piątek, 13 marca 2015

Prolog: Pierwsze spotkanie

            – Daj spokój, ten twój konik i tak był do dupy!
 Olivier, nie mów brzydkich słów...
– Nie był! A ty go zepsułeś!
– Sama mówiłaś dupa, Anabelle, słyszałem!
– Zepsułeś go! – powtórzyła rozpaczliwie dziewczynka, przełykając łzy, i pociągnęła za ramię stojącego przed nią chłopca, który nie dość, że doprowadził do śmierci Ogórka, to jeszcze brzydko się odzywał i kłócił nie tylko z nią, ale i z własną siostrą. Anabelle z pewnością miała rację, upominając go, by nie używał zakazanych wyrazów, lecz dziewczynka nie rozumiała, czemu nie wstawiła się za nią, jeśli chodziło o Ogórka.
A raczej jego pozostałości.
Pomiędzy dziećmi na ziemi leżały trzy części, które jeszcze minutę temu stanowiły ulubioną zabawkę pięcioletniej, rudowłosej dziewczynki. Drewniany, staromodny konik był właściwie czymś więcej: najlepszym przyjacielem oraz powiernikiem wszelkich dużych i małych sekretów. Towarzyszył jej zawsze i wszędzie; nawet fakt, że wcześniej należał nie tylko do starszego rodzeństwa, ale i do mamusi, nie zmniejszał ogromnej miłości, jaką żywiła do Ogórka. Zazwyczaj nie lubiła rzeczy, które odziedziczyła po braciach, ale konik stanowił wyjątek.
A ten bezczelny, mówiący z dziwnym akcentem chłopiec go zniszczył i jeszcze się z tego cieszył! Niezależnie od tego, co mówiła mamusia, wszyscy chłopcy byli tak samo głupi.
– I tak by się rozpadł – odparł winowajca, wzruszając ramionami i uśmiechając się kpiąco. – Był starym próchłem...
– Próchnem – wtrąciła Anabelle.
– ...i nawet nie był ładny. 
Tymi właśnie słowami młody Olivier sprawił, że pięciolatka straciła kontrolę. Być może mamusia powtarzała wielokrotnie, że nie wolno krzyczeć i się obrażać o byle co, szczególnie gdy jest się razem z tatusiem w Ministerstwie Magii (na szczęście teraz znajdowała się w innym miejscu, a mianowicie na imprezie urodzinowej kuzynki Victoire), ale tak niesprawiedliwe, kłamliwe stwierdzenie z pewnością nie było byle czym! Dziewczynka musiała zadbać o swoje, nawet jeśli miała to zrobić w pojedynkę. Kątem oka widziała swojego starszego brata Albusa i kuzynkę Rose, którzy wskazywali palcami na Ogórka i śmiali się głośno, co tylko potęgowało jej wściekłość.
Chwilę później Olivier już się nie uśmiechał, tylko płakał jeszcze mocniej niż dziewczynka i trzymał się oburącz za podrapaną twarz, zaś Anabelle przytrzymywała wyrywającą się pięciolatkę i krzyczała na nią. Dziewczynka nie słuchała jednak jej słów, tylko z satysfakcją wpatrywała się w płaczącego chłopca.
Dopiero te wydarzenia spowodowały zainteresowanie dorosłych, którzy szybko zjawili się przy dzieciach. Jakaś nieznajoma kobieta, zapewne mama Oliviera i Anabelle, zaczęła pocieszać niszczyciela i próbowała obejrzeć jego twarz, zaś mamusia mocno złapała pięciolatkę za ramię i wysyczała:
– Lily, co robisz?!
– Zniszczył Ogórka! Wyrwał mi go i uderzył z całej siły o ziemię – pisnęła pięciolatka i znów zaczęła rozpaczliwie szlochać.
– To nie znaczy, że możesz rzucać się na niego z pazurami! – stwierdziła mamusia przez zaciśnięte zęby, a następnie wyjęła różdżkę i machnęła w kierunku pozostałości zabawki, które natychmiast stworzyły jedną całość. – Oto twój konik, cały i zdrowy.
Dziewczynce zrobiło się nieco głupio, że w złości zapomniała, iż Ogórek mógł zostać łatwo wyleczony przez użycie Reparo, jednak mamusia zdawała się nie zauważać, że tak naprawdę chodziło o bezczelność chłopca. Prawdopodobnie Lily również nie zachowała się miło, nie chcąc pokazać Olivierowi konika, ale Ogórka nikt nie mógł dotykać. Tylko dla Hugona uczyniła wyjątek.
– On był niemiły! – zakomunikowała, wskazując palcem na niszczyciela.
– Ty też byłaś niemiła – stwierdził chłopiec, dziwacznie przeciągając słowa i głośno pociągając nosem.
          – Przeproście się nawzajem – poprosiła mamusia zmęczonym tonem, jednak dzieci nawet się nie poruszyły. – Lily!
Dziewczynka nie zamierzała słuchać. Nie widziała w oczach chłopca skruchy i nadal była zła. Dlatego właśnie pochyliła się, złapała konika i uciekła w kierunku drzew. Nie zareagowała na gniewne okrzyki Anabelle i dorosłych.
Lily spędziła zbyt wiele czasu w ogrodzie Victoire, by nie wiedzieć, gdzie najlepiej się ukryć. Żeby jednak dojść do ulubionej kryjówki jej i Hugona, musiała przejść obok Albusa i Rose, którzy nie omieszkali skomentować zaistniałej sytuacji i wyrazić swojego zdania, że Ogórek choć przez chwilę był naprawdę szczęśliwy, gdyż został uwolniony od swojej małej, znerwicowanej właścicielki. Lily nie odpowiedziała, tylko pobiegła jeszcze szybciej, czując, jak jej policzki ponownie zalewają łzy.
Wszyscy byli tak bardzo niesprawiedliwi.
Zawsze uważano ją za gorszą. Albus nieustannie dokuczał siostrze, a dzięki wrodzonej charyzmie przekonał do tego samego większość kuzynów. James traktował ją za to jak smarkulę, do której nie trzeba się ani odzywać, ani jej zauważać. Mamusia często sprawiała wrażenie, jakby nie była zadowolona ze swojej jedynej córki, a tatuś, który zawsze bronił Lily, znajdował się w domu zdecydowanie za rzadko. Kuzynostwo zachowywało się równie okropnie co rodzeństwo – dokuczało jak Albus lub nie zauważało jak James. 
Dodatkowo nikt spoza grona rodziny i bliskich znajomych nie patrzył na nią jak na zwykłą dziewczynkę. Kiedy przedstawiała się nowo poznanym ludziom, zawsze pytali: „Córka Harry’ego Pottera?”, a jeszcze częściej wypowiadali to jako stwierdzenie, bo przecież wszyscy czarodzieje znali imiona dzieci Wybrańca. Albus i James też byli tak traktowani, jednak szczególnie temu drugiemu to nie przeszkadzało. Najstarszy brat Lily lubił sam podkreślać, czego dokonał tatuś. 
Jedyną osoba, która rozumiała dziewczynkę, był jej kuzyn, Hugo. Interesowało go jej zdanie i pomimo że też miał dopiero pięć lat, zachowywał się tak, jak powinien każdy starszy brat. Zawsze pytał jej, w co chce się bawić, i słuchał jej opinii. Był jedynym miłym chłopcem, jakiego znała, i miała ogromną nadzieję, że spotka go w kryjówce. Na szczęście się nie myliła. Hugo również nie przepadał za imprezami rodzinnymi.
– Lily, co się stało? – zapytał troskliwie, gdy tylko wyłoniła się zza krzaków.
– Ten nowy zniszczył mi Ogórka – chlipnęła.
– Olivier?
Pokiwała głową. Nie rozumiała, po co chłopiec i jego rodzina przyjechali z Francji na imprezę urodzinową Victoire ani skąd jej rodzina ich znała.
– Przecież jest cały – zauważył pytająco Hugo, wskazując na konika trzymanego kurczowo przez Lily.
– Mamusia go naprawiła. A Albus powiedział, że Ogórek mnie nie lubi.
– Nie przejmuj się, wiesz, że to nieprawda. Nie możesz go słuchać.
Nastała chwila ciszy, w trakcie której młoda Potter gorączkowo myślała. Była zmęczona nieustannie powtarzającymi się i podobnie przebiegającymi incydentami z nią i Albusem w roli głównej. W momencie, kiedy Hugo tracił już nadzieję, że Lily się odezwie, ta stwierdziła:
– Nie mam zamiaru.
– Co? – spytał zdziwiony chłopiec. Zazwyczaj po utarczkach z bratem musiał pocieszać Lily o wiele dłużej i przekonywać ją o własnej wartości.
W tej chwili jednak dziewczynka prawie w ogóle nie płakała, a wyraz jej twarzy był zacięty.
– Nie mam zamiaru go słuchać. Ani jego, ani całej reszty. Nie będę płakać i dawać im sasty... satysfakcji. Jeszcze wszyscy się przekonają, co jestem warta – powiedziała hardo, patrząc w oczy kuzyna, w których ten zobaczył w nich determinację.
Hugo instynktownie wyczuwał, że w Lily drzemała siła, ale dopiero tego dnia, po raz pierwszy w życiu, poczuł, jakby był młodszy od kuzynki.

***

Witajcie na „Niezależności”. Zapraszam do czytania i komentowania.


73 komentarze:

  1. Jak dawno nie czytałam niczego potterowskiego :O Właściwie to zawsze miałam pecha do takich opowiadań, bo jak już znalazłam jakieś, które mnie wciągało, to zaraz je zawieszano albo po prostu porzucano. Dlatego bardzo się cieszę, że będę mogła sobie u Ciebie znowu poczytać coś w ten deseń i że wreszcie będę mogła być spokojna o to, że opowiadanie zostanie doprowadzone do końca i nie będę musiała rwać włosów z głowy, zastanawiając się nad tym, co tam miało być dalej xd
    Okej, przechodzę do rzeczy. Też jakoś te historie o młodym pokoleniu zazwyczaj bardzo mnie nie wciągały (zdecydowanie wolałam dobre dramione), ale to tym bardziej super, że ty sięgnęłaś właśnie po tych bohaterów, bo będę miała szansę w pewnym sensie zapoznać się także z tą stroną świata Pottera. Co do samego prologu… Jak nie przepadam za dziećmi w życiu, tak akurat w opowiadaniach mi one nie przeszkadzają, o ile są kreowane w sposób niekarykaturalny (wiesz, czasami po prostu jest albo za słodko, albo z kolei z pięciolatka tworzy się jakiegoś mistrza wiedzy ogólnej :D). A Lily i spółka zdecydowanie są tymi dziećmi, które sprawiają, że się szeroko uśmiecham, czytając o nich. Ha, co do samej Lily, to może i momentami cierpi na zaniki pewności siebie, ale jak zauważył Hugoś (tak ładnie to zdrobnienie wygląda, że nie mogłam się powstrzymać), to przy okazji trochę drzemie w niej ukryta dusza wojownika. Czuję, że to może przysporzyć jej później sporo przygód. W ogóle to ja mam straszną sympatię do tego imienia (m.in. przez mamę Harry’ego właśnie, ale nie tylko oczywiście), więc ja za tę Twoją małą Lily będę mocno trzymać kciuki, żeby się tam nikomu nie dawała (phi, Albus i James niby tacy dorośli; taaa jasne, okaże się kto potem będzie sensowniejszy; nawet jeśli metryczka będzie wskazywać, że to Lily jest tą młodszą, to, patrząc na ich zachowanie A. i J. wyjdą na większe dzieci :P ops, ale ja dla nich jestem okrutna :D). Hugosiem się zachwycam, bo ma super imię i jest taki awwww! Ciekawe jaki będzie w tej swojej starszej wersji (bo ja, może błędnie, zakładam, że potem przeniesiemy się nieco w czasie i oni będą już trochę starsi…). A tak poza tym, chociaż jestem przeciwniczką wszelkiej przemocy, to O. się należało, tak dla zasady. Gosh, gdyby Ogórek był mój i ktoś mi go zniszczył, to także bym drapała (cóż, jako dziecko byłam niemal psychofanką wszystkich moich maskotek i innych zabawek), dlatego nie dziwię się Lily i jej reakcji. Wiem, że teoretycznie nie powinna tak reagować, no ale, to dziecko i jak sama przyznałam, będąc w jej wieku pewnie też wpadłabym na podobny pomysł odegrania się na O.
    Super, że zapowiada się taka dość lekka historia, bo jakoś tak ostatnio mam ochotę czytać właśnie takie rzeczy. Dlatego niecierpliwie czekam na pierwszy rozdział!
    Aha, nazwanie konika Ogórkiem przebiło wszystko (to takie w moim stylu nazywać zabawki zwyczajno-niezwyczajnymi imionami :P)
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Condawiramurs14 marca 2015 18:14

      dziękuję Ci, kurcze, taki miałam banan na twarzy, jak czytałam Twój komentarz. właściwie trochę bałam się pisać z perspektywy pięciolatki, bo trudno soibie przypoimnieć, jak to wtedy było i nie chciałam przesadzić w ani jedną stronę, które wymieniłaś... więc cieszę się,że przypadło Ci go gustu. Cóz, ja też pewnie bym się podobnie zachowała, pamiętam, jak taka dziewczynka w przedszkolu zniszczyła mi Ferby'ego, spuściła go normalnie ze zjeżdżalni :D druga kwestia, z którą się zgadzam - ja też generalnie nie lubię młodego pokolenia, nie lubięl, ponbieważ uważam,że Rowling opisała to zbyt cukierkowo,że taka radosna wielka rodzina. Ale akurat tutaj wielka rodzina mi się przyda, nie powiem. Tak, przeskoczymy i to sporo ;) ale nie będe mówić nic na temat tego, jaka będzie Lily w przyszłości :D jeszcze raz dzieki za opinię:)

      Usuń
    2. Przyjemność po mojej stronie, bo ja z kolei uśmiechałam się szeroko, czytając prolog :) Niepotrzebnie się bałaś, bo wyszło naprawdę idealnie. Paradoksalnie to zasługa Ogórka, bo jego wprowadzenie całą tę scenę od razu zrobiło taką swojską i Lily dzięki temu nabrała dziecięcego uroku... Ojej, biedny Ferby :( Ja się tylko z moim bratem musiałam użerać, bo z niego straszna psuja była :D O, tak, mam wrażenie, że napisała to, czego ludzie oczekiwali. Harry'ego z przydziału obdzieliła ślicznymi dziećmi, które odziedziczyły trochę cech po dziadkach (czyli bezpośrednio po H,), trochę po Ginny i jej stronie rudzielców, a przy okazji dostały też takie imiona, które w pewien sposób nawiązywały do ludzi ważnych dla Harry'ego (jakie szczęście, że dzieci było akurat tyle, że dało radę wykorzystać większość tych imion i nikt nie został poszkodowany) Herma i Ron to oczywiście małżeństwo, w którym Ron jest tym nieogarniętym i też mają dzieci. Nawet Draconowi się poszczęściło i miał słodką rodzinkę oraz małego uroczego Scorpiusa... Zdecydowanie zbyt piękne to wszystko xd Ale chyba lepsze od kolejnych trupów, to zdecydowanie :D Dlatego już nie będę narzekać, ale jednak pewien dystans do młodego pokolenia gdzieś pozostanie.
      W takim razie będę niecierpliwie czekać :D

      Usuń
    3. No lepsze niż trupy,ale cukierkowo.jednakowoz mozna to wykorzystać na przeróżne sposoby i mam nadzieje ze nie bedzie az tak cukierkowo... Choc nadal dosc lekko ;)

      Usuń
  2. Ojej, wzięłaś się za dzieci Potterów. Ja zwykle kręcę nosem na te czasy, bo zwykle opowiadania o nowym pokoleniu są pełne seksu i używek, które mi nie pasują do Hogwartu ni w ząb. Ale cała nadzieja w Tobie :) Póki co nic takiego się nie zapowiada, ale wprawdzie to perspektywa dziecka, która jest trudna, ale Tobie się udała :D Lily ma słabe położenie w rodzinie, praktycznie mało kto ją zauważa i docenia, wydaje się, że do tej pory nie miała siły przebicia, ale chyba właśnie z tą chwilą wszystko ma się zaczynać zmieniać :P W pewnym momencie miałaś błąd, bo napisałaś, że Hugo też jej dokuczał, tak przynajmniej wynikało ze zdania (że kuzynostwo też było okropne, to zdanie), bo nie odmieniłaś imienia Hugo.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mowiac, ja tez zazwyczaj kręcę nosem, ale postanowiłam zaryzykowac, bo generalnie pasuje mi konwencja. Poprawie z Hugonem, dzięki ;)

      Usuń
  3. Dość ciekawy odcinek z perspektywy małej Lily Luny :) Trochę szkoda, że jest tak postrzegana przez swoją rodzinę, taki odludek. Trochę zawiódł mnie fakt, że i Albus ma takie złe nastawienie do siostry. Zawsze uważałam, że chłopak jest o wiele mądrzejszy od swojego brata Jamesa i jest porządnym czarodziejem. Bardzo ceniłam sobie tę postać z młodego pokolenia. Więc cóż... może to jakoś tutaj przeboleję ;) Jestem ciekawa, jak przedstawisz Lily, po tym, jak sobie obiecała, że będzie silna.
    Jedno, co troszkę raziło to, to, że często nadużywałaś słowa "jej". W jednym akapicie znalazłam aż trzy i troszkę mnie to zbiło ;)

    Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Condawiramurs15 marca 2015 21:22

      o, dzięki za wyktnięcie tego "jej" ;) właściwie też wyobrażałam sobie zazwyczaj Albusa jako całkiem fajną postać, ale tutaj taki włąsnie mi pasuje... zresztą, może koniec końców nie okaże się być taki zły;p

      Usuń
  4. Nie przepadam za nowym pokoleniem, ponieważ swego czasu za bardzo wsiąknęłam w to stare i to im oddałam całe swoje serce; pomijając krótki epizod zauroczenia Dramione (chociaż cały czas tęsknię za dobrym tekstem z tego gatunku) i próbami sparowania Hermiony z Harry'm, zanim uświadomiłam sobie, że tak naprawdę go nie lubię. Harry'ego, rzecz jasna. Owszem, kiedyś próbowałam coś napisać i tak jak u Ciebie, trafiło na Lily, ale niestety nic z tego nie wyszło. Po prostu świat dzieci Harry'ego i reszty nie ma dla mnie tej nutki tajemnicy, co jego rodziców i ich przyjaciół. A może to także dlatego, że te dzieciaki tak naprawdę nie mają o co walczyć, a ich życie przepełnione jest zwykłą prozą życia. I nie mam nic przeciwko takiej sielance, większej lub mniejszej, bo o naprawdę miła odskocznia od tego wszystkiego, ale jednak stare czasy dawały większe możliwości operowania wszystkim, począwszy od lekkiego zaginania kanonu, do wydobywania najróżniejszych emocji i cech bohaterów pod wpływem wydarzeń, często przykrych i odzierających ich z niewinności. Poza tym, nigdy nie mogłam trafić na historię, która przykułaby moją uwagę, zaciekawiła i zmusiła do pozostania dłużej, ponieważ wszystko to sprawiało wrażenie, jakbym gdzieś już o tym czytała, zwłaszcza, że z reguł kanon pozostaje ten sam - rodzeństwo Potter'ów się wspiera, dzieci Percy'ego są mega nudne i w ogóle odstają od reszty rodziców, Ted jest takim nowym wcieleniem Huncwotów, wiecznie latający za Victoire, ktora zadziera nosa, a Scorpius brata się z wrogiem, czyli ukochaną córką Ronalda Weasleya - dawnego wroga swego ojca.

    Ale skoro wiem, że to właśnie Ty wzięłaś się za to pokolenie, nie mam żadnych obaw, a co więcej, nie mogę się doczekać, co też wymyślisz.

    Już na samym wstępie ujęłaś mnie niecodzienną pozycją Lily w całym klanie Pottero-Weasleyów. Nie spotkałam jeszcze się z tym, aby jedyna córka Chłopca-Który-Przeżył była ignorowana, wręcz niezauważalna, a gdy ktoś już ją dostrzegł, to była poszturchiwana, wyśmiewana i karcona. Ale całkowicie kupiłaś mnie ostatnim akapitem, bo wręcz kocham silne kobiety, młode, stare czy w wieku średnim albo dopiero co wkraczające w świat dorosłych. Nie zarozumiałe, ale zdające sobie sprawę z własnej siły, atutów, ale też i wad. I ta jej przyjaźń z Hugonem, mam wrażenie, że to jedna z tych na dobre i na złe, a nie tylko jakby przejazdem podczas pewnego etapu życia. Mam nadzieję, że akurat to się nie zmieni miedzy nimi, bo to taka miła iskierka w życiu Lily, które - choć nie okrutne - nie jest raczej sielankową idylla.

    Z chęcią będę odkrywać ten swiat Lily ;)

    Pozdrawiam i czekam na drugą połowę kwietnia :) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byc moze jednak Cid troche rozczaruje, bo coz, z pewnością nie bedzie tutaj wielkiej walki dobra ze złem itd... Ale moze sielankowo tez bardzo nie bedzie, choc szczerze mówiąc, to beda głownie problemy nastolatkow. Po porostu potrzebuje napisac cos lekkiego i chce zobaczyć, jak wychodzi mi cos takiego. Chyba za duzo ciężkich tekstów to dodawałam i teraz potrzebuję takiej odskoczni ;) i Lily chba nie bedzie taka do konca odtrącona koniec koncow... Choc wlasciwie, zalezy orzez kogo ;) Zreszta, sama zobaczysz :)

      Usuń
    2. Nie do końca o to mi chodziło, gdy pisałam o mojej słabości do starego pokolenia. Po prostu do tej pory nie trafiłam na opowiadanie z nowym pokoleniem, które byłoby naprawdę interesujące, ale w Twoim przypadku - biorę wszystko w ciemno. I uwierz mi, ale ja też chętnie poczytam o czymś lekkim, bo pisanie o nastolatkach nie do końca mi już wychodzi ;) Dlatego czekam na następne części i na to jak to wszystko się potoczy :)

      Usuń
  5. Ja w sumie nie mam nic do Nowego Pokolenia, bo jest to moje pierwsze opowiadanie o takiej tematyce i mega mnie oczarowałaś.
    Postacie są dobrze wykreowane, choć myślę, że troszkę przerysowałaś postać Lily. Pięciolatka z zasady nie są raczej aż tak "nadpobudliwe" i walczące o swoje. Ta postać bardziej podchodziła mi pod siedem lat (wiem, bo mam w domu takiego buntownika). Tak, czy siak, ciężko przyczepić się do stylu, który jest naprawdę dobry. Masz barwne opisy i do tego dużo dialogów, które urozmaicają akcję. Momentami były trochę sztuczne, ale dotarło to do mnie po przeczytaniu, a nie w trakcie, czyli wcale nie było tak źle ;)
    Czekam na kolejny, weny życzę i dodaję do czytanych,
    Chocolate
    czekoladowe-historie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coz, z ta walka moze faktycznie, ale nadpobudliwe troche sa, mysle,ze niezaleznie od wieku xD zresztą u niej bunt dopiero się zaczyna xd dziekuje za opinie, z pewnością odwiedze Twoj blog :)

      Usuń
  6. Witam serdecznie. Do końca ubiegłego miesiąca oceniałam na Ostrzu Krytyki, dziś przybywam do Ciebie z informacją, iż ocenialnia Ostrze Krytyki dołączyła do projektu Wspólnymi Siłami – Fuzja Ocenialni, który ruszy w najbliższą sobotę (21.03) na stronie http://wspolnymi-silami.blogspot.com . W związku z tym informuję, że ocena Twojego bloga pojawi się już na stronie Fuzji; tak, jak dotychczas, o publikacji oceny zostaniesz poinformowana w komentarzu przez właściwą oceniającą, w wypadku niniejszego blog - mnie :). W celu zapoznania się z regulaminem Fuzji Ocenialni, załogą oraz stanem kolejek tudzież w celu skontaktowania się z wybraną oceniającą – zapraszam do odwiedzenia nowej strony oraz jej zakładek :) Pozdrawiam wiosennie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że to opowiadanie będzie nieco dłuższe i wieloczęściowe. Choć nie przepadam za Harrym Potterem, zauroczyłaś mnie tymi scenami, które tutaj przedstawiłaś. Lily z pewnością wyrośnie na silną kobietę. Paradoksalnie takie niepozorne sytuacje budzą w dziecku ogromną determinację, która czasem utrzymuje się przez całe życie. To było takie kochane i urocze, kiedy się zdenerwowała, gdy chłopiec zniszczył jej ukochanego Ogórka! To ten wiek, że pewnie czuł do niej coś w rodzaju sympatii. W sumie dobrze się stało, że dziewczynka się na nim odegrała. Pokazała mu, kto tu rządzi i nie wolno tak bezkarnie niszczyć czyjejś własności. Oby tamten wyciągnął z tego wydarzenia cenną lekcję na przyszłość. I co z tego, że mama z łatwością naprawiła zabawkę xD W sumie zazdroszczę im takiego życia. Używanie zaklęć to niesamowita oszczędność czasu.
    Jestem ciekawa, czy teraz przeniesiesz się jakby w czasie i będziesz pisała o tym, kiedy to Lily już uczęszcza do Hogwartu, zaznajamia się z Jamesem itd. W każdym razie - prolog intrygujący i uroczy. Pozdrawiam Cię serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, może czuł wobec niej jakąś sympatię. albo raczej jakieś zainteresowanie. wiec zrobił to, co mali chłopcy robią najlepiej, wkurzył ją xD cóż, dziewzynki pod tym względem właściwie nie odstają,, więc ;p tak, przeniose się w czasie ;) Ciesze się,że Ci się podobało, mimo że nie przepadasz za HP (choć to mnie akurat mocno dziwi xD)

      Usuń
  8. Zdecydowanie polubiłam Lily. Zazwyczaj uparte, małe dzieci bardzo mnie irytują, ale w tej dziewczynce jest coś takiego, co wzbudza moją sympatię. Widać, że wyrośnie z niej niezła buntowniczka, która zawsze będzie podążała własną drogą i pewnie nieraz wpakuje się w jakieś kłopoty. Bardzo mnie to cieszy, bo lubię wyraziste, ciekawe postaci.
    Podoba mi się też pomysł skupienia się na młodszym pokoleniu HP. Zazwyczaj nie czytam ff, więc nie wiem, czy coś takiego pojawia się często, ale sama nigdy się z tym nie spotkałam. Wszystkie opowiadania, jakie przeczytałam, były osadzone w czasie rodziców HP albo podczas, kiedy Harry uczył się w Hogwarcie. Cieszę się, że zdecydowałaś się na coś zupełnie innego.
    Aa i bardzo podoba mi się sposób prowadzenia narracji. Mam na myśli tę mowę pozornie zależną, która mimo trzecioosobowej narracji sprawia, że jest to narracja personalna. Dzięki temu można jeszcze bardziej polubić małą Lily i zrozumieć jej sposób myślenia.

    Pozdrawiam
    b-u-n-t
    teorainn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że nadal będzie wyrazista, choć pewnie trochę Was wkurzy pod względem pewnych zachowań. Chyba jest trochę tych opwiadań o młodym pookoleniu, ale szczerze mówiąc, mało ich czytałam, wolałam stare pokolenie. Mam dalej zamiar prowadzić to opowiadnie w postaci takiej narracji, zobaczymy, jak wyjdziel. chciałam bowiem napisać coś w trzeciej sobie, ale nigdy nie ptorafię oddzielić tak dokładnie uczuc;p

      Usuń
  9. Witam ponownie! :)
    Nowe Pokolenie... Cóż, muszę się przyznać. Ostatnimi czasy jest to wręcz moje oczko w głowie.
    Na szczęście mnie nie zawiodłaś.
    Osobiście nigdy nie widziałam Lily jako tej najbardziej charyzmatycznej z młodych Potterów, aczkolwiek Twoja wizja całkiem przypadła mi do gustu.
    Do takich postaci jak Lily przywiązujemy się najbardziej. Trzymam kciuki, żebyś jej nigdy nie przerysowała! :) No i szczerze mówiąc, to ja widzę w niej Ślizgonkę. Nie wiem, może nie jestem obiektywna... Może to przez moją przynależność do tego domu właśnie, ale no. Jakoś to czuje w kościach:D
    Pozdrawiam i życzę duuużo weny! ;>

    [disconsolate-generation.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za opinię. Cóż jeszcze się zastanawiam, do jakiego domu ją przydzielić. Przez długi czas kochałam Gryffindor, choć teraz mam już trochę inne zdanie. Ale nie wiem, czy umieszczę ją w Slytherinie, chyba nie. Albus by tego nie przeżył :D

      Usuń
  10. O, proszę, Młode Pokolenie. :)
    W zasadzie jeszcze nie czytałam ani jednego opowiadani na ten temat, więc tym bardziej jestem ciekawa, jak ono Ci wyjdzie. I już podoba mi się fakt, że dużo w nim Lily, bo ja bardzo lubi Harry'ego i jego dzieci...
    Czekam na pierwszy rozdział, bo o prologach nie lubię się wypowiadać.
    Pozdrawiam

    http://malowane-uczuciami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem i ja;)
    Zacznę od tego, że bardzo żałuję, że zakończyłaś tamto opowiadanie. Naprawdę się wciągnęłam, bo historia była przedstawiana w lekki sposób, a równocześnie szalenie dla mnie intrygujący. Ale to Twoja decyzja, więc ją szanuję. Trochę jeszcze poględzę i mi przejdzie xD

    Jeśli chodzi o to opowiadanie to powiem szczerze: nie pałam sympatia do Harrego Pottera. Mam tak, że jeżeli coś jest zbyt sławne, to ja tego nie lubię. Ani HP, ani Zmierzchu, ani 50 Twarzy Greya itp itd .Po prostu coś mnie odpycha. Dlatego trochę ubolewam nad faktem, że zaczęłaś pisać coś o takiej tematyce. Ale! Uznałam, że nie będę się zamykać, bo styl masz naprawdę dobry i to byłaby głupota z mojej strony chociaż nie spróbować. Dlatego przeczytałam prolog i przeczytam też pierwszy rozdział. Czy wytrwam? Ciężko powiedzieć;) Mam nadzieję, ze tak! Tym bardziej, że z tego co widzę nie zamierzasz tutaj pisać o samym Harrym, a o jego córce, więc może być ciekawie.
    Prolog był przyjemny, ciekawy, choć mało emocjonujący, Bardziej mnie śmieszył ze względu na zachowanie i sposób myślenia dzieci jaki tu przedstawiłaś. Ale trudno oczekiwać od dzieciaków jakiegoś sensownego podejścia do sprawy. Zniszczył zabawkę, więc właścicielka się zdenerwowała - proste. Aczkolwiek sądzę, że tutaj nie to jest najważniejsze, a to postanowienie dziewczynki. Postanowiła sobie, że będzie silna i wierzę, że tak właśnie będzie. Co prawda dzieci często gadają rzeczy, które nie mają żadnego związku z rzeczywistością, ale bez powodu byś tego fragmentu nie dawała;D

    Także czekam na kolejny rozdział i na pewno przybędę z komentarzem. A kto wie, może dzięki Twojemu opowiadaniu przekonam się do Harego Pottera?

    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry Potter jest ksiazka mojego dzieciństwa;) ciesze sie, ze zdecydowałaś sie dać szanse temu ff mimo Twojej niechęci. Tak, dzieci czesto zmieniają zdanie, ale Lily jest utrata. Oczywiscie z pewnością z dnia na dzien nie stanie się walecznie walcząca z Albusem dziewczynka, ale z pewnością jej postanowienie nie bedzie tylko czczym gadaniem ;)

      Usuń
    2. W dzieciństwie też lubiłam Harrego. Którąś część przeczytałam w dwa dni mimo chyba 500 czy 600 stron. Ale potem stał się zbyt sławny, był po prostu wszędzie - na plakatach, bluzkach, w każdym sklepie, na kubku do picia i zaczęłam mieć po prostu przesyt. Stąd ta niechęć;D

      Usuń
  12. Rany, dawno mnie tu nie było...
    Przeczytałam przy okazji "Pustkę" z Remusem Lupinem, bo taka już jestem ograniczona, że jeśli chodzi o blogowe opowiadania, to najchętniej czytam ffhp (w szczególności z ery Huncwotów, innych pokoleń z reguły unikam). Szczerze mówiąc, średnio przekonał mnie tamten tekst. Jakoś inaczej sobie to wszystko wyobrażałam, w Kamieniu Filozoficznym były wzmianki, że czarodzieje dopiero nad ranem byli mniej ostrożni i zaczęli między sobą szeptać, nawet wśród mugoli, latały sowy z listami... Choć ciekawe było to ujęcie ze strony Remusa, poczucie zdrady i opuszczenia. To bardzo trudny do opisania fragment historii, zresztą mam wrażenie, że Rowling sama się w nim poplątała czasowo, np. nie ma powiedziane, co się działo z Harry'm przez cały ten dzień, aż do nocy, kiedy został podrzucony Dursleyom. Albo kiedy tak naprawdę Syriusz dopadł Petera? Takie jakieś zostawiła to niedopowiedziane i trochę sprzeczające się ze sobą. Ciekawe, czy kiedykolwiek uda mi się ze Spotkaniem dojechać do tego momentu i czy jakoś dam radę stawić czoło temu wątkowi.

    Co do tego prologu - szczerze, nie lubię komentować prologów, a w sumie także pierwszych rozdziałów. Bo tak naprawdę cały komentarz mogłabym streścić w "Całkiem ciekawe, czekam na ciąg dalszy, żeby zobaczyć, co z tego będzie" :D Podobnie mam tu. Obrazowo to wszystko ujęłaś, zdrobnienia bardzo fajnie tutaj działały na taką subiektywizację narracji, lubię takie zabiegi. Mamy tu do czynienia z małymi dzieciaczkami, a w kategoriach napisane jest jak wół "romans", także... czekam na ciąg dalszy :D Nie powiem, żebym czekała z zapartym tchem, bo przecież uraczyłaś nas historią o dzieciach, ale na pewno ciekawie to rozwiniesz, tego jestem pewna ;)
    Trzymaj się ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko taki wstęp oczami dziecka, pierwszy rozdział już bedzie porządnie przesunięty w czasie xD ha, widzę, ze czesc moich czytelników kocha hp, a czes wręcz odwrotnie, trudno jest wszystkim dogodzić ;) coz, faktycznie ciezko powiedzieć, jak to jest z tą nocą "zgładzenia" Voldemorta, aczkolwiek ja tam vardziej chciałam przedstawiać wewnwtrzna rozpacz remusa...ale fakt, duzo niedopowiedzen. Dziękuję Ci za opinię :)

      Usuń
  13. Na wstępie przepraszam za duże opóźnienie w dotarciu tutaj. Niestety zostaję, znowu, przytłoczona przez masę obowiązków, więc na blogi pozostaje mi znacznie mniej czasu niż bym chciała.

    Przeskoczenie z poprzedniego opowiadania do HP to naprawdę duży krok, tak pomiędzy nami miałam nadzieję na obyczajówkę podobną do tamtej, bo naprawdę chwyciła mnie za serce, ale nie będę wybrzydzać, bo ty jesteś tutaj pisarką, ja tylko komentuję.

    Z HP zdaje mi się już wyrosłam i choć kiedyś bardzo lubiłam tę sagę, nigdy jakoś specjalnie nie wsiąkłam w fandom. Niemniej jednak przeczytałam prolog z uśmiechem na ustach, co jest prawdopodobnie spowodowane Ogórkiem, wokół którego wszystko się toczy. Cóż, ja po części Lily rozumiem, bo też miałam ukochaną zabawkę jako mała dziewczynka, która zarazem była moim najlepszym przyjacielem i kompanem wszystkich zabaw, a jako że byłam najmłodszym dzieciakiem w rodzinie, często traktowano mnie jak smarkulę, właśnie tak jak Lily.
    Od początku widać, że z nią będą kłopoty. Najwyraźniej nie przejmuje się ani tym, że jest córką sławnego Harry'ego Pottera ani tym bardziej prośbami matki, co mi się w sumie podoba, bo lubię silne bohaterki potrafiące walczyć o swoje.
    Nie potrafię dopasować imienia "Charlie" do któregokolwiek z męskich przedstawicieli nowego pokolenia, ale mniemam, iż wszystkiego dowiem się później, gdy ten nieprzyjemny bachorek wkroczy w życie Lily (bo wkroczy, prawda?)
    I wiesz co? Zazdroszczę dziewczynce oparcia, jakie znalazła w Hugonie. Każdemu potrzebne jest ramię, w które w każdej chwili może się wypłakać i chociaż w przypadku naszego rudego zakapiora nie będzie to potrzebne, sądząc po ostatnich słowach, cieszę się, że ktoś przy niej jest.

    Pozdrawiam!
    Czekam na połowę kwietnia, bo strasznie intryguje mnie, w jakiej czasowej przestrzeni umieścisz całą historię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasciwie u mnie jest pol na pol, albo autorskie, albo hp. A ze dawno nie pisałam nic w realiach hp.... Coz, ja chyba ńigdy nie przestane lubić Harry'ego, choc b.dawno nie czyTalam sagi. Chyba powinnam do niej kiedys wrócić,teraz ro czytałam tylko nowe ksiazki Rowling, ktore uwazam za bardzo dobre. Charlie?czemu charlie? Chłopiec miał na imię Olivier... I jest moją postacia, tak, powiedziałabym,ze ważna dla dalszej historii tak. Jesli chodzi o wlasciwa akcje, chyba zdecyduję się na piątą klasę ;)

      Usuń
  14. Prolog bardzo mi się spodobał :) Cała historia ze zniszczeniem Ogórka wydaje się banalna jak się o niej pomyśli, a u Ciebie jest wręcz przeciwnie. Wszystko wyszło świeżo i rozczuliło mnie dogłębnie. Może nawet poczułam lekkie rozbawienie - jak błahe nam, starszym wydają się nam problemy małych dzieci. Dla nich jednak te 'małe' konflikty mają najwyższą wagę i znaczą o wiele więcej. Zabawne zresztą, jak z wiekiem zapomina się, jak trudno jest być dzieckiem i wspomina się z tego okresu jedynie beztroskę.

    Lily wydaje się z charakteru nieco podobna do swojej babci ze strony ojca (albo przynajmniej ja ją sobie zawsze tak wyobrażałam :D ) spokojna, ale zarazem zadziorna, uparta, umiejąca walczyć o swoje i nie dopuszczająca kompromisów.
    Szkoda, że Ginny w ogóle nie dostrzega córki. No ale nie ma rodzin idealnych w końcu.

    Ciekawa jestem, jak w przyszłości będą wyglądały kontakty Lily z rodzeństwem. Na razie Albus i James to widoczne zło konieczne, ale może z wiekiem rodzeństwo złapie nieco lepszy kontakt?

    A i z niecierpliwością czekam na ceremonię przydziału, bo jestem ciekawa, gdzie trafi Lily i czy w przyszłości jeszcze spotka Olivera.

    Może sama jesteś średnio przekonana do pomysłu nowego pokolenia, ale nowe pokolenie do ciebie ma inny stosunek chyba. Bo pisanie o tych czasach wyraźnie idzie Ci wyśmienicie.

    Zauważyłam jeden błąd: Kuzynostwo było równie okropne jak bracia - dokuczało jej jak Hugo lub traktowało jak powietrze zupełnie jak James. -> chyba zamiast Hugo powinno być Albus :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest trochę podobna do Lily evans, to te imiona xD z rodzeństwem zawsze trudna sprawa, ale moze będzie trochę lepiej, zobaczymy. Kurde, nie wierzę, ze walnęłam w tym zdaniu Hugonem zamiast Albusem xD dzięki za wytkniecie błędu :) cieszę się, ze Ci się podobało :)

      Usuń
  15. Rozbroiło mnie imię zabawki - "Ogórek". To dopiero oryginalna nazwa, choć pamiętam, jak kiedyś przezwałam zabawkę mojej siostry " Łoś super-ktoś". Chwytliwe, więc się przyjęło i pozostało do czasu, gdy biedny Łosiu musiał przejść na zasłużoną emeryturę (wymemlany po okresie ząbkowania). Ale, wracając do tematu, "Ogórek" też niczego sobie.
    Sama należę do tych osób, które fani Harry'ego najchętniej by zabili - przeczytałam tylko połowę pierwszej części, po czym stwierdziłam, że nie jestem w stanie znieść stylu, jakim jest to napisane i na tym skończyła się moja przygoda z tym bohaterem. Nie zmienia to faktu, że mogę poczytać dobre potterowskie historie, a tutaj mam do czynienia z czymś całkiem nowym w mojej karierze czytelniczej - Nowym Pokoleniem.
    W sumie nie wiem, czego się spodziewać, ale chętnie poczekam i zobaczę.
    Masz ładny styl, choć na początku, przy pierwszym dialogu, trochę się pogubiłam. Nie dopatrzyłam się błędów, a tekst jest spójny.
    Co do bohaterów - Lily jest, moim zdaniem, trochę przerysowana, choć zdobyła mnie w zupełności. Uwielbiam dzieci, nawet takie uparte, jak to tutaj i problemem nie było dla mnie wyobrazić ją sobie w rzeczywistości. Do tego nie skupiłaś się na pisaniu z twojej perspektywy, a właśnie jej. Dzięki temu problem Ogórka został wyniesiony do rangi narodowej, co nam, osobom względnie dojrzałym, wydawało się z lekka humorystyczne.
    Pokazałaś nam tu też stosunki rodzinne, panujące wśród młodych bohaterow i powiem ci, że stworzyłaś sobie świetną podstawę do dalszego tworzenia. W końcu nic tak nie działa na wyobraźnię, jak masa okoliczności ku malej intrydze, czy kłótni.
    Zabrakło mi tu wprowadzenia większej ilości emocji. Spotykamy się tu z opisem sytuacji i liczysz trochę na to, że czytelnik wie, co czują postacie. Przykładowo "Lily się rozpłakała", ale czemu? Bo było jej aż tak smutno, czy z gniewu, poczucia niesprawiedliwości?
    Mimo to opowiadanie jest naprawdę dobre, a ja czekam na dalszy ciąg.
    Jestem tez ciekawa, do którego momentu przeniesiesz akcję.
    Pozdrawiam,
    Red

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uznałam, że tak mała dziewczynka gdy jest zła, raczej nie myśli, czemu się rozpłakała, a mimo wszystko postwiłam tu na narrację trzecioosobową zależną ;p elementyhumorystyczne miały tutaj dużą rolę, nie da się ukryć. ale później intryg będzie znacznie więcej;) Cieszę się,że postanowiłaś zostać mimo niechęcido Hp. Mam nadzieję,że niedługo ruszysz ze swoim blogiem:)

      Usuń
    2. A mi się wydaje, że to jest właśnie okres, w którym zaczynamy zauważać, że świat nie jest czarno-biały. Kiedy zaczynamy zastanawiać się, czy placzemy, bo jest nam przykro, a może to gniew wziął nas we władanie. Mimo tego szanuje twoją opinię, w końcu to ty jesteś tu twórcą ;)
      Ja też mam nadzieję, że wkrótce uda mi się ruszyć i tam także się spotkamy,
      Red

      Usuń
  16. Czytałam dawno temu i oczywiście zapomniałam skomentować :(
    W zasadzie myślałam, że będziesz jeszcze pisać Bratnie Dusze. Szkoda, że tak się zakończyła tamta miniaturka :'(
    Ale bardzo mi się podoba pomysł fanficku z dziećmi Harry'ego, Hermiony i Rona. Nie czytałam jeszcze takiego opowiadania, może dlatego, że przeważnie nie czytam fanficków (: Ale ten oczywiście z chęcią przeczytam.
    Zdziwiło mnie, że Ginny nie dostrzega córki... Zawsze mi się wydawało, że ona właśnie będzie matką idealną, przejmującą się każdym z dzieci. Idealnie opisałaś świat oczami dziecka, naprawdę! To trudna sztuka i niewielu osobom się to udaje, a tutaj wyszło idealnie. Bardzo podoba mi się również przyjaźń Hugo i Lily, świetnie ją nakreśliłaś.
    Nigdy nie umiałam komentować prologów, więc to by było na tyle. Czekam na pierwszy rozdział i życzę weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, szczerze mówiąc, to jednak była bardzo subiektywna narracja trzeciosobowa,nie sądzę, żeby Ginny tak naprawdę jej nie dostrzegała, ale cóż, alejednak nie dawała jej chyba wtedy takiego zainteresowania, jakiego dziewczynka pragnęła.;p dziękuję za miłe słowa:)

      Usuń
  17. Hej :) Powiem szczerze, że zainteresowało mnie Twoje opowiadanie. Podjęłaś się na pewno trudnego zadania, bo opis wydarzeń związanych z dziećmi Harrego Pottera daje duże możliwości, ale jednocześnie może skłaniać do powielania pewnych schematów. Na szczęście póki co w ogóle nie widać żebyś miała zamiar to robić i z pewnością jest to duży plus. Pomału widać tutaj historię niezrozumianej dziewczynki, trochę samotnej i pozostawionej samej sobie. Pomimo obrazu szczęśliwego rodzeństwa, jaki pokazał epilog 7 części Harry'ego Pottera, stworzyłaś akcję, w której zdecydowanie nie wszystko jest różowe. Dodatkowo masz naprawdę fajny styl pisania, przyjemnie się to czyta i będę czekała na pierwszy rozdział :)
    A gdybyś miała ochotę poczytać inną, dopiero rozpoczynającą się historię, to serdecznie zapraszam do mnie: martwe-lalki.blogspot.com :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, b.nie lubię lukierkowego epilogu HP, wiec będę się przed nim bronić rękami i nogami. aczkolwiek od razu zastrzegam, że nie będzie to jakieś wyjątkowo ambitne lopowiadanie, raczej normalne problemy nastolatków, tylko że3 takich,którym nie obca jest magia ;) dziękuję za opinię, Twój blog już odwiedziłam i będę to robić nadal;)

      Usuń
  18. No tak. Lily odziedziczyła charakter chyba po mamusi (mimo że nie lubię Ginny to trzeba przyznać, że charakterek to ona ma). W sumie można nawet uznać, że po całej rodzinie Weasley'ów. I niewątpliwie ma także coś ze słodkiej Lily potter, swojej babci. Ale że Albus jest taki, że nawet nie próbował jej pocieszyć? Chyba pierwsze opowiadanie, w którym ten chłopiec nie jest aż tak nieskazitelny i wręcz święty ^^
    James jak to James zapewne jedynie psoty ma w głowie ;D Ale to jest przypisane do tego imienia. Nie ma możliwości, aby było inaczej ;D
    Ciekawi mnie,jak zamierzasz to dalej pociągnąć. Czy będziesz pisać o dzieciach, czy może o osobach starszych? W sumie nigdy nie udało mi się przeczytać nic wartościowego o dzieciach pottera, ale znam trochę Twoją twórczość i wiem, że po kim jak po kim, ale po Tobie mogę się dużo pozytywnego spodziewać. :)
    pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idylla, ale się cieszę, że wróciłaś. Cóż, nie, Albus z pewnością nie będzie świetny, a James raczej będzie miał psoty w głowie, choć racczej nie planuje tutaj dla niego dużej roli :p dziekuję za komentarz;p

      Usuń
  19. Zdecydowanie mi się podoba! Lecę czytać kolejny rozdzia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie znoszę ff.
    Wiem, wiem - to nienajlepszy początek komentarza, ale taka jest prawda. Zazwyczaj autorzy nie potrafią odzwierciedlić charakterów bohaterów pożyczonych, no i zawsze o wiele fajniej jest napisać coś własnego. Z własnymi postaciami i własnym światem.
    W twoim przypadku jest nieco inaczej, ponieważ nie mamy do czynienia typowo z Harry'm (choć zakładam, że kiedyś tam się pojawi) ale z jego dziećmi, co - na szczęście - daje ci pole do popisu jeśli chodzi o stworzenie ciekawych bohaterów.
    No co tu dużo mówić? Sytuacja Potterowych maluchów wygląda zupełnie normalnie. Między rodzeństwem i kuzynami zawsze dochodzi do kłótni, sprzeczek, płaczów i bijatyk, a rodzice bywają po prostu bezsilni. (Ogórek jako imię dla konika? Czemu nie?) Ciężko jest być tym najmłodszym w rodzinie i najwyraźniej wszyscy dają to Lily odczuć. Na razie niewiele wiadomo, ale być może rozwiniesz się bardziej w dalszych partiach opowiadania ;)
    Ciekawie opisujesz. To muszę przyznać. Ładne zdania przyciągają czytelnika i pozwalają mu dobrze wyobrazić sobie sytuację, jaką prezentujesz.
    Ogólne jestem ciekawa co wymyśliłaś, więc pójdę grzecznie do jedynki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, dzięki za szczerość. tak naprawdę to tymk bardziej dziękuję, bo skoro nie lubisz ff, ai tak czytasz, to musiałam Cię czymś zachęcić !:)

      Usuń
  21. Hej! :)
    Jestem, tak jak obiecałam. Tez podobnie jak moja poprzedniczka powyżej nie przepadam za fanfikami. Nie czytuję ich, wiec będziesz pierwsza :) Harry'ego kiedyś tam czytałam, oj dawno temu :D ale pamiętam, że bardzo mi się podobało.
    Dam szansę Twojemu, bo podoba mi się jak piszesz, masz przyjemny styl, ładne opisy.
    Fajnie jest czytać z perspektywy pięcioletniej dziewczynki. Trochę śmiesznie wygląda jak takie małe dziecko z zaciśniętymi zębami stwierdza, że nie będzie się przejmować, chociaż współczuję Lily, że jej dokuczają. Nie ma łatwo. Jednak mała wydaje się mieć silny charakter.
    No jestem ciekawa, co dalej, ale będę nadrabiać stopniowo, bo jeszcze mam sporo zaległości u innych ;) Tymczasem Tobie życzę weny do dalszego pisania ;)
    Pozdrawiam :*
    Scarlett

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, jesli juz teraz wyczulas silny charakter, to ciekaw,e co powiesz pozniej :)dziekuje Ci bardzo za komentarz, szczegolnie jestli nie przepadasz za ff!

      Usuń
  22. Jedyną osoba - osobą, albo jedyna, bo inaczej jest błąd (więcej literówek nie napotkałam, albo nie zauważyłam).
    Ja tam nie czytałam Harry Pottera, także nie oglądałam, tak więc dla mnie nie ma znaczenia czy to jakieś nowe pokolenie, bo zwyczajnie nie mam punktu odniesienia, więc traktuje Twoje opowiadanie jako typowo autorskie.
    Bohaterów było dużo, ale opisałaś to tak, że jakoś ogarnęłam i nawet się nie pogubiłam. Brakowało mi trochę opisów niektórych dzieci, albo raczej opisu większości dzieci, bo nie umiałam sobie ich zupełnie wyobrazić.
    Rozbawiła mnie akcja z Ogórkiem, naprawdę śmiałam się jak głupia, bo od razu mi się moje dzieci skojarzyły i ich "mamo, ona mnie pchnęła", "nie wolno skarżyć, taka tak mówi, ale skoro już zacząłeś, to dobra, on zaczął!". A ja takie oczy O;O i "idźcie się dalej bawić". Uważam, że kłótnie dzieci czasami powinno zostawić się dzieciom i się w nie nie mieszać. Mama mogła więc naprawić Ogórka i olać sprawę a nie się mieszać i zmuszać dzieciaki do pogodzenia, bo takie coś nie ma najmniejszego sensu - wiem z doświadczenia, że dopóki się krew nie leje lepiej się nie wtrącać.
    Z początku nie wiedziałam kto co mówi (początek opowiadania, ten dialog). Nie wiem też które dziecko jest mniej więcej w jakim wieku, na co mógłby mnie naprowadzić rzeczownik choćby "przedszkolak" czy ocena wzrostu, cokolwiek.
    Dziewczynka - córka Harrego ma trochę dojrzałe słownictwo i buduje zdania nie jak pięciolatka, a co najmniej jak dziewięciolatka i to mnie trochę wadzi, ale przecież może być nad wyraz inteligentna, prawda?

    Okay, na dziś to tyle, pewnie jutro powrócę i nadrobię kolejny rozdział, aż w końcu pewnego dnia uda mi się być na bieżąco, a nawet jeśli nie, to chyba ważne, że będę komentowała swoim tempem, zawsze szczerze, bo to bycie na bieżąco może mi się zwyczajnie nie udać

    Pozdrawiam
    sie-nie-zdarza.blogspot.com
    prawdziwa-legenda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za opinię!!! Cieszę sie że spodovbała C się akcja z Ogorkiem. POprawilam nieco ten rozdzial jesli chodzi o to, co kto mowi, wiec mam nadzieje, ze jest jasniej!

      Usuń
  23. Gdy przeczytałem imię zabaweczki, to od razu na myśl przyszła mi piosenka "ogórek, ogórek, ogórek, zielony ma garniturek...", którą moje dzieci nie tak dawno katowały co dnia moje biedne uszy. Tutaj więc muszę zabić brawo nad autentycznością, bo pomimo iż opowiadanie jest magiczne, to nazwa zabawki stricte dziecinna i chyba tak właśnie powinno być. Często trafiam na blogi, gdzie dzieci nazywają swoje czworonogi, zabawki, wymyślonych przyjaciół w sposób tak skomplikowany i trudny, że ja sam się zastanawiam jakim cudem te dzieci, a co za tym idzie też autorzy na to wpadli. Zachowanie dzieciaków u ciebie także bardzo realne i pomimo tego, że to magowie, to jednak pospolite. Też chciałbym mieć dar naprawiania wszystkiego za pomocą czarodziejskiej różdżki, zaoszczędziłbym wtedy na mechaniku, albo informatyku... aż się rozmarzyłem. Polubiłem tych twoich gówniarzy i ich przepychanki słowne, a nawet wymuszanie przeprosin i poczucie jawnej, wszechobecnej niesprawiedliwości. Córka Pottera bardzo szybko przekonała się, że życie jest niesprawiedliwe i nie rozdaje po równo, ale może to i lepiej, że tak szybko ma takie a nie inne poczucie, bo "czym skorupka za młodu...", może lepiej, że już w tak dziecięcym wieku nie ma żadnych złudzeń, że w życiu będzie prosto, łatwo i bez problemów. Jak się też domyślam cała ta banda dzieciarni spotka się w tej szkole dla magów, do której uczęszczali także rodzice, zgadłem?

    Zapraszam do siebie na prologi:
    skradzione-dziecko.blogspot.com
    po-prostu-sprobuj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za opinię. tak, zalezało mi na tym, żeby nazwa zabawki była zwykła i normalna i jak tylko wpadł mi do głowy Ogórek, to uznałam, że tak już musi pozostać. Taaaak, oczywiście, że będą chodzić razem do szkoły :D inaczej by nie było zabawy! Z pewnością wpadnę na Twoje blogi :)

      Usuń
  24. Jejku, jakie to było słodkie - tylko taki wyraz przyszedł mi do głowy po przeczytaniu, aż mi się serce krajało, czytając o wielkiej rozpaczy Lily i jej nieugiętej walce o Ogórka. Już mi się podoba :D
    Niezłe wprowadzenie do całej historii, mamy okazję przekonać się na jakie charaktery wyrosły i wciąż wyrastają następcy (?) Harrego i reszty, a to zdecydowanie mi się podoba.
    W sumie wszystko mi się podoba, widać, że w Twojej głowie krążą niezliczone ilości pomysłów, z którymi bardzo chętnie się zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodkie? Haha, serio? Takiej reakcji się nie spodziewałam, alke chyba wiuem, co masz na mysli, my, dorośli, często takie tragedie dziecka uważamy za rozczulające. dziękuję za kom!

      Usuń
  25. Hejo kochana! :3
    Prolog bardzo mi się spodobał! Szczególnie kłótnia na początku! Haha! Jakbym widziała swoich braci xD
    ,,Niezależnie od tego, co mówiła mamusia, wszyscy chłopcy byli tak samo głupi.’’ te słowa są prawdziwe :D Hah. Przynajmniej sprawdzają się w mojej klasie xD
    Pięknie wszystko opisałaś i strasznie zaciekawiłaś się, by czytać dalej. Uwielbiam Harry'ego Pottera i wszystko, co z nim związane :D
    Tak. Nie umiem komentować prologów xD
    Stopniowo będę nadrabiała zaległości. Trochę mi to zajmie, bo mam jeszcze sporo zaległości na blogach... Ale kiedyś będę na bieżąco :D
    Pozdrawiam cieplutko! xoxo :***
    Maggie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię. Nie no, niektórzy chłopcy są całkiem w porządku. Czasami:D

      Usuń
  26. Prolog bardzo mi się podoba. :D Ostatnio bardzo rzadko czytam opowiadania o HP i szczerze przyznam, że mi tego bardzo brakowało. :D
    Widzę, że zajęłaś się młodym pokoleniem! Super, zastanawiam się jak, jako dorosłych przedstawisz naszą trójcę. :D
    Co do samej treści - widać, że Lily już od małego stawia na swoim. Wiadomo w kogo się wdała! :D
    Cóż, ja tam jej wierzę, w to co powiedziała, bo jak nie wierzyć córce Wybrańca. :D
    Za pierwszy rozdział zabiorę się, jak tylko znajdę chwilę czasu. c;
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :). Lily bedzie w przyszłości bardziej stawiać na swoim niz teraz :D fajnie, ze wierzysz córce wybrańca, ale jego synowie mieliby inne zdanie :D

      Usuń
  27. Myślałam, że może przeczytam wszystkie rozdziały i skomentuję na końcu, ale nie wyrobię się ze wszystkim czasowo, więc co przeczytam, to skomentuję :)
    Prolog jest absolutnie uroczy, a "Ogórek" skradł moje serce <3
    Bardzo spodobało mi się przedstawienie relacji między dziećmi, między którymi różnica wieku nie jest aż tak duża, ale mimo to te starsze uważają się prawie że za dorosłych, chociażby w porównaniu z biedną Lily, którą traktują jak dzieciucha.
    Pomyłki dzieci w wypowiadaniu nieznanych lub ledwo co usłyszanych słów też były ciekawe, chociaż nie wiem, czy pięcioletnia dziewczynka znałaby znaczenie słowa "satysfakcja". Ale ja się nie znam na dzieciach, więc może faktycznie je rozumie, nie będę się tu sprzeczać.
    Pozdrawiam serdecznie, w wolnej chwili będę czytać kolejne rozdziały :)

    OdpowiedzUsuń
  28. No, rozumieć moze nie rozumie tak do końca, ale wydaje mi sie, ze jak dzieci zasłysza słowo, ktore im sie spodoba, to pozniej używają xD dziękuje za opinie, ciesze sie, ze Ci sie spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Droga Condawiramurs! Przybywam do Ciebie (w końcu) z zamiarem nadrobienia tych wszystkich rozdziałów, ale po kolei.
    Prolog bardzo mi się spodobał. I spodobała mi się postać Oliviera, ciekawe co z niego wyrośnie. Lily była bardzo kochana i cieszę się, że pokazała tą siłę, drzemiącą sobie w niej w najlepsze.
    Jeśli chodzi o jakieś błędy to większych nie wyłapałam, chociaż gdzieś tam w środku szalał Ci format tekstu i któryś akapit był wyśrodkowany.
    Tak czy siak baaardzo mi się podoba. Nie obiecuję, że szybko przejdę do kolejnych rozdziałów, bo w między czasie rozwiązuje zadanka z chemii, a na piątek mam powtórkę z biologii z caałych roślin, ale może gdzieś w przerwie tu zaglądnę. Tak czy siak, skoro prolog już za mną, to teraz powinno być chyba z górki.
    Pozdrawiam Cię cieplutko i dziękuję za dodanie i SD i POŚ do linków! Dodałam na miejscu komentarz z błędem, ale to już nie będę tutaj pisać drugi raz :D
    Moc uścisków, Atelier ze {stop-dreaming-hp.blogspot.com}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo się cieszę, widząc Cię tutaj i dziękuję za komentarz. zawsze się coś dzikiego dzieje z tym formatowaniem... poprawię adres Twojego bloga

      Usuń
  30. Gdybym miała określić prolog jednym słowem, byłoby to: sympatyczny. Taki miły wstęp z uroczej i rozkosznej perspektywy dziecka. Jeszcze młoda wszystkim pokaże, gdzie raki zimują.

    OdpowiedzUsuń
  31. Tu wiesz... Zacząłem czytać od początku, bo się nieco pogubiłem. Tak dawno nie zaglądałem na twojego bloga, że ta historia kompletnie mi wypadła z głowy.
    W każdym razie jestem i na nowo poznaję bohaterów. Może przekonam się do Lily bardziej niż ostatnim razem, bo tyle pamiętam - nie potrafiłem jej współczuć... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to i dobrze, troche zmieniłam tekst ;)

      Usuń
  32. No dobra, jesem po przeczytaniu prologu. Z jednej strony, jak zobaczyłam, ile rozdziałów przede mną to się nieco zlękłam, ale z drugiej strony, lubię opowiadania z HP, więc pomyślałam, że chociaż prolog przeczytam i się przekonam, czy dam radę przejść przez resztę. :)
    Od razu powiem, że bardzo mi się podobają relacje dzieciaków. Fajnie, że nie są takie zdrowe, tylko jakieś kłótnie i nieporozumienia. Z drugiej strony, ciężko chyba realnie ocenić wszystko, jak jest to opowiadane z perspektywy pięciolatki. Jakoś nie mogę uwierzyć, by Ginny miała wstydzić się za własną córkę i nie być z niej dumna. ;) Ale, zobaczymy.
    Na razie jestem na tak, lecę od razu do pierwszego rozdziału. Chociaż tyle jeszcze dziś przeczytam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) super jest widzieć nowego czytelnika i cieszę się, ze dajesz opowiadaniu szansę pomimo sporej ilości opublikowanej rozdziałów. Oczywiscie osad Lily nie do konca jest zgodna z rzeczywiście, ale wg jej perspektywy tak wlasnie wyglada sytuacja :( Ginny ma spoto obowiązków i nie jest dla córki taka jak Harry

      Usuń
  33. No w końcu dotarłam na Twojego bloga! I muszę powiedzieć, że po przeczytaniu prologu jestem zachwycona. Jeżeli tak będzie dalej, to możesz zaliczać mnie do grona swoich czytelników :D
    Fajnie oddałaś relacje między dzieciakami i co najważniejsze - nie zrobiłaś z nich małych dorosłych. Jeszcze się nie spotkałam z opowiadaniem, w którym główną bohaterką jest Lily (chodzi o opki z nowym pokoleniem), więc jestem mile zaskoczona. Co prawda nie czytałam wiele takich opowiadań, bo nie przepadam za tą tematyką, ale tutaj chyba zrobię wyjątek. Podoba mi się Twój styl i lekkość pisania.
    Także jeżeli reszta rozdziałów jest tak dobra jak prolog, to zostaje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komenatrz i ciesze sie,ze prolog Ci sie spodobał. Właściwa akcja rozpoczyna sie znacznie pozniej,ale mam nadzieje,ze dalej będziesz nastawiona pozytywnie. Lily wciąż mozna nazwać główna bohaterka,ale w tym momencie to juz zmazałoby sie całkiem sporo prawie tak samo ważnych postaci :D

      Usuń
  34. Obiecałam, że kiedyś wpadnę, no i jestem :D

    Rzadko czytuję potterowskie fanfiki, ale jeśli już to robię, to zazwyczaj dotyczą one nowego pokolenia ^^ Dlatego też postanowiłam przeczytać to opowiadanie.

    Pisanie z perspektywy dziecka (pięcioletniego!) musi być ciężkie. Nie jestem pewna, czy dobrze oddałaś dziecięce przemyślenia. Lily jest w porządku, ale Hugo wydaje mi się trochę zbyt dojrzały. Ale ja tam zbyt dużo doświadczenia z dziećmi nie mam, więc nie jestem pewna :D
    Imię Ogórek mnie zauroczyło <3
    Współczuję Lily tego, jak jest traktowana przez rodzinę. Mam nadzieję, że jeszcze im pokaże ;)
    Nie lubię Oliviera i mam szczerą nadzieję, że ten niezbyt przyjemny początek jego znajomości z Lily nie skończy się romansem (ew, nie lubię romansów ;/).

    Pozdrawiam ^^
    ellain

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hugo miał byc dojrzalszy od Lily, ale moze faktycznie przesadziłam ;) Hm... coz, to opowiadanie jest przede wszystkim o uczuciach, a wiec miłości i zakochaniu tez... ;) ale typowy romans to nie jest

      Usuń
  35. Cześć! :D
    Już jakiś czas zbierałam się do przeczytania Twojego ff i w końcu, nie mając nic do roboty, stwierdziłam,ze wezmę się za czytanie go. :)
    Przyznam się, ze prolog barzo mi sie podobał. Oddałas fajnie tę dziecięca atmosferę - taka beztroska,a problemy dzieciaków nie są problemami, a co najmniej nie dla dorosłych. :D
    Bardzo podoba mi się postać Lily. Trochę przypomina mnie, w sensie kiedy byłam jeszcze pieciolatka. ;D I ciekawie wyszło, iż jej bracia wyszli na takich... Ja bym określiła buców, ponieważ nic innego mi do głowy na ten moment nie przychodzi. xD
    I co mi się bardzo podoba... Nie ma czego takiego: "mamusiu, mogę lowelek?" przykładowo. Często spotykam się z tym, że ludzie myślą, ze dzieci nie umia mówić litery 'r'... Nie rozumiem, a czego to wynika, ale cóż... U Ciebie tego nie było i za to ogromny plus. :D
    Fajne było też nawiązanie do tytułu bloga - niezależność. :)
    To już chyba wszystko. :D
    Z góry przepraszam Cię za wszelkie błędy i przeinaczenia w tym komentarzu, ale piszę z telefonu i autokorekta... Chyba sama rozumiesz. ;)
    Pozdrawiam cieplutko i weny życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz:) bardzo sie ciesze, widząc nowa czytelniczkę ;) na pewno wpadnę na Twoj blog pt. Labirynt, juz go mam w zakładce, zeby nie zapomnieć :D
      Ciesze sie, ze spodobał Ci sie sposob, w jaki przedstawiłam głównych bohaterow jako dzieci :) tez uwazam, ze nie wszystkie dzieci musza nie mowić "r", ze sie tak wyrażę :p choc ja do dzis nie mowię haha

      Usuń