiana ta została stworzona przez nią samą, więc liczyła, że uda jej się zwalczyć irracjonalne uczucia, szczególnie że aż za dobrze wiedziała, jak się skończyło jej pierwsze, fatalne zauroczenie, do którego wolała nie wracać nawet w myślach. Tymczasem głupie serce wiedziało swoje i ponownie znalazło sobie obiekt uczuć. Mimo wszelkich starań nie potrafiła tego zmienić. 
Jak gdyby tego było mało, po powrocie do szkoły na piąty rok czekały na nią kolejne niespodzianki, na które tym razem nie miała żadnego wpływu. Nie dość, że zmieniło się dwóch nauczycieli, a działalność gazetki szkolnej, do której redakcji należała, została zawieszona do listopada, to jeszcze akurat na jej rocznik i do jej domu został przyjęty nowy uczeń. 
Może i nie rozmawiała za często ze swoimi rówieśnikami, ale posiadała dużą zdolność obserwacji i szybko zorientowała się, że – chcący czy niechcący – Olivier Janvier już pierwszego dnia swojej edukacji w Hogwarcie wpadł w sam środek nieustającej walki pomiędzy Lily Potter a Amandą Zabini. Niby te spory bezpośrednio nie dotyczyły jej samej, ale dziewczyna tak naprawdę dobrze wiedziała, że wszystko, co wiązało się z rudowłosą Krukonką, wpływało na nią w bolesny, frustrujący sposób. Dodatkowo, skoro Francuz został przydzielony do Gryffindoru, nietrudno było się domyślić, że jej dom zostanie jeszcze bardziej wplątany w wojnę między królowe Hogwartu niż dotychczas, a ona naprawdę potrzebowała w pokoju wspólnym spokoju, a nie kolejnych scen wyjętych rodem z amerykańskich komedii o nastolatkach.            
I tak zbyt często nie mogła skupić się przy swoim ukochanym stoliku pod oknem, ponieważ w pokoju przesiadywał on, drugi chłopak w jej życiu, w którym – musiała w końcu to przyznać –co najmniej się zauroczyła. Bała się jednak, że to coś więcej. Kiedyś, kiedy wzdychała do starszego od niej o trzy lata Jamesa Pottera, myślała, że nie dałoby się czuć do nikogo czegoś mocniejszego. Teraz żałowała, że jej naiwność nie okazała się prawdą. James był nieosiągalnym dla niej marzeniem, ale tak naprawdę nigdy z nim nawet dłużej nie porozmawiała. Nie sądziła, aby znał jej imię, a i tak narobił w jej życiu sporych kłopotów.
On za to znał jej imię, w końcu mieli razem większość zajęć. Ba, czasem nawet rozmawiali, szczególnie na temat opieki nad magicznymi stworzeniami. Mimo to zauroczenie właśnie nim okazało się znacznie gorsze niż marzenia o najstarszym Potterze.
Nie dość, że silniejsze, to jeszcze mniej prawdopodobne do spełnienia.
Nie rozumiała wrodzonej tendencji do samodestrukcji.
Nie rozumiała, czemu wpatrywała się właśnie w jego plecy, zamiast zająć się pisaniem wypracowania na eliksiry.
A już szczególnie nie rozumiała, dlaczego zawsze, gdy ktoś choćby wspomniał o Lily Potter, tak jak teraz zrobiły to siedzące przy sąsiednim stoliku trzecioklasistki, dla których najwyraźniej rudowłosa stanowiła wzór do naśladowania, odczuwała nie czystą niechęć, a ból.
Tak bardzo pragnęła wyzbyć się emocji, ale aby posiąść taką zdolność, nie wystarczyło najwyraźniej bycie jedną z najlepszych uczennic w Hogwarcie.
Helena Smith westchnęła głęboko i zanurzyła pióro w kałamarzu. Czas wziąć się w garść.

***

Pierwsza konfrontacja Lily&Olivier już za nami. Cały czas się zastanawiam, co zrobić z Amandą (taaak, to ona jest tą brunetką). Jak zwykle czekam na opinie :).


83 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Witaj, droga Condawiramurs! Widziałam, że ktoś już Ci napisał niedociągnięcia w tekście, więc ja już się powtarzać nie będę.
      Widziałam jedynie kilka powtórzeń i literówek, ale telefon się buntuje i nie chce kopiować.
      Widać, że Lily lubi być w centrum uwagi i wręcz niecierpi, gdy ludzie rozmawiają o czymś bez niej. Odniosłam wrażenie, że wpychała suę na siłę. Gdyby robiła tak przy mnie, raczej nie zyskała by w moich oczach. Wydawała się, przynajmniej mi, taką małą dziewczynką, rozpaczliwie poszukującą uwagi.
      "Nawet nie potrafił z nią normalnie porozmawiać, wykorzystywał każdą sytuację, aby zabłysnąć w towarzystwie, a dodatkowo miał czelność pouczać ją w kwestii dobrego zachowania!" - odnoszę wrażenie, iż Lily zachowuje się dość podobnie, oprócz tego pouczania. Wszystko wymsknęło jej się spod kontroli przez Javiera. Swoją drogą lubię go, ale nadal wydaje mi się, że oni finałowo będą razem. Ale,jak już kówiłqm, jesten okropną romantyczką.
      Śmiechu, który nie dość, że dodatkowo ją pogrążał, był naprawdę przyjemnym dla ucha dźwiękiem. - ha, wiedziałam! Uwielbiam cię za tk! Oraz za to, że na samym początkj jest napisane, że to romans.
      Dobrze, że nie zawsze Potter wygrywa potyczki słowne. Olivier utarł jej nosa, co niezmiernie mnie cieszy.
      "Z pewnością była bardzo ładna, co wcale nie okazywało się, ku jego zadowoleniu, wyjątkiem w tej szkole. Nawet zadzierająca nosa Lily Potter całkiem mu się podobała, choć z pewnością nie należała ona do typowych piękności. Co innego stojąca przed nim dziewczyna – szczupła, wysoka posiadaczka wielkich, błękitnych oczu, ponętnych ust oraz ciemnych, lekko kręconych włosów spływających jej z połowę pleców. I z pewnością świadoma swoich atutów. " - no, no, no. Pojawia się jakaś typowa piękbość... Ciekawe, czy coś z tego wyniknie? Mam nadzieje, że tak. Im więcej przeszkód czy romansów, tym lepiej.

      Hm... "tamte wydarzebia" bardzk mnie intrygują, chyba jak każdego. O co chodzi? Zapewne się kiedyś dowkemy, ale i takmam jakieś dziwne pomysły... a czytając dalej moje podejrzenia tylko się pogł3biają.
      Helena Smith, miłość Hugo, była zakochana w Jamesie Potterze? Ciekawe. Trochę mi żal, że jego tu nie ma, ale i bez tej postaci jest to bardzo skomplikowane pod względem sercowym bohatwrów.
      Mimo wszystko mam nadzieję, że Smkth klcha się w hugonie. To byłoby dość zabawne. Oboje zakochani i nie wiedzący, czy druga strona czuje to samo.
      To chyba tyle z mojej strony. Życzę weny i pozdrawiam!
      Ayd en.

      Usuń
    2. No wlasnie, my wiemy, co Lily myślała, ale wiekszosc uczniów nawet nie podejrźewa, że ona tak to wszystko dziwnie analizuje xD z Olivierem z pewnością łatwo jej nie pojdzie... Ha, z tymi wydarzeniami to oczywiscie specjalnie tak zrobiłam. Lily też takie ma,ale ona szczetnie ukrywa przeszlosc sama przed sobą. James pojawi się podczas przerwy świątecznej i zapewne wakacji. No i pewnie w retrospekcjach,ale to byłby to na tyle. I tak mam już za dużo bohaterow xD w koncu Lily zawsze wszędzie musi być pełno. Piękną brunetkę już znamy xD z pewnością tez tu trichę zamiesza, a co sie bede ograniczać ;) dziękuję bardzo za milę słowa :)

      Usuń
  2. Przyznam, że znacznie bardziej niż słowna potyczka pomiędzy Lily a Olivierem, spodobał mi się fragment o Helenie, a "tamte wydarzenia" wzbudziły ciekawość, która - niestety - zostanie zaspokojona dopiero za jakiś czas. Wspaniale udaje Ci się oddzielać zmienność bohaterów w narracji, tak jak w poprzednim rozdziale świetnie przedstawiłaś Hugo, tak terez podobnie odebrałam Helenę. Zastanawia mnie czy to właśnie Hugo okaże się jej drugim, poważniejszym zauroczeniem i czy to z tego powodu tak bardzo nie znosi Lily. W dodatku, "tamte wydarzenia"... Wiesz jak zaciekawić i zatrzymać na dłużej :)

    Co dziwne, Lily wciąż budzi we mnie mieszane uczucia, a jednak to na nią stawiałam, aby wygrała utarczkę słowną z Olivierem. Z drugiej jednak strony, cieszę się, że wreszcie trafiła na kogoś, kto za bardzo nie przejmuje się jej docinkami i potrafi jeszcze na nie odpowiedzieć. Mam wrażenie, że życie dziewczyny nabierze teraz rumieńców, gdy będzie musiała się nieco nagimnastykować, aby zachować swoją pozycję w szkole. Przynajmniej nie będzie nudno ;)

    Tradycyjnie - czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zawsze mi się bezie pisac lepiej opisy niz dialogi, więc wlasciwie sie nie dziwię Twoim słowom. Taaak, mysle, ze k tamtych wydarzeniach napiszę... Retrospekcje, ale chyba nie za szybko xD cos czuje, ze to opowiadanie bedzie miec wiecej niz kilkanaście rozdziałów...;) walka między Lily a Olivierem teochę potrwa, ale będzie inna niż jakiekolwiek potyczki, do jakich przywyczajona jest panna Potter ;)

      Usuń
  3. "Lily Luna Potter nie przegrywała, a Olivier Janvier miał się o tym przekonać w wyjątkowo niedalekiej przeszłości..." - wydaje mi się, że raczej "przyszłości".
    "Nie przywykła do czegoś takiego tego." - bez "tego".
    "Zupełnie inaczej niż Obrona nad Czarną Magią, którą mieli po przerwie." - nie "nad", a "przed".
    Te trzy malutkie pomyłki rzuciły mi się w oczy w trakcie czytania. Jeśli jest więcej nie widziałam, Tymczasem muszę Ci powiedzieć, że urzekłaś mnie konfrontacją Lily i Olivera. Aż mam ochotę pogratulować chłopakowi. Nieźle utarł naszemu rudzielcowi nosa, a przecież miało być zupełnie inaczej. Tak trochę płytkie wydało mi się podejście dziewczyny. Była głodna, mogła odejść. Nie potrafiła tego jednak zrobić bez powiedzenia "ostatniego słowa". Nie wiem dlaczego, ale tym według mnie się tylko pogrążyła. Niemniej jednak mam wrażenie, że nie każdy to zauważył... Chociaż na pewno ci, którzy nie powinni.
    Oliver mnie intryguje. Całkiem fajny z niego chłopak, czasem mnie wkurza, ale to chyba dobrze. Poza tym zastanawia mnie, jak potoczą się dalej jego losy w Hogwardzie. Wbił się w sam środek bitwy i niełatwo będzie mu się z niego uwolnić. W sumie to on chyba tego nie chce. Przynajmniej na okrągło ktoś dostarcza mu rozrywki. Trochę rozwala mnie to, że najbardziej jego pobyt w tej szkole umila widok ładnych czarodziejek, ale to chłopak, a oni tak mają. Hah ^^
    Na temat ostatniego akapitu się nie wypowiem. Przynajmniej póki co. Poczekam, aż obdarujesz mnie większą ilością informacji. Tymczasem będę życzyć Helenie szczęścia w miłości :D
    Czekam, CZEKAM, czekam na ciąg dalszy! Przeraża mnie trochę fakt, że ma się on pojawić dopiero w połowie sierpnia, ale może jakoś wytrzymam. CHYBA... Pocieszeniem jest to, że mogą to być dwie notki... Tymczasem życzę weny, wolnego czasu i aby jednak pojawiło się coś wcześniej, bo ten rozdział był naprawdę dobry! Genialnie piszesz! Pozdrawiam :)
    PS: Jeśli chodzi o nowy rozdział u mnie - najpewniej pojawi się jeszcze w tym tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za czujność, zawsze coś umknie przy sprawdzaniu, ech...jutro poprawię ;) coz, Lily taka wlasnie jest. My twiemy, ze była głodna, ale inni nie, a przynajmniej większość nie Wie.. Cieszę się, ze masz taką,a nie inną opinię nt. Oliviera, on ma nieco irytować, ale tak... Nie do konca, inaczej niż Lily ;) jest między nimi pewna roznica, którą juz w trakcie tej rozmowy próbowałam zarysować, a o ktorej pozniej bedzie powiedziane juz wprost, i to wlasnie ta roznica, choc niby mała, okaże sie tak bardzo istotna. Janvier z pewnością nie bedzie narzekać na brak powodzenia xD niestety, raczej nie będę miec możliwości napisania notki przez ponad 1.5 miesiąca, ale pozniej na pewno wrócę ;)

      Usuń
    2. Cóż staram się być czujna, ale nie zawsze mi wychodzi. Tym bardziej, że mi samej w trakcie sprawdzania umyka wiele błędów...
      Hah^^ Zgadzam się z tym, że nie wie o tym większość, ale dało się zauważyć, że jednak ktoś wiedział o tym jej "głodzie" :)
      Zdziwiłabym się, gdyby Oliver nie miał powodzenia... W sumie można odnieść wrażenie, że pod tym względem Hogwart jest dla niego rajem.
      Co zaś się tyczy tej półtoramiesięcznej przerwy - trudno, poczekam :)

      Usuń
    3. No bo Olivier to nie większość i Lily wielokrotnie się o tym przekona.
      Janvier może zacząć mieć dosyć tego zainteresowania, tak będzie duże, Haha xD C

      Usuń
  4. Czyli jednak znalazł się ktoś, kto utarł nosa Lily. Co prawda, ona chciała wybrnąć z tego obronna ręką, ale chyba nie tak do końca jej się to udało. Myślę, że Oliver stanie się jej godnym przeciwnikiem i dziewczyna też jest tego świadoma. Ja osobiście lubię go coraz bardziej. Lily zachowała się w tym starciu troszkę jak dzieciak. Za wszelką cenę chciała, aby ostatnie zdanie należało do niej. Królowa niestety chyba została zdetronizowana. Jestem ciekawa, jak dalej potoczą się te relacje na linii Lily-Oliver, bo zaczyna być naprawdę ciekawie.
    Oliver za to zyskał moją sympatię w tym rozdziale. Wydaje się coraz bardziej sympatyczny, chociaż potrafi pokazać różki. Cóż, jest typem postaci, które lubię i nie mam najmniejszych problemów z akceptowaniem go. Widać, że dziewczyny w Hogwarcie też takich trudności nie mają ;) Nie ma co kryć, że chłopak jest uroczy i pewnie przystojny, skoro zwrócił uwagę tylu dziewcząt. Takiemu to się powodzi ;) Jeszcze nie przywykł do życia w nowej rzeczywistości, ale Hogwart chyba z dnia na dzień zyskuje w jego oczach. Nie jest już tak straszny jak na początku.
    Helena mnie zaintrygowała. Chyba tak to ujmę. Nie wiem za bardzo, co mogę napisać na jej temat, ale interesuje mnie jej historia. Jej przeszłość, przyszłość. To jak sobie to wszystko poukłada i jak potoczy się jej życie. To bardzo interesujące, a ty opisujesz to w świetny sposób. Widać, że zmiana punktu widzenia w zależności od bohatera nie sprawia ci trudności. Świetnie wczuwasz się zarówno w zbuntowaną Lily, nieco aroganckiego, ale też zagubionego Olivera, a nawet w Helenę.
    Eh, tylko dlaczego nowy rozdział dopiero w sierpniu? Przecież ja uschnę z tęsknoty za tym opowiadaniem! Już na ten rozdział nie mogłam się doczekać... Mimo wszystko liczę, że wrzucisz coś wcześniej.
    Życzę mnóstwa, mnóstwa weny i wolnego czasu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olivier będzie miał jeszcze sporo zastrzeżeń do Hogwartu xD czuję,że muszę dodać w następnym rozdziale dłuższy fragment z jego perspektywy ... Ale odkąd postanowiłam opisać Hugona, to jakos inni bohaterowie też zaczęli wołać o swoje... Lily nie zostanie ot tak zdetronizowana, o nie, to nie takie łatwe, ale... Ach, co ja będę zdradzać xD wyczuwanie w bohaterow sprawia mi sporą radość, jie powiem, choc przez to chyba to opowiadanie bede pisac baaaardzo długo. Nastepny rozdział pojawi się dopiero w sierpniu, poniewaz fizycznie nie będę mieć możliwości pisania ani opublikowania, ale jak wrócę do domu w sierpniu, to zajmę się blogiem ;)

      Usuń
  5. Hej, kochana! ;*
    Zacznę od tego, że na razie nie oddam głosu w sondzie. Zaczekam z opiniami na temat ulubionej postaci jak trochę poznam bohaterów;D Myślę, że to będzie sensowne.
    Cóż, najważniejsza była tutaj ta konfrontacja, więc od tego zacznę. Podobało mi się zachowanie Oliviera, bo pokazał, że nie da sobie w kaszę dmuchać i jakaś zapatrzona w sobie lalunia nie będzie mu podskakiwać. A przy okazji nie był wulgarny, albo wredny. trochę bezczelny... to fakt, ale grał po prostu kartami, które rozdawała Lily. Myslę, że on sam z siebie nie zacząłby z nią tej dziwnej wymiany zdań i raczej nie czepiałby się jej. Mam wrażenie, że to ona go podjudzała, ona chciała za wszelką cenę pokazać swoją wyższość no i jej nie wyszło. Śmiać mi się chciało czytając tą scenę, bo mina Lily musiała być naprawdę nieziemska! I z dziwną przyjemnością czytałam o tym jak to się czerwieni, denerwuje, stara na siłę zachować kamienną twarz mimo iż chłopak ewidentnie wyzwala w niej gamę najgorszych uczuć. Cóż, wedle mojej opinii ta runda należy do Oliviera. Może Lily starała się być błyskotliwa i mu dopiec, ale kompletnie jej nie wyszło. A te dziwne komentarze na temat jego pochodzenia wcale nie pomogły jej w osiągnięciu sukcesu. Wręcz przeciwnie, w moim spojrzeniu wyszła na taką trochę zdesperowaną... Javierowi te docinki wychodziły lekko, a jej były jakby wymuszone. Jakby ją ztkało i nie bardzo wiedziała, co powiedzieć;D Nie wiem, takie odniosłam wrażenie;D Ale bardzo podobała mi się ta scena i fakt, że wreszcie ktoś utarł nosa tej pyszałkowatej pindzi! Uuuu Ruda, mocne słowa poleciały;D
    Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam serdecznie! ;*
    A jesli masz ochotę to u mnie nowość;)


    PS Jeśli jednak miałabym wybierać tę postać, to na razie chyba Hugon;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję zrobic drugą edycje ankiety "ulubiony bohater" pod koniec publikacji tego opowiadania ;) cirkawe, jak sie zmienia procenty.
      Cóż, mysle, podobnie jak Ty, Lily z pewnością poradziła sobie w pierwszej potyczce gorzej niz Olivier, choc pewnie dla wiekszości obserwujących ich Hogwartczykow nie było to az tak oczywiste. Janvier nie musiał wiele robić, zeby wyprowadzić pannę Potter z równowagi, a do dopiero początek ;) nie spodziealam się, ze az tak nie lubisz Lily, haha xD

      Usuń
  6. I mamy pierwszą konfrontację Lily i Olivera. Spodziewałam się, że dojdzie do rękoczynów i będzie szlaban, ale chyba jeszcze na to przyjdzie czas :) Oliver nie dał się Rudowłosej i zadarł jej nosa.
    A ostatni fragment... Cóż, podczas czytania, zastanawiałam się, kim ona jest, ale potem doszłam do tego, że to Helen. Dziewczyna jest dość odporna na zauroczenia do chłopaków :) Ale może wszystko się zmieni, gdy lepiej pozna Hugona? Tak, czuje że ten "On" to jest Hugo :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    P.S. Ja głosuję na Olivera. Lubię tego chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, na razie bez rękoczynów, aczkolwiek pomyślę o tym. Co do szlabanów na pewno mozna się ich spodziewać. ;) Helen nie jest odporna na uczucia wobec chłopaków, o nie, one mocno na nią wplywaja, po prostu boi się wprowadzić cokolwiek w zycie, ale przez to wlasnie tak usycha z tęsknoty xD

      Usuń
    2. No właśnie to miałam na myśli, że jest nieodporna... oczywiście musiałam pozjadać litery^^
      Ale tak to jest jak się komentuje z rana :)

      Usuń
  7. Aż mam ochotę uściskać Oliviera (przekaż Hugosiowi, żeby nie był zazdrosny, bo jego mogłabym ściskać 24/24, a z Olivierem to byłby tylko taki jednorazowy uścisk :D)! Seerio, on utarł nosa Lily, bo się jej postawił i to przy świadkach… Na dodatek ani się Lily nie przestraszył, ani generalnie nie wykazał specjalnego zainteresowania jej osobą (w końcu to chyba powinno być tak, że albo się Lily nienawidzi/boi, albo się ją totalnie podziwia :P) Także tą swoją ignorancją i brakiem ustosunkowania się do jej słów/postawy, już zupełnie naszą Lily zdenerwował xd No no, Olivier, rób tak dalej i może Lily wreszcie przestanie chodzić z nosem zadartym aż tak wysoko ;) A tak na poważnie, nie żartując już z Lily i z jej nosa, który zapewne wcale nie znajduje się gdzieś w chmurach, to nie mogę się doczekać tych ich konfrontacji. Lily słusznie drży, bo wreszcie zyskała przeciwnika, z którym tak łatwo jej nie pójdzie. Może to jej wreszcie da co nieco do myślenia (marzyć zawsze można :P) Cóż, a jeśli nawet to nie będzie miało żadnego wpływu na postępowanie Lily, to chociaż my, czytelnicy, będziemy mieli niezłą zabawę podczas śledzenia tych ich potyczek. A, Hugoś koniecznie musi uświadomić Oliviera, co jest na rzeczy, bo biedny narobi sobie jeszcze sporo bigosu (nie żeby on się specjalnie przejmował tym, że znajdzie się w środku jakiejś mini-wojny, ale po prostu lepiej dla niego, jeśli przynajmniej będzie świadomy w co się pakuje, zadając z tą a nie inną osobą :D)
    Jak zawsze chciałam iść do Hogwartu (do tej pory czekam na list, bo wierzę, że może się pomylili i jednak z mocnym opóźnieniem mi go prześlą; nieważne, że byłabym najstarszym pierwszoklasistą w historii istnienia tej szkoły; najistotniejsze, że z moim wzrostem mikrusa wpasowałabym się w tę grupkę pierwszorocznych bez problemu :D), tak Olivier i jego "przygoda" uświadomili mi, że chyba to jednak nie byłoby takie fajne. Z moją zerową orientacją w terenie gubiłabym się tam co pięć minut i jedynym rozwiązaniem byłoby doczepienie się do kogoś (nie miałabym nic przeciwko, by ciągle podążać za Hugosiem, wręcz wczepiając się moimi pazurami w jego szkolną szatę :D). Także trochę mi szkoda Oliviera, bo nowemu w Hogwarcie musi być straszliwie ciężko.
    „Śmiechu, który nie dość, że dodatkowo ją pogrążał, był naprawdę przyjemnym dla ucha dźwiękiem” – wyczuwam w powietrzu co najmniej przyszłe zauroczenie xd haha, chyba właśnie utwierdziłam się w tym, że mam drugą parę, którą będę szipować… Pierwszeństwo mają oczywiście Hugoś i Helenka, ale zaraz za nimi wydają się dreptać Lily i Olivier :D
    A skoro już o Hugosiu i Helence mowa… Tak czytałam sobie tę końcówkę i czytałam, zastanawiając się czyja to perspektywa. W sumie od razu uznałam, że mam wybór pomiędzy Anabelle, Amandą a Helenką. Tyle, że ta dziewczyna jak na Amandę i na Anabelle wydała się zbyt spokojna i zamknięta w sobie. Także padło na Helenkę i… bingo :D Ale się teraz ekscytuję… Aż pisząc ten fragment komentarza, dosłownie podskakuję na krześle, bo rany julek… Helenka (chyba) zauroczyła się w Hugosiu! TAK, TAK, TAK! W ogóle po tym fragmencie mam wrażenie, że oni serio do siebie pasują i to urocze, że każde z nich myśli, że to drugie nie zwraca na niego większej uwagi. To straszliwie słodkie! I jak tu nie kochać Hugosia, hę? Albo nie lubić Helenki? W ogóle to określenie „tamte wydarzenia” trochę przeraża :D Grr, moja niecierpliwa natura nie przepada za takimi zagadkowymi stwierdzeniami :P Ale nic, postaram się nieco ją poskromić i grzecznie poczekać. AAA, nadal nie mogę uwierzyć, że Helenka Hugosia lubi… Chociaż czemu ja się dziwuję… Hugosia można tylko kochać, wielbić, ewentualnie tworzyć mu ołtarzyki <3 (wiadomo na kogo zagłosowałam w ankiecie <3 zresztą nie tylko ja, widzę, że Hugoś powoli, powoli zyskuję grono wielbicieli xd)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jeszcze o czymś napisać… A, wiem! Super, że wrzucasz nie tylko perspektywę Lily i Oliviera, ale też przemycasz fragmenty z perspektywy Hugosia czy Helenki. Tutaj już nawet nie chodzi o moją fascynację Hugosiem, ale po prostu dzięki temu mamy nieco więcej pojęcia o tle historii i o tym, jak to poszczególni bohaterowie postrzegają siebie nawzajem.
      A, i jeszcze chciałam zadać głupie pytanie. Bardzo głupie pytanie xd nie wiem czy to ogólne otępienie (nie cierpię, gdy na zewnątrz jest tak ciepło, ja wtedy zupełnie nie myślę), czy zbyt wielka ekscytacja spowodowana przeczytaniem fragmentu Helenki, ale zupełnie nie mogę tego ogarnąć… w którym miejscu pojawia się Anabelle? :D (chyba, że źle zrozumiałam dopiskę pod rozdziałem i ona się wcale w nim nie pojawia :D)
      W takim razie niecierpliwie czekam do tej drugiej połowy sierpnia (może jakoś uda mi się ten okres przetrwać; będę myśleć o Hugosiu, to mnie uspokoi xd).
      Pozdrawiam serdecznie <3 <3 <3

      Usuń
    2. Och Anutrium, dziękuję, uwielbiam Cię. Oczywiście mas racje, pomyliłam sie, chodziło mi o Amandę zabini, a nie anabelle xd nie wiem, kiedy to Zmienię, ale muszę ;) bałam sie trochę,ze możesz znienawidzić Helenkę za robienie Ci konkurencji, ale cieszę sie, ze najwyraźniej tak nie jest, ba-Ty im kibicujesz ;) szczerze mówiąc, zastanawiam sie jeszcZe, jak bardzo powinnam tutaj ruszać inne watki, np.prawdziwej Anabelle, albusa,Scorpiodusa... Ale chyba będzie to tylko epizodyczne :) cieszę sie,ze chciałabyś ścisnąć Oliviera, ale pamiętaj, Ty kochasz Hugona, mam ogromna nadzieje, ze tak pozostanie do końca xd dziękuję jesZcze raz :)

      Usuń
    3. Okej, bo właśnie ja tak zrozumiałam, że ta brunetka od Oliviera, to Amanda i zastanawiałam się po prostu czy czegoś sobie nie dopowiedziałam :D Ale teraz już mi wszystko gra, jestem cała hepi xd
      Eee tam, ze mnie miły człeczek jest :) Co prawda, to prawda - totalnie mi odbiło na punkcie Hugosia, no ale zachowałam jeszcze odrobinkę rozsądku i wiem, że niestety ta moja miłość do Hugosia to czysto platoniczne uczucie... A skoro ja nie mogę mieć Hugosia, to niech on z Helenką będzie szczęśliwy... (ale jakby Helenka mu krwi napsuła, to nie bacząc na nic ruszam z odsieczą i dziewczyna na własnej skórze poczuje co to znaczy zdenerwować anutrium :D)
      Wiesz, dla mnie, jako czytelnika uwielbiającego tę historię, im większa ilość wątków, tym lepiej :D (oczywiście też w granicy rozsądku, bo wiadomo, że sto perspektyw, to już mała przesada xd). bo to rzeczywiście poszerza cały obraz i generalnie pozwala jak najdokładniej zapoznać się z wykreowanym światem w tym wypadku Hogwartu...Jedyne zagrożenie, to takie, że te wszystkie wątki trzeba odpowiednio ogarnąć, poprzeplatać... i kiedyś je rozwiązać :) No i czasami taka ogólna przejrzystość tekstu może na tym nieco ucierpieć :(
      Oczywiście, że tak pozostanie do końca... Hugonek to niemal moja wielka miłość, także on tak łatwo się mnie nie pozbędzie (nie wiem czy go to cieszy, czy raczej martwi :D)
      Nie ma sprawy, mnie się zawsze u Ciebie niezwykle przyjemnie pisze komentarze <3

      Usuń
    4. z jednej strony sie ciesze, ze polubilas HElenke, a zdrugiej strony nieco sie o nia boje... Choc powinnam takze obawiuac sie o Lily, bo istnieje spora szansa, ze to wlasnie ona zajdzie kuzynowi za skore... ale nic juz wiecej nie powiem. Hm, chyba jednak bede wspominac o innych bohaterach, a juz sie nie rozdrabniac, bo chce skonczyc to opowiadanie do emerytury xD Twoje komentarze sprawiaja mi wielka radosc xD

      Usuń
  8. Olivier bardzo zaskoczył mnie w tym rozdziale. Sądziłam, że z tą całą swoją nienawiścią do przeprowadzki, Hogwartu i w ogóle wszystkiego, co wiąże się z Wielką Brytanią, będzie złośliwym, zarozumiałym chłopakiem, który nie ma oporów przed okazywaniem ludziom pogardy czy naśmiewania się z nich prosto w oczy. A tymczasem on był po prostu... miły. Tak mnie to zaskoczyło, że zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem źle wszystkiego nie odebrałam i rzeczywiście to Lily ma rację, że Olivier ze wszystkich drwi tylko tak nie bezpośrednio. Bo z początku założyłam, że panna Potter postrzega wszystko w zniekształcony przez złość sposób. Mimo wszystko Olivier wydawał mi się raczej szczery w tym, co robił. No nie wiem, pewnie w kolejnych rozdziałach znikną moje wątpliwości i ostatecznie wyrobię sobie jakąś opinię o Francuzie. Co nie zmienia faktu, że go lubię w obu tych odsłonach.
    Czytając ostatni fragment przez długi czas nie mogłam się zorientować, kogo dotyczy. Tym bardziej, że nie wiadomo, o co chodzi z "tamtymi zdarzeniami" i o Nowaku też nic wcześniej nie wspominałaś. Trochę mi się śmiać zachciało, kiedy ostatecznie dowiedziałam się, że chodzi o Helenę. Taka zagubiona, stroniąca od ludzi dziewczyna, która przy tym wszystkim jest bardzo uczuciowa i nie potrafi przestać myśleć o jakimś chłopaku, póki nie zostanie on zastąpiony kolejnym obiektem westchnień i jej wybór padł akurat na Hugo. Szkoda, że oboje są tacy nieśmiali, bo skoro czują podobnie, to na pewno stworzyliby cudowną parę. No i przynajmniej gdyby Hugo wiedział, że ma u Heleny jakieś szanse, skończyłby z tym swoim przerażającym zachowaniem, które jak dla mnie podchodzi pod stalking i obsesję. A tak jedno i drugie sobie wzdycha "nie, nie mam szans, no bo niby czemu miałby/miałaby na mnie zwrócić uwagę..." Ech, jak ludzie czasem potrafią sobie skomplikować życie. Ale może w końcu jakoś się im ułoży. Na to liczę.

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olivier nie jest ani krysztalowym chlopcem ani kims z gruntu zlosliwym, nie. On ma swoje zdanie i nie ukrywa tego. Ale to nie jest tak, ze tego zdania nie mozna zmienic; jesli Hogwart ma dla niego jakies plusy, nie bedzie tego ukryhwal. mimo ze nadal nie jest zachwycony tym, ze musial opuscic swoje dawne zycie i wlasciwie trudno sie dziwic... w koncu to nie byla jego decyzja.. a slowo szczerosc z pewnoscia do niego pasuje, tak.
      Hm co do 2H nic nie bede mowic, ale z pewnoscia byloby im latwiej, gdyby dowiedzieli sie nawzajem o swoich uczuciach xD

      Usuń
  9. Ach ta Lily. Przyznam, że rozbawiła mnie wymiana zdań pomiędzy nią a Oliverem. Trochę to dziecinne z ich strony. Takie wzajemne dogryzanie sobie. Czasami śmieszy mnie zachowanie Lily, zwłaszcza że z całych sił stara się wszystkim pokazać jaka to ona jest wspaniała i zawsze chce być górą. Fajnie, że nie zawsze jej się to udaje. Oliver pokazał, że nie da sobą pomiatać. I dobrze.
    Biedny Oliver, który nie może odnaleźć właściwej klasy. Nie no, żartuję. Taki biedny to on nie jest. Nawet w takiej sytuacji dopisuje mu szczęście. Z opresji wybawiła go ładna dziewczyna, która ma na pieńku z Potter. Jak to mówią: wróg mojego wroga jest moim przyjacielem :) Myślę, że jeśli ich znajomość się rozwinie to będzie ciekawie.
    Jeśli natomiast chodzi o Helenę to zaciekawiła mnie jej postać. Nawet się nie spodziewałam, że wcześniej mogła się kochać w Jamesie (a swoją drogą chętnie poczytałabym coś o nim). Nie rozumiem dlaczego uważa, że Hugo (bo to o niego tu chodzi?) jest jeszcze bardziej nieosiągalny niż James. Czyżby z powodu jego przyjaźni z Lily? Zastawia mnie co łączy/łączyło Helenę z Lily, bo mam wrażenie, że coś się między nimi kiedyś wydarzyło. Coś złego. Zwłaszcza, że Helena niezbyt chętnie ją wspomina. No i Hugo nie chce powiedzieć Lily o swojej słabości do Heleny.
    Już jestem ciekawa co będzie dalej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję za opinię. taaak, Lily z pewnościa zachowuje sie jak małe dziecko. I to nie będzie pierwsza tego typu zagrywka,. z pewnościa nie xD Olivier może wiele wygrać na swojej bezradnosci, haha. Dobrze kombinujesz jesli chodzi o wspolna przeszłosć miedzy Heleną a Lily, wręcz bardzo dorbze ale nic więcej na razie nie powiem :)

      Usuń
  10. Hey, heey. Przepraszam, że tak późno i przepraszam, że będzie tak krótko, ale straszliwie śpieszę się do pracy, a nie chcę odkładać tego komentarza na kolejny dzień.
    Starcie Lily z nowym uczniem świetne. Coś czuję, że będą sobie ucierać nosa i to bardzo konkretnie. Oboje mają silne charaktery i nie dadzą sobie pokrzyżować szyków. Lily jednak wydaję się być pod wrażeniem tupetu chłopaka. W końcu do tej pory to ona była górą i wszyscy tańczyli jak im zagrała.
    Zaciekawiła mnie końcówka z tą Helen. Ciekawa jestem co takiego ona wniesie do tej historii.
    Po za tym, bardzo ciekawe przedstawienie postaci i bardzo fajnie wszystko opisujesz, a że ja jestem wielką fanką opisów to masz u mnie plusa. ;)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma sprawy, ja sama nie bede mieć teraz prawie czasu, aby być na bieżąco w internetach xD haha tak będzie tutaj konkretna walka nie dai się ukryć. Cóż, zawsze lubiłam opisy - i czytać, i pisać - a więc cieszę się, że przypadły Ci do gustu

      Usuń
  11. Na razie wstrzuymuję się od głosu w ankiecie. Po tym rozdziale to Helena rysuje się na moją ulubioną postać, heheh. Ciekawe jaki wpływ będzie ona mieć na fabułę, bo nie jest to jeszcze jasne.
    No i doczekaliśmy się starcia Lily i Oliver. Ojej, jakie to na swój sposób urocze, że oboje walczą (chociaż Lily bardziej) z fascynacją sobą, ale coś im nie pozwala ponieść się ich naturalnej ciekawości. Lily jest uparta i nie pozwoli się w jej mniemaniu "poniżyć", a co do Oliviera to mam wrażenie, że jego ta sytuacja trochę bawi i jednocześnie nie ma zamiaru pozwolić Lily wejść sobie na głowę. I dobrze, hehe.
    Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę dodać Helenę do ankiety xd hm, myśle, ze dobrze oceniasz Oliviera. Chociaż...jest tutaj chyba jeszcze coś, o czym nie wie nawet sam Jnvier;)

      Usuń
  12. W końcu tu dotarłam!
    Lily jest tak bardzo irytująca, że ledwo wytrzymuję jej obecność, chociaż wiem, że tak naprawdę to ona nadaje temu opowiadaniu wyjątkowy charakter. Ogólnie rzecz ujmując nie jestem fanką potterowskich ff a to już drugi, który zaczęłam czytać w tym miesiący i drugi, który naprawdę mi się podoba. Nie żałuję ani sekudny spędzonej na tym blogu, przy tym opowiadaniu :)
    Fantastycznie podtrzymuję atmosferę z HP i w fabule widać hogwartowskiego ducha. I dziewczyna z nagłówka - dokładnie tak wyobrażam sobie Lily, choć jej wyraz twarzy jest mniej przyjemny. Co do samej bohaterki to cóż, okres buntu być może sprawił, że jest właśnie taka. Sama pewnie nie byłam lepsza, ale nie pretendowałam do tytułu królwej swojego liceum. Lily jest nieznośna, ale pewnie coś to sprawiło. Albo i nie, i będzie mnie irytować do samego końca.
    Za to lubię Oliviera. Jego zachowanie jest szczere. Po prostu. Nie wydaje mi się, by udawał kogoś kim nie jest i właśnie w tym tkwi jego urok.
    Hugon, o nim nie mam jeszcze zdania. Ale on chyba należy do tego typu człowieka, którego ciężko określić i już na zawsze pozostaje po prostu bezbarwny. Zastanawia mnie o kim, tym drugim, mówiła Helena. Jej postać, muszę przyznać, mocno mnie zaciekawiła. Właściwie bardzo ciekawie kreujesz bohaterów i to przyciąga mnie do tej historii. Mam nadzieję, że połowa sierpnia nadejdzie szybciej niż się spodziewam :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że mimo tej niechęci di ff potterowskich zajrzałaś, przeczytałaś i postanowiłaś zostać. Cóż, magia Hogwartu była mi potrzebna, ale oprócz tego to właściwie nie za bardzo się odnoszę do sagi ;p
      Oliviera oceniłaś wręcz znakomicie i to juz na tym etapie. Dla niektórych mogłby się wydawać podonbny do Lily, ale jest ta jedna subtelna różnica - on jmest szczery. A raczej - robi i mówi to, co naprawdę myśli. Może się to skomplikować wtedy kiedy coś/ktoś sprawi,że nie będzie wiedział. co myśleć, ale na razie zostawmy tę kwestię w spokoju. Dla Janviera szczerość jest aż chorobliwie ważna o czym się jeszcze przekonamy.
      To, że Lily Cię denerwuje, zupełnie mnie nie dziwi, choć mam nadzieję, ze z biegiem czasu może trochę się to zmieni.
      Hugo... trudno być wyrazistym jak ma się taką kuzynkę xD ale cóz tak na serio, to on ma być taki trochę fajtłapowaty;p Helena - ach, chodząca zagadka specjalnie tak zrobiłam xD ale tak naprawdę to dosć prosta sprawa z nią , choć do rozwiązania na razie trudna xD dziekuję bardzo za komentarz

      Usuń
  13. Przepraszam, że tak późno komentuję, ale ostatnio mam takiego lenia, że to naprawdę straszne :\ Przynajmniej są wakacje, bo jakbym była tak leniwa w ciągu roku szkolnego to nie wiem, co by ze mną było.
    Starcie Lily i Oliviera! Trudno powiedzieć kto wygrał, choć w moich oczach szala bardziej przechyla się w stronę chłopaka. Wiesz, że ja uwielbiam, jak ktoś się najpierw nienawidzi (choć może w tym przypadku to zbyt mocne słowo), a potem jest love story (bo jakoś tak przypuszczam [i trzymam kciuki]) że tak będzie w ich wypadku.
    Tak właśnie myślałam, że to panna Zabini była tą pięknością, na którą wpadł Olivier. Ale szpilki po Hogwarcie? Jakoś sobie tego nie mogę wyobrazić.
    Widzę, że chłopak z łatwością podbija serca! Już tyle dziewczyn za nim szaleje... Wcale się im nie dziwię.
    Lubię Lily, ale czasem jest bardzo dziecinna, np to posyłanie złowrogich spojrzeń Olivierowi i Amandzie - wierzę, że stać ją na coś więcej!
    Kolejny rozdział dopiero za miesiąc? :( No nic, szybko mi zleci, bo niedługo wyjeżdżam na wakacje, więc w sumie może to nawet dobrze, bo akurat jak wrócę to będę miała co czytać ^^
    Życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Condawiramurs13 lipca 2015 13:30

    Ok, ze szpilkami przesadziłam. Zostawię je Amandzie na jakąs imprezę, a tutaj to zmienię xD
    gdybyś powiedziała Lily. że jest dziecinna, to na pewno by nie posłuchała, raczej Ciebie by taką nazwała. Jej złość byłaby pewnie calkiem spora. Pewnie dlatego, ze gdzieś głęboko wie, iż miałabyś rację xD Choć w życiu by sie to tego nie przyznała. Przynajmniej nie na razie.
    To opowiadanie nie ma być jakaś zagadką w swojej treści, więc wiesz. Ma być lekką opowiastką xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Skomentowałabym już wcześniej, ale dopiero dzisiaj znalazłam czas, by przeczytać rozdział na laptopie. Z jakiegoś powodu na telefonie wyświetlały mi się jakieś dziwne ciemne podkreślenia. A ostatnio tylko przez telefon czytam.
    Ale wracając do treści.
    Lily nadal nie lubię i podczas konfrontacji z Olivierem to właśnie jemu kibicowałam. Co prawda chłopak też ma swoje za uszami, aniołkiem nie jest, ale akurat jego postawa i zachowanie są dla mnie o wiele bardziej znośne i jako postaci dodają mu fajnego uroku, za co można go lubić.
    Jak znam Lily będzie pewnie próbowała odegrać się na chłopaku za tę porażkę. Zastanawiam się jednak czy Olivier także będzie chciał tak sam z siebie doprowadzić z nią do następnej konfrontacji, czy jednak zadowoli się zwycięstwem, gdy to dziewczyna rozpocznie kolejne gierki.
    Hugo to jak na razie moja ulubiona postać i fajnie czytało się długi fragment w poprzednim rozdziale z jego perspektywy. Współczuję mu tych dylematów sercowych, bo to nigdy nie jest prosta sprawa, a jeżeli dochodzi do tego jeszcze kuzynka, która czerpie radość z dręczenia jego wybranki serca, to już w ogóle można mieć doła i szukać sposobów, by ją ukradkiem obserwować.
    Ciekawa jestem, jak dalej potoczy się ta sprawa, bo nie widzę możliwości na szczęśliwe zakończenie, jeżeli Hugo nie odważy się przeciwstawić Lily i przykładowo zaprosić Helenę do Hogsmeade lub na spacer po błoniach.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze szansa że Helena wyjdzie z inicjatywą. Albo że ton ktoś inny spowoduje, ze wszyscy się dowiedzą... Ale na razie nic więcej nie powiem! Hm, Olivier też lubi konfrontacjie, nie powiem, że nie, ale na tym etapie to z pewnością Lily jest bardziej zainteresowana walką z nim niż on z nią. Dla niego to nic takiego, a dla niej0-poważna sprawa.
      Dziękuję bardzo za komentarz ;)

      Usuń
  16. Hugo to wspaniale wykreowana postać. Znakomicie pokazałaś jego rozterki. Nie dziwię się, ze boi się sprzeciwstawic kuzynce, ktora wręcz rządzi całym Hogwartem. W końcu gdyby prawda wyszla na jaw, chłopak mógłby się stać pośmiewiskiem. Jednak to tylko jedna opcja wydarzeń: Z drugiej strony, Lily przy próbie ośmieszenia jego uczuć zostalaby napiętnowana i zrzucona na margines. Lub po prostu, z racji tego, ze Hugo należy do grona jej "przyjaciol" odpuscilaby mu. Nie dowiemy się tego, dopóki chłopak wreszcie nie przyzna się do swoich uczuć. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, bo rozdział czytałam późno w nocy, ale czyżby Helena również zauroczyla się właśnie w Hugonie?
    Mam nadzieje, ze Oliver nie poczuje czegos więcej do Amandy, bo jesli tak, to nie ręczę za siebie :))) może i należy do urodziwych dziewczyn, ale za to jest niesamowicie pusta. Razem z Lily wdają się w idiotyczne sprzeczki rodem z podstawówki. Dlatego tak bardzo spodobalo mi się zachowanie Janviera, który skutecznie poradzil sobie z docinkami rudowlosej. Cos mi się wydaje, ze będzie to zacięty boj i panna Potter nie łatwo pogodzi się z porazka. Liczę tylko na to, ze to chłopak będzie zwyciezca w tej bitwie.
    Poza tym - to urocze i smutne jednocześnie, ze Hugo tak uparcie obserwuje Helenę, wstaje każdego ranka, by moc się jej przyglądać... Kto wie, może jesli Francuz dowie się o jego wycieczkach, doda mu nieco odwagi?
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Condawiramurs20 lipca 2015 10:31

      Widzę, że bardzo lubisz Hugona. kurde, ma chyba tyle samo zwolenników co przeciwników xD hm... Jeśli chodzi o niego i Helenę - obie opcje wydarzeń coś w sobie mają, nie powiem, że nie, choć raczej nie zrobię tak xD Co do Oliviera i Amandy... hm, muszę to dobrze rozegrac, tak to powiem D Ale chyba wiem, co masz na myśli. A jego bój z Lily będzie baaardzo zacięty ;Ddziękuję za opinię

      Usuń
  17. Ostatnio jakoś dałam sobie spokój z ff z uniwersum Pottera, ale jakoś natknęłam się na twojego bloga i zaczęłam czytać. Piszesz dobrze, nie ma przynudzania, żadne przecinki nie latają mi w dziwnych miejscach, historia jest ciekawa - więc ogólnie stwierdziłam, że jestem na tak i chętnie dowiem się, co też wydarzy się dalej. Mimo że młode pokolenie to moje najbardziej znienawidzone pokolenia HP, zazwyczaj opowiadania o nich są tak nudne i nijakie, że aż mnie krew zalewa. Ale tutaj chętnie poczytam. Może w końcu zmienię zdanie. :D
    Hugona lubię. Jest taką postacią, która czasami może irytować tym swoim brakiem odwagi, by przeciwstawić się Lily, ale z drugiej strony... No właśnie. Nie ma się czemu dziwić, Lily jest tak okropną osobą (naprawdę, przez caly rozdział miałam ochotę mocno jej przywalić), że na jego miejscu też bym się jej bała.
    Mam nadzieję, że wątek Hugo-Helena zostanie szybko rozwinięty. Szczerze to nie wiem, które z nich pierwsze mogłoby coś w tym kierunku zrobić... Ale cóż, zobaczymy. :D
    Pozdrawiam cię serdecznie. :) Oczywiście już obserwuję bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo;) ja też nie przepadam za młodym pokoleniem bo nie lubię cukierkowego epilogu HP. Ale chciałam napisać lekka historie o nastolatkach e magia w tle i do realiów najbardziej pasowały czasu współczesne, a nawet nieco przyszłościowe i tak to się skończyło;) cieszę sie, ze Ci sie podoba. Widzę, zd mamy kolejną fankę Hugona ;) a co sadzisz o Olivierze? Cond

      Usuń
    2. Z jednej strony wydaje mi się podobny do Lily, ale z drugiej... Jest na pewno bardziej naturalny, prawdziwy. I przez to wzbudza moją sympatię. Może być nieco irytujący, ale to takie irytowanie przepełnione urokiem. :D

      Usuń
  18. Alice jest zmuszona do przeprowadzki. Zostawia najlepszych przyjaciół, zostawia swój dom, swoje dotychczasowe życie. Nie chce tego, ale nic nie da sprzeciwianie się bezwzględnemu ojcu.
    Czy odnajdzie się w nowym miejscu? Czy ma szansę na miłość? Czy da radę?

    Zapraszam do siebie :) http://nicniedasiecofnac.blogspot.com/

    Pozdrawiam,
    Bezimienna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. istnieje coś takiego jak zakładka SPAM, Bezimienna. Condawiramurs

      Usuń
  19. W końcu zebrałam się w sobie i naskrobię jako taki komentarz.
    Nie czytam potterowskich opowiadań. Jakoś w swoim dzieciństwie nie zwróciłam uwagi na moment zatrważającej popularności tej serii, więc nie czuję klimatu, rozumiesz. Wychowana zostałam na "Władcy Pierścieni", "Hobbicie" i "Ziemiomorzu" xD, jakkolwiek przeczytałam.
    Ze wspomnianej przyczyny nie wypowiem się o przedstawieniu świata, zgodności z kanonem, etc. Ogólnie no pomysł typowy,tak, wredna dziewczyna drze koty z bezczelnym chłopakiem, żeby w końcu pewnie stwierdzić, że się kochają. Taki love hate, znany i uwielbiany. Fajnie jest poczytać takie opowiadania, tym bardziej, że Olivier jest naprawdę fajnym bohaterem. I Hugo też. Gorzej z Lily.
    To znaczy, szczerze, Lily mnie ni ziębie, ni grzeje. Po prostu jest ze swoim wysublimowanym światopoglądem i zachowuje się trochę jakby jej się, za przeproszeniem, w dupie poprzewracało. Niby taka chce być niezależna, a w sumie gówno ma. Na początku mnie irytowała, z czasem przestała bardziej interesować. Nie utrzymuję normalnie kontaktów z takimi ludźmi. A wymiana zdań Oliviera z Lily była dla mnie po prostu śmieszna. Olivier wypadł o wiele lepiej, ona została przedstawiona jako rozkapryszona dziewczynka. Ale bardzo ładnie Ci to wyszło, bo tacy ludzie przecież chodzą po tym świecie i im odwala.
    Olivier, moim zdaniem, ma swoje powody, żeby być jakim jest, ale przy tym nie przegina. Dla Hugona nie był może oszałamiająco miły, ale nie podszedł do niego od razu "Ty durny Angliku, mam cię w dupie, ale jesteś mi potrzebny, więc rusz tyłek". Raczej dał sobie szansę na wyrobienie o Hugo zdania.
    Hugon jest znowu cudowną, ciepłą postacią. Trochę mi go żal, ponieważ tkwi przy Lily, a ona nie daje mu nic w zamian. Jest dla niej niby ważny, lecz zupełnie nie zwraca uwagi na jego uczucia. Nie chce o tym myśleć. Bardzo mi przykro, a już w ogóle cała ta sprawa z Heleną. Hugo ma w sobie tyle dobroci, chciałby wszystkich uszczęśliwić. Uważam, że nie powinien trzymać się Lily. Nie warto, nawet jeżeli są rodziną. Tym bardziej, skoro ona traktuje go tylko odrobinę lepiej niż gówno.
    W pierwszym rozdziale, na początku fragmentu z Olivierem powtórzyłaś w jednym zdaniu dwa razy "z pewnością". Gryzło mi się to, więc wspominam.
    Ogólnie fajne to opowiadanie, ale no wiesz, nie moje klimaty. Trochę się męczyłam, tylko dlatego, że to właśnie fanfiction potterowskie. Bo tak to ciekawie piszesz, podoba mi się Twój styl. Tu tylko tematyka mnie boli. Pewnie, jeśliby to nie był fanfik, to bym czytała z przyjemnością.
    A i jeszcze trochę mnie... Zdenerwowało? Nie, chyba bardziej rozbawiło, w każdym razie to nagłe spojrzenie Oliviera na Lily, kiedy wchodził do Wielkiej Sali. No kurczę, przypomniały mi się wszystkie słabe książki dla młodzieży. To tylko mnie zasmuciło, bo było bardzo przewidywalne.
    Jak pojawi się kolejny rozdział to pewnie przeczytam, chociaż nie wiem czy skomentuję. Zobaczę jak się będzie rozwijała akcja. Spróbuję się przemóc.
    Weny i powodzenia w dalszym pisaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ze postanowiłaś przeczytać pomimo ze to ff potterowski. Coz, ja akurat wychowałam sie wlasnie na HP i choć teraz juz nie szaleje za ta saga, to nadal pozostaje bliska mojemu sercu. Nie oznacza to, ze nie czytałam władcy pierścieni xD ale np. Hobbita nie byłam w dostanie.
      Dziękuje za komentarz. Cóż, Twój stosunek do Loly mnie nie dziwi, tak był mój zamiar. Cieszę sie za to,ze polubiłaś Hugona. Hm, on widzi w Lily rownież inna twarz, skoda tylko ze nie mówi jej cześciej, co myśli o jej zachowaniu... Tak, musze przyznać, ze to spojrzenie było dość przewidywalne, chyba to zmienię jak juz wrócę do domu. Ale ogólnie rzecz biorąc to opowiadanie nie ma zaskoczyć jeśli chodzi o główny wątek. No może troszeczkę. Ale i tak niezły ubaw, gdy wcielam sie w poszczególnych bohaterów, sa tacy różni... I czasem podobni do siebie. Oliviera interpretujesz dokładnie tak, jak chciałam, wiec tym bardziej sie cieszę. Aczkolwiek on tez nie jest taki do końca super... Ale nikt nie jest xD dziękuję jeszcze raz :) Cond

      Usuń
  20. Wyznaje zasadę "Czytanie za Czytanie", jednak zostawiam ten spam, gdyż myślę, że twoje opowiadanie mogłoby mnie zainteresować.
    Jeśli, również któreś z moich opowiadań przypadnie Ci do gustu, to serdecznie zapraszam na komentowanie od samiutkiego początku, a odwdzięczę się tym samym.
    (Opisy sobie daruję, bo znajdują się na stronach, podobnie jak trailery. Streszczeń nie posiadam bo ich nie uznaję).

    http://sie-nie-zdarza.blogspot.com/

    http://prawdziwa-legenda.blogspot.com/

    http://samotna-krolewna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam siły tego nawet komentować. Szkoda słów

      Usuń
  21. Witam serdecznie,
    Trafiłam na tego bloga i muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał. To pierwsze opowiadanie o Lily Lunie Potter, jakie czytam, ale naprawdę ciekawie przedstawiłaś tę postać.
    Oliver także wydaje mi się taki... barwny. Widać, że jest pewny siebie. Jego rozmowa z Lily - świetna. A to, jak opisujesz uczucia dziewczyny i jej przemyślenia, po prostu mnie urzekło :)
    Jestem ciekawa, jak dalej potoczy się akcja. Czyżby Oliverowi spodobała się ta brunetka (czyli Amanda)? A może będzie coś między nim a Lily? Po cichu na to liczę :)
    Dalej, rozmyślania Heleny też przypadły mi do gustu. (W sumie to rozmyślania wszystkich i w ogóle cały rozdział były cudowne ^^). Czy coś zrobi w sprawie chłopaka, w którym się zauroczyła? (To był chyba Oliver, tak?) Polubiłam ją. Wydaje mi się taka inteligentna i nieśmiała. Szkoda, że ma tylko jednego przyjaciela, ale dobre i to. I o jakich zdarzeniach myślała? Czy było o tym w poprzednich rozdziałach? Z chęcią je przeczytam i się tego dowiem, a tymczasem czekam na następny.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę weny :*
    Optimist
    [the-emerald-eyes.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, napisałam trzy razy Oliver zamiast Olivier. Przepraszam bardzo :*

      Usuń
    2. Dziękuje za komentarz;) cieszę sie, ze opisy uczuć przypadły Ci do gustu, zależy mi na tym:) o zdarzeniach z zycia Heleny jeszcE nie pisałam, ale w poprzednich rozdziałach można znaleźć pewna poszlakę :) ogólnie myśle, zd warto je przeczytać,żeby miec ogólny pogląd przede wszystkim ba głównych bohaterów. Na Twojeog bloga z pewnością zajrzę, aczkolwiek skomentuje pewnie dopiero po powrocie do kraju;)Cond

      Usuń
    3. Okej, przeczytałam poprzednie rozdziały i już chyba wiem, o kim myślała Helena. To takie urocze, że oboje o sobie myślą, ale nawet o tym nie wiedzą. Spodobała mi się ta "para", mam nadzieję, że będą razem ^^
      Poza tym, w świetny sposób kreujesz poszczególnych bohaterów. (Ale już chyba o tym pisałam).
      Dodatkowo ten pomysł, że Olivier zniszczył Lily zabawkę, kiedy byli dziećmi, a ona się na niego rzuciła, był cudowny. Duży plus za to :)
      Polubiłam też Hugo, po tym jak zapoznałam się z resztą opowiadania. W sumie to charakter Lily mi się podoba, ale pewnie, gdybym spotkała kogoś takiego w prawdziwym życiu byłabym innego zdania. :) Ale jako bohaterka opowiadania jest ciekawą postacią.
      Olivier tak samo.
      Bardzo, bardzo mi się podobało.
      Jeszcze dodam, że w rozdziale trzecim spotkałam się z wyrażeniem "jak sroka w malowany gnat". Nie jestem pewna, czy to poprawne określenie. Wiem, że występuje "jak sroka w gnat" albo "jak ciele na malowane wrota". Wydaje mi się, że połączyłaś te dwa wyrażenia, choć mogę się mylić.
      Czekam na następny rozdział i pozdrawiam :*
      Całusy!
      Optimist

      Usuń
    4. Oczywiscie, masz racje, musze to poprawic. Dzieki za opine I cieszę sie, ze Ci sie podobało :)

      Usuń
  22. Kiedyś uwielbiałam opowiadania o nowym pokoleniu. Szkoda, że wtedy nie trafiłam na tego bloga.
    A szablon jest cholernie piękny. Tylko tekst w poście ma takie granatowe tło, a to nie wygląda jakoś estetycznie. Tak tylko mówię.

    Miłego życia życzę!
    red-flour.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem o tym tle, jak wrócę do domu musze, sie tym zając.

      Usuń
  23. Witaj! Nareszcie znalazłam troszkę czasu, by wpaść do Ciebie i nadrobić wszystkie zaległości. Nowe opowiadanie - fantastyczne! Mimo że jeszcze na dobre się nie zaczęło, bardzo mi się spodobało - prawdopodobnie to dlatego, że tak bardzo lubię opowiadania o nowym pokoleniu. Całkiem nowe, niestworzone przez nikogo ramy, gdzie można kreować świat nie obawiając się złamania jakiegoś ważnego punktu kanonu.
    Podoba mi się to, że Lily nie trafiła do Gryffindoru. Prawdę mówiąc, zawsze myślałam, ze wszyscy Potterowie i Weasley'owie zostaną przydzieleni do domu Lwa, ponieważ Epilog ostatniej części sagi o Harrym Potterze dał nam jednoznacznie do zrozumienia, że tak właśnie będzie (no bo w końcu nawet Harry powiedział Albusowi, że jeśli będzie bardzo chciał, to Tiara weźmie pod uwagę jego prośbę i przydzieli go do Gryffindoru). Ale, ale... Zawsze podziwiałam osoby, które wyłamują się spod "linijki" i tworzą coś innego, dlatego też podoba mi się, że umieściłaś Albusa w Slytherinie a Lily w Revenclawie.
    Dodałaś też nowe, niekanoniczne postaci co również jest dużym plusem. A największym ze wszystkich plusów jest fakt, że nasza mała, kochana, poczciwa Lily Luna Potter jest taką zołzą. Mimo że Hugo zapewnia i siebie i nowego znajomego, Olivera, o tym, że Lily jest po prostu skomplikowana, ja uważam, że raczej tu nie chodzi o to, że Lily taka już jest, a raczej o to, że ona kreuje się na osobę bez uczuć i serca. Nie chce zostać zraniona, bo w dzieciństwie nie dostawała zbyt wielu momentów, gdy ktoś ją chwalił, czy był z niej dumny. Nic dziwnego, ze stworzyła wokół siebie mur obronny.
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału i rozwinięcia akcji pomiędzy Oliverem a naszą kochaną Złośnicą.
    Pozdrawiam serdecznie, Cathleen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Lily się na taka kreuje, bez wątpienia, tylko ze jeśli długo sie tak robi, to juz czasem można sie samemu w sobie pogubić. No ale może dla Lily nie jest za późn. To byłoby strasznie nudno, jakby wszyscy należeli do Gryffindoru. Poza tym wtedy to cały dom chyba składałby sie z Wessleyow i Potterów xD bardzk dziękuję za tak miła opinie, aż sie czuje napływ weny, kiedy czyta się takie słowa:) Condawiramurs

      Usuń
  24. Cześć, przepraszam, że tak długo mnie nie było.
    Cóż po końcówce ostatniego rozdziału wiadome było, że dojdzie do pierwszej publicznej konfrontacji między Lily a Olivierem. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że Lily tym razem poległa. Co prawda próbowała w swój arogancki sposób wyjść z sytuacji z twarzą, jednak niestety przyznaję punkt Janvierowi i wcale nie dlatego, że nie przepadam za Lily... On po prostu lepiej wypadł w tej potyczce, co musieli zauważyć nawet ci, którzy stali wokół.
    Czuję, że między Olivierem a Hugonem maleńki kroczek po kroczku tworzy się coś na wzór - może nie przyjaźni, bo sądzę, że w tym momencie to zbyt wielkie słowo - bliskiego koleżeństwa, co oczywiście nie wyklucza tego, że w dalszych rozdziałach będa sobie bardziej bliscy.
    Hogwart z pewnością nie jest przyjacielem nowych uczniów. Zastanawiam się, czy są i takie fajtłapy, które przez całe siedem lat wiecznie się gubią. To było do przewidzenia, że Janvier się zgubi.
    Urocza - jak zdradzasz - Amanda ratuje go z opresji... ciekawe.
    Podobała mi się wstawka na temat Heleny. Miło wiedzieć, że twoje postacie są zróżnicowane. Tak mi wpadło na myśl, że być może Helena rozmyslała włąsnie o Hugonie. To mógłby byc ciekawy wątek, zważywszy na to, że ona się jemu podoba, czego dowiedzieliśmy się z poprzedniego rozdziału...
    Co raz bardziej przekonuję się do tego opowiadania, :)
    Informuj mnie jakbym nie nadchodziła w przeciągu kilku dni od nowego postu, mam kupę zaległości i nie chce, żeby ktoś mi się zagubił :)
    Życzę morza weny i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje za mile slowa. Coz Lily faktycznie niezbyt wyszlo ;p Hogwart nie jest wcale taki nieprzyjacielski, w koncu Olivier w miare toleruje te szkolel, a nie jest przyjacielsko do niej nastawiony :p O Helenie milcze jak zakleta. xD

      Usuń
  25. Jakby co, to ja przeczytałam, ale ostatnio trudno mi się zebrać do komentowania czegokolwiek. ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasciwie to rozumiem. dziekuje za wiadomosc;)

      Usuń
  26. Nie wiesz nawet z jakim napięciem czytałam starcie Lily - Oliver i cały czas trzymałam mocno (oczywiście mentalnie) kciuki za Lily; jednak solidarność dziewczyn zwyciężyła w tej batalii i chciałam, żeby to ona pokazała chłopakowi gdzie jego miejsce. I chociaż tylko poniekąd się to udało, bo Oliver ma równie nieprzejednany i mocny charakter jak Lily, mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy świadkami równie ciekawych starć, gdzie chociaż czasami Lily będzie górą. Zaczynam lubić tę dziewczynę, akceptując nawet jej wiele, negatywnych lub pośrednich cech, bo po prostu tak ukształtowało ja dotychczasowe życie.
    Amanda - yyy, ja bym się jej pozbyła, jakoś nie przypadła mi do gustu, ale tak chyba będą oceniane przeze mnie teraz osoby, które staną na drodze Lily-Oliver i będą zajmować niepotrzebnie przestrzeń między nimi, blokując ich rozmowy i możliwość debatowania na temat Ogórka (mam nadzieję, ze do tego jeszcze dojdzie) :D
    Ahhh, czyli Helena też nie jest obojętna na osobę Hugo ♥ Tyle radości, ale żeby ona odważyła się zrobić ten krok w stronę chłopaka, bo się biedni zamęczą tak, nie zdając sobie sprawy, że obydwoje są tak zakochani. To jeden z moich ulubionych wątków w tym opowiadaniu i mam nadzieję, że będzie on rozwijany jeszcze nie raz ;)
    Podoba mi się i to bardzo, że pisząc historię nowego pokolenia, nie zapominasz o starym i czasem dostajemy wstawki odnośnie chłopca, który przeżył itd. To od razu nadaje pewnego rodzaju autentyczności historii i brawo za to ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najbardziej podziękuje za ostatnie słowo, bo uważam, zd kreowanie tła jest ważne i jest mi naprawdę bardzo miło, ze zwróciłaś na to uwagę. Ach, widzę, ze jesteś za miłością H&H, bardzo mnie to cieszy:) no i wlasciwie cieszy mnie, ze jesteś za Lily, choć Olivier sobie całkiem dobrze z nią radzi, jak nawet nie za dobrze :D

      Usuń
  27. Przeszłość Heleny otoczyłaś tajemnicą, a więc intryguje, ale czuje, że ona ma jakiś większy związek z całą historią, a co za tym idzie wiele wody z morza wyparuje nim się dowiem o co tak do końca z nią chodzi.
    Te zakochania, zauroczenia i randki tych dzieciaków mnie bawią, ale może dlatego, że sam już z czegoś takiego dawno wyrosłem i ciężko mi się wczuć. Tym ciężej się wczuwam, bo za moich czasów młodzież była dojrzalsza, a teraz często widuje dzieci z podstawówki chodzące za rączkę, całujące się z języczkiem, a potem grające w domach na tych wszystkich gadżetach, nie potrafiący kompletnie nic poza i często nie reprezentujący nic poza wulgarne odzywki, odrobina wiedzy o seksie zaczerpniętych z wątpliwych forów internetowych, oraz mamusie i tatusia co kupią najnowszą gierkę czy pistolet na strzałki (naprawdę znam chłopca 12-13 lat co ma dziewczynę i bawi się pistoletem na strzałki). Dlatego też te szkolne miłostki mnie bawią, bo od razu przywołują pewne skojarzenia.
    A ja Amandę polubiłem, choć dziewczyny o tym imieniu zawsze kojarzą mi się z takimi zołzami, heterami i takimi... trochę egoistkami i chyba tego uprzedzenia się tak szybko nie pozbędę. Amandy też kojarzą mi się seksownie i irytująco. Twoja jest nieco inna, więc może po jakimś czasie zapałam do niej sympatią.
    Chyba jako jedyny z komentujących nie widzę Li z Olim i bardzo nie chciałbym by to opowiadanie było tak bardzo przewidywalne i by oni się połączyli w parkę na końcu.
    Jak są te wstawki o Hermionie, Ronie i innych to mam taki nieogar, ale jednak napominasz też kim byli i kim są i co robią, więc jakoś to ogarniam. Może kiedyś przez wzgląd na twojego bloga obejrzę HP, bo wątpię bym przeczytał i nie dlatego, że z tego co pamiętam to cegły były, a po prostu jakoś nieszczególnie podobał mi się tamtejszy schemat - wybraniec, sierota, fatalni wujkowie, takie to było... standardowe... nieoryginalne. Miałem jakąś awersję do tej książki i tak naprawdę nigdy nie wiedziałem dlaczego i nadal nie wiem, bo przecież dużo podobnych opowiadań i publikacji czytałem, a ta jakoś... może po prostu swoją popularnością mnie odstraszała podobnie jak Zmierzch, który mnie nawet miło zaskoczył i Grey, który mnie zaskoczył negatywnie.

    dariusz-tychon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helena ma duzy zwiazek z ta historia i Fsktycznie, pewnie troche trzeba poczekać, aby dowiedziec się wszystkiego, chocć juz teraz mozna znalexc pewne wskazówki.;) randki dzieciskow maja bawić, ale coz, dla nich to nie jest z pewnością ot taki fan, przynuajmniej jesli traktują kogos poważniej, bo wiadomo, ze nie wszyscy tutaj tak robią xD ale az za dobrze rozumiem, co masz na mysli... Juz u mnie było inaczej niz u Ciebie, a teraz jest nonstop coraz gorzej... Coraz szybciej zaczyna się pewne sprawy, ale nie ma się o nich ani pojecia, ani tak naprawdę na nie ochoty, bo dla takiego chłopca, ktorego przykład podałes, p wiele ważniejsze są te pistoleciki niz ,,dziewczyna"... Co do głównego zwiazku w tym opowiadaniu... No dobrze, moze jednak nic nie bede pisac, choc chyba juz w pod prologiem napisałam, ze to nie bedzie raczej zbyt zaskakujące... To znaczy, w pewnym aspekcie chyba będzie, ale w pewnym raczej nie xD
      HP jest ksiazka mojego dzieciństwa i mimo ze z biegiem czasu i lat moje przemyślenia co co poszczególnych bohaterow uległy sporej zmianie, to jednak nadal pozostaje najważniejsza (choc nie najlepsza) ksiazka mojego zycia i pewnie tak bedzie, i to nie tylko ze wzgledu na sama lekturę i przedstawiony swiat, ale w ogole-do wstępu do moich dwoch wielkich pasji-czytania i pisania. Moze gdybym była starsza, jak wydawali Poerwsze czesci HP, byłoby inaczej, ale na całe szczescie nie jest. Co do zmierzchu-uwazam, ze jakby została tylko na 1 części byłoby najlepiej, bo to naprawde ładnie napisana pierwsza milosc. Druga czesc była za to genialnym opisem rozpaczy,ale niestety pociągnęła za soba tragiczna trójkę i czwórkę. Greya nie byłam w stanie czytac, po jednej stronie, koedy to nieudolnie opisywano przyglądanie sie w lustrze, zrezygnowałam :D. Film obejrzałam, ale bez zacnych ochów i achów, głownie dla muzyki. Za to ekranizacja Zmierzchu jest dla mnie pomyłka. Ekranizacja Pottera, to zalezy od czesci, ale ogolnie ją lubię, a nawet bardzo

      Usuń
    2. Myślę, że każdy ma jakąś książkę, która jest dla niego najważniejsza choć wie, że są lepsze, ale do niej się ma taki sentyment. Czasami jest to kilka książek, czytanych na przełomie lat, bo każda coś kończyła i coś zaczynała. U mnie chyba najważniejsze są dwie książki z czasów dzieciństwa czyli "Chłopcy z placu broni" i "O psie który jeździł koleją" i chyba przez nie moje zamiłowanie do dramatów. Natomiast ostatnia z najważniejszych to "Złożone w ofierze".
      Co do Zmierzchu, to mam inne zdanie. Ja uważam, że ta powieść z góry miała mieć takie zakończenie, takie dobre, bajkowe, aż za słodkie i potrafię to zaakceptować. Podobała mi się jedynka, trójka i początek czwórki czyli ślub i fragmenty po nim, i jako, że lubię dramaty, gdyby Belle umarła przy porodzie, to byłbym szczęśliwy, że nie było to takie jakie przewidziałem, ale niestety było jak przewidziałem. Mniejsza o to bo jeśli chodzi o ekranizacje, to tylko jedynka była do przetrawienia, bo przy reszcie szło usnąć. Co do Greya przebrnąłem przez połowę trylogii i... pomysł był dobry - otwarty na seks milioner i naiwna cnotka, ale przedstawienie tego, zamknięcie bohaterów w ich małym świecie... samo to, ze tych bohaterów było właściwie tylko dwoje, bo ta reszta to takie bardzo oddalone tło mnie odstrasza, nie lubię takich ograniczeń(?) chyba tak to można nazwać. Ogólnie to było to nudne! Ona i on, zastanawianie się, tęsknota, rozpacz, seks, a potem zaczynamy ten schemat od początku i znowu od początku, ciągle powtarzało się to samo i to usypiało. Liczyłem, że w dwójce będzie lepiej, a jest gorzej, więc odłożyłem po mniej więcej połowie książki. Jednak co do filmu to jest gorszy niż ta książka! Może gdybym był kobietą i leciał na tego aktora od Pana Greya, to może, może, może bym się tym zajarał, ale Ane dali taką, że... no drewno. Nie chciałbym jej w łóżku, więc nie chciałem jej na ekranie - myślę jak facet, no niestety. I myślę, że tu nie był problem aktorki, bo ona nie zniechęciła mnie urodą, a grą, scenami, sposobem mówienia, dialogami i tu chyba wina jest reżyserów i scenarzystów. Poza tym zdjęcia strasznie sztuczne, a ja lubię i cenię taką nieidealną prawdziwość.
      Co do tej nieidealnej prawdziwości, to w dzisiejszym kinie jej nie ma (prawie nie ma). Nie wiem czy oglądałaś horror "Amabelle"? Bajkowy obraz: czyta kuchnia, bujany fotel, sceneria dosłownie jak z takiego obrazka, nawet stroje bohaterów tak idealne, że aż mdłe, a przez to i horror niestraszny. Podobnie było w Greyu, ta sterylność każdego ujęcia aż mnie śmieszyła. Podobnie też mamy w naszych polskich serialach (nie wiem jak w amerykańskich). Zapanował taki kanon idealności co burzy... właściwie wyprał do cna realizm nawet awantury. Ja lubię prawdę, nawet bolesną, bo nawet gorzka jest lepsza od najsłodszego kłamstwa, dlatego wolałbym usłyszeć z ust Any "spierdalaj, jesteś popierdolony" niż to co powiedziała do Christiana. Tak samo wolałbym by ludzie w serialach rzucili czasami "kurwą", albo zbili szklankę niż zastanawiali się co to też mają zrobić... Nie wiem czy dobrze to przedstawiłem, ale liczę, że się zrozumiemy. Dodam też, że na blogach... w opowiadaniach zapanowała taka sama idealizacja i czuje się trochę takim zbuntowanym, gdy moje postacie są takie... takie jakie są i żyją tak jak żyją.

      Usuń
    3. dyskusje o ukochanych książkach to mogłabym prowadzić i prowadzić... Przeminęło z wiatrem, książki Zafona... Co dk Graya w filmie z pewnością główna bohaterka była niesamowicie sztywna, ale chyba niestety zgodnie z kanonem... Nie wim, nie jestem w stanie tego czytać :D
      Co do kwestii związanej z idealizowaniem, cos w tym jest. Przeklinanie dla szpanu tk głupota, ale uciekanie przed mocnymi słowami w momentach, w których one pasują, hest po prostu sztuczn, jeśli uważasz, ze Twój bohater powinien przekląć, to pozwól mu, a ni dawaj kropki... Zgadzam sie z Toba ;)

      Usuń
  28. Przyjemnie mi było poczytać o randkach tak młodych ludzi, ich spotkaniach, umawianiu się, dziwacznych jak na mój gust podchodach. Po prostu to już dawno za mną i chyba się staro poczułam, choć z drugiej strony jak byłam we wieku twoich bohaterów, to kpiłam prosto w twarz na pytania typu "a czy ty... czy może my... byśmy do kina się ten no przeszli" Oczywiście nie przytoczyłam tutaj dokładnych słów, ale... Małolaci... uznajmy, że młodość ma swoje prawa i to co mi teraz z perspektywy czasu wydaje się być żałosnym zachowaniem, wtedy było normalnym, choć nie do końca z mojej strony lubianym, bo niekiedy głupio mi było odmawiać, a iść i się nudzić... dlatego czuję, że Helena też da Hugo kosza, bo mnie on też by na jej miejscu nudził, nie pociągał, jest taki... niemęski, zupełnie nie działający na wyobraźnie, a jednak dziewczyny chyba szukają faceta, a nie kogoś kto wstydzi się nawet podejść.
    Amanda. Zawsze podobało mi się to imię, ale spotkałam tylko dwie osoby o tym imieniu i z perspektywy minionego czasu uważam, że o dwie za dużo. Wiele osób się ze mną zgadza, choć zna zupełnie inne osoby o tym imieniu. Nie wiem więc czy to imię jest przeklęte, czy co, ale na blogach, w książkach, filmach, to zawsze są takie wredne małpy, albo tandetne plastiki. Ja złamię ten... nie, nie złamie, bo moja mała Amanda z "Samotnej Królewny" też będzie wredną małpką. No nic, widocznie taki już los tego imienia.
    Przez to że obejrzałam filmy kojarzę tych starych bohaterów, ale jeszcze się trochę gubię kto jest czym dzieckiem i się zastanawiam czy są w tej szkole już dzieci Rona i Hermi, czy jeszcze się potomstwa nie doczekali. Chyba było, że Hermiona ma syna, o ile się nie mylę, ale mogłam coś pokręcić jeśli to było tylko pojedynczą wzmianką.
    Czekam na konfrontacje skłóconych przez Ogórka.

    sie-nie-zdarza.blogspot.com
    prawdziwa-legenda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sie odnoszę głownie do własnych wspomnień z gimnazjum, to w miarę pomaga :D
      Hermiona i Ron maja dwoje dzieci, czyli Hugona i Rosę, a potterowie trójkę-Lily, Ablusa i Jamesa, który rok temu skończył szkole, dlatego go tutaj bezpośrednio jeszcze nie było . Sa tk postaci wzięte z kanonu, a dokładniej-ich imiona sa wzięte :D a co do imienia amanda mam dokładnie takie samo zdanie i stad tak ja nazwałam xd

      Usuń
  29. Dlaczego oni toczą tą niemą wojną? Przynajmniej Lily toczy i wydaje się jej, że Olivier odpowiada tym samym, a w zasadzie nie ma ku temu żadnego potwierdzenia. Chyba nie przez tego konika sprzed nastu lat… Oj Potter zdecydowanie przesadza i bardzo nad interpretuje. A pomyśleć, że wystarczyłoby na moment odłożyć uprzedzenia na bok i porozmawiać jak ludzie. Aż mnie trochę męczą te ich słowne przepychanki.
    Druga część stawia pewne zagadki, które mam nadzieję, rozwiążą się w dalszej części opowiadania.
    No cóż… Obiecałam, że wystawię komentarze, prawda? ;) Szkoda tylko, że najlepszą okazję do czytania mam w pracy, a tu strasznie kiepsko pisze się komentarze, a gdybym miała napisać coś na temat rozdziału w domu, to pewnie wydusiłbym z siebie tylko kilka słów.
    Nic – lecę czytać dalej, bo zaległości u Ciebie mam koszmarne.
    Pozdrawiam gorąco,
    maxie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wojna bedzie głównym wątkiem tego opowiadania, nawet jeśli jest wyjątkowo dziecinna. Ale w końcu to taki wiek, a jakoś trzeba dorosnąć;) dziękuję za komentarz

      Usuń
  30. Jestem teraz tu hehe

    Tak czy inaczej podoba mi się Oliver i to, jak zgasił Lily. Ten początkowy tekst był dobry, naprawdę. To chyba niezdrowe, skoro lubię, jak ktoś po niej jeździ, nie? Ale kurcze, ona jest tak cholernie irytująca z tym swoim narzekaniem na wszystko i wszystkich.
    (Lily to słaby zawodnik)
    Helena jest spoko na razie, kibicuję jej.

    W zasadzie to nie mam nic więcej do powiedzenia, jakoś lekko mi to wszystko zeszło. Wymiana zdań Olivera i Lily na plusie, ze zdecydowaną przewagą chłopaka. Lily jest strasznie dziecinna. Mogłabym jeszcze coś o niej napisać, ale uznasz, że się na nią pastwię, to zostawię ją w spokoju.
    Zastanawiam się, jakie krzywdy spotkały w życiu Helenę. Wiesz, czy były one poważne czy może mówimy tylko o jakiś zawodach miłosnych.

    No i tyle
    Pozdrawiam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coz, nie bede zła, ze sie pastwisz nad Lily, bo spodziewałam sie wlasnie takich reakcji ;) ciesze sie,ze polubiłaś Oliviera i Helene ;)

      Usuń
  31. To znowu ja :)
    Lily nie powinna tak pierwszego dnia (i to na głodnego) rzucać się na Oliviera. O wiele rozsądniej byłoby najpierw zobaczyć, jak Olivier będzie się zachowywał po tym, jak zainteresowanie nim trochę się zmniejszy. A tak to trochę niepotrzebnie się ośmieszyła ;) Poza tym, gdyby ona sama nie zwróciła na niego uwagi, możliwe, że młodsi uczniowie (zwłaszcza uczennice), które traktują ją jako wzór do naśladowania, jak to wynika z obserwacji Helen, również stwierdziliby, że nowy uczeń nie jest niczym aż tak ciekawym. Trochę sobie strzeliła tym w stopę - ale to dobrze, dzięki takiemu zabiegowi Twoi bohaterowie są "żywsi".

    Samo zachowanie Oliviera - w porządku, chociaż mam wrażenie, że na początku lepiej wyglądałoby coś w stylu "wtf, czego ty ode mnie chcesz, kobieto", ewentualnie po wyjaśnieniach Hugona mógłby następnym razem odgryźć się jej odpowiednio. Ale, jak mówiłam, takie jego zachowanie też było możliwe, to takie bardziej moje widzimisię.

    Fragment z Helen bardzo mi się spodobał, zresztą ona i Hugon są chyba moimi ulubionymi, tak samo jak większość trochę wrażliwszych bohaterów. A jeżeli będą jeszcze trochę przeczołgani przez los, to już w ogóle wspaniale :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      Lily nie myślała racjonalnie. Faktycznie, coś w tym jest, że sama podsyciła zainteresowanie Francuzem, hah. No i właściwie masz rację, O. mógłby tak zareagować i pewnie jakby sam był trochę dojrzalszy, to by tak zrobił, ale cóż, on też lubi brylować w towarzystwie.
      Widzę, że dołączyłaś do fanów 2H xD Los, czyli ja? Oj tak, tutaj większość bohaterów zostanie poddana procesowi czołgania :D

      Usuń
  32. Między wierszami ten "los" możesz tak zrozumieć :P Czołganie jest dobre na wszystko, a przy tych delikatniejszych bohaterach jest o wiele bardziej wzruszające :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Witam. :) Powolutku nadrabiam, heh.

    Przypomniałaś mi, jak bardzo tęsknię za Pomorzem i lunaparkiem. Lily to serio taki typ-podcinacz skrzydeł. Tylko do lochów albo od razu do Azkabanu (mają tam jakiś odpowiednik poprawczaka, hm?), nie ma się co rozdrabniać. W końcu najważniejsze dobro ogółu, nie?

    Ale wiem, wiem, taka kreacja musi mieć głębsze cele. Obserwowanie przemiany na lepsze, te sprawy. Jak na razie Lily to się pogrąża.

    Fascynacji, tsa rudzielcu...

    50 punktów dla Oliviera, z powodów wiadomych.

    Rumieńce zawsze łączę z typami pokroju Lily z mojej głowy, nieśmiałymi, wrażliwymi dziewczętami. Ach, muszę ten stereotyp ukatrupić.

    Mam mieszane uczucia.

    Piszesz dobrze, do głębi poprawnie i ciekawie, ale nie jestem przekonana do historii. Nie umiem się w nią wgryźć. Może po prostu to nie mój gust? Tak czytam, bo czytam, bez emocji. Ale dam temu opowiadaniu szansę, bo w Twojej pisaninie z pewnością tkwi potencjał.

    Pozdrawiam. :)

    ..............
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy się cieszyć, czy nie ;p ale dziękuję za komentarz i 50 punktów xD

      Usuń
  34. Rozwinę poprzedni komentarz nieco:
    Lily to suka, a do tego zachowuje się jak rozkapryszone dziecko. Tępa dzida, której mi nie zal ani trochę od momentu poznania, a potem poznania powtórnego.

    Przerzucam się na telefon, bo mi głowa bije o klawiaturę laptopa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, chyba nieprędko zmienisz zdanie.

      Usuń
    2. Jak tak czytam... To raczej w ogóle :D

      Usuń
  35. Tak, tak,  brakowało tego, żeby Lilly ktoś w końcu odpowiedział w wielkim stylu :D brawo Olivier!
    Przyznalabym racje Tedowi Lupinowi, Lilly przesadza :D Lubie jej charakterek, ale trzeba go trochę stonować i nauczyć ja, by przestała traktować ludzi jak robactwo. Widzę że już czynisz małe kroczki w tym kierunku ;p
    I przyznam że przez całą dyskusje kibicowałam Olivierowi.
    Serio, Li? ON jest bezczelny?
    " Niespecjalnie chciał obgadywać Lily, właściwie to niespecjalnie lubił obgadywać kogokolwiek." Hugo jest taki kochany, aż ciężko zrozumieć jak takie dwa przeciwieństwa się zaprzyjaznily

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero poczatek wojny Lily z Olivierem, jak mozesz sie domyslac :D Dla Lily bezczelny jest kazdy, kto nie robi tego, czego ona chce :D:D
      Bo widzisz, Lily i Hugo to kiedys nie byli az takimi przeciwienstwami :p i wlasciwie nadal nie sa az takimi baaardzo mocnymi, ale oczywiscie w czesci sa :DD

      Usuń
  36. Dlaczego ja zawsze muszę przypadkiem coś wcisnąć i usunąć cały komentarz, zamiast go opublikować :/

    Niewiele zmieniło się od poprzedniego rozdziału, Lily nadal wkurza, ale jakoś to przeżyję :D Podobała mi się jej konfrontacja z Olivierem, cieszę się, że chłopakowi udało się jej dopiec. Ma dziewczyna za swoje, może to ją czegoś nauczy (taa, na pewno, już to widzę ;D).
    Ostatni fragment, ten z Helen, był w porządku, choć wydawał mi się nieco oderwany od reszty :D Ale jej wątek z pewnością zostanie rozwinięty, więc nie narzekam :D

    Pozdrawiam,
    kudikot/ellain.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz.
      Ja sie nauczyłam zawsze kopiować komentarz przed wysyłaniem, bo za wiele razy mi sie kasowały bądź nje publikowały, bym mogła to dłużej zdzierżyć ;D
      Lily bedzie wkurzać jeszcze długo... a moze do konca, kto wie :D
      Fragment Heleny faktycznie troche oderwany, ale moze potem to wrażenie sie zatrze ;)

      Usuń